Agenci T.A.R.C.Z.Y. wrócili, a tym razem nawet na czas dotarli do Polski – recenzja otwarcia 5. sezonu

Recenzje/Seriale 05.12.2017
Nasza ocena:
Agenci T.A.R.C.Z.Y. wrócili, a tym razem nawet na czas dotarli do Polski – recenzja otwarcia 5. sezonu

Agenci T.A.R.C.Z.Y. wrócili, a tym razem nawet na czas dotarli do Polski – recenzja otwarcia 5. sezonu

Agenci T.A.R.C.Z.Y. wrócili z 5. sezonem. Po raz pierwszy nowe odcinki można niemal równo z amerykańską premierą obejrzeć w polskim serwisie VOD. Samego powrotu nie sposób też traktować dosłownie, bo Coulson i spółka wyruszyli na kolejną przygodę. Prosto w Gwiazdy.

Uwaga na spoilery.

Showmax nabył prawa do emisji na polskim rynku kilku seriali Marvela. Do biblioteki serwisu już wcześniej trafiło nieudane Inhumans, bardzo pozytywnie zaskakujące Runaways oraz cztery pierwsze sezony Agents of S.H.I.E.L.D. Na początku grudnia, niecały dzień po premierze w Stanach Zjednoczonych, do zbioru dołączyły 2 odcinki 5. serii Agentów T.A.R.C.Z.Y.

Serial ponownie wywraca do góry nogami status quo i wysyła bohaterów na pokład tajemniczego statku kosmicznego.

Pierwszy odcinek nowej serii bardzo zgrabnie buduje napięcie. Otwarcie pokazuje nam poranek tajemniczego jegomościa, który rusza na misję pochwycenia agentów. Transportuje ich do pokoju z dziwnym kamieniem, który nieco przypomina obelisk otwierający portal z poprzednich sezonów.

Widzowie, tak jak sami bohaterowie, zupełnie nie wiedzą, o co chodzi. Z premedytacją przegapiłem większość materiałów promujących nowy sezon i zupełnie nie wiedziałem, czego się spodziewać. Z pewnością nie przypuszczałem, że tytułowi agenci opuszczą Ziemię.

Bohaterowie budzą się w obcym miejscu i bardzo powoli odkrywają, co jest grane.

Agenci T.A.R.C.Z.Y. budują klimat niczym z filmów o Obcym. Coulson, May, Daisy, Jemma, Mack i Yo-Yo natrafiają na martwe ciała, a w opuszczonych korytarzach grasują jakieś przerażające stwory. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej tajemnic. Bohaterowie szybko napotykają mieszkańców stacji kosmicznej i odkrywają zupełnie nową, nietypową społeczność.

Ekipa pod wodzą Coulsona najpierw jest przekonana, że trafili na stację badawczą rasy Kree, której przedstawiciele mieliby porywać ludzi, by na nich eksperymentować. Potem zaczynają snuć teorię, że to placówka wojskowa, którą wykorzystają do przeprowadzenia inwazji na Ziemię. Prawda jest jednak jeszcze bardziej przerażająca.

MARVEL'S AGENTS OF S.H.I.E.L.D.

Bohaterowie wylądowali w przyszłości.

Portal, w który wrzucił ich tajemniczy jegomość, przeniósł ich zarówno w przestrzeni, jak i w czasie. Nie wiadomo, jak dokładnie daleko wybiegli w przyszłość, ale dla mieszkańców stacji kosmicznej, na której pokład trafili, agenci są legendą. W dodatku Ziemia przestała istnieć, a jedyni żywi przedstawiciele ludzkiej rasy zostali zniewoleni przez Kree.

Bohaterowie uwięzieni w nowej rzeczywistości chcąc nie chcąc muszą się w niej odnaleźć. Jako widzowie poznajemy nowych bohaterów, z których najbardziej charakterystyczny jest Deke – zawadiaka stylizowany na Star Lorda ze Strażników Galaktyki. To właśnie on i jego znajoma wprowadzają agentów w meandry nowej rzeczywistości, która stała się ich udziałem.

MARVEL'S AGENTS OF S.H.I.E.L.D.

Mało agentów w Agentach T.A.R.C.Z.Y.

Dzięki temu, że twórcy wykorzystali stary jak świat motyw podróży w czasie, mają wolną rękę. Chociaż Agenci T.A.R.C.Z.Y. osadzeni są w tym samym uniwersum, co filmy kinowe Marvela, serial nadal może rozwijać się swoim torem, nie zazębiając się nawet z pełnometrażowymi filmami.

To podobny wybieg fabularny, co w drugiej połowie poprzedniej serii, kiedy bohaterowie byli z kolei uwięzieni w wirtualnej rzeczywistości i ograniczyli swój kontakt z prawdziwym światem do minimum. Niezbyt mi się to podoba, bo serial już całkowicie odbiegł od poprzedniej formuły.

MARVEL'S AGENTS OF S.H.I.E.L.D.

Zamiast obserwować szpiegów w świecie pełnym superbohaterów, obserwujemy tylko wizję przyszłości, która na końcu zostanie wymazana.

Od samego początku jest jasne, że bohaterowie wrócą do teraźniejszości. Przyszłość, którą obserwują, się nie ziści. Całe społeczeństwo wykreowane na potrzeby tego sezonu wreszcie przestanie istnieć, gdy tylko agenci wrócą do swojego czasu i zapobiegną zagładzie.

Najbardziej w tym wszystkim boli fakt, że Marvel zaludnił przepastne fikcyjne uniwersum, ale poszczególne serie praktycznie w ogóle się nie przeplatają. Dla widza, który ogląda filmy oraz seriale nie ma żadnej wartości dodanej. Nawet easter-eggi ograniczono do minimum.

Mimo to podziwiam Agentów T.A.R.C.Z.Y. za rozmach w 5. serii. Marvel w ostatnich filmach kinowych przeniósł akcję z Ziemi do kosmosu. Serial osadzony w tym samym uniwersum może nie jest fabularnie spięty z Thor: Ragnarok czy Strażnikami Galaktyki, ale klimatycznie jest mu do nowych filmów bardzo blisko.

Szkoda tylko, że to tylko przerywnik, a na prawdziwy powrót bohaterów musimy poczekać jeszcze przynajmniej pół sezonu.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...