Reżyser filmu “Mad Max: Na drodze gniewu” pozywa Warner Bros.

Artykuł/Film 13.11.2017
Reżyser filmu “Mad Max: Na drodze gniewu” pozywa Warner Bros.

Reżyser filmu “Mad Max: Na drodze gniewu” pozywa Warner Bros.

Poszło oczywiście o pieniądze. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w obecnej sytuacji szansę na realizację kolejnego “Mad Maxa” spadają praktycznie do zera.

“Mad Max: Na drodze gniewu” pojawił się globalnie w kinach w maju 2015 roku. Z miejsca zachwycił niemalże każdego, kto go oglądał (wraz z wyżej podpisanym). Niesamowita energia i wyobraźnia, która charakteryzuje reżysera, dała światu niesamowite i unikalne widowisko. Od strony wizualnej można uznać ten film za dzieło sztuki.

Do tego “Mad Max: Na drodze gniewu” raptem kilka tygodni po premierze zaczął zajmować wysokie pozycje pośród przeróżnych zestawień najlepszych filmów akcji w historii kina.

Był to oczywiście sequel ryzykowny, bo nakręcony aż 30 lat od poprzedniej części, “Mad Max: Pod kopułą gromu”.

W dodatku bez Mela Gibsona, a z Tomem Hardym jako Maxem Rockatanskym. Sam reżyser, George Miller, przez długie lata nie kręcił filmów akcji, zwracając się za to ku… produkcjom familijnym.

“Mad Max: Na drodze gniewu” nie stał się może olbrzymim przebojem kasowym, zarobił bowiem na całym świecie niecałe 380 milionów dolarów. Budżet oscylował w okolicach 150 milionów dolarów, film przyniósł jakieś zyski, choć nieduże.

Z tymże właśnie o ów budżet rozchodzi się najnowsza, dość nieoczekiwana batalia George’a Millera z wytwórnią Warner Bros., dla której powstała cała seria.

Jak donosi australijski dziennik, należąca do George’a Millera firma produkcyjna Kennedy Miller Mitchell pozwała właśnie wytwórnię Warner Bros.

Poszło o zapis w umowie między stronami, który zakładał, że jeśli koszty netto produkcji filmu “Mad Max: Na drodze gniewu” zamkną się w 157 milionach dolarów, to Miller i jego spółka otrzymają bonus w postaci 7 milionów dolarów. Miller twierdzi, że zmieścił się w budżecie, a wytwórnia mówi, że go przekroczył.

Mówiąc wprost, należy się nam niemała kwota za ciężką i wymagającą pracę nad filmem, na którą składało się 10 lat przygotowywania scenariusza oraz 3 lata produkcji. Owa praca dała światu film, który zyskał globalne uznanie. Zdecydowanie bardziej wolelibyśmy dalej robić filmy z Warner Bros., niż wojować z nimi w sądzie, ale po ponad rocznych próbach dogadania nie doszliśmy do pozytywnego rozwiązania sprawy, także zostaliśmy zmuszeni do podjęcia kroków prawnych – oznajmia w oświadczeniu George Miller.

7 milionów dolarów piechotą nie chodzi, nawet jeśli Warner Bros. ma względnie dobry rok (wielki sukces “Wonder Woman”, “TO” i zapewne nadchodzącej “Ligi Sprawiedliwości”), to wygląda na to, że wytwórnia nie da się tak łatwo przekonać do wypłaty kwoty.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że cała sytuacja kładzie spory cień na realizację kolejnej części “Mad Maxa”.

Rysa w relacjach Warner Bros. – George Miller może sprawić, że ich drogi się rozejdą. Poszukiwanie innego studia, które gotowe byłoby przyjąć franczyzę “Mad Maxa”, mogłoby trochę potrwać. O ile w ogóle będzie to prosta (choćby od strony logistyczno-prawnej) operacja.

A nawet jak wszystko zostanie po staremu, to na pewno chwilę potrwa, nim obie strony dojdą do porozumienia i ponownie zaczną pracę nad następnym “Mad Maxem”.

Teksty, które musisz przeczytać:

Todd Phillips dementuje plotki o rozpoczęciu prac nad sequelem „Jokera”. Reżyser nie wbija jednak gwoździa do trumny projektu

„Joker” Todda Phillipsa rządzi w ostatnich tygodniach nie tylko sercami kinomanów, tłumnie oglądających film w kinach, ale także umysłami decydentów Warner Bros., którzy zastanawiają się jak dodatkowo spieniężyć sukces obrazu. Wczoraj ogłoszono, że rozpoczęto prace nad sequelem. Kilka godzin później zdementowano te doniesienia. Teraz do całej sprawy odniósł się główny zainteresowany – reżyser Todd Phillips.

Artykuł/Film 21.11.2019

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...