Obejrzałem 3 odcinki drugiego sezonu „Watahy” i… jestem zachwycony

Felieton/Film 23.10.2017
Nasza ocena:
Obejrzałem 3 odcinki drugiego sezonu „Watahy” i… jestem zachwycony

Obejrzałem 3 odcinki drugiego sezonu „Watahy” i… jestem zachwycony

No dobra, pierwszy sezon też mi się bardzo podobał, niemniej jednak w drugiej serii twórcy tego rdzennie polskiego serialu ocierają się o perfekcję.

Uwaga – w tekście znajdują się lekkie spoilery nt. fabuły „Watahy”, zarówno drugiego, jak i pierwszego sezonu.

Piszę rdzennie polskiego, bo chociażby taki „Pakt” rdzennie polski nie jest (i szczerze mówiąc, zdecydowanie mniej do mnie trafia aniżeli „Wataha”).

Coś się chyba w polskiej kinematografii, tfu polskiej telewizji, zaczyna dziać dobrego, skoro aktualnie na rynku wydawniczym konkurują ze sobą dwie naprawdę dobre polskie produkcje i to w swoich drugich sezonach: wspomniana „Wataha” na HBO i „Belfer” od ncplus. I choć ta druga produkcja, w pierwszym odcinku drugiego sezonu, na razie lekko zawodzi, to jednak sam fakt, iż mocno na nią czekałem, żywo się nią interesując przed premierą, też ma swój wymiar.

Zastanawiałem się nawet ostatnio, co powoduje, że tym dwóm serialom się udaje i chyba wiem – to polskość, mocne osadzenie w naszych lokalnych realiach daje poczucie obcowania z czymś nowym, nie wyświechtanym i (h)amerykańskim. Ok, wiem, że te szkoły i nastolatkowie z „Belfra” to tacy trochę naciągani są, ale jednak rzeczywistość wokół jest już mocno swojska.

No, ale ja tu o „Watasze” miałem

Obejrzałem 3 odcinki nowego sezonu i jestem zachwycony. Za-chwy-co-ny! Doczekaliśmy się serialu, który naprawdę niczym nie odstaje od najlepszych światowych produkcji.

O ile nieco można było się przyczepić do luk scenariuszowych w pierwszym sezonie, szczególnie do zakończenia, to storytelling w drugiej serii należy do najlepszych elementów całej produkcji. Ja wiem, że nie powinienem tego mówić nie doczekawszy do końca 6. odcinka, ale ryzykuję, bo wygląda na to, że okres 4 lat pomiędzy oboma sezonami nie został zmarnowany.

Historia w „Watasze” 2 urzeka mnie pod wieloma względami

wataha 2 sezon hbo

Przede wszystkim jest osadzona mocno w polskich realiach. Jesteśmy na granicy polsko-ukraińskiej w 2017 r. i cholera to czuć. Jest nieoficjalne napięcie na linii Polacy – Ukraińcy, są echa wojny na wschodzie Ukrainy, są niby współpracujące ze sobą grupy przestępcze z obu stron granicy, ale tak naprawdę czuć, że łączy ich tylko gangsterski pas, bo najchętniej to by sobie dali po mordzie (świetnie to pokazuje scena, gdy Grzywa rozprawia się z niesubordynowanym Ukraińcem).

Głównym wątkiem serialu jest teraz motyw związany z napływem nielegalnych imigrantów

Myliłby się jednak ten, kto oczekiwałby – no dobra, napiszę to – warszawsko-lewackiego przedstawienia sytuacji związanej z uchodźcami. Nie ma tu ani pustego moralizatorstwa, ani wynikającej z fabuły naturalnej nici sympatii z poszkodowanymi imigrantami. Jest za to przedstawienie sprawy z wielu różnych punktów widzenia – zarówno humanitarnego, jak i prawnego, a także ludzkiego, sąsiedzkiego na szczeblu wsi oraz sąsiadujących ze sobą państw, no i urzędowego.

Nikt się tu nad nikim nie użala. Są sceny, przy których aż chce się odwrócić wzrok, jednak nie dlatego, że czujemy się wkurzeni na społeczną niesprawiedliwość, lecz ze względu na brutalność i… hmm… chirurgiczny rodzaj obrazu, spotęgowany następującym po nim, mocno twardym pod względem językowym, dialogiem.

Sprawa imigrantów jest zresztą oparta na wielu wątkach – jest nielegalny przemyt ludzi, jest mieszkający w Polsce imigrant z Bliskiego Wschodu mający romans z Polką, jest ośrodek dla imigrantów, są narodowcy zrzeszający się na forach, by napadać na obcokrajowców, są strażnicy graniczni, którzy im pomagają. Są też zwykli ludzie ze wsi, tych polskich i tych ukraińskich, którzy mają skrajnie różne postawy wobec uchodźców.

Główny bohater, Wiktor Rebrow, ma inną rolę do odegrania niż wcześniej

wataha 2

Rebrow, postać w pierwszym sezonie wręcz przesadnie dobra, w nowej serii pokazana jest bardzo niejednoznacznie. Oczywiście to wciąż ten sam Rebrow z romantycznym sercem, ale jednak wyrachowany, grający pod własne przetrwanie, nie patyczkujący się z uchodźczynią z Ukrainy i jej chorym synem, mimo iż de facto pomaga im przetrwać.

No i sam aktor Leszek Lichota, znany raczej z jednowymiarowych ról w miałkich tvn-owskich serialach, tu wygląda naprawdę przekonująco – zapuszczony, z niedbałą brodą, z lekką nadwagą, w odartych ciuchach. Jego brutalność, siła i determinacja znajdują porządne uzasadnienie w warstwie wizualnej.

Nikt tu zresztą warszawskim gogusiem nie jest. Nawet pani prokurator Iga Dobosz, grana przez znakomitą Aleksandrę Popławską, nie jest jednowymiarowa. Zmęczona, zniechęcona porażkami, odarta ze złudzeń praworządności, z osobistymi problemami (umierająca matka, którą nie chce się zajmować), nieumiejętnie oceniająca ludzi, jednak mocno angażuje się w rozwikłanie coraz gęstszej afery kryminalnej.

Naprawdę ciekawie prowadzone są także postaci naczelnika lokalnej straży granicznej, kolegi Rebrowa Łuczaka, no i – uwaga spoiler – zmartwychwstałego Grzywaczewskiego, który na razie, do końca trzeciego odcinka, wydaje się być ultrabezwzględnym złoczyńcą (coś mi mówi, że do końca tak jednak nie będzie).

Mówiąc ogólnie – o ile w „Watasze 1” naprawdę dobrze rozpisano poszczególne główne postaci, w drugim sezonie bohaterowie wydają się być jeszcze bardziej naturalni i przez to interesujący.

Prawdziwym majstersztykiem w „Watasze 2” są jednak zdjęcia Bieszczad

Ba, sami twórcy serialu w rozmowie ze Spider’s Web podkreślają, że Bieszczady to tak naprawdę główny bohater „Watahy”. I to naprawdę czuć.

Dużo w nowym sezonie „Watahy” kadrów z drona (czy nawet helikoptera), w których, przy akompaniamencie niepokojącej muzyki, Bieszczady wyglądają wręcz niesamowicie – nieprzejednana masa gór, drzew w jesienno-zimowej scenerii. Aż czuć chłodem połączonym z surowością i bezwzględnością polskich wschodnich kresów.

Naprawdę jest się czym chwalić na zewnątrz. Co nam po amerykańskiej Luizjanie z „Detektywa”, czy Wyżynie Ozark z netfliksowego obrazu, skoro mamy własną unikalną scenerię, którą możemy i podziwiać, i przekazywać wieść o niej innym. Wiemy, że HBO mocno promuje „Watahę” na innych rynkach. Miejmy nadzieję, że to się przełoży na wzrost zainteresowania Polską i naszymi wspaniałymi rejonami, wcale nie tak dobrze odkrytymi dla kina i telewizji.

Wszystko to razem daje spójny obraz bardzo dobrego dzieła telewizyjnego

Dość powiedzieć, że czekam z niecierpliwością na kolejne odcinki, oglądając je minutę po ich pojawieniu się w serwisie streamingowym (w tym przypadku HBO GO), co ma u mnie miejsce tylko i wyłącznie w przypadku produkcji typu „Gra o tron”, „Westworld” czy „House of Cards”.

Super!

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (27)

118 odpowiedzi na “Obejrzałem 3 odcinki drugiego sezonu „Watahy” i… jestem zachwycony”

  1. Zgadzam się w 100% z autorem.
    Ten serial urzekł mnie swoją bezpośrednią i wielowątkową fabułą.
    Żebym mógł go dalej oglądać to specjalnie wykupiłem dostęp do HBO (ostatni raz ten pakiet miałem hmm…z 2 lata temu).

  2. Nie oglądałem. Podobnie jak nie oglądam innych „super produkcji” różnej maści, które można znaleźć już chyba na każdym kanale. I wiecie co? Jestem zachwycony!

      • Cieszę się, że się Pan cieszy.
        Przeczytałem ten artykuł z ciekawości – co ciągnie ludzi do oglądania i zachwycania się takimi serialami.
        Lubię oglądać filmy. Takie które mają początek, środek i koniec. Po obejrzeniu mogę się zamyśleć. Zapłakać. Zaśmiać się. Czasem czuję niedosyt, a czasem jakbym dostał obuchem w głowę. Niektóre filmy lubię obejrzeć jeszcze raz, do innych nie chcę wracać.
        Oglądając takie “produkcje” (nie powiem – też oglądałem kilka odcinków róznych seriali) czuję tylko zażenowanie. I podziw – ktoś jest naprawdę dobrym fachowcem, skoro potrafi przyciągnąć przed ekrany masę widzów i skłonić ich do oglądania kolejnego odcinka, a później kolejnego sezonu itd.

        • Ty chyba nie wiesz o czym mówisz, bo właśnie takie produkcje to nie jest niekończąca się opowieść, gdzie każdy dcinek to własna opowiastka.

          Tylko właśnie jest historia mająca początek, środek i koniec. Jednak zbyt rozbudowana by przedstawić do w 1,5-2 godziny i to jest w tym najlepsze.

        • Gościu – to nie jest miliardodcinkowy serial z osiemnastoma sezonami, tylko przedłużony film. Pierwszy sezon miał w sumie ok 4-5h długości. Drugi podobnie. Czym to się różni od np trylogii Władcy Pierścieni?
          Tutaj nie ma pompowania balonika, bo drugiego sezonu poczatkowo miało nie być, jednak ze względu m.in. na zapotrzebowanie (widzowie byli zawiedzeni, że to już koniec) stworzono serial, który przebija zdecydowanie większosć polskich filmów kinowych. Stworzono go po… 4 latach!

  3. Mi się nie podoba w tym serialu dźwięk, a właściwie jego brak, trzeba brać naprawde na maxa podkręcić żeby cokolwiek nieraz rozumieć z totalnego bełkotu. Nie wiem czy oni nie znają czegoś takiego jak mikrofon? W starych polskich filmach wszystko było w porządku, a ostanie lata to już padaka, co sie stało, że sie tak zesrało z tym?

      • Takiej herezji nigdy bym nie popełnił. Jest 6 głośników w tym dwie kolumny, bez subufera i sam bełkot niekiedy. Chyba musisz w słuchawkach oglądać albo na głośnikach z samymi wysokimi tonami

        • Kiedyś w filmach był dobry dźwięk? Nie wiem których ;) Od zawsze bolączką polskiego kina była słaba jakość dźwiękowa dialogów.

          • No gdzieś tak od początku ery hd w polskich produkcjach w ~2007, a zaczął najpierw serial Pitbull z bełkotem w roli głównej. Jak poprawił się obraz to od tej pory muszą notorycznie pierdolić dźwięk. Na kamery wydali, a na mikrofony już nie starczyło. Jak to w Polsce jedno sie polepszy, drugie popieprzy. Jak przeglądam historie na Filmwebie nigdy wcześniej od Pitbulla nie przypominam sobie żebym cofał jakikolwiek film bo nie zrozumiałem co mówią. A teraz do każdego polskiego polskie napisy trzeba. A ten Boberek albo ten co pani prokuratur rozkazuje w tym serialu to mnie najbardziej dobijają jakby najebani byli

  4. dla mnie Wataha od strony fabularnej jest nudna i na siłę gmatwana – polski styl prowadzenia akcji :( – ale piękna i dlatego ją oglądam :) – w łącznej ocenie jakoś się broni (zwłaszcza na tle produkcji innych telewizji), ale jednak nie mam we mnie takiego wow jak dla Netflixowych szaleństw :)

  5. To normalnie się robi jak szukanie (uwaga! Napiszę nie po polsku!) Easter Eggów (ha! Jeszcze odmieniłem po naszemu):
    “storytelling” – pierwszy wypatrzyłem! :-)

    A w temacie artykułu – no jak się Watahę zestawia z GoT, WW czy ST to…. w nie najlepszym to świetle stawia polski serial… Tamte, poza rozmachem, nic do zaoferowania nie mają.

    Ale, choć Watahę oglądam z przyjemnością, to daleko do ideału temu serialowi – jest pogmatwany, ma beznadziejne udźwiękowienie (tak jak na całym świecie biorą Polaków do zdjęć, tak i u nas można by brać kogoś z zewnątrz do dźwięku…) i dołującą atmosferę, jeszcze pogarszaną przez aurę za oknami.
    Ale wciąż, dla kogoś, kto nie czyta wiadomości, jest to jakiś tam sposób dowiedzenia się, co aktualnie się w okolicach wyprawia.

  6. Praca kamery i zdjęcia zostały z poprzedniego sezonu – i dobrze bo były naprawdę dobre. Poprawiała się postprodukcja materiału za co dziękuję bo ogląda się to z wielką przyjemnością. Dźwięk – standardowy polski – czyli niewyraźny, muzyka polska, ale lubię to polskie rzężenie przy scenach podnoszących ciśnienie. Gra aktorska na bardzo dobrym poziomie, a biorąc pod uwagę polskie kino to w zasadzie życzyłbym sobie, żeby inne rodzime produkcje podciągnęły się do tego levelu. Całość oceniam na 5-/5 biorąc pod uwagę pierwsze trzy odcinki.

  7. Nie rozumiem zachwytów nad tym serialem . Pierwszego sezonu w ogóle dotrawiłem do połowy , ponieważ był taki nudny i nijaki z beznadziejnymi dialogami , które są ledwo słyszalne albo nie słyszalne a pierwszy odc 2 sezonu też na mnie wrażenia nie zrobił . Serialu nie ogląda się tylko dla ładnych krajobrazów a tu też jest problem . Raz jest śnieg drugi raz nie ma śniegu?? HBO czy canal plus chyba nigdy nie osiągnią poziomu tvp z przed lat gdzie były takie perełki jak Glina , pitbull czy oficer…. Niech HBO pójdzie po rozum do głowy i zatrudni jakiegoś twórce na poziomie np . Władka Pasikowskiego a nie Michał Gazda czy jakaś Kasia Adamik . Belfer canal plus pierwszy sezon był jak na razie najlepszy serialem mimo kilku wad ale nie tak genialny i dopracowany jak wymieniłem wczesniej

    • Pojedź kiedyś w Bieszczady, albo inne góry to zrozumiesz o co chodzi z tym “raz jest śnieg, raz nie ma śniegu” :) 100m wysokości potrafi zrobić różnicę. odwilż też :)

  8. Właśnie obejrzałam ostatni odcinek sezonu 2 na HboGo. Zaskakujący zwrot i koniec. Serial super. Aż chce się więcej. Mam nadzieje że powstaną kolejne sezony bo rdzeń serialu jest super.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...