Charlie Booker nie oszukiwał. Czarne lustro to odrębne historie, ale z tego samego uniwersum

Artykuł/Seriale 02.01.2018
Charlie Booker nie oszukiwał. Czarne lustro to odrębne historie, ale z tego samego uniwersum

Charlie Booker nie oszukiwał. Czarne lustro to odrębne historie, ale z tego samego uniwersum

recenzji Czarnego muzeum wspominaliśmy o wielu smaczkach dla fanów całego serialu. Te smaczki dowodzą jeszcze jednego: odcinki nie są zupełnie od siebie oderwane.

Forma Czarnego lustra nie zmienia się od lat: serial składa się z pojedynczych, krótkometrażowych historii. Każda z nich ma swój początek, środek i koniec. Żadna nie przeciąga się na wiele odcinków. W zasadzie, to serial możemy oglądać, dobierając odcinki w absolutnie losowej kolejności i nic na tym nie stracimy.

Piotrek Grabiec miał okazję spotkać się niedawno z twórcami serialu. Efektem tego spotkania był bardzo ciekawy wywiad, w którym pada między innymi pytanie o stworzenie w Czarnym lustrze jakiejś ciągłości fabularnej. Ta, jak zdradzają twórcy, nigdy się nie pojawi. Ale zdradzają również coś ciekawego.

– W tym sezonie jeden z odcinków łączy się z jednym z poprzednich, więc jeśli chodzi o współdzielone uniwersum, to w zasadzie już je mamy – zdradził Charlie Brooker. Jak się okazuje, łączy się nie tylko z jednym.

Czarne muzeum to również muzeum Czarnego lustra i jego uniwersum.

Ostatni odcinek Czarnego lustra opowiada o muzeum, w którym gromadzone są przeróżne narzędzia zbrodni. I te narzędzia w znacznej mierze wykorzystywane były w poprzednich odcinkach i sezonach serialu. Zresztą, nie tylko one. W Czarnym muzeum pojawiają się też inne przedmioty i nawiązania do historii serialu.

Uwaga, spoilery!

Viktoria Skillane z odcinka Biały Niedźwiedź

Czarne lustro uniwersum

I maska jej prześladowcy

Czarne lustro uniwersum

W przyszłości zbrodniarze trafiają do czegoś na wzór piekła. Budzą się co rano, za każdym razem z wymazaną pamięcią. W miasteczku w którym się znajdują nikt nie chce z nimi rozmawiać. A jedna zamaskowana postać cały czas ich prześladuje, zmuszając do walki o życie. W rzeczywistości milczący przechodnie to widzowie parku rozrywki i reality-show, w którym obserwowanie cierpienia skazanych – takich jak Victoria – to wspaniały sposób na rozrywkę.

Pszczoły z odcinka Znienawidzeni

Czarne lustro uniwersum

Wiemy, że i w naszej rzeczywistości pszczoły powoli wymierają. Na szczęście w przyszłości wynaleźliśmy cyberpszczoły, małe mechaniczne roboty zastępujące te naturalne. A gdyby tak nad tymi miliardami syntetycznych pszczół ktoś kiedyś przejął kontrolę…?

Lizak z odcinka USS Callister

Czarne lustro uniwersum

Kapitan tytułowego okrętu wykorzystał go, by sklonować sześcioletniego syna swojego oficera.

Tablet z odcinka Arkangel

Czarne lustro uniwersum

Zakazane urządzenie z jednego z najnowszych odcinków (co sugeruje, że Czarne muzeum to dalsza przyszłość). To również część tytułowego systemu diagnostyczno-medycznego. I element kontroli…

Złoczyńca z odcinka Hymn państwowy (wisi w tle)

Czarne lustro uniwersum

W pierwszym z odcinków w historii Czarnego lustra główny złoczyńca to szantażysta i porywacz. Zmusza premiera Wielkiej Brytanii do wykonania czegoś wyjątkowo obrzydliwego. Gdy osiąga swój cel artystyczny (tak, serio), ostatnim elementem jego dzieła jest samobójstwo.

