Z czasem będzie lepiej. Dark – recenzja ze spoilerami

Recenzje/Seriale 05.12.2017
Nasza ocena:
Z czasem będzie lepiej. Dark – recenzja ze spoilerami

Z czasem będzie lepiej. Dark – recenzja ze spoilerami

Dark widziałem już jakiś czas temu i kiedy pisałem pierwszą recenzję, to nie chciałem powiedzieć zbyt wiele. Trochę kluczyłem i wyrażałem swoje opinie w ten sposób, aby móc wyrazić opinię, ale nie popsuć zabawy czytelnikom.

Uwaga poniższy materiał zawiera spoilery z serialu Dark. Jeśli go jeszcze nie widzieliście, to nie czytajcie dalej.

W teorii mógłbym przynajmniej zarysować fabułę dwóch pierwszych odcinków. Nie byłby to zbyt duży spoiler, zazwyczaj właśnie tyle pokazują zwiastuny i inne materiały promocyjne.

Zwiastuny Dark nie mówią jednak zupełnie nic o serialu.

Materiały promocyjne rysowały zaledwie klimat tej opowieści. Nic więcej. Dlatego unikałem pisania wprost, o czym jest ten serial. A tematy są dwa. Pierwszy to opowieść o trudach życia w lokalnej społeczności. Drugim tematem jest podróżowanie w czasie i wszystkie jego konsekwencje.

Gdy poznajemy bohaterów, świat przedstawiony wygląda dość sztampowo. Sieć zależności, intryg i bardzo niejednoznacznych relacji zdaje się pokrywać całe miasteczko. Aby je poznać musimy… cofnąć się w czasie. I te podróże odbywają się w dwojaki sposób. Po pierwsze przez retrospekcje, które przenoszą nas do lat 80. i 50. Po drugie podróżować możemy razem z bohaterami, którzy pokonują barierę czasu i zmieniają bieg wydarzeń.

To niesamowite, jak wielki potencjał ma ta technika. Podróżnicy w czasie zabierają nas ze sobą i z ich perspektywy oglądamy przeszłość, a tymczasem twórcy pokazują nam bohaterów ze współczesnej linii czasowej i prezentują dawne wydarzenia, które ich ukształtowały. Gdy oglądamy starego Ulricha, który oszalał z rozpaczy po zaginięciu syna, a potem obserwujemy go w okresie dojrzewania, to nie tylko zauważamy podobieństwa, ale zaczynamy rozumieć, dlaczego stracił grunt pod nogami, gdy jego syn zaginął.

W ten sposób dostajemy kontekst i możemy zrozumieć bohaterów.

Pierwszym znanym podróżnikiem jest najmłodszy syn Ulricha, Mikkel. To wokół niego kręci się fabuła, to jego zniknięcie przynosi do miasteczka prawdziwy strach i niepokój. To ono w końcu doprowadza jego ojca do podjęcia bardzo drastycznych działań. Mikkel przenosi się do lat 80., początkowo nie może się tam odnaleźć, ale jego śladami ruszają kolejni podróżnicy, którzy mają szansę zmienić bieg wydarzeń.

Władza nad czasem, to władza absolutna.

Mieszkańcy miasteczka to tylko płotki, które poznają tajemniczą jaskinię pozwalającą na podróże w czasie. Pojawia się jednak prawdziwy drapieżnik, który odpowiada za wszystkie złe i okrutne wydarzenia. Wyjątkowo ciekawy jest ten przeciwnik. Tajemniczy, ma bardzo cyniczne motywacje, ale sprytnie maskuje je ideologią, religią i kapłańskimi szatami. Gdy po raz pierwszy go zobaczyłem, to spodziewałem się niewyobrażalnej sztampy. Oto zły duchowny, owieczka na zewnątrz i wilk w środku. Jednak z każdym kolejnym odcinkiem podobał mi się bardziej. Nie poznaliśmy go dobrze, ale świetnie potrafił wzbudzić lęk.

Jest w Dark jeszcze coś, co nie daje mi spokoju. Chodzi mi o stosunek do czasu. Bo w tej kryminalnej, obyczajowej i fantastycznej opowieści kryje się coś jeszcze. Współczesna kultura popularna do granic możliwości eksploatuje ograne motywy. Zauważono, że muzyka, filmy, książki z dawnych lat budzą bardzo miłe, ciepłe uczucia. Popatrzmy na Stranger Things, które waliło nostalgią w twarz, spójrzmy na Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy – czy ten film pokazał nam coś absolutnie nowego, świeżego? Oczywiście, że nie. Bawiłem się na nim świetnie, ale to tylko dlatego, że twórcy doskonale wiedzieli, w które struny uderzyć.

Bo we współczesnym świecie wiele doświadczeń i wspomnień mamy wspólnych.

Dark staje w poprzek tej tendencji. Pokazuje, że podróż w czasie, w sensie dosłownym, jest groźna, ryzykowna i w końcu kończy się tragedią. Czasem bywa to tragedia osobista, czasem jest to problem całej społeczności. Te podróże w czasie, dosłowne i metaforyczne, to prosta droga do zagubienia, śmierci, depresji. Dochodzi tam do sytuacji, w której przestaje być ważna teraźniejszość. Przeszłość, przyszłość i współczesność traktowane są jak równorzędne plany, ale kontakt z nimi nie może przynieść nic dobrego. Każdy, kto da się uwieść tej pokusie, musi w końcu przegrać.

Dark, korzystając we wspólnych wspomnień, wyciąga doświadczenia smutniejsze, bardziej przykre. Katastrofa w Czarnobylu jest tylko jednym z przykładów. Gdybyśmy potraktowali serial jako metaforę, to być może moglibyśmy odczytać, że to zawłaszczanie zbiorowej pamięci przez przyjemne wspomnienia jest jednym wielkim oszustwem.

Ale nic na siłę. Dark jest serialem niemalże doskonałym i bez tego.

Czytaj takżeMroczny, niemiecki i od Netfliksa. Twórcy Dark opowiadają nam, jak powstał serial

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...