“Artemis”: nowa książka Andy’ego Weira to powieść sensacyjna osadzona na Księżycu

Recenzje/Książki 20.11.2017
Nasza ocena:
“Artemis”: nowa książka Andy’ego Weira to powieść sensacyjna osadzona na Księżycu

Andy Weir stał się sławny za sprawą zekranizowanej przez Ridleya Scotta powieści “Marsjanin”. Autor właśnie powrócił z nową książką. Tym razem zabiera czytelnika na Księżyc.

Paradoks “Marsjanina” polegał na tym, że choć powieść nie była wielką literaturą, to spełniała większość oczekiwań czytelnika, który lubuje się w science fiction. Autor starał się rzetelnie naszkicować obraz misji marsjańskiej. Skupił się na detalach naukowych. Stworzył sensowny, choć niewątpliwie sensacyjny scenariusz i kosmicznego Robinsona Crusoe uwięzionego na Czerwonej Planecie.

Artemis, Andy Weir

Najnowsza książka Andy’ego Weira zatytułowana została “Artemis”. Tytuł odnosi się do miasta na Księżycu. Spotykamy w nim 26-letnią Jazz, pracującą jako kurierka. Dziewczyna spędziła na Srebrnym Globie większość swojego życia i nie wyobraża sobie, że miałaby wrócić na Ziemię. Niestety, ponad 384 tys. kilometrów od Ziemi nie układa jej się zbyt dobrze. Poznajemy ją w chwili, gdy oblewa ważny egzamin i oddala się od niej perspektywa lepszego życia.

Jazz dorabia jako przemytniczka. Razem z przyjacielem z Ziemi zorganizowała nieźle działającą sieć przerzutową towarów, które nie powinny znaleźć się na Księżycu. Należą do nich np. produkty łatwopalne, choć – jak sama twierdzi – stara się dbać o bezpieczeństwo miasta. Po prawdzie, Jasmine, bo tak naprawdę na imię ma Jazz, daleka jest od zostania milionerką. Dlatego podejmuje się niebezpiecznego zadania zleconego przez jednego z bogatych klientów i trafia w sam środek wojny o gospodarczą dominację na Księżycu. Jej misja ma polegać na sabotażu przemysłowym.

Księżycowe miasto narysowane przez autora jest w zasadzie zgodne z wyobrażeniami czytelnika. To zbiór połączonych ze sobą kopuł mieszkalnych, oddalonych o 40 km od miejsca lądowania pierwszych ludzi. Fabuła osadzona została 100 lat po tym fakcie, mamy zatem okolice roku 2069.

Główna bohaterka powieści “Artemis” jest bardzo podobna do Marka Watneya z “Marsjanina”.

Pod wieloma względami to jego kopia. Jest równie błyskotliwa jak astronauta z poprzedniej powieści, by nie rzec genialna. Podobnie jak on precyzyjnie wszystko planuje, a jej posunięcia świadczą o ogromnej wiedzy i przenikliwości. Od Watneya różni ją jedynie to, że Jasmine jest arogancką i niepokorną buntowniczką. To niestety zbyt mało, by nie uznać, że pisarz poszedł na łatwiznę, tworząc główną bohaterkę.

Podczas lektury “Marsjanina” zgrzytałem zębami, wczytując się w naiwne i sztucznie brzmiące dialogi. W książce “Artemis” jest znacznie lepiej, ale nadal czuje się, że choć Weirowi nie brakuje doskonałych pomysłów fabularnych, nie jest on wybitnym prozaikiem. Brakuje mu finezji, jego język bywa toporny i niewyrafinowany, a zapisy rozmów rażą trywialnością.

Żeby nie być zbyt surowym dodam, że pisarz postarał się tworząc wizję księżycowego miasta.

Znowu garściami czerpał z nauki, szczególnie fizyki i chemii, choć nie zbombardował czytelnika nadmiarem tego typu informacji. O ile w “Marsjaninie” momentami przesadzał, w “Artemisie” zachował umiar, jednocześnie racząc czytelnika sporą dozą realizmu.

“Artemis” to przyjemna, wciągająca i trzymająca w napięciu lektura. Czasem być może nazbyt lekka. Wynika to zapewne z faktu, że zanim jeszcze książka się ukazała, wiadomo było, że doczeka się filmowej adaptacji. Patrząc przez ten pryzmat, łatwo dostrzeżemy, że jej fabuła jest bardzo filmowa i świetnie się sprawdzi na dużym ekranie.

Nowa książka Andy’ego Weira to powieść sensacyjna osadzona na Księżycu.

O tym powinien pamiętać czytelnik, który po nią sięgnie. Nie jest to zatem ten typ prozy science fiction, który zmusza do refleksji nad miejscem człowieka we wszechświecie, czy jest źródłem egzystencjalnych pytań. Pisarzowi jednak zgrabnie udało się połączyć dwa gatunki. W tym kontekście powieść można polecić nie tylko fanom literatury fantastycznonaukowej. Sam podczas lektury dobrze się bawiłem, choć na co dzień mam nieco większe wymagania wobec czytanej prozy.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...