Widziałeś już The End of the F***ing World? Tych pojechanych seriali też nie możesz przegapić

Top/Seriale 13.01.2018
Widziałeś już The End of the F***ing World? Tych pojechanych seriali też nie możesz przegapić

Widziałeś już The End of the F***ing World? Tych pojechanych seriali też nie możesz przegapić

Jeśli obejrzałeś już nowość Netfliksa, The End of the F***ing World, masz pewnie ochotę na więcej tego typu produkcji. Problem w tym, że ta jest jedyna w swoim rodzaju, ale udało nam się znaleźć 12 innych pojechanych seriali, które warto zobaczyć.

Co to znaczy pojechane seriale? Takie, które opowiadają o dziwnych wydarzeniach, które nie wydają się prawdopodobne, szokują, rozwalają na łopatki, bawią swoją dziwnością, a ich bohaterowie wydają się całkowicie irracjonalni. Opowieść o 17-letnim Jamesie, który myśli, że jest psychopatą i postanawia zabić człowieka, zdecydowanie wpisuje się w tę kategorię. A jakie inne tytuły jeszcze zasłużyły na to miano?

Najbardziej pojechane seriale – co warto zobaczyć?

Legion

Produkcja osadzona w uniwersum X-Men to najmilsze serialowe zaskoczenie minionego roku. Legion opowiada o synu Charlesa Xaviera, który trafił do zakładu dla umysłowo chorych. Tak naprawdę serial mógłby nie mieć jednak żadnego związku z komiksami i mutantami, bo są tylko tłem dla niesamowitej opowieści. Już pierwszy odcinek to prawdziwa jazda bez trzymanki. Scenariusz jest zakręcony niczym Zając Marcowy, a przez większość czasu widz nie do końca wie i rozumie, co się dzieje na ekranie. Nie jest to jednak problemem przy takiej oprawie, grze aktorskiej i chemii między postaciami. W dodatku przeciwieństwie do wielu seriali, które zaczynają od mocnego uderzenia i potem budują coraz większe napięcie, Legion z odcinka na odcinek staje się mniej tajemniczy. Zwrotów akcji oczywiście nie brakuje, ale twórcy ochoczo odsłaniają kolejne karty. W tym przypadku świetnie to zagrało, bo rozwikływanie zagadki stojącej za chorobą głównego bohatera było szalenie absorbujące, a finalnie – satysfakcjonujące.

Mr. Robot

W tym serialu widzowie obserwują losy Elliota, czyli genialnego hakera. Główny bohatera z początku wykorzystuje swoje zdolności, by niczym Dexter wymierzać sprawiedliwość ludziom, których niecne uczynki umknęły uwadze społeczeństwa. To jednak tylko wstęp do fascynującej historii o człowieku, który zmaga się z własnymi demonami. Narratorowi, który przełamuje czwartą ścianę nie sposób ufać – tak samo jak jego przyjaciołom i rodzinie, sojusznikom i wrogom. Mr. Robot opowiada o świecie bardzo podobnym do naszego, w którym problemy i wyzwania związane z technologiami są delikatnie przerysowane. Serial jest karykaturą naszej rzeczywistości, ale na tyle do niej podobną, że aż przerażającą.

Rick i Morty

Morty Smith to pozornie przeciętny, niegrzeszący popularnością nastolatek. Beznadziejnie zakochany w szkolnej piękności i nieposiadający praktycznie żadnych kolegów chłopak wiedzie jednak podwójne życie. Razem ze swoim dziadkiem, szalonym naukowcem Rickiem Sanchezem, odbywa pełne przygód międzygalaktyczne i międzywymiarowe podróże. Co chwilę wpadają w tarapaty z udziałem kosmicznych stworów, organizacji czy nowych wynalazków Ricka. Serial ma mnóstwo zwrotów akcji i niesamowitych pomysłów, jak osobna cywilizacja wewnątrz akumulatora czy przemiana w ogórka w celu uniknięcia rodzinnej terapii. Dodatkowym atutem jest intertekstualność, przejawiająca się choćby w parku rozrywki wewnątrz ludzkiego ciała (Park Jurajski) czy koloniach postapokaliptycznej Ziemi (Mad Max).

Zagubieni

Lecący z Sydney do Los Angeles samolot rozbija się na pozornie bezludnej wyspie gdzieś na Pacyfiku. W celu przetrwania ocaleli próbują się zjednoczyć, co nie zawsze przychodzi im z łatwością. Do tego muszą stawić czoła tajemniczym Innym oraz niebezpiecznemu potworowi. Z czasem na jaw wychodzą też różne mroczne sekrety bohaterów. Pierwsze trzy i pół sezonu to survival, próby opuszczenia wyspy i odkrywanie projektu Dharma. Potem z Zagubionych robi się science-fiction; niezależnie od swojej woli bohaterowie podróżują w czasie, próbując nawzajem się odnaleźć i wrócić do swojej rzeczywistości. Największą zagadką pozostawała jednak ostatnia, szósta seria, gdzie ukazano coś na kształt alternatywnych losów rozbitków.

Unbreakable Kimmy Schmidt

Unbreakable Kimmy Schmidt to bardzo dobry sitcom, od którego nie sposób się oderwać po pierwszym odcinku. Zwłaszcza, że człowiek próbuje zrozumieć, o czym to wszystko tak naprawdę jest. Główna bohaterka serialu spędziła wraz z trzema towarzyszkami kilka lat zamknięta w bunkrze przez lidera sekty, który wmówił więzionym kobietom, że Bóg zesłał na świat Apokalipsę. Kłamstwo po latach zostaje zdemaskowane, a oderwana od rzeczywistości tytułowa Kimmy Schmidt nie ma żadnych zdolności społecznych, że o wiedzy na temat konsumenckiej technologii nie wspomnę. Ma za to niesłychany dar do otaczania się równie przerysowanymi i oderwanymi od rzeczywistości osobami, co ona sama. Kobieta postanawia zamieszkać w Nowym Jorku i rozpocząć nowe życie. Będzie wesoło.

Chłopaki z baraków

Co by się stało, gdyby to Kanadyjczycy wymyślili zarówno Rejs, jak i Świat według Kiepskich? I jeszcze połączyli to w jedną produkcję? Możemy się o tym przekonać, oglądając Chłopaków z Baraków. Pomysł na serial jest prosty: róbmy totalną prowizorkę. Serial jest kręcony „z ręki”, a scenariusz każdego z odcinków jest tylko zarysowany, dając aktorom-amatorom duże pole do improwizacji. A ci bohaterowie to niezbyt rozgarnięte jednostki, mieszkające w parku przyczep dla największej biedoty i próbujący zarobić parę dolarów na boku. Wpadają na najbardziej kretyńskie i absurdalne pomysły. O dziwo, choć wulgaryzmów w serialu nie brakuje, humor zdecydowanie nie jest kloaczny. Choć absurdu i głupoty – tej fajnej do oglądania – nie brakuje.

Zadzwoń do Saula

Ten serial to bardzo udany spin-off legendarnego Breaking Bad. I trafił on na tę listę nie z uwagi na szaleństwo dziejące się na ekranie, a narrację budowaną wręcz w psychodeliczny sposób. Największe dwa atuty serialu to postacie i tempo opowiadania historii. Postacie bardzo charakterystyczne, bardzo nietypowe i bardzo ciekawe. A wspomniane tempo… podobnie jak w Breaking Bad, serial snuje powoli i leniwie swoją opowieść. Tyle że w przeciwieństwie do protoplasty, nie opowiada o jakichś dramatycznych wydarzeniach i zbrodniach. To wręcz serial obyczajowy, dramat z delikatną nutką humoru. Jego główny bohater to prawnik, który bardzo stara się żyć jak przykładny obywatel i wzorowy przedstawiciel swojego fachu, i którego charakter ciągnie go do czegoś zupełnie przeciwnego. Główną motywacją Saula jest jego brat, któremu bardzo chce zaimponować. Choć nie jest to łatwe z uwagi na jego chorobliwe wręcz fobie i obsesje…

Orphan Black

Już sama koncepcja stworzenia kilkunastu postaci-klonów odgrywanych przez jedną aktorkę wydaje się wystarczająco pojechana. Każdy z bohaterów odtwarzanych przez Tatianę Maslany, mimo genetycznie uwarunkowanych podobieństw wizualnych, wyróżnia się w serialu charakterem, akcentem, gestami czy stylem. Losy kilkunastu sklonowanych postaci, których grupa regularnie się powiększa, powoduje całkiem spory mętlik w głowie widza. Tym bardziej, kiedy z odcinka na odcinek jesteśmy przekonani, że główni bohaterowie są coraz bliżej poznania prawdy o swoim pochodzeniu, jednak ostatecznie z każdym kolejnym ruchem się od niej oddalają. Ponadto, gdy dołączymy do tego mordujących klony psychopatycznych naukowców, a także bohaterów, którzy pod przykrywką ukochanych osób są ich tajnymi obserwatorami, daje to istną mieszankę wybuchową. W Orphan Black mamy zatem: podszywanie się pod inne tożsamości, funkcjonowanie sklonowanych osób w jednym społeczeństwie, badaczy eksperymentujących z ludzką genetyką, tajne działania wojska i tworzenie przez nie męskich klonów pozbawionych uczuć – to tylko garstka wątków przewijających się w ciągu pięciu sezonów produkcji od BBC America.

Seria niefortunnych zdarzeń

Serialowa wersja Serii niefortunnych zdarzeń jest chyba jeszcze bardziej zakręcona niż film z Jimem Careyem. Wszystko tu jest nierzeczywiste, już od samego początku, co zapewne dobrze pamiętają fani literackiego pierwowzoru. Po pierwsze, główni bohaterowie czyli rodzeństwo Baudelaire’ów z ich niezwykłymi zdolnościami i hrabia Olaf, który chce przejąć ich fortunę. Po drugie, scenografia i kostiumy podkreślające groteskowość wszystkich wydarzeń. A po trzecie, wydarzenia właśnie, które są tak dziwne, że aż nieprawdopodobne. Seria niefortunnych zdarzeń jest pokręcona, potrafi zaskakiwać. W pierwszym sezonie możemy liczyć na wiele twistów fabularnych, ale jeden dosłownie wywrócił wszystko do góry nogami. Liczę na to, że nowy sezon nie zawiedzie. Jego premiera już 30 marca tego roku w serwisie Netflix.

Santa Clarita Diet

Nawet jeśli nie jest się fanem zombie, warto sięgnąć po ten serial, który traktuje je nie poważnie, a zupełnie “na wesoło”. Możemy pośmiać się z żywych trupów i zastanowić się nad tym, co by się stało, gdyby jednym z nich był… członek naszej rodziny. Główna bohaterka, Sheila Hammond (w tej roli Drew Barrymore), pewnego dnia budzi się i zdaje sobie sprawę, że umarła, chociaż – co paradoksalne – wciąż żyje. Co to jednak za życie, chciałoby się powiedzieć. Sheila potrzebuje mięsa. Surowego. Niestety, mielona wołowina przestaje jej wystarczać. Wraz ze swoim mężem, Joelem (Timothy Olyphant), wkraczają na drogę występku, by zdobyć dla Sheili pożywienie. To będzie początek serii niebezpiecznych i zabawnych przygód. 2. sezon już w tym roku w Netfliksie.

