SNL Polska od kuchni, czyli profesjonalizm pełną gębą

Relacja/TV 17.12.2017
SNL Polska od kuchni, czyli profesjonalizm pełną gębą

Na temat jakości i poziomu żartów w SNL Polska zapewne każdy ma swoją opinię. Ja miałem przyjemność uczestniczyć jako publiczność w realizacji trzeciego odcinka. To, co się dzieje za kulisami, robi niemałe wrażenie.

Trzeci epizod SNL Polska już za nami. Niestety, podobnie jak poprzedni, nie utrzymał bardzo dobrego poziomu pierwszego odcinka. Nie było źle, momentami było wręcz bardzo zabawnie i do tego jeszcze wrócimy. Pierwszy odcinek nakręcił nam jednak apetyt na coś lepszego. Zamiast bardzo dobrego otrzymaliśmy tylko niezłe.

Wspominałem jednak, recenzując debiut SNL Polska na antenie Showmaksa, że humor bardzo trudno się ocenia. Jedni lubią ten absurdalny, inni go nie rozumieją. Niektórzy preferują ten dosadny, inni wysublimowany. Co gorsza, wszyscy będą mieli rację w swoich preferencjach. Bo te z definicji są subiektywne. No i nie zapominajmy, że nawet tak prozaiczna rzecz jak to, jak minął nam dzień, wpływa na jego odbiór.

Mimo tego i tak jestem pewien, że śmiałem się częściej niż wy.

SNL Polska od kuchni
Za chwilę “premier Morawiecki” rozpocznie konferencję prasową

A to dlatego, że śmiech jest zaraźliwy. W grupie często i głośno śmiejących się współtowarzyszy dużo chętniej śmiejemy się i my. A ja miałem okazję oglądać trzeci odcinek SNL Polska na żywo, bez pośrednictwa Internetu. Nie piszę tego jednak, by wam się pochwalić. Do studia poszedłem, chcąc zobaczyć, jak wygląda realizacja techniczna odcinka. Sama jego treść miała znaczenie drugorzędne.

Dla tych, co jeszcze nie znają filozofii tego programu: SNL Polska jest transmitowane i realizowane na żywo i z publicznością. To maraton przeróżnych skeczy z wieloma postaciami, kostiumami i scenografiami. Czasu na próby przed występem jest mało: choć prace nad odcinkiem ruszają w zasadzie od razu po transmisji poprzedniego, to skecze i żarty w toku tworzenia cały czas ewoluują, by być jak najlepszymi i jak najświeższymi. Niektóre wręcz komentują zdarzenia z tego samego dnia.

Mimo tego kuchnia SNL Polska jest w zasadzie bezbłędna.

Nie mam tu na myśli humoru, a techniczną realizację odcinka. W SNL Live nie ma żadnej ściemy. Poza nielicznymi skeczami nagranymi poza sceną, wszystko faktycznie realizowane jest w jednym studiu telewizyjnym. Gdy jeden skecz się rozpoczyna, na drugim końcu sceny już ekipa techniczna przeobraża scenografię w coś zupełnie innego. A nie są to drobne zmiany.

SNL Polska od kuchni
Scenografia do skeczu o Świętym Mikołaju na komisariacie już czeka

To samo dzieje się z samymi prowadzącymi i gościem specjalnym. Jak tylko ktokolwiek schodzi ze sceny, to od razu biegnie do charakteryzatorni, zmienia ubiór, czasem też całą fryzurę. Szybko, szybko, bo zaraz wchodzi na scenę i musi wczuć się w zupełnie inną postać niż ta grana przed chwilą.

Żałuję, że obowiązywał zakaz wykonywania zdjęć podczas realizacji, bo byłoby wam co pokazać. Drobne wpadki były, jak przez moment złe plansze w sekcji Weekend Update i nieliczne chwile, gdy aktorzy wyraźnie z trudem powstrzymali śmiech. Patrząc jednak na skalę całego show i jego czas trwania, te wpadki są w zasadzie pomijalne.

SNL Polska od kuchni
Śmiech publiczności również nie jest podkładany, a rejestrowany z widowni

Goście muzyczni również grają na żywo (a jeśli to playback, to tak perfekcyjny, że aż bezsensowny, bo już łatwiej byłoby to nagrać bezpośrednio ze sceny). Rejestrowanie występu muzycznego w telewizji jest ze względów akustycznych bardzo trudne. Playback jest często stosowany nie z uwagi na lichość artysty, ale dlatego, że często inaczej po prostu się nie da. Tu jednak SNL Live nie rozczarowuje.

A jak tam sam trzeci odcinek SNL Polska?

Ten niestety ciut rozczarowuje. Było kilka naprawdę fajnych skeczy. Jakub Gierszał – gość specjalny odcinka – wyśmienicie sparodiował kretyńską manierę nowoczesnego hip-hopu w stylu Kanyego Westa. Choć, dla kontrastu, jego otwierający odcinek monolog zawierał humor… dla mnie niezrozumiały. Parodiowanie premiera Morawieckiego wyszło bardzo dobrze, ale już proces sądowy o stylówkę mnie osobiście wynudził. Weekend Update w większości bardzo fajne, ale już skecz o korporacji trolli pełen był suchego humoru. Zaczynacie zapewne rozumieć do czego zmierzam: było nierówno.

SNL Polska od kuchni
SNL Polska z pespektywy widowni. Zwróćcie uwagę na “prompter” pod sceną. Sceny co chwila się zmieniają, więc do telewizji powróciły stare dobre kartony, lżejsze do ciągłego przenoszenia od monitorów

Natalia Kukulska na żywo – gość muzyczny trzeciego odcinka – bez niespodzianek. A więc wysoka klasa. Charakterystyczna, dojrzała, oryginalna artystka. W pewnym sensie już legenda sceny, choć bez zwyczajowo towarzyszącemu temu statutowi blichtru. Zagrała dwa numery, oba na żywo wypadły świetnie.

Mimo subiektywnych powodów do narzekania, trzymam kciuki i mam ochotę na więcej.

Nadal jest to zabawne i nadal mam w pamięci bardzo fajny pierwszy odcinek. O profesjonalne podejście martwić się już na pewno nie będę. Bo jeśli chodzi o poziom realizacji zarówno ze strony ekipy technicznej jak i samych aktorów, to właśnie tego oczekuję od programów telewizyjnych wysokiej klasy.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (2)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...