Marvel i Netflix wracają na właściwe tory. Punisher – recenzja Spider’s Web

Recenzje/Seriale 13.11.2017
Nasza ocena:
Marvel i Netflix wracają na właściwe tory. Punisher – recenzja Spider’s Web

Marvel i Netflix wracają na właściwe tory. Punisher – recenzja Spider’s Web

Współpraca serwisu Netflix i Marvela wraca na właściwe tory. Punisher dowodzi, że formuła seriali rozszerzających aktorskie uniwersum bazujące na komiksach nadal się nie wyczerpała.

Punisher adaptowany był już kilkukrotnie. W jego najnowszą inkarnację wciela się znany z roli Shane’a z The Walking Dead aktor, Jon Bernthal. Po raz pierwszy zobaczyliśmy go jako Mściciela w drugim sezonie Daredevila. Został ciepło przyjęty przez fanów i dostał swoją własną produkcję.

Marvel's The Punisher

Punisher to jedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza produkcja Netfliksa na podstawie komiksów.

Marvel budował napięcie przez lata, ale niestety kolejno Iron Fist i miniseria The Defenders o czterech bohaterach z wydawanych przez Netfliksa seriali nie okazały się tak dobre, jak oczekiwano. Później dostaliśmy Inhumans, na które lepiej spuścić zasłonę milczenia. Zła passa została jednak przerwana.

Punisher to serial nie tylko świetnie nakręcony, ale też dojrzały. Wprowadza tak bardzo potrzebne odcienie szarości w kolorowe Marvel Cinematic Universe. Filmy kinowe są ugrzecznione i przygotowane w dużej mierze dla młodszych odbiorców. Netflix może pozwolić na to, by bohaterowie ubrudzili sobie ręce.

I na szczęście nie serwuje nam kolejnego origin story.

Dość już mieliśmy filmów i seriali, które opowiadały o początkach kariery superherosów. Zwykle kończą się, zanim widzowie dostaną mięso i akcja rozkręca się na dobre dopiero w sequelu. Nie tym razem. W pierwszym sezonie Frank Castle jest de facto już na emeryturze.

Marvel's The Punisher

Seriale rządzą się nieco innymi prawami, ale już w przypadku The Defenders widzowie poprzednich innych serii mogli przez pierwsze epizody ziewać, bo te jedynie przypominały to, co już wiemy. Punisher nie popełnia tego błędu i przechodzi od razu do rzeczy. Jego genezę pokazał Daredevil.

Antybohatera spotykamy pod koniec jego krucjaty.

Po zabiciu ostatnich zbirów odpowiedzialnych za śmierć jego rodziny i upozorowaniu własnej śmierci Frank Castle zaczyna wegetować. Czyta książki, widuje w snach zamordowaną żonę i pracuje na budowie. Nie chce żyć i nadal zabija – ale nie ludzi, tylko czas.

Oczywiście przeszłość takich osób jak Frank Castle zawsze dogania. Na samym początku serii kontaktuje się z nim tajemniczy haker, który wie, że jego nowa tożsamość to tylko przykrywka. Punisher musi ponownie ruszyć do akcji i odkrywa szeroko zakrojony spisek.

punisher serial recenzja marvel netflix

(Anty)bohater i jego sidekick.

W kinowym uniwersum Marvela antybohater z trupią czaszką na piersi nie jest byłym policjantem. Służył w armii jako marine w służbach specjalnych. Jego solowy serial grzebie w jego militarnej przeszłości. Okazuje się, że śmierć jego rodziny ma drugie dno. Frank zaczyna ponownie grzebać w starych sprawach.

Tajemniczym kontaktem Punishera okazuje się były pracownik amerykańskich służb, który podobnie jak on sfingował swoją śmierć. Okazuje się, że ich historie mają punkt styczny. Postanawiają współpracować, by dopaść drani odpowiedzialnych za zniszczenie im życia i operują wspólnie z zatęchłej piwnicy.

Twórcom serialu udało się wykreować świetne postaci.