Holistyczna agencja detektywistyczna Dirka Gently’ego

Pierwszy sezon tego serialu potrafi zaskakiwać niemalże cały czas. Od pierwsze sceny nie mamy pojęcia o co chodzi, a później jest tylko gorzej. A wszystko zaczyna się dość niewinnie. Młody chłopak, którego życie wygląda na wyjątkowo nudne i nieudane, wpada na dziwną aferę, która ma miejsce w hotelu, w których chłopak pracuje. Następnie przez jego okno wchodzi młody mężczyzna – Dirk Gently. Mówi on chłopakowi, że… będzie jego pomocnikiem w rozwiązaniu sprawy. W tym czasie ginie pewna dziewczyna, spadkobierczyni wielkiej fortuny. I tak fabuła toczy się stwarzając wrażenie niesamowitego chaosu. Ale – jak mówi tytułowy bohater – wszystko jest ze sobą połączone.

Utopia

Historia zaczyna się od pewnego komiksu, który podobno kryje wielką tajemnicę. Ta tajemnica łączy czterech zupełnie sobie obcych bohaterów i tak zaczyna się ta zaskakująca fabuła. Powoli okazuje się, że afera, w którą wplątali się bohaterowie, sięga znacznie dalej, niż wydawało się na pierwszy rzut oka. Ma coś wspólnego z najważniejszymi państwowymi dostojnikami i koncernami medycznymi. Do samego końca nie wiemy, kto jest kim. Kto współpracuje z oprawcami, a kto chce pomóc uciekinierom. Uwaga: serial zawiera cudownie kreatywną wariację na temat pewnej teorii spiskowej.

Teksty, które musisz przeczytać:

Netflix chwali się anime na bazie hitowych marek. Nowe zdjęcia z „Resident Evil: Wieczny Mrok” i „Pacific Rim: The Black”

W ostatnich dniach internet obiegły wieści, że Netflix planuje poszerzyć swoją obecność na rynku anime. Wygląda na to, że serwis nie rzucał słów na wiatr, bo właśnie pochwalił się nowymi materiałami z kilku produkcji powstających obecnie produkcji. Chodzi o animowane „Resident Evil: Wieczny Mrok”, „Pacific Rim: The Black” oraz „Godzilla Singular Point”.

News/Seriale 28.10.2020

Dołącz do dyskusji (8)

108 odpowiedzi na “Widziałeś już The End of the F***ing World? Tych pojechanych seriali też nie możesz przegapić”

  1. Wydaje mi się, że cała moc “Utopii” nie tkwi w scenariuszu (niczego nie ujmując!), lecz w wykreowanych postaciach i formie. Niecodziennie spotyka się dzieło tak przepełnione groteską, kolorowe i okraszone skoczną muzyką, które jest jednocześnie tak brutalne i mroczne.

  2. A ktoś mi może wytłumaczyć co takiego fajnego w tym serialu The End of F***ing World ?? Obejrzałem 4 odcinki i zacząłem piąty i … zrezygnowałem… Nie porwał mnie. To po prostu zwykły dramat. Nie rozumiem dlaczego Spiders Web tak się nim ciągle podnieca.

      • yhy, obejrzałem do końca, niczego sie nie dowiedziałem. Nie było nic dziwnego, ani “pojechanego” w tym serialu. Wciąż nie rozumiem czemu jest taki hype na ten serial. Może mi to ktoś wytłumaczyć?? Czemu ten serial jest przez SpidersWeb zestawiany z takimi serialami jak Lost, Orphan Black. To są kompletnie inne seriale. Nie ma w nich nic co mogłoby je łączyć. Jeszcze raz – The End of F***ing World to po prostu dramat. Zwykły, najzwyklejszy, nic specjalnego, właściwie to nawet kiepski. Jak dla mnie ma 4/10. Kompletna strata czasu. Właściwie to 3/10.

        • To po prostu znaczy, że to nie był serial dla ciebie. Nie ma się co pienić, prosić o wyjaśnienia, których od nikogo nie otrzymasz i obrażać. Ja nie lubię Gry o Tron i nie dyskutuję z jej fanami ;)

          • Przecież nikogo nie obrażam. Piszę po prostu że to słaby dramat i nie ma w nim absolutnie nic pojechanego. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...