Gdybym jeszcze raz stworzyła listę najlepszych seriali 2017 roku, Dom z papieru by się na niej znalazł

Recenzja/Seriale 27.12.2017
Nasza ocena:
Gdybym jeszcze raz stworzyła listę najlepszych seriali 2017 roku, Dom z papieru by się na niej znalazł

Gdybym jeszcze raz stworzyła listę najlepszych seriali 2017 roku, Dom z papieru by się na niej znalazł

Jeśli regularnie zaglądacie na Netfliksa, to być może zauważyliście, że w ofercie giganta VOD pojawił się nowy tytuł – Dom z papieru. Nie zastanawiajcie się ani minuty dłużej, czy warto go odpalić. Po prostu włączcie pierwszy odcinek i dajcie się porwać tej emocjonującej historii.

To był dobry serialowy rok. Znacząco przyczynił się do poszerzenia mojej listy produkcji, które warto śledzić i które będę regularnie oglądać. Wielkie kłamstewka, Ozark, Mindhunter czy Dark – te seriale i kilka innych to tytuły, które wzbudziły we mnie sporo emocji. Już teraz czekam na ich kontynuacje. Ale i mnie coś w tym natłoku nowości umknęło.

Dom z papieru to hiszpańska produkcja, która swoją premierę miała w maju tego roku. W serwisie Netflix serial pojawił się niedawno, bo raptem tydzień temu. Trafiłam na niego zupełnie przypadkiem – tytuł wyświetlił się jako polecany przez platformę.

Niewiele się zastanawiając, włączyłam pierwszy odcinek. I wsiąkłam na dobre.

Jeśli jesteście fanami filmów o napadach i złodziejach z gatunku heist, lubicie takie tytuły jak Ocean’s Eleven, Przekręt, Włoska robota czy choćby polski Vabank, to Dom z papieru sprawi, że poczujecie się jak ryba w wodzie. Cała historia przedstawiona w pierwszym sezonie to opowieść o niezwykłym skoku wszech czasów, elektryzującym nie tylko Hiszpanię, ale również zagraniczne media.

Akcja zawiązuje się całkiem intrygująco. Tokio, młoda, atrakcyjna dziewczyna, narratorka wydarzeń, która niejeden skok ma już za sobą, kontaktuje się ze swoją matką. Kobieta nie wie, że ta ostatnia współpracuje już z służbami i spotkanie z nią to jak pójście na ścięcie.

Nagle dziewczynę zaczepia mężczyzna w jadącym samochodzie. Prosi ją, żeby wsiadła do środka. Ma dla niej niezwykłą propozycję. Ta przykłada mu pistolet do krocza, chcąc wiedzieć, kim jest człowiek, który ją śledzi. Profesor, bo tak przedstawia się ta ciekawa postać, mówi, że grozi jej niebezpieczeństwo, i że ma dla niej propozycję.

Zbiera ludzi, którzy nie mają nic do stracenia, by dokonać największego i najbardziej spektakularnego skoku w historii, o którym wszyscy będą mówić. I to latami.

recenzja serialu dom z papieru

Dalej mamy już wciągającą i dynamiczną akcję, z wieloma zwrotami, a także nieźle zarysowane tło wydarzeń.

Fabuła skupia się bowiem na samym skoku, natomiast co i rusz dostajemy jakieś retrospekcje. Te pokazują widzom, jak wyglądało przygotowanie do skoku, a także kim są członkowie nowo powstałego gangu, którzy działają pod pseudonimami.

Główną siłą serialu jest nie tylko intryga, która momentami klimatem przypomina Upadek z Gillian Anderson i Jamiem Dornanem w rolach głównych, ale także charakterystyczne postaci. Wspomniana Tokio żywcem przypomina starszą wersję Matyldy z Leona zawodowca (tak mogłyby, o zgrozo, potoczyć się jej losy). Zaś aktor wcielający się w Berlina kojarzy mi się z przerażającym i cynicznym Lornem Malvo, którego w pierwszym sezonie Fargo zagrał Billy Bob Thornton. Obsada, mówiąc kolokwialnie, naprawdę daje radę!

Niestety, nie obyło się bez paru potknięć fabularnych. Te jednak jestem w stanie wybaczyć. Dom z papieru rewelacyjnie się ogląda, jest w tym serialu coś odświeżającego. I na dobrą sprawę, nie jestem pewna co, choć mam pewne przypuszczenia.

nowe seriale netflix

Po pierwsze, sama tematyka, choć przecież nie jest to nic nowego i znamy ten schemat z dziesiątek filmów m. in. choćby z tych kilku przywołanych przeze mnie, jest czymś innym, niż to co ostatnio dostajemy. To nie jest zwykły thriller psychologiczny, choć wątki psychologiczne w serialu są ładnie wyeksponowane i istotne, to nie jest kolejna mała miejscowość z tajemnicą i sekretami jej mieszkańców, z których każdy ma coś na sumieniu.

To coś nowego na tle produkcji zalewających nasz rynek.

Po drugie, Dom z papieru otworzył mi w pewnym sensie oczy na jedną, ważną kwestię. Czas w końcu baczniej przyglądać się serialom nieanglojęzycznym. Bo one potrafią wielokrotnie pozytywnie zaskoczyć. Oczywiście, nie jest to żadna prawda objawiona. Faktem jest też, że czasem trudno takie seriale u nas legalnie i bezproblemowo obejrzeć, ale mam wrażenie, iż zapominamy o tych produkcjach zalewani głównie amerykańskimi tytułami.

Tegoroczny Dark i Dom z papieru, zeszłoroczne 3% to naprawdę wyjątkowe seriale, a można by wymienić takich pozycji o wiele więcej. Stąd taki entuzjazm budzą we mnie plany Netfliksa na przyszły rok. Te zakładają kilka intrygujących tytułów prosto ze Szwecji czy Niemiec.

Być może Dom z papieru spodobał mi się także dlatego, że to serial hiszpański, pokazujący inną kulturę, którego bohaterowie mówią innym językiem. Ale jestem pewna, że nie tylko dlatego. To po prostu kawał dobrego serialu, który pochłoniecie za jednym razem. I będziecie żałować, że tak późno się o nim dowiedzieliście.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (20)

70 odpowiedzi na “Gdybym jeszcze raz stworzyła listę najlepszych seriali 2017 roku, Dom z papieru by się na niej znalazł”

  1. Jeden z lepszych seriali tego roku, oceny ludzi na różnych portalach mówią same za siebie. Fajna odmiana po amerykańskich serialach robionych hurtowo na “jedno kopyto”, a do tego bardzo wciąga, czekam na drugi sezon ;)

    Ciekawy jest też fakt, że w tym roku europejskie kino naprawdę daje radę. Najpierw fenomenalny Dark (wg bardzo dużej ilości osób najlepszy serial 2017), a teraz bardzo dobry Dom z papieru.

      • Wiadomo, jak zawsze znajdą się różne opinie, jednak najwięcej jest tych bardzo bardzo pozytywnych co widać na forach czy portalach filmowych. Faktem jest, że mało który serial z tego roku może pochwalić się tak dobrym odbiorem czy ocenami (RT: 4.6/5, FW 8.5/10, IMBD 8.8/10)

          • No cóż, gdybyś był w stanie go zrozumieć i wiedziałbyś o co chodzi to może i tobie też by się podobał. To musi być dla Ciebie trudne i smutne, że nie dajesz rady przy bardziej złożonych serialach :/

          • No wiesz jak nie jestem smutny . A ten serial jest raczej prosty . Tylko udaje skomplikowany i mroczny. To że jest tam portal to można się domyśleć w drugim odcinku . Muzyka mroczna, napieprza od 1 minuty do ostatniej bez jakiegokolwiek sensu .

  2. Jestem po pierwszym sezonie “zjadłem” na dwa razy. Gdyby nie j aktor Pedro Alonso tytułowy Berlin to wyłączył bym ten serial po drugim odcinku.
    W pierwszym sezonie naliczyłem 11 niespójności i 4 absurdy. Jak to żona mówi mam coś z głową bo zawsze coś widzę i się czepiam. Film ogólnie nie jest zły i czerpie pełnymi garściami z filmu Plan Doskonały gdzie Cliv Owen również zagrał role życia. Szkoda że nie ten budżet i nie te lata na Denzel`a Washington`a

    • Brakiem lipy serial nie grzeszy. Sporo sytuacji się “nie dodaje” i brakuje prawdziwie złych postaci, ale dynamika jest duża, dzięki czemu, wszystkie minusy łatwo się wybacza. Takie trochę Prison Break – miałem podobne odczucia. Nie zmienia to mojej oceny serialu i uważam, że to jedna z lepszych produkcji rozrywkowych w tym roku.

    • A ja z kolei jestem osoba, która nie lubi wyłapywać takich nieścisłości jednak w tym filmie jest ich aż za dużo i sam się łapałem na tym, że przeszkadzały mi w oglądaniu.

  3. Otwieranie się na seriale nieanglojęzyczne to znakomity pomysł i sam staram się w miarę możliwości oglądać więcej tego typu produkcji. W tym roku poza wyżej wspomnianym Dark widziałem świetną czeską Pustine na HBO Go, Hotel Beau Sejour prosto z Belgii – bardzo ciekawy miks gatunkowy (jest na Netfliksie), norweskie SKAM czyli najlepszy serial młodzieżowy od czasu Skins. Suburrę – włoską odpowiedz Netfliksa na Gomorrę. I wreszcie 2 sezony hiszpańskiego serialu Netfliksa – Telefonistki. Sporo w tym serialu z telenoweli, ale nie ukrywam, że mi się podoba. Postaci dają się lubić, a stylizacja na lata 20. robi robotę.

  4. Przyznam, że ostatnio obejrzałam na Netflixie już kolejny hiszpański serial i pozytywne zaskoczneie. Słodki serialik – Telefoniski. Potem – Gran Hotel.Tu pojawia się ten sam aktor, co gra Berlina w Domu z papieru… Natomiast angielszczyzna czy amerykańszczyzna nieco mnie już nudzi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...