A także wiele odniesień do odcinka San Junipero

Chociażby w postaci jednego z głównych bohaterów – Rolo Haynes – który pracował wcześniej nad technologią wykorzystaną w tym odcinku. A konkretniej, nad przenoszeniem całej świadomości ludzkiej do wirtualnej rzeczywistości. Co zdobywa szczególną popularność wśród nieuleczalnie chorych.

Tych odniesień jest na pewno więcej.

By móc rzetelnie zrobić przegląd wszystkich easter eggów w Czarnym muzeum musiałbym odświeżyć sobie wszystkie odcinki Czarnego lustra. Pomysł dobry, choć kłopotliwy czasowo. Liczę więc na wasze wsparcie w komentarzach. Zwłaszcza, że niektóre z przedmiotów są tak eksponowane, że jestem przekonany, że również do czegoś nawiązują.

Nie ma to jednak znaczenia, poza frajdą z samego wyławiania takich smaczków. Odpowiedź na odwieczne pytanie fanów Czarnego lustra właśnie została udzielona. Nie, serial nigdy nie będzie proponował wieloodcinkowej opowieści. Ale również – tak, wszystkie odcinki (a przynajmniej wiele z nich) opowiadają historie rozgrywające się w tej samej rzeczywistości. Co najwyżej w różnych czasach i miejscach.

Teksty, które musisz przeczytać:

„Black Mirror. Czy to już się dzieje?” to nie jest książka dla fanów „Czarnego lustra”. Ci bowiem nie znajdą w niej wiele więcej niż w serialu

„Czarne lustro” to jeden z najbardziej aktualnych seriali na platformie Netflix. Dzieło Charliego Brookera podejmuje wątki związane z technologią, polityką i człowieczeństwem, a wszystko w futurystycznej otoczce. Fabio Chiusi postanowił w swojej książce „Black Mirror. Czy to już się dzieje?” sprawdzić, czy fabuła antologii nie jest bliższa codzienności niż nam się wydaje.

Recenzja/Książki 22.10.2019

Dołącz do dyskusji (14)

26 odpowiedzi na “Charlie Booker nie oszukiwał. Czarne lustro to odrębne historie, ale z tego samego uniwersum”

    • Nawet nie wiesz jaki jestem szczęśliwy ;-) Myślałem już, że na świecie są tylko fanatyczni wielbiciela tego serialu i ja sam ;-) Nie potrafię zrozumieć fenomenu tego serialu a z fanatykami nie da się pogadać bo kiedy twierdzę, że ten serial to serial dla upośledzonych intelektualnie to chcą mnie linczować ;-)

    • Pierwszy odcinek jest mocno dziwny i mnie osobiście się nie podoba. Co nie zmienia faktu, że niektóre są w mojej ocenie genialne. Ogląda się to jednak “ciężko”, trzeba się mocno skupić na tym co się widzi. Jestem w stanie zrozumieć, że nie dla każdego jest to ciekawe.

      • Pozwolę się z Tobą nie zgodzić. Film nie wymaga skupienia tylko samozaparcia
        żeby nie zasnąć, jest tak nudny, trywialny a jak mawiał klasyk oczywiste oczywistości przedstawione są
        jako prawdy objawione. Aktorstwo jest zdecydowanie mierne, dziury w
        scenariuszu, realizacja nie stoi na wysokim poziomie. Ten serial jest
        dramatycznie słaby. Jako odtrutkę oglądam Człowieka z wysokiego zamku –i ten
        serial na pewno ma charakter.

        • Ciekawa opinia. Tłumacząc popularny, angielski zwrot: “Zgódźmy się, że się nie zgadzamy”.

          “Człowieka z wysokiego zamku” nie znam ale sobie z ciekawości obejrzę.

        • pierwszy i drugi sezon potrafiły trzymać poziom cały odcinek, niestety w trzecim sezonie akcja rozwija się zbyt wolno przez co jest po prostu nudny, czeka sie godzine na zaskoczenie, a zamiast tego dostajemy przewidywalne zakończenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...