5 nowych najlepszych kawałków z serwisów streamingowych, #12

Recenzje/Muzyka 12.11.2017
Nasza ocena:
5 nowych najlepszych kawałków z serwisów streamingowych, #12

Dobry tydzień dla dobrej muzyki rockowej! Zbliża się koniec roku, a to zwyczajowo żniwa dla branży muzycznej. Każdy chce uszczknąć z nich nieco dla siebie.

Sporo więc różnego rodzaju kompilacji z cyklu największe przeboje. Dostajemy je od Tears for Fears, Evanescence i Ani Dąbrowskiej, a i Elbow zapowiedzieli swoje greatest hits na końcówkę listopada. Mamy też w końcu album Seala z klasykami muzyki rozrywkowej (znakomity) oraz płyty z nowymi materiałami od the Corrs oraz Lonely the Brave. Jest czego słuchać!

Elbow – Golden Slumbers

Ależ to piękne! – chciałoby się zakrzyknąć. Klasyczna perełka Beatlesów ze strony B genialnego albumu „Abbey Road” w wykonaniu chyba najbardziej lirycznej aktualnie brytyjskiej grupy rockowej Elbow. Kawałek został użyty w najnowszej świątecznej reklamie słynnej serii marki John Lewis, ale tak się spodobał wykonawcom, że zostanie uwzględniony w kompilacji The Best Of, która planowana jest do wydania 24 listopada. Sam kawałek? Przepiękna kołysanka zaśpiewana przez Guya Garveya w taki sposób, że za każdym razem jak jej słucham, to chce mi się płakać.

Tears for Fears – Stay

Drugi nowy kawałek jednej z moich najukochańszych grup Tears for Fears na nową kompilację z cyklu The Greatest Hits i chyba ciekawszy od pierwszego. Przede wszystkim dlatego, że śpiewany przez Rolanda Orzabala, którego znacznie bardziej wolę na prowadzącym wokalu, niż drugiego z duetu, czyli Curta Smitha. „Stay” nie będzie jakimś wybitnym kawałkiem w historii Tears for Fears, ale przyjemnie się go słucha. To klasyczna ballada, jak zwykle dla panów Orzabal i Smith świetnie zaaranżowana. Niby to prościutka piosenka, a ile tam się dzieje!

The Corrs – Dear Life

Nowy album wybitnej irlandzkiej muzycznej rodziny Corrs „Jupiter Calling” chyba ostatecznie zrywa z przebojową estetyką grupy na rzecz folkowego grania. Na nowym albumie the Corrs brzmią więc bardziej jak Clannad aniżeli powiedzmy Taylor Swift. Wychodzi to nieźle, choć trudno szukać po pierwszym odtworzeniu przesadnie wpadających w ucho kawałków. „Dear Life” jest tu małym wyjątkiem. Ładny, prosty numer zagrany na akustycznych instrumentach z duchem irlandzkich krajobrazów.

Lonely the Brave – Black Mire – Redux

I w końcu jest płyta Lonely the Brave ze spokojnymi aranżacjami kawałków z dotychczasowego dorobku tej hardrockowej grupy. Wszystkie są okraszone sufiksem Redux, co ma je w ten sposób odróżniać od pierwotnych aranżacji. Już kilkukrotnie pisałem, że Lonely the Brave podobają mi się tylko i wyłącznie w takim spokojnym wydaniu. Cały album jest znakomity, a ja przekornie zachęcam Was do przesłuchania kawałka „Black Mire”, który jest… najostrzejszy na płycie. Fajnie się wkomponowuje w całość tej produkcji. „Things Will Matter (Redux)” to jeden z mocniejszych kandydatów do mojego albumowego TOP 10 tego roku.

Royal Blood – How Did We Get So Dark? – Spotify Singles

Drugi album kapitalnego brytyjskiego duetu rockowego Royal Blood jakoś tak przeszedł bez echa. A przynajmniej nie spowodował takiego spustoszenia na rynku jak debiutancka płyta z 2014 r. Może dlatego, że nie był tak przebojowy, jak debiut, no i świat już poznał niesamowite brzmienie sekcji rytmicznej Royal Blood. No, ale samo Spotify postanowiło nieco podbić zainteresowanie Brytyjczykami wydając ich z serii Spotify Singles. Kawałek „How Did We Get So Dark?”, który jak pamiętamy otwiera drugi album Royal Blood, został tu nagrany w wersji z legendarnego studia Abbey Road. Brzmi nieco inaczej, niż na studyjnym albumie – z nieco mniej przesterowanym basem, przez co można usłyszeć znacznie więcej z tego, co dzieje się wewnątrz numeru. Ten wykon podoba mi się znacznie bardziej.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...