4. sezon Czarnego lustra to rozważania na temat transferu świadomości

Felieton/Seriale 02.01.2018
4. sezon Czarnego lustra to rozważania na temat transferu świadomości

4. sezon Czarnego lustra to rozważania na temat transferu świadomości

Czy ludzi – i nie mam tu na myśli ich cielesności – można kopiować i przenosić z miejsca na miejsce? Nauka na razie nie ma na ten temat zielonego pojęcia. Ale od czego mamy symulacje i naszą wyobraźnię?

Uwaga, będą spoilery na temat 4. sezonu Czarnego lustra.

Czarne lustro w zasadzie od samego początku koncentruje się na ludziach i społeczeństwie. 4. sezon kładzie jednak na to szczególny nacisk. W poprzednich mieliśmy do czynienia z analizą wpływu wielu różnych wynalazków na naszą cywilizację. Teraz mamy właściwie tylko jeden temat. Transfer świadomości i interfejs z naszym mózgiem.

Od reguły tej mamy właściwie jeden wyjątek. Odcinek Żelaznogłowy to dość eksperymentalna forma, a jej treść możemy nieco złośliwie streścić jako „taki Terminator, tyle że w ciele mechanicznego, wściekłego teriera”. Nie do końca do wspólnego zbioru pasuje też odcinek Hang the DJ, który karykaturuje nasze coraz większe poleganie przy dobieraniu w pary na aplikacjach randkowych typu Tinder.

4. sezon Czarnego lustra – zrozumienie jak działa ludzki mózg to otwarcie puszki Pandory.

Mózg człowieka zawiera od 15 do 33 mld neuronów, z których każdy może mieć do 10 tys. połączeń synaptycznych. Pobudzenie każdego neuronu powoduje, że z jego synaps uwalniane są cząsteczki neuroprzekaźników, pochłaniane przez receptory na dendrytach innych neuronów. W pracy mózgu duże znaczenie mają też komórki glejowe, których liczba jest szacowana na 50–65 mld.

Jak to wszystko działa? Na razie nasze superkomputery nie mają mocy obliczeniowej, by w ogóle zasymulować tak złożoną strukturę, jaką jest nasz mózg. Że o analizie zjawisk w nim zachodzących już nie wspomnę. Nie mamy więc zielonego pojęcia, w jaki sposób można skopiować naszą osobę. Nasz umysł, wraz ze świadomością, tożsamością i pamięcią.

Transfer świadomości jest jednak Świętym Graalem współczesnej nauki. Nadal odległy i niewyobrażalny, ale przecież to klucz do nieśmiertelności. Po co umierać, skoro nasz mózg można by przenieść do młodego, wyhodowanego na nasze potrzeby ciała? Albo do jakiegoś robota, czy wręcz wirtualnego raju?

Mimo tego manipulacja naszym umysłem to oczywistość w nowym Czarnym lustrze.

W moim odczuciu, 4. sezon Czarnego lustra znacząco odbiega poziomem od poprzednich. Dalej jednak jest bardzo dobrym studium negatywnego wpływu postępu technologicznego na nasze społeczeństwo. Należy też założyć, że akcja 4. sezonu dzieje się w bardzo odległej przyszłości. Chociażby z uwagi na wyżej wspomniany fakt naszej całkowitej niewiedzy na temat szczegółów zasady działania umysłu.

W USS Callister mogliśmy zobaczyć kosmiczne MMO przyszłości, w którym całą naszą świadomość przenosimy do wirtualnej symulacji świata rodem ze Star Treka. Problem? Świat wirtualny i realny są już na tyle od siebie nieodróżnialne, że zamiast wyładowywać w tym nierealnym swoje najgorsze cechy, przenosimy je do realnego.

W Arkangel z kolei poznajemy urządzenie do kontroli rodzicielskiej, które transmituje rodzicowi na żywo poczynania jego dziecka, świat postrzegany jego zmysłami. Odcinek ten skupił się na naruszaniu prywatności dzieci przez rodziców, mnie jednak zaciekawił problem przedstawiony niejako przy okazji. System Arkangel potrafił na życzenie rodzica filtrować niestosowne zdarzenia ze zmysłów dziecka. W efekcie dziecko nie słyszy przekleństw, nie widzi okrucieństwa czy cierpienia. Co prowadzi do tego, że są one dla niego zupełnie abstrakcyjne. Czy wychowane w takiej izolacji potomstwo jest w ogóle w stanie odróżnić dobro od zła?

W odcinku Krokodyl poznajemy z kolei historię zbrodni, której winowajczynię udaje się rozpoznać i pojmać dopiero po użyciu mechanizmu, który dziś byłby nie do pomyślenia. W przyszłości uprawnione jednostki będą w stanie odtwarzać nasze dowolne wspomnienia. I mogą mieć nawet na to nakaz. Dostęp do naszego mózgu i stworzenie interfejsu do naszych wspomnień… w teorii brzmi pięknie, w praktyce – nawet jeśli wykorzystywane w szlachetnym celu – staje się narzędziem opresji.

No i nie zapominajmy o Czarnym muzeum. Czy skazany na śmierć ma jakiekolwiek prawa? Nie, nie ma? To co wy na to, by przenieść jego świadomość do symulacji, w której ta będzie poddawana wiecznym torturom? Przecież sadyści i zboczeńcy dzięki temu będą mieli ujście dla swoich amoralnych popędów, niewinni będą bezpieczni…

W teorii każdy nowy wynalazek ma swoje negatywne skutki uboczne.

Co zresztą doskonale ilustrowały poprzednie sezony Czarnego lustra. Nie będziemy jednak zakazywać automobili, bo pierwsze z nich powodowały mnóstwo wypadków z udziałem pieszych i przeszkód drogowych. Nie będziemy zakazywali Internetu, bo część z ludzkości jest podatna na uzależnienie od bycia zawsze online.

Również i próba pojęcia jak działa nasz mózg nie powinna być w żaden sposób blokowana, wszak to wyżej wspomniany pierwszy krok ku nieśmiertelności. To będzie jednak dla nas bardzo, bardzo trudny krok. A po drodze będzie bardzo wiele okazji, by wykonać go w złą stronę z katastrofalnymi dla naszej cywilizacji konsekwencjami.

To jednak zmartwienie na przyszłość, i to bardzo odległą. Co ciekawe, to również pierwszy sezon Czarnego lustra, który przeplata świat relatywnie nowoczesny z wynalazkami z bardzo odległej przyszłości, przez co jest nieco… odrealniony. Być może to jedna z przyczyn tego, dlaczego 4. sezon serialu był dla mnie sporym rozczarowaniem. Jego przekaz pozostaje jednak niezmiennie przerażający i niezmiennie potrzebny.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (3)

13 odpowiedzi na “4. sezon Czarnego lustra to rozważania na temat transferu świadomości”

  1. Dobra, nie zliczę ile razy widziałem zachwyty nad Czarnym Lustrem, i już wielki plakat na metrze ratusz coraz bardzie mnie ciągnie aby to obejrzeć. Stąd moje pytanie: czy każdy odcinek jest o czym innym, czy cały sezon jest w jednym klimacie? Czy całośc jest jakoś powiązana? I w końcu jak wchodzący na banie jest owy serial – dla przykładu – Mindhunter sprawiał, kliematem, że jednak człowiek czuł się ‘brudny’ i po obejrzeniu odcinka natrój nie by zbyt wesoły. A taki Ozark – tematyka również trochę ciężka ale ‘na banie’ nie wchodził za bardzo.

    • Na tzw. banię Mindhunter nie wszedł mi wcale. Wręcz obejrzałem do końca, bo zacząłem oglądać, ale żeby to jakieś wybitne było, to nic z tych rzeczy. Więc jak widzisz każdy inaczej odbiera filmy. Odpowiadając jednak na Twoje pytania.
      Tak każdy odcinek jest o czymś innym. Inna wizja/problem, który porusza. Nawet trudno mówić o jakimś uniwersum, chyba, że dość szeroko rozumiane. Nie ma też bohaterów, którzy występują na przestrzeni odcinków. Co więcej, każdy odcinek ma innego reżysera. A czy 4 sezon rozczarował? Nie. Może był odrobinę gorszy niż poprzednie, ale to ciągle wysoki poziom.

      • Jak mówi stare przysłowie “jeden lubi pomidorówkę, drugi ogórkową a trzeci palec w pupie” :)
        Dzięki za odpowiedź! i w takim razie chyba przmierzę się do serialu. Zwłaszcza, że z Twojej wypowiedzi wnioskuję, że mogę sobię zrobić przerwę, np po drugim sezonie i nie wpłynie to na odbiór kolejnego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...