Koniec jest bliski. Recenzujemy przedostatni odcinek 2. sezonu Watahy

Recenzja/Seriale 05.11.2017
Nasza ocena:
Koniec jest bliski. Recenzujemy przedostatni odcinek 2. sezonu Watahy

Koniec jest bliski. Recenzujemy przedostatni odcinek 2. sezonu Watahy

Najciekawszy polski serial ostatnich lat zbliża się do finału. Fabuła robi się coraz gęstsza, a Bieszczady jeszcze nigdy nie były tak piękne.

Uwaga, poniższy materiał zawiera spoilery z drugiego i pierwszego sezonu serialu Wataha. 

Nie jestem odbiorcą wyjątkowo wymagającym, gdy oglądam filmy i seriale dla własnej przyjemności. Jednak bardzo często zdarza mi się narzekać w trakcie seansu, że na ekranie panuje chaos, a ja nie wiem, o co w tym wszystkim chodzi. Podobne uczucie towarzyszy mi w trakcie oglądania Watahy. Dzieje się tam tyle, jakby twórcy usiłowali opowiedzieć bardzo długą historię i ścisnąć w sześciu krótkich odcinkach. Na szczęście to tylko pierwsze wrażenie.

Wataha bombarduje widza wydarzeniami i nie pozwala złapać tchu.

Łatwo się w tej gmatwaninie postaci, zdarzeń i śledztw pogubić. Serial wymaga nieustannej uwagi i skupienia. Drobne poszlaki zmieniają się w ważne elementy śledztwa, drugoplanowi bohaterowie zaczynają pasować do większego obrazu, a spod bieżących spraw wyłaniają się przeszłe wydarzenia. Serial nie toleruje nieuważnego oglądania. Co chwila jesteśmy zwodzeni i przekonywani, że to dopiero jedna z warstw, a pod nią kryją się kolejne.

Ta perspektywa trochę mnie przeraża, bo serial za chwilę się kończy, a ja czuję się, jakbym sam wpadł do zimnej rzeki wątków w trakcie próby uzyskania sensownych odpowiedzi. Ten chaos jest jednak pozorny, bo widać, że na całą, spójną konstrukcję fabuły składa się również pierwszy sezon. Na decyzje bohaterów wpływają wydarzenia sprzed czterech lat i to, co działo się z nimi, gdy musieli wziąć na barki dramatyczne wydarzenia z pierwszej serii.

Piąty odcinek Watahy powoli zamyka drugi sezon.

Iga Dobosz, ABW i policjanci wzięli sprawy we swoje ręce. Śledztwa zaczęły przynosić pierwsze efekty w postaci aresztowań i przesłuchań, ale żaden z bohaterów nie ma dostatecznej wiedzy, aby doprowadzić sprawy do końca. Ale finał się zbliża: zaczynamy dostawać szczątkowe odpowiedzi i przyznam, że zachwyca mnie konsekwencja i spójność tej intrygi.

Twórcy Watahy ciągle bawią się z nami w kotka i myszkę, ale co chwila zaskakują bardzo mocnymi akcentami.

Już na początku byłem zdumiony sugestywnym pokazaniem zbrodni na imigrantach. Później morderstwo Cinka udowodniło mi, że niczego nie mogę być pewien. W piątym odcinku dochodzi jeszcze scena ataku na ośrodek dla uchodźców. Było to dla mnie o tyle zaskakujące, że prezentacja tego miejsca od pierwszego sezonu wydawała mi się dość nudna i fabularnie nieuzasadniona. Jednak finał najnowszego odcinka był tak mocny, że mam wątpliwość, czy jakieś inne wydarzenie będzie w stanie go przebić.

Szkoda tylko, że atak na ośrodek pokazano tak bezosobowo. Nie za bardzo znamy ofiary, a oprawcy są anonimowym żywiołem, który z nienawiści sięgnął po przemoc. Można było ten wątek pokazać bardziej emocjonalnie i osobiście. Zwłaszcza, że Wataha kreuje świetnych bohaterów drugoplanowych.

