Powrót do przeszłości. Na planie Aladyna przemalowują białych statystów

News/Film 08.01.2018
Powrót do przeszłości. Na planie Aladyna przemalowują białych statystów

Powrót do przeszłości. Na planie Aladyna przemalowują białych statystów

Czuję się tak, jakbym się cofnął w czasie niemal o sto lat. Na planie najnowszej produkcji Disneya biali statyści mają malowane twarze na ciemniejszy kolor.

Zdjęcia do fabularnej, aktorskiej wersji animacji “Aladyn” trwają od września 2017 roku. Disney jest pewny tego, że przygotowuje właśnie kolejny olbrzymi przebój. Wcześniejsza “Księga Dżungli” zarobiła ponad 800 mln dolarów, a zeszłoroczna “Piękna i Bestia” ponad miliard dolarów. Całość do niedawna wydawała się być pieczołowicie przygotowana od strony produkcyjnej (nad całością czuwa sam Guy Ritchie) aż po same wybory obsadowe.

“Aladyn” zapowiada się na najbardziej zróżnicowane rasowo i kulturowo widowisko. Postać tytułową zagra Mena Massoud, młody aktor pochodzenia egipskiego. W księżniczkę Jasminę wcieli się Naomi Scott, brytyjska aktorka pochodzenia indyjskiego. W Dżafara wcieli się Marwan Kenzari pochodzący z Tunezji, a Dżinna ujrzymy w wersji Willa Smitha.

I wszystko wyglądało pięknie, bez usilnego upychania białych aktorów-gwiazd, co wcale nie jest bezzasadną obawą, jako że Hollywood nadal ma takie zakusy (patrz: Bogowie Egiptu, w których główni bohaterowie byli pierwszymi w historii ludzkości białymi Egipcjanami).

Ale jednak nie obyło się bez zgrzytu.

Na łamach Sunday Times dziennikarze wytknęli twórcom, że pośród 500 statystów pracujących na planie “Aladyna”, 100 z nich jest pomalowanych i ubranych tak, by upodobnić ich do reszty.

Nie będę krzyczał, że to skandal, dyskryminacja i tym podobne, ale na pewno jest to niefortunne zdarzenie, które nie do końca rozumiem. No bo skoro Disney ma pieniądze na to, by zatrudnić czterystu statystów pochodzenia afrykańskiego, indyjskiego i bliskowschodniego, to czemu nie może zatrudnić też tej brakującej setki? Ponoć owi „pomalowani” to pracownicy ekipy filmowej, oświetleniowcy, tancerze itp., których postanowiono także zaprząc do pracy wtedy, gdy była ku temu potrzeba. Ale jest to nieopłacalne, zarówno pod względem czasu i pieniędzy (dodatkowa praca charakteryzatorów). Wydaje mi się więc, że raczej nie chodziło tu o pieniądze. A z pewnością chętnych na statystowanie w głośnej hollywoodzkiej produkcji nie brakuje.

Czy więc mamy tu do czynienia z jakimś szczątkowymi, pozostałościami po poprzedniej epoce?

Zapewne jest to nieszczęśliwy obrót spraw i niezamierzona niezręczność.

Przez ową nieuwagę Disney wysyła w świat komunikat, że nasz kolor skóry, pochodzenie i wynikające z niego tradycje, można z łatwością “zamazać” i sprawić, że staną się one nieistotnym czynnikiem.

I pewnie przy okazji innej produkcji mogłoby to przejść niezauważone, ale “Aladyn” miał być właśnie tym filmem, który z afirmacją podkreśli kulturowe bogactwo regionu, o którym opowiada (filmowy Agrabah to odpowiednik Bagdadu). Nie jest to może tragedia, która położy cień na całą produkcję, ale niesmak pozostanie.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...