Przemoc, pistolety i związki zawodowe. Recenzujemy otwarcie 4. sezonu Peaky Blinders

Recenzje/Seriale 23.11.2017
Nasza ocena:
Przemoc, pistolety i związki zawodowe. Recenzujemy otwarcie 4. sezonu Peaky Blinders

Peaky Blinders kilka dni temu pojawiło się na światowych ekranach, a w Polsce serial miał swoją premierę wczoraj. Sprawdzamy, czy produkcja BBC ciągle powinna znaleźć się na waszej serialowej liście.

Uwaga – spoilery!

Peaky Blinders wciąż trzyma bardzo wysoki poziom. Doskonałe zdjęcia, świetny rytm i wspaniałe kostiumy wyróżniały ten serial nawet na tle konkurencyjnych seriali historycznych. Ponadto każdy sezon liczył zaledwie sześć długich odcinków, co pozwalało serialowi utrzymać bardzo zwartą formułę. Produkcja nie nudziła się zbyt szybko.

3. sezon zostawił po sobie jednak niezbyt miłe wspomnienia.

Najgorsze jest to, że bardzo trudno powiedzieć, dlaczego. Może powodem było to, że bohaterowie bardzo oddalili się od swoich pierwotnych wersji, a ich problemy wskoczyły na zupełnie inny poziom. Już nie walczyli z konkurencyjnym gangiem czy brutalnym policjantem, tym razem musieli zmierzyć się z wielkim politycznym spiskiem, którego celem była walka z komunistami. Myślę jednak, że najsłabszym punktem poprzedniej serii były kiepskie postacie drugoplanowe i zbyt gwałtowne zwroty akcji. Niezbyt udało się to połączenie opowieści o bandytach z Birmingham i wrzucenie ich w sam środek międzynarodowego spisku.

Na szczęście 4. sezon wraca na właściwe tory.

Przynajmniej pod względem fabularnym, bo tym razem zagrożenie jest bardziej namacalne. Poprzedni sezon zakończył się clifhangerem, ale problem, który pojawił się pod koniec poprzedniej serii, rozwiązuje się w ciągu pięciu pierwszych minut nowego odcinka 4. sezonu. Następnie fabuła przenosi nas rok później. Thomas Shelby nie utrzymuje kontaktu z rodziną, Arthur i John mieszkają ze swoimi żonami w nowych, pięknych domach. Jedynie Ada i Michael są w kontakcie z szefem Shelby Limited.

Na kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia wszyscy członkowie rodziny otrzymują tajemniczy list. Szybko okazuje się, że zainteresowała się nimi sycylijska mafia i wydała na nich wyrok śmierci. Ma to być kara za zabicie jednego z przedstawicieli włoskiej grupy przestępczej. To był ten starszy mężczyzna, którego Tommy torturował,  ostatecznie Arthur zlitował się nad nim i posłał mu kulkę.

Rodzina musi się zjednoczyć, bo inaczej czeka ich smutny koniec.

Shelby planują wrócić do miejsca, w którym wszystko się zaczęło, do swojej danej dzielnicy, bo tylko tam mogą się obronić przed mafią. Budzi to moje obawy, bo odnoszę wrażenie, że czas tego serialu i znanych nam bohaterów powoli się kończy. Twórcy unikają zabijania głównych postaci i jednocześnie wprowadzają niewielu nowych aktorów. Prowadzi to do sytuacji, w której Arthur czy Polly znajdują się w skrajnie kuriozalnych i trudnych do wytłumaczenia stanach. A dzieje się to tylko dlatego, aby pokazać, że coś w ich życiu się zmieniło. Tą kartą można zagrać raz, drugi, ale za trzecim razem staje się to zwyczajnie niewiarygodne i naciągane.

Zwłaszcza, że zmiany, które zaszły w bohaterach, są zbyt gwałtowne. Nie rozumiem, jak to możliwe, że Thomas tak szybko z ulicznego rabusia pochodzącego z robotniczej rodziny, stał się bezwzględnym kapitalistą, który zaciekle walczy ze związkami zawodowymi. Nie wydaje się to wiarygodne, że taki szaleniec jak Arthur w ciągu jednego roku zrezygnował ze wszystkiego, co sprawiało mu przyjemność i spokojnie osiadł na wsi.

Na szczęście sytuacja zagrożenia to szansa na powrót do starego, dobrego Peaky Blinders.

Intensywne relacje w rodzinie, świetne i charyzmatyczne postacie, a także uliczny brud – a nie splendor pałaców – to wszystko, za co pokochaliśmy ten serial. Otwarte pozostaje jednak pytanie, co jest lepsze. Czy nieudana próba przeniesienia produkcji w trochę inne rejony, jak to miało miejsce w 3. sezonie, czy powtarzanie tego samego schematu kolejny raz? Niecierpliwie czekam na kolejne odcinki, aby się o tym przekonać.

Serial Peaky Blinders można oglądać po polsku na kanale Ale kino+.

Teksty, które musisz przeczytać:

Obcy podbiją Ziemię. Powstaje nowa adaptacja Wojny światów H.G. Wellsa

Trudno powiedzieć, czy niemalejąca od lat popularność prozy H.G. Wellsa wynika z zamiłowania popkultury do steam punku czy futurystycznych antyutopii. Jego Wojna światów nadal cieszy się jednak ogromnym powodzeniem i jest przenoszona na duży i mały ekran. Nową adaptację powieści zapowiedział właśnie Canal+ we współpracy z Foksem, a to nie koniec wieści.

News/Seriale 23.07.2018

Dołącz do dyskusji (1)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...