Już po swoim debiucie odtwórca roli Punishera pokazał, że jako mordujący z zimną krwią Mściciel radzi sobie świetnie. Idealnie odgrywa zamkniętego w sobie, małomównego zabijakę, który nie ma już nic do stracenia. Jon Bernthal wciela się w tę postać całym sobą. Buduje ją nawet jego charakterystyczny zachrypnięty głos.

punisher serial recenzja marvel netflix

Punisher i Micro – haker nazwiskiem Lieberman grany przez Ebona Moss-Bachracha – tworzą świetny duet. Wiecznie zasępiony Frank z początku nie chce mieć nic wspólnego z zarośniętym, ekscentrycznym analitykiem żyjącym w bunkrze, ale na przestrzeni kilku odcinków zaczyna kiełkować pomiędzy nimi braterska więź.

Punisher nie jest na szczęście jedynym bohaterem nowego serialu Netfliksa.

Akcja serialu rozgrywa się w tym samym uniwersum, co filmy i inne seriale Marvela, ale żyje w oderwaniu od nich. Wraca dziennikarka Karen Page, ale jej rola nie jest kluczowa. Zamiast uprawiać recykling znanych już postaci, produkcja wprowadza nowe i robi to w bardzo dobrym stylu.

Oprócz poczynań Franka i jego nowego sprzymierzeńca, widzowie dużo czasu spędzą z amerykańskimi agentami Homeland Security. Pierwsze skrzypce gra Amber Rose Revah jako Dinah Nadani, która wpada na trop Castle’a razem ze swoim sympatycznym współpracownikiem. Tak naprawdę wszyscy rozwiązują tę samą sprawę.

punisher serial recenzja marvel netflix

Brothers in arms.

Seriale nakręcone przez Netfliksa we współpracy z Marvelem mają zwykle jasno zarysowane motywy przewodnie. Jessica Jones wzięła na tapet kwestię pozycji kobiet w społeczeństwie, a Luke Cage opowiadał o problemach czarnoskórych mieszkańców Harlemu. Punisher też ma swój motyw przewodni.

Ponieważ główny bohater jest byłym wojskowym, temat służby przewija się przez cały sezon. Poznajemy historie wielu byłych żołnierzy – zarówno tych, którzy razem z nim służyli, jak i innych weteranów. Obserwujemy ich problemy z przystosowaniem się do życia poza frontem.

Trudno ocenić ten motyw osobie, która nigdy nie była na wojnie.

Obserwujemy spotkania żołnierzy, podczas których dzielą się swoimi historiami. Opowiadają o druzgoczących problemach, z którymi muszą się mierzyć weterani. Widzimy jak destrukcyjnie działa na nich stres pourazowy i jak dużym problemem jest ponowna asymilacja.

punisher serial recenzja marvel netflix

Jestem niezmiernie ciekaw, jak ocenią Punishera prawdziwi żołnierze. Na szczęście nawet z perspektywy osoby nieznającej tego świata od środka nie wygląda na to, by scenarzyści specjalnie spłycali problem i jedynie wykorzystywali weteranów do napędzania historii.

Trochę jednak żałuję, że główny bohater ściga wojskowych, a nie zwykłych bandytów.

Punisher łączy w sobie kino akcji, wojenne i szpiegowskie. Antybohater, chociaż tak naprawdę jest potworem racjonalizującym zabijanie, potrafi bardzo szybko zdobyć sympatię – podobnie jak jego sojusznicy oraz inni pozytywni bohaterowie. Łotrzy nie są też tak bardzo płytcy, jak zwykle u Marvela.

Punisher nie uniknął klisz i pewnych uproszczeń fabularnych, ale historia tak po prostu jest zwarta, ma ręce i nogi. Flashbacki ograniczono do minimum i nie zabrakło tutaj wszelkich niezbędnych elementów współczesnego kina akcji – widowiskowych strzelanin, pościgów samochodowych, dronów i walki o władzę w kuluarach.

Wierzę też, że jeśli tylko Disney nie wyciągnie wtyczki, powstanie kolejny sezon Punishera, w którym przeszłość zostawimy tam, gdzie jej miejsce i będziemy obserwować Mściciela walczącego z typowymi przestępcami. W końcu tylko czekać, aż skrzyżują się ponownie drogi jego i Wilsona Fiska.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (2)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...