Dan Brown stosuje ciągle te same sztuczki. Początek – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Książki 23.10.2017
Nasza ocena:
Dan Brown stosuje ciągle te same sztuczki. Początek – recenzja Spider’s Web

Dan Brown stosuje ciągle te same sztuczki. Początek – recenzja Spider’s Web

Początek Dana Browna to kolejna książka o przygodach Roberta Langdona. Brown stworzył tego bohatera na potrzeby powieści Anioły i demony, ale powszechnie znany stał się dopiero drugi tom przygód, czyli słynny Kod Leonarda Da Vinci.

Od czasu wydania Kodu Leonarda Da Vinci popularność Dana Browna wciąż rosła. Każda kolejna książka sprzedawała się albo lepiej, albo przynajmniej równie dobrze jak poprzednia. W pewnym momencie autorem i jego serią zainteresował się Hollywood i zaczęły powstawać filmy z Tomem Hanksem w roli profesora Langdona.

Początkowe tomy serii były typowymi thrillerami opisującymi teorie spiskowe. Było tak do Zaginionego symbolu. W Inferno pojawiło się więcej elementów science-fiction niż historycznych – chociaż wątek Dantego i jego maski wciąż był tu mocno obecny. Dopiero Początek prawie zupełnie porzuca historyczne motywy – mamy tutaj współczesny technothriller dziejący się na tle intryg pałacowych.

I tyle nowego można powiedzieć o Początku.

Bo wszystko inne jest niestety takie samo. Mamy tutaj tajemniczego kościelnego dostojnika, piękną kobietę i naukowca, który rzucił wszystko na jedną szalę. Jest kilka nowości związanych z najnowszymi technologiami i odkryciami naukowymi, ale pełnią one rolę ozdobnika i pretekstu do ruszenia fabuły do przodu. Niestety, nie wszystko jest takie samo. Wiele elementów powieści jest gorsza niż w poprzedzających ją tomach – ma się wrażenie, że autor momentami zapominał, jak się pisze. A może poprzednio korzystał z usług lepszego redaktora?

Tematem Inferno był transhumanizm. Tematem Początku są… początki istnienia, sztucznej inteligencji oraz zagadnienie życia w symulacji.

Dan Brown znajduje poczytne tematy, które są obecne na pierwszych stronach gazet i portali.

Dan Brown zachował również swój styl, który każdemu czytelnikowi po kilkuset stronach mocno daje się we znaki. Cechą charakterystyczną tego stylu są encyklopedyczne wstawki wyjaśniające prawie każde zagadnienie. Niestety sprawiają wrażenie, jak gdyby były skopiowane z Wikipedii.  Brzmią one bardzo sztucznie i mamy wrażenie celowego zwiększania objętości tekstu. Wygląda to tak:

Wikipedia to wielojęzyczna encyklopedia internetowa, działająca w oparciu o zasadę otwartej treści. Jej slogan brzmi: „Wolna encyklopedia, którą każdy może edytować”.

Innym, charakterystycznym dla Browna, chwytem jest sztuczne opóźnianie akcji przez opisywanie sytuacji. Te opisy zwykle nie mówią czytelnikowi nic sensownego. Ot, coś w stylu: „To zupełnie zmienia postać rzeczy! – pomyślał Langdon. Że też na to wcześniej nie wpadłem!”. Oczywiście zaraz po tym zdaniu następuje nowy rozdział, w którym występuje antagonista Langdona, a gdy narracja powróci do profesora, nadal nie dowiadujemy się niczego nowego. Jest to niezręczność narracyjna, którą teoretycznie należałoby usunąć z powieści w procesie redakcji – jednak nie oszukujmy się – wtedy niewiele by z tej powieści pozostało.

Słowo narracja pochodzi od łacińskiego słowa narratio, znaczącego opowiadanie. To teraz takie oczywiste – pomyślał redaktor Taler. Gdybym tylko wpadł na to wcześniej! Oszczędziłoby mi czytania całej książki Browna.

Sposób pisania Browna jest bardzo męczący. Nierealne, statyczne sytuacje są komentowane w sztuczny sposób przez bohaterów.

Dostajemy więc więcej tego samego, tym razem podlanego wikipedyczną wiedzą o sztucznej inteligencji i komputerach kwantowych. Gdy raz natrafiłem na ciekawą i oryginalną myśl dotyczącą konfliktu między wiedzą naukową i wiarą, szybko okazało się, że Brown zacytował w niej wypowiedź jakiegoś naukowca.

Nie chciałbym, abyście zrozumieli mnie opacznie: uwielbiam literaturę rozrywkową i „gatunkową”. Czytuję całe serie thrillerów (np. uwielbiam „szachową” serię Stevena Jamesa). I serię Dana Browna o Langdonie lubiłem aż do książki Zaginiony symbol. Jednak ostatnio autor zalicza wpadki: dialogi i opisy robią wrażenie jeszcze bardziej wymuszonych, a łopatologiczne wyjaśnienie każdej kwestii działa na nerwy. No i rozwiązania całej zagadki, muszę przyznać, domyśliłem się na tyle wcześnie, że kolejne strony, tylko mnie utwierdzały w moich przypuszczeniach. Rozczarowujące. Jeśli dodamy do tego kompletnie nieprawdopodobne psychologicznie zachowania i wątek narzeczonej księcia, rodem z brazylijskich telenowel, to otrzymamy mieszankę zupełnie niestrawną.

Początek Dana Browna to powieść wyjątkowo męcząca.

Gdyby nie obowiązek recenzencki, rzuciłbym ją w kąt i nie doczytał do końca. I wam (choć i tak pewnie mnie nie posłuchacie) radzę to samo. Na rynku jest wiele znacznie lepszych książek rozrywkowych. Może lepiej poświęcić czas na przeczytanie czegoś innego?

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (15)

20 odpowiedzi na “Dan Brown stosuje ciągle te same sztuczki. Początek – recenzja Spider’s Web”

  1. cóż, trudno się nie zgodzić z tą recenzją. Książka aż do bólu przewidywalna, miałka, nijaka, a powtarzanie tego samego schematu non stop robi się nie do zniesienia. Poza tym samo rozpoczęcie akcji zajmuje ponad 150 stron, po przeczytaniu, których w zasadzie wiadomo o co chodzi, kto tam miesza… Dalej jest tylko tradycyjna bieganina… nudy.
    no a już prezentacja, która miała zmienić losy świata, tylko usypia.

      • na początku dawał radę, nawet te encyklopedyczne wstawki tak nie bolały… a teraz nie da się tego czytać, nie mówiąc o tym, że stosowanie tego schematu powoduje, że po kilkudziesięciu stronach czytelnik wie do czego to wszystