Jodie Foster, podobnie jak ja, ma już dość filmów o superbohaterach w kinie

Felieton/Film 03.01.2018
Jodie Foster, podobnie jak ja, ma już dość filmów o superbohaterach w kinie

Jodie Foster, podobnie jak ja, ma już dość filmów o superbohaterach w kinie

Jodie Foster dołączyła do grona wielu znanych aktorów, reżyserów i producentów, którzy odważyli się skrytykować filmy o superbohaterach. To i ja wyjdę z szafy przed czytelnikami Spider’s Web: nienawidzę ich. 

Jak wylicza Filmweb, w gronie krytyków superbohaterskich blockbusterów znaleźli się już między innymi Clint Eastwood, Ridley Scott, Alejandro Gonzalez Inarritu, David Cronenberg, William Friedkin, Terry Gilliam i Mel Gibson, a teraz dołączyła do nich Jodie Foster.

Chodzenie do kina zaczęło przypominać wizytę w lunaparku, powiedziała Foster. Sytuacja, w której studia tworzą zły kontent w celu przypodobania się masom i akcjonariuszom, przypomina szczelinowanie. Chwilowo dostajesz wielkie zwroty, ale bezpowrotnie niszczysz ziemię.

– przytacza słowa aktorki J. Popielecki w serwisie Filmweb

Ja się z Jodie Foster zgadzam.

Nie miałem odwagi dotąd publicznie krytykować filmów o superbohaterach, ponieważ nie czuję się znawcą kina – jestem w tej materii wręcz amatorem i to o bardzo specyficznym guście. Kiedy widzę więc, że ramówka kin pęka od kolejnych produkcji z Hulkiem czy Supermanem, a moi koledzy z redakcji Spider’s Web pieją z zachwytu, bo znowu powstanie jakiś Deadpool czy Avengers, myślę sobie po cichu, że trudno – widocznie tak ma być.

Chcecie wiedzieć, co się wtedy dzieje w mojej duszy? Ona krzyczy z rozpaczy, że na ekrany kin znowu wchodzą kolejne badziewne i sztampowe przygody jakiegoś superbohatera, gdzie nie dzieje się nic ciekawego, ciągle tylko coś wybucha, a czytelnicy komiksów na widowni biją brawo, bo okazuje się, że Kapitan Ameryka właśnie porozumiewawczo nawiązał okiem do niekanonicznego komiksu Tima Wernerhausena z 1958 roku, który ponoć spłonął w pożarze, ale jednak scenarzystom udało się odnaleźć zagubiony egzemplarz.

Mnie to nie kręci. Lubiłem czasy, gdy film o superbohaterze to był – z reguły – Batman. I był on wydarzeniem kulturalnym dla całego kina, raz na kilka lat. Bardzo przyjemnie było mi poznać postać Iron Mana, świetne filmy, świetna przygoda. Ale obecnie strach pójść do kina, bo albo jest tam Botoks, albo jakieś niskobudżetowe kino alternatywne, albo właśnie rąbanka o superbohaterach.

Mógłby być nowy Matrix, a jest nowy Thor.

Wielkobudżetowe kino premium dzieli się na świat przed Avengers i po Avengers. Mam wrażenie i wydaje mi się, że częściowo to właśnie miała na myśli Jodie Foster, że popularność i łatwość sprzedawania marek należących do Marvela sprawiła, że twórcy kina są leniwi i kręcą to, co na pewno się sprzeda. Przeglądam listę blockbusterów z 2017 roku i faktycznie top nie wygląda kolorowo, dużo bohaterów i szesnaste przygody Jacka Sparrowa, Gwiezdne Wojny, nieśmiało w tym wszystkim przewija się Dunkierka.

Właśnie takich filmów jak Dunkierka mi brakuje. Ale dziś wydają się być ryzykownym biznesem. Matrix, Incepcja, Fight Club… Nie odmawiam fanom superbohaterów produkcji z ich udziałem, mam jednak świadomość, że ta moda zabija swoistą „innowacyjność” tematyczną w kinie oraz odwagę do tworzenia nowych uniwersów. Mam nadzieję, że ta moda kiedyś się skończy, ale kiedy zaglądam do box office, to obawiam się, że nieprędko.

Teksty, które musisz przeczytać:

Martin Scorsese nie znosi filmów superbohaterskich, bo Phillips miał lepszy plan na „Jokera”? Hollywood plotkuje

Martin Scorsese wywołał ostatnio duże poruszenie krytyką filmów Marvela. Mało kto pamięta, że według pierwotnego planu duży wkład w tworzenie „Jokera” miał mieć właśnie zasłużony reżyser. Co stało się więc, że Scorsese nie ma żadnych związków z hitową produkcją i czy mogło to mieć wpływ na jego niechęć do opowieści superbohaterskich?

News/Film 10.10.2019

Dołącz do dyskusji (37)

45 odpowiedzi na “Jodie Foster, podobnie jak ja, ma już dość filmów o superbohaterach w kinie”

  1. Zresztą to pranie mózgów “superbohaterską papką” już zbiera swoje zniża ubijając bardzo dobre filmy sci-fi, np. taki Blade Runner 2049 – film genialny, ale nie odniósł tak wielkiego sukcesu finansowego jak filmy Marvela, a jego producenci zapowiedzieli, że jeżeli będą następne części to na pewno nie będą miały tak dużego budżetu

    • Też mnie dziwi i trochę martwi odbiór Blade Runner 2049 ale to nie wina Thora, czy Iron Mana. Pierwowzór odniósł sukces w czasach kiedy królowały raczej durne thrillery o nastolatkach mordowanych przez szaleńców , Szczęki i Rambo. Też produkowane seryjnie.

      Zawsze w kinie była jakaś moda i zalew monotematycznej tandety. Na szczęście oryginalna rozrywka jakoś się przebijała. Boje się że pokolenie YT, iPhone i max 90 sekundowego skupienia uwagi zaczyna olewać nietrywialne filmy.

      • nie dziwi mnie niestety brak sukcesu Blade Runnera 2049. Po pierwsze brak dobrego marketingu, o co chodzi wiedzieli tylko Ci, którzy znali pierwszy film z 1982. Po drugie wyciąłbym 25% scen i spektakl by nie ucierpiał. Ridley przegiął z symboliką i napawaniem się samym obrazem w tym filmie. No i sorry, mamy XXI w. i nieco inne gusta. Odrobinę więcej akcji też by nie zaszkodziło.
        Choć film uważam za najlepszy SF od paru lat.

        • Ghost in the Shell, Blade Runnera 2049… byleby to nie była zapowiedz jakiegoś trendu. Szkoda by było żeby SF w kinie kojarzyła się tylko z komediami i rozpierdziuchą. Co nie znaczę że nie lubie Strażników Galaktyki, brakuje mi produkcji typu Dystrykt 9. No i lepie żeby to było coś nowego a nie sequele i nowe wersje starych hitów.

    • Nie przesadzałbym tak z tą genialnością BR2049. Z założenia też nie MÓGŁ odnieść takiego sukcesu jak filmy z MCU. Target BR był i jest o wiele mniejszy niż MCU.
      Poza tym mniejszy budżet dla tego typu filmów może być na plus – twórcy będą musieli popisać się większą kreatywnością scenariuszową niż w przypadku “nieograniczonego” budżetu.

    • Wystarczyło że Blade Runner by pokazał więcej akcji a napewno by sukces był :). Pierwszy też nie odniósł sukscesu dopiero na vhs stał się kultowy widziałem ledwo do końca dałem rade za długie za nudne :)

  2. Mnie też już irytuje, że coraz mniej jest świeżych produkcji. W kółko to samo nagrywają. Oczywiście dużo jest ciekawych oryginalnych seriali, ale brakuje też takich filmów. Najgorzej, że przez to obrywają dobre filmy…

  3. Cóż też uważam że filmów superbohaterskich jest już o dużo za dużo i miałem nadzieję na nowego (i dobrego Matrixa) i w ogóle na więcej kina cyberpunkowego… Ale to nie wina Avengersów, tylko braci/sióstr Wachowskich że tak spaprali Matrixa 2 i 3, to GiTS był niepotrzebnie spłycony i wyszło… kiepsko, to niepotrzebne pompowanie 50% budżetu BR2049 w marketing – totalnie wyrzucone pieniądze w błoto: starzy fani przyszli i byli zachwyceni, nowych osób przyszło niewiele i większości były niezadowolone…
    Obecnie jedyną nadzieją jest Ready Player One Spielberga i Battle Angel Alita od Camerona i Rodrigueza… Może chociaż to będą dobre filmy i wierne adaptacje….

  4. Dołączam do klubu zniesmaczonych, zdziwionych i zażenowanych tego typu kinem. Raz na kilka lat zniosę Batmana czy Iron Mana ale Hollywood już dawno zatraciło przyzwoitość wypuszczając raz po raz kolejne koszmarki.

  5. A gdyby tak nie tworzyć uniwersów? To one odpowiadają za eksploatację i monizm kinowych spektakli. Dwie części filmu to nie uniwersum, to dwie części filmu. Uniwersum to kanon + spin offy + prequele + pewnie coś jeszcze. Szaleństwo. Każde stworzone uniwersum to gwarancja zajechania tematu i publiczności tym światem, do chwili aż nie będzie można z tego nic więcej wycisnąć.

  6. W tej chwili ambitniejsze kino przenosi się do VOD i zamiast w kinach oglądamy to na HBO czy Netflixie. W tej chwili jeśli chcemy coś ambitniejszego, to warto skierować wzrok w stronę seriali. W zeszłym roku zachwyciło mnie kilka z nich: Mindhunter, Grace i Grace, czy też Atypowy (opowiadanie o poważnych sprawach podane w lekkiej formie).

    Ostatnio wykupiłem abonament Cinema City Unlimited, żeby nie musieć wybierać na co iść do kina i samemu się przekonać czy jest aż tak źle ze wspołczesną kinematografią.

    • W końcu przestaniesz chodzić do kina. Ja chodzę już na siłe, bo szkoda mi kasy na pusto wydawać w Unlimited. W kinach jest coraz mniej do oglądania ;(

  7. Ale nikt Wam nie każe chodzić na to do kina. Nikt Wam nie każe słuchać despacito. Ja rozumiem, że może się to mniej lub bardziej podobać ale co Wam to przeszkadza, żę powstaje kolejny MArvel. Mnie to ani ziębi ani grzeje. Wchodzi do kin, a niech wchodzi i tak nie pójdę. Może w przypływie wolnego czasu obejrzę sobie w domowym zaciszu jak wyjdzie już ‘promocyjna’ wersja na internetach, choć i w to wątpie. Jak ktoś napisał niżej (albo wyżej) kiedyś było rambo, szczęki, a w radiu leciała Britney spears… Wtedy miłośnicy ‘prawdziwej’ muzyki też nie mieli łatwo, na o wychodzi. Trochę mnie to dziwi, że zamiast przejść po takich informacjach/trajlerach do porządku dziennego, trzeba koniecznie wyrazić swój sprzeciw. Sprzedają się? Ludzie na to chodzą? Lubią tą? To czemu ma nie być w kinach? Amitnych filmów też jest sporo, a jeśli nie to zawsze pozostaje świat literatury :P

  8. Filmy o superbohaterach można lubić, ale nie jest to obowiązkowe. Ja czasem lubię sobie jakiś obejrzeć w ramach bezstresowej i niewymagającej rozrywki. I, UWAGA – SZOK, znaczna większość społeczeństwa u nas i nie tylko właśnie tego oczekuje od kina. No to co się dziwić, że takie filmy powstają? Wytwórnie filmowe to nie instytucje charytatywne – chcą zarabiać. Zainwestowane gigantyczne nakłady muszą się przynajmniej zwrócić (tu na pocieszenie dla nielubiących filmów o superbohaterach można dodać, że po mocno rozczarowujących wynikach ostatniego “Batmana” i “Ligi Sprawiedliwych”, jest spora szansa na śmierć tej wersji universum DC). Ale przecież równolegle powstaje mnóstwo innych filmów o wiele bardziej wartościowych i ciekawszych dla bardziej wymagającego odbiorcy. Fajne zestawienie poparte argumentami przedstawił Dem w tym filmie – w dużej mierze się z nim zgadzam.

    https://www.youtube.com/watch?v=yVnjwrZdkXU

    Z tym nowym “Matrixem” to bym się nie rozpędzał specjalnie – części, które powstały po oryginale to była równia pochyła.

  9. “Właśnie takich filmów jak Dunkierka mi brakuje” – czyli filmu o superbohaterze w swoim samolocie, który ratuje ludzi i drugim bohaterze, który ma ciągłego farta, filmu miałkiego i zupełnie nieoddającego tego co działo się w trakcie tamtej ewakuacji, świetnie zrobionego technicznie i z muzyką kompozytora, który wytyczył ścieżkę muzyczną dla filmów o superbohaterach i tą muzyką podbija napięcie. A po wyjściu z kina czuje o filmie się zapomina i czuje jakiś taki niedosyt.
    No to tak jak z filmami o superbohaterach.

    Judie Foster się myli to nie jest jak szczelinowanie – to jest jak rozrywka. Tego nie da się dawkować, nie da się po trochu ludziom dawać, bo rozrywka jest po to, aby ludzi rozrywać i ludzie ją wybierają, żeby się rozerwać, a nie brać po trochu. Płacą i chcą wyciągnąć z tych 2h jak najwięcej. A filmy o superbohaterach – jakby na nie nie patrzeć – odpowiadają na zapotrzebowanie. Tu nie ma podcinania gałęzi – to po prostu czysty biznes i odpowiedź na zapotrzebowanie. Na filmy typu Indiana Jones też ludzie narzekali – a dzisiaj jest to klasyk, perełka i w ogóle mistrzostwo – choć de facto błędów w nim jest więcej niż w dzisiejszych produkcjach.
    Ja lubię filmy – ogólnie rzecz biorąc. I wali mnie, czy to film o superbohaterze czy o biednej myszce ze szkoły, która się z mamą nie dogaduje. Jeżeli film gdzieś głęboko, w moim środku szarpie odpowiednie struny i gra na moim intelekcie i moich uczuciach, to wszystko jest w porządku. A filmy takie jak Dunkierka obrażają mój intelekt, bo są po prostu przeraźliwie puste.

      • > Ale ja nawet nie oglądałem Dunkierki

        To po co piszesz o filmie, którego nie widziałeś? No weź!

        >filmy takie jak Dunkierka – z rozmachem, wielkim budżetem, odważnie poruszające nową tematykę

        Dunkierka i nowa tematyka? To jak stwierdzenie Korona królów to dramat historyczny (a każdy już wie, że to komedia). Dunkierka ma rozmach, ma wysoki budżet, ale nie porusza nowej tematyki, tylko starą i robi to gorzej niż inne dobre produkcje o wojnie – chociażby rewelacyjna Cienka czerwona linia czy świetny, lecz płaczliwy Szeregowiec Ryan. Nolan – choć to doskonały reżyser – to robi jednak wydmuszki. Wydmuszki takie, do których się wraca, bo ładne, bo dobra muzyka, bo świetne zdjęcia, bo niby głębiej niż w filmach o superbohaterach, ale to jednak wydmuszki i wcale tak głęboko nie jest. Czasami jest wręcz żenująco (jak naukowe dywagacje o sile miłości – bosz… aż mnie skręca jak o tym pomyślę).

        A filmy o supberbohaterach, które krytykujesz oglądałeś, czy też nie?

          • Jednak skąd możesz wiedzieć, że Dunkierka to film z rozmachem i odważnie porusza nową tematykę skoro filmu nie widziałeś?!
            Bo widzisz ja z kolei chciałbym widzieć więcej filmów takich jak Botoks – z znakomitymi aktorami, poczuciem humoru i dobrą grą aktorką. A i bym zapomniał, filmu nie oglądałem….

          • No nie wiem, choćby na podstawie budżetu, obsady?
            Wpis nie jest o artystycznych walorach kina, tylko o tym, że monotonna tematyka filmów o superbohaterach, strażnikach galaktyki, etc. pochłania budżety przed laty zarezerwowane dla bardziej zróżnicowanych tematycznie produkcji.

