Aktorzy, którzy dla roli zmienili się nie do poznania [TOP 8]

Top/Film 18.11.2017
Aktorzy, którzy dla roli zmienili się nie do poznania [TOP 8]

Aktorstwo od zawsze polegało na zakładaniu masek i przechodzeniu przeróżnych transformacji. W kinie prekursorem fizycznych przemian był Marlon Brando, który potrafił znacznie przytyć czy chociażby połamać sobie nos. Poniżej prezentuję kilku współczesnych mistrzów kamuflażu z okazji premiery filmu “Manifesto”, w którym Cate Blanchett wciela się w 13 różnych postaci.

Charlize Theron

Jedną z najgłośniejszych transformacji ostatnich dekad była ta, jaką przeszła Charlize Theron do filmu “Monster” w reżyserii Patty Jenkins. Postać, w którą wcieliła się Theron, to Aileen Wuornos. Kobieta była prostytutką oraz seryjną morderczynią. Osoba tak samo odrażająca wewnętrznie jak i zewnętrznie. To tej roli Theron, która w 2003 roku była u progu kariery i już wtedy znajdowała się w czołówce najpiękniejszych kobiet na planecie, postanowiła solidnie przytyć i za pomocą charakteryzacji oszpecić się niezdrową cerą i przetłuszczonymi, zaniedbanymi włosami. Pozornie niewiele, ale efekt był porażający.

Christian Bale

Współczesnym mistrzem tranfsormacji jest bezapelacyjnie Christian Bale. Nie zadowala się on zwykłą charakteryzacją. Ponad dekadę temu cały świat obiegły jego zdjęcia przedstawiające potwornie wychudzoną sylwetkę. Wszystko na potrzeby mrocznego dramatu “Mechanik”, w którym to Bale zagrał cierpiącego na chroniczną bezsenność człowieka, powoli popadającego w obłęd. Najbardziej niesamowite jest to, że rok później oglądaliśmy go już w pełni formy. W filmie “Batman: Początek”, gdzie wcielił się w Bruce’a Wayne’a/Batmana miał już pięknie wyrzeźbioną sylwetkę.

Jared Leto

Jedynym aktorem, który jest w stanie mierzyć się z Bale’em w temacie niezwykłych transformacji do ról jest Jared Leto. Właściwie każda postać, jaką przychodzi mu grać, jest inna od poprzedniej. Prawie każda wymaga totalnej zmiany wyglądu. Leto przerabiał już i tycie, choć mimo wszystko największe wrażenie, wizualne i aktorskie, robiła jego postać transpłciowej Rayon z filmu “Witaj w klubie”, za którą zresztą dostał Oscara. Kobiecy makijaż i ciuchy to jedno, ale Leto opanował do perfekcji także specyficzny styl mówienia, mimiki i poruszania się. Imponujące dokonanie.

Cate Blanchett

Cate Blanchett jest w stanie zagrać wszystko i wszystkich. Z zapartym tchem spoglądałbym na nią nawet, gdyby grała krzesło, abażur czy choćby… książkę telefoniczną. W filmie “Manifesto”, który aktualnie możemy oglądać w polskich kinach, wciela się w aż 13 różnych postaci. Ciągle możemy też ją oglądać jako Helę w najnowszej części “Thora”. Na mnie jednak największe wrażenie zrobiła, gdy zagrała… samego Boba Dylana. Jak pisałem wcześniej, Cate Blanchett zagra wszystko i wszystkich.

Nicole Kidman

Do dziś nie wiem do końca, w czym tkwi dokładana tajemnica fenomenu przemiany Nicole Kidman do roli Virginii Woolf w znakomitym dramacie “Godziny”. Czy to wszystko zasługa protezy nosa czy może cała twarz Kidman po trochu przeszła drobne zmiany? W każdym razie, metamorfoza jest niebywała, i szczerze, jako że film ten przyszło mi oglądać po raz pierwszy względnie dawno i bez wcześniejszego sprawdzenia obsady, byłem w niemałym szoku, gdy okazało się, że Woolf zagrała właśnie Kidman. Absolutnie nie do poznania.

Hilary Swank

Od tej roli zaczęła się w sumie dość dziwna kariera Hilary Swank. Dziwna, bo choć to wybitna aktorka i jako jedna z nielicznych w historii może poszczycić się dwoma Oscarami dla “Najlepszej aktorki”, to poza kilkoma wyjątkowymi kreacjami, rzadko kiedy o niej słyszymy. W każdym razie, w filmie “Nie czas na łzy”, w którym wcieliła się transpłciowego Brandona wykorzystała magię kina oraz swój wielki talent połączony z nietypową urodą i zmieniła się nie do poznania. Nie tylko wyglądała, ale przede wszystkim zachowywała się i mówiła jak chłopak.

Al Pacino

Al Pacino należy do tej nielicznej grupy aktorów, którym charakteryzacja jest w większości przypadków niepotrzebna, gdyż potrafi tworzyć on takie kreacje i zatapiać się w nich tak mocno, że samo to absolutnie wystarczy. No, ale są filmy, które siłą rzeczy wymagają od aktora przemiany. Ciekawe ilu z was wie, że nawet sam Al Pacino zagrał swego czasu w adaptacji komiksu. Był to “Dick Tracy” nakręcony w 1990 roku. Aktor wcielił się w nim we wzorowanego na Alu Capone zbira Big Boya Caprice’a – jednego z głównych przeciwników Dicka Tracy’ego.

Pierwowzór odznaczał się dość przerysowaną poetyką. Twórcy filmu postanowili przenieść rysunkowe cechy fizyczne gangsterów z komiksowych kadrów do filmu. Aby w pełni oddać specyficzną fizyczność Carpice’a nie obeszło się bez charakteryzacji, która, gdyby nie głos, sprawiałaby, że chyba nikt nie domyśliłby się, że ogląda Ala Pacino.

Gary Oldman

A to najnowszy przykład niezwykłej transformacji aktora do roli. Gary Oldman, by wcielić się w Winstona Churchilla w filmie Czas mroku, nie tylko przytył znacząco, ale też skorzystał z pomocy magików od charakteryzacji i efekt jest powalający. Choć na mnie największe wrażenie robi fakt, że Oldman pomimo tej zapewne nie do końca wygodnej maski na twarzy, nadal potrafi dać niesamowity popis gry aktorskiej, który można dostrzec już w samych zwiastunach filmu. Zresztą już teraz się mówi, że jest to jeden z głównych pretendentów do przyszłorocznych Oscarów.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (2)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...