Kapitalnie napisany i odegrany Kalita (wielkie brawa dla Mariusza Saniternika) czy Łuczak (Jacek Lenartowicz) wyciskają ze swoich wątków ostatnie soki. Chętnie zobaczyłbym więcej scen z ich udziałem. Zwłaszcza, że mam wrażenie, iż Aleksandra Popławska (Iga Dobosz) i Rebrow (Leszek Lichota) tak dobrze czują się w swoich rolach, że nie możemy spodziewać się z ich strony niczego nowego i zaskakującego.

Już niedługo poznamy zakończenie tej historii i nie ukrywam, że nie mogę się doczekać, aż wreszcie zobaczę tę układankę w całości i będziemy mogli spojrzeć z dystansu na drugą serię. Mam nadzieję, że czeka nas bardzo mocny finał.

Piąty odcinek Watahy 2 już teraz dostępny jest w HBO GO, w telewizji zostanie wyemitowany za tydzień. A dziś w stacji HBO o 20:10 premiera czwartego odcinka serialu.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (21)

34 odpowiedzi na “Koniec jest bliski. Recenzujemy przedostatni odcinek 2. sezonu Watahy”

  1. Pierwszy sezon był przekombinowany i ze słabym zakończeniem. Drugi sezon po pięciu odcinkach jest znakomity. Znakomite zdjęcia i lokacje, dobra fabuła na czasie obecnych wydarzeń i kilka znakomicie zagranych postaci. Jeżeli szósty odcinek utrzyma poziom, bo Wataha 2 będzie śmiało można nazywać najlepszym polskim serialem od wielu lat. Obawiam się tylko, czy w tym jednym odcinku wszytsko zamkną w logiczną całość.

  2. Zgadzam się sezon 2 ciekawy, pełen zwrotów akcji i trzymający w napięciu, ale tak jak w pierwszym sezonie, sprawy nie zamknięto tak i drugi sezon nie przyniesie finału. Ewidentnie jest furtka do kontynuacji tego świetnego serialu. Brawa za promocję naszej pięknej ziemi. Bieszczady odgrywają ważną rolę w tym filmie :)

  3. Serio? Ja mam wrażenie że jakby pościnać ujęcia z drona, snucia się Rebrowa po lesie i wywalić kompletnie nic nie wnoszące retrospekcjo-wizje z wilkami to akcję z całego sezonu dałoby się spokojnie zmieścić w 1,5 h filmie.
    Oczywiście 2 sezon wypada i tak lepiej niż jedynka, choć po 5 odcinku wygląda jakby Gazeta Wyborcza była koproducentem. W sumie zabrakło tylko księdza z krzyżem w ręku prowadzącego narodowców do spalenia ośrodka…

    • Z jednej strony można się z Tobą kłócić o to, dlaczego ten serial jest jednak dobry, ale z drugiej strony, to chyba nie warto, bo uważasz, że Twoja strona, do której linkujesz w profilu, jest dobra.

      • Strona jest jak zapewne widzisz w rozwałce, a brak czasu nie pozwala mi się nią zająć. Natomiast o serialu możesz pisać używając argumentów.
        Ale dzięki, zapomniałem przeżucić linka na profil na behance, tam możesz Sobie pooglądać czy to co robię pozwala oceniać seriale czy nie. Już zmieniam :)

        • Taka uszczypliwość z mojej strony tylko ;)

          Ty uważasz, że wszystkie retrospekcje, włóczenie się po lesie i ujęcia z drona są kompletnie niepotrzebne. Nie wiem, czy Twoje zdanie na ten temat jest ogólne, czy tylko w tym przypadku, ale ja je odbieram kompletnie inaczej. W tym sezonie to wszystko pasuje i ani przez chwilę mnie nie nuży. Może nawet wręcz przeciwnie. I na tej podstawie się z Tobą nie zgadzam.

          Kompletnie nie rozumiem też tego, że chciałbyś księdza prowadzącego narodowców i nie wiem z czego to wynika. To dwie całkowicie odrębne grupy.

          • Uszczypliwość przydatna, bo kompletnie zapomniałem o tym linku :)

            Co do tych przerywników, w pierwszym odcinku grały swoją rolę, ale ciągnięcie tego przez wszystkie, pokazuje że scenarzystom brakło materiału nawet na sześć odcinków. Powiedz mi, co powiedziały Ci te sceny o Rebrowie czy Grzywie? Bo jak dla mnie zupełnie nic. A szkoda, bo widać że w 2 sezonie większość aktorów czuje się dobrze w skórze swoich bohaterów, drugi plan wręcz błyszczy, ale jednocześnie scenariusz nie pozwala nam nic się o tych postaciach dowiedzieć.
            Kret jest pokazany prostacko, “oddam Wam pieniądze”, nic nas nie obchodzi. Pokazaliby zamiast ujęcia z drona że laska wraca do domu i ma chore dziecko / ma wyniki że ma raka / inny motyw to by dodało głębi a nie uśliniony wilk którego pojawienie się nic nie wnosi.

            Nie brak Ci porządnego czarnego charakteru? Przecież i Topa i ten rusek są prawie w ogóle nie wykorzystani, a jedyne spotkanie Grzywy z Rebrowem nie powala, delikatnie mówiąc, błyskotliwością pomysłu.

            A co do narodowców, w przepadku seriali aspirujących do mówienia w jakiś sposób o rzeczywistości oczekuję odpowiedniego balansu w pokazywaniu skali problemu. Tutaj rozwiązano to ciosając siekierą wizerunek rasistowskiej ściany wschodniej w której wszyscy od burmistrza przez mafię po urzędników są członkami czegoś jeszcze bardziej skrajnego niż ONR. Z księdzem to nie był postulat, ale moja uszczypliwość :)

          • Stawiam, że w ostatnim odcinku zostanie pokazany przerywnik “w całości”, bo teraz w każdym odcinku było to poszatkowane. Myślę, że wtedy będzie można ocenić na spokojnie ;)

            Co do kreta, to faktycznie, było słabo, ale gdyby zrobili tę scenę z chorym dzieckiem czy czymś w tym stylu, to uznałbym to po prostu za tanie, bo oklepane. Nie czuję tego, by kret musiał mieć silną motywację do tego, by być kretem. Przynajmniej moim zdaniem, nasz świat tak nie wygląda.

            Spotkanie Grzywy z Rebrowem to lipa. Ale brak czarnego charakteru, na którym mógłbym skoncentrować swoje negatywne uczucia mi nie przeszkadza. Takie rozmycie się zła pozwala roztoczyć atmosferę zła czyhającego na każdym kroku, z każdej strony. Ale jeszcze pytanie, czy to się udało? Dla mnie nie – w pierwszym sezonie ta atmosfera była gęstsza (a przynajmniej tak zapamiętałem).

            No i też faktycznie, owi “uber-narodowcy” są dorzuceni w tło na siłę beż szczególnego pomysłu. Ale czy chciałbym żeby poznać ich motywację bardziej? Też nie. Mimo próby zrobienia opowieści o Bieszczadach, to ciągle dla mnie jest historia Rebrowa. Co do samego ataku na ośrodek, to… już to gdzieś widziałem, tylko nie mogę sobie przypomnieć tytułu.

            Ciekawa rzecz – Ty uważasz ten serial za słaby, ja za dobry, ale jednak zgadzam się z większością Twoich zarzutów ;)

          • Mi po prostu zawsze żal potencjału, na 1 sezon Watahy czekałem jak na Św. Gralla i się zawiodłem, tu jest lepiej, ale cały czas HBO nie chce zaufać polskiemu widzowi i unika komplikowania charakterów postaci.

            A co do Rebrowa, co Ci o nim powiedziało te 5 odcinków. Bo dla mnie są momenty że serial obiecuje mi że będzie to pełnokrwisty bohater na krawędzi, a potem wszystko się rozmywa. Jest w 4 odcinku scena gwałtu na dziewczynce, pokazujemy zbliżenia na Rebrowa, na gwałciciela i finito nic. W amerykańskim serialu taki Rebrow by noc później poderżnął gardło przy okazji komplikując własną sytuację. Gość gra i wygląda jako Rebrow dobrze, bardzo dobrze, ale sama postać jest napisana słabo, bo nie dają mu się przez 5 odcinków niczym konkretnym wykazać. No może rajdem przez rzekę na gościa z pistoletem w ręku…

          • A widzisz, ja nie czekałem, więc się nie zawiodłem ;)

            Trochę mnie dziwi, że oczekujesz komplikowanie charakterów, ale jednocześnie oczekujesz ogranych, amerykańskich schematów (przynajmniej z Amerykanami mi się one kojarzą), jak umotywowanie bycia kretem potrzebą pomocy w chorobie lub właśnie reakcji Rebrowa na gwałt takiej, jak opisałeś.

            Rebrow toczy własną grę i nie obchodzi go los innych, tych, którzy nie są bliscy. No, prawie, bo pomógł tej Ukraince z dzieckiem. Gdyby miał zareagować jak napisałeś, to raczej nie próbowałby ich w ogóle przeprowadzić przez granicę w pierwszej kolejności.

            O Rebrowie dowiedziałem się tyle, że też bywa głupi, szczególnie w szale, ale to właśnie dobrze.

          • Mi nie chodzi o to czy jest kliszowy czy nie, możliwych rozwiązań jest mnóstwo. Chodzi o to że jego postać jest – w obliczu przeżyć i podejmowanych decyzji – niezbyt wiarygodna psychologicznie, a dodatkowo praktycznie w ogóle się nie rozwija /zmienia. Co zresztą jest stałym zarzutem w polskich serialach, postacie płyną przez akcję ale świat jakby w ogóle nie oddziaływał na ich postacie.

          • Między 1 sezonem a drugim na pewno się zmienił, ale akurat przy tym kamery nie było :) W trakcie drugiego sezonu ja nie widzę u niego jakiejkolwiek zmiany, nieogolony łazi po lesie i tyle.

          • Akcja też nie jest jakoś specjalnie w czasie przeciągnięta. Pewnie za 4 lata, w sezonie 3, będzie już innym człowiekiem, może już ogolonym, a może tylko łysym z brodą ;)

  4. Przecież atak na ośrodek to tylko zasłona dymna na zlecenie Cienia dla poszukiwań i ewentualnego zabójstwa Alsu i Halida. Po co się rozwodzić?

  5. Scena napadu na ośrodek właśnie pokazana jest bardzo dobrze. To bardzo rzadkie, zwłaszcza obecnie, że pozwala się ludziom samym wyciągnąć jakieś wnioski i emocje. W całym tym zamieszaniu znamy trzy twarze: policjantki, Ukrainki i chłopca. I to starczy. Do tego twarze-maski gości, którzy mają zabić Ukrainkę. Reszta to żywioł. Tu nie trzeba komentarza i dodatkowego opisywania emocji. Tu widz się sam z nimi zderza, nic mu nie jest do końca narzucane, żadna ideologia itp. Warto to docenić biorąc pod uwagę, że w tym temacie krzyczą już do nas media, politycy i ludzie na ulicy.

  6. Serial faktycznie wciąga. Jednak ostatnie sceny z piątego odcinka to jakieś nieporozumienie. W momencie gdy trwa atak na ośrodek uchodźców i dopiero zmierzają tam pierwsze wozy straży to radio już relacjonuje te wydarzenia i Rebrow może ruszyć…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...