  10. Jak widzę w kinie kolejny trailer do jakiegoś filmu o superbohaterach, to reaguję na to dokładnie tak samo jak na kolejną polską romantyczną komedię. Czyli jak kolejną podobną papkę, z podobnymi do siebie bohaterami: albo wciąż te same twarze w polskich komediach, albo podobne kolorowe spandeksy na superbohaterach. Dodatkowo ta cała superbohaterska śmieciówka niestety ma też inny efekt. W tej chwili robi się filmy jak seriale – nie po to by był dobry sam w sobie, ale po to żeby zrobić na jego fundamencie kolejny film, a potem zrobić split z trzecim filmem… itd w zasadzie większość filmów powinna być już nazywana sezonami. Nawet miałkie nowe gwiezdne wojny są kręcone w ten sposób. Taka patologia hollywoodzka.

  11. Niespecjalnie mnie dziwi, że bardzo popularni w Ameryce bohaterowie komiksów brylują teraz w kinie. W końcu kino doczekało się technologii i możliwości, żeby nakręcić te wszystkie historie, więc z tego korzystają i zarabiają kasę. Podobne zarzuty można by wystosować do blogów technologicznych – od dziesięciu lat w okolicach wakacji tylko ten iPhone i iPhone – piszecie o tym co się klika. Była moda na wampiry, była moda na zombie, mamy teraz modę na superbohaterów. Przeje się i za parę lat będziemy narzekać na coś innego.

  12. Superbohaterowie zawsze się podobali. Zawsze.

    Już w średniowiecznej Grecji wymyślano legendy o nadprzyrodzonych herosach, z których zresztą często czerpią twórcy dzisiejszych komiksów. Klasyczne kino? Proszę bardzo: James Bond – kuloodporny, agent sam vs. wielkie złe organizacje i ich tysiące “minionków”. Matrix to też film o superbohaterze. Wszystkie filmy w których główny bohater przezwycięża swoje ograniczenia też podpadają pod ten schemat. I wszystkie filmy wojenne (to takie Avengersy II wojny światowej z grupką bohaterskich żołnierzy).

    Marvel po prostu zrobił to samo, tylko z lepszymi efektami specjalnymi i nie zasłania niczym tej superbohaterskości.

    Mi to się podoba. Od pięknych historii mam książki, jak włączam tv to chcę się odprężyć.

  13. Ale przecież Deadpool to zupełnie inny film od prawie wszystkich innych o herosach z uniwersum Marvela bo je w zasadzie wyśmiewa. Autorowi jednak nie przeszkadza to wrzucić tego filmu do jednego worka z Avengersami, które są najgorszym łajnem z filmowego uniwersum Marvela.

  14. A według Jodie szuka problemu w niczym . Ja z przyjemnością i wielką radością oglądam każdą kolejną produkcję superbohaterską i im więcej tym lepiej :)

  15. No dobrze. Jesli komus sie nie podobaja, to co mu to przeszkadza ze ktos to oglada, skoro i tak nie bierze w Tym udzialu? Fuck logic! Po co agresja na cos co niedotyczy nas? To tak jakbym nagłe Zaczął się przejmowac ze Ktoś czytal ksiazki np.. Harrego Pottera. Ludzie nie Macie innych problemow w zyciu?

  16. MARVEL to jest chora wytwórnia dla psychicznie upośledzonych umysłowo! Polecane specjalnie na zrycie sobie bani! Po oglądnięciu ich filmów będziecie mieli lepsze efekty niż na haju! A teraz szybko szybko siadać do ekranów i rozpocząć seans z tymi psycholami!
    Wytwórnia MARVEL to filmy dla ludzi chorych umysłowych. Do tego jeszcze ta psychiczna muzyczka w ich zwiastunach. Jak można chcieć tam pracować?! Nie polecam, chyba że chcecie sobie zryć banię!
    MARVEL to syf!

  17. To jest element szerszego trendu. Wszystko co ciekawe i innowacyjne najczęściej potrzebuje czasu, żeby dotrzeć do ludzi. A więc w warunkach obecnej ostrej konkurencji i olbrzymich stawek w grze jest zwyczajnie nieopłacalne. Większości to nie przeszkadza. A to większość ma pieniądze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...