Wataha 2 definitywnie kończy erę seriali “dobrych jak na Polskę”

Felieton/Seriale 30.10.2017
Wataha 2 definitywnie kończy erę seriali “dobrych jak na Polskę”

Wataha 2 definitywnie kończy erę seriali “dobrych jak na Polskę”

Jesteśmy dopiero w połowie 2. serii Watahy, ale już teraz można pokusić się pochwalenie twórców. HBO nie musi leczyć kompleksów przypominając co kroku, że to „tylko” polski serial i nie potrzebuje taryfy ulgowej.

Wataha okazała się nieoczekiwanym hitem. Rdzennie polska telewizyjna produkcja osadzona fabularnie w Bieszczadach cieszyła się świetną oglądalnością, przebijając nad Wisłą nawet Grę o tron. HBO zwlekało z wydaniem drugiej serii, ale stacja zmieniła zdanie. Nowy sezon Watahy jak dotąd trzyma bardzo wysoki poziom. To światowa liga pod względem realizacji.

wataha 2

Koniec ery seriali „dobrych, ale tylko jak na polską produkcję”.

Przez lata polska telewizja żyła w cieniu produkcji zagranicznych. To się wreszcie zmieniło. Co prawda serial Belle Epoque okazał się wydmuszką – co, patrząc na podejście TVN-u do widzów, niestety nie powinno dziwić – ale HBO ze swoją Watahą i Paktem oraz Canal+ z Belfrem wyznaczają nowe standardy na rodzimym rynku. Chwaląc te seriale nie trzeba od razu dodawać, że dobra ocena wynika tylko z ograniczonych polskich możliwości.

Oglądając nowe odcinki Watahy, zacząłem się zastanawiać, dlaczego właściwie serial robi tak dobre wrażenie. Które elementy sprawiają, że wszystko tak dobrze ze sobą współgra? Dlaczego produkcja HBO tak się wyróżnia? Czemu akurat w tym przypadku nie ma się poczucia, że czegoś brakuje? Po obejrzeniu pierwszych epizodów 2. sezonu Watahy mam już swoje typy.

Wataha to jeden z niewielu seriali rozrywkowych tak mocno osadzonych w naszych realiach.

Ukazuje polskie krajobrazy, a bohaterowie mówią w zrozumiałym przez nas języku. Mają podobne problemy, co my. Oglądając amerykański serial, nie sposób tak bardzo się wczuć w fikcyjną rzeczywistość, jeśli bohaterowie kupują niedostępne w Polsce produkty i rozmawiają o abstrakcyjnej dla nas polityce.

wataha 2

Wataha jest nam bliska. W dodatku jako jedna z niewielu produkcji polskojęzycznych trzyma bardzo wysoki poziom pod względem gry aktorskiej, krajobrazów, pracy kamery. Doprawia to wszystko wciągający autorski scenariusz oraz skupienie się na problemach, które angażują polską opinię publiczną.

Jednocześnie świat Watahy dla widzów, zwłaszcza tych z większych miast, jest na swój sposób egzotyczny.

Mamy świadomość, że Bieszczady to nasze polskie góry, ale i tak oglądając Watahę czuć, że to nieco inny świat. Aktorzy wcielający się w głównych bohaterów Watahy przekonywali mnie zresztą, że Bieszczady są wyjątkowe, że tam „żyje się tam inaczej”.

Czytaj też: Bieszczady to główny bohater Watahy. O tym, jakie są naprawdę, opowiadają nam aktorzy serialu

HBO umiejętnie łączy znajomą rzeczywistość z nutą egzotyki, cały czas pozostając w polskich ramach. To jednak nie jedyny powód, dla którego Wataha tak mocno działa na wyobraźnię polskich widzów. Nie bez znaczenia jest tematyka, którą poruszono w serialu.

Polska kontra Ukraina.

W pierwszym sezonie tytułowa Wataha odnosiła się do pracowników Straży Granicznej i na niej skupiał się serial HBO. Druga seria również rozgrywa się przy granicy polsko-ukraińskiej, a twórcy pokazują ten rejon jeszcze szerzej, prezentując nastroje wśród mieszkańców. I to na kilku poziomach.

Obserwujemy współpracę nie tylko stróżów prawa, ale też gangsterów przemycających przez granicę towary i ludzi. Na tych dwóch stronach medalu się nie kończy. Rebrow współpracuje z wycofanym ze społeczeństwa Łuczakiem, a informacji poszukuje wśród zwykłych ukraińskich obywateli.

Mieszkańcy naszego kraju przy granicy wschodniej mierzą się z wieloma problemami podobnymi do nas, ale sen z powiek spędzają im też tematy, które nie dotyczą mieszkańców Polski zachodniej i centralnej. Problemem tamtych rejonów są nielegalni imigranci, z którymi Straż Graniczna ma spory problem.

Wataha 2

Uchodźcy i mniejszości.

Wataha od początku poruszała temat nielegalnego przekraczania granicy, ale w momencie emisji pierwszej serii temat uchodźców nie był jednak aż tak żywy, jak dziś. HBO w 2017 roku nie mogło uniknąć wpisania się ze swoim serialem w dyskurs światopoglądowy panujący w kraju.

Aktorzy, z którymi rozmawiałem o nowym sezonie Watahy, nie chcą jednak, by widzowie traktowali produkcję HBO jako głos w sporze politycznym, którego częścią jest dyskusja na temat przyjmowania uchodźców. Wataha faktycznie nakreśla temat, pokazuje ludzi dobrych i złych, ale nie daje definitywnych odpowiedzi.

Temat migracji jest poruszany, tak samo jak marszów organizowanych przez nacjonalistów i paskudnego traktowania przedstawicieli mniejszości etnicznych. Wataha 2 unika jednak pompatycznego, przerysowanego przesłania i nie staje się karykaturą rzeczywistości. Niezmiernie cieszy, że twórcy serialu zachowali zdrowy rozsądek.

Dzięki temu Wataha nie irytuje ani nadmiernym wciskaniem widzom poprawności politycznej, ani milczeniem na temat ważnych spraw. Twórcom udało się znaleźć złoty środek, a oglądając serial, widz może skupić się przede wszystkim na śledzeniu wciągającej fabuły.

Czytaj więcej o drugim sezonie serialu Wataha:

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (10)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...