Byłam przygotowana na zażenowanie i dyskomfort. Jednak SNL Polska poradziło sobie całkiem nieźle

Felieton/Seriale 04.12.2017
Byłam przygotowana na zażenowanie i dyskomfort. Jednak SNL Polska poradziło sobie całkiem nieźle

Przygotowałam się na dużą dawkę zażenowania i dyskomfortu, bo przecież w Polsce od lat satyra i humor, które opierają się na skeczach, leżą. Jednak pierwszy odcinek SNL Polska nie był wcale zły. Nawet zaryzykowałabym stwierdzenie, że program ma przyszłość, bo idealnie wpasowuje się w grupę docelową.

Saturday Night Live w Stanach Zjednoczonych to legendarny, cotygodniowy, nadawany od ponad 40 lat na żywo variety show. Miał swoje lepsze i gorsze czasy, ale jako instytucja miał i wciąż ma ogromny wpływ na kulturę. I to nie tylko Stanów Zjednoczonych. To SNL pokazał talenty Billa Murraya, Chrisa Rocka, Eddiego Murphy’ego, Dana Aykroyda, Jimmy’ego Fallona, Andy’ego Samberga czy Tiny Fey i Amy Poehler.

Słusznie uważa się, że twórca SNL, Lorne Michaels, ma niezwykłego nosa do rozpoznawania talentów.

SNL składa się głównie ze skeczów, które odgrywane są na żywo. Dzięki temu mają jedyny w swoim rodzaju klimat. Gdy coś pójdzie nie tak, gdy aktorzy wybuchną śmiechem, widzowie wiedzą, że oglądają coś świeżego i oryginalnego. Komedii nadawanej na żywo łatwiej wybacza się niedociągnięcia i jednocześnie szybciej można się zaangażować.

Mówiąc szczerze, byłam przekonana, że SNL Polska nie ma szans na utrzymanie jakiegokolwiek poziomu. Oprócz monotematycznego “Ucha Prezesa” (rzecz gustu, mnie nie bawi) nie ma u nas żadnego solidnego programu, który trafiałby do publiczności poniżej 30, 40 roku życia. Publiczności, która jest za pan brat z internetem i na bieżąco śledzi wydarzenia. Widzowie, którzy są wychowani na odważnej komedii z zagranicy, czują się rozczarowani polskimi kabaretami czy okazjonalnymi stand-uperami. Skecze? Skecze pamiętamy z lat 90, gdy – jako dzieci – nie rozumieliśmy nic z kontekstu.

Pierwszy odcinek SNL Polska dał radę!

Monolog Adamczyka był rozczarowujący i widać było, że aktor nie czuł się komfortowo w tym formacie. W skeczach były też słabe momenty, a wiele żartów zostało popsutych timingiem. W kultowym programie informacyjnym, Weekend Update, denerwowało to, że aktorzy skakali wzrokiem z promptera do kamery (ktoś nie przewidział tego efektu). To wszystko jest jednak do poprawy i łatwe do wybaczenia.

Przecież ta grupa młodych aktorów miała na barkach ogromne zadanie – nadać pierwszy polski odcinek SNL w formacie skeczów, które są czymś nowym w polskiej rozrywce. Scenarzyści spisali się na medal. Pomysły na skecze pasowały do formatu SNL, a nawet całkiem dobrze zagrało przełożenie ich na polskie warunki. Skecz, w którym elf  jest cosplayerem, był absurdalnie śmieszny.  Najmocniejsze momenty – skecz z teleturniejem Telewizji Narodowej, w którym udział bierze czterech papieży, Weekend Update czy reklama ASAP-u – pokazały, że scenarzyści nie boją się mocnych żartów czy urażenia czyichś uczuć.

SNL Polska pokazał też, że jest w stanie żartować z różnych stron politycznego konfliktu (scenka z Petru zaraz po skeczu z Jarosławem Kaczyńskim) i umie dobrać tematykę tak, by trafić w gusta dwudziestoletnich i trzydziestoletnich widzów (ASAP, UBER Taryfa, cosplay). Czyli tych, którzy będą skłonni zapłacić 20 złotych miesięcznie za dostęp do Showmaxa i którzy będą o tym rozmawiać w mediach społecznościowych.

Nie jest źle. SNL Polska warty jest uwagi. Jeśli będzie poprawiał swój poziom, to może stać się instytucją kształtującą kulturę i dyskusję także w Polsce. Brawo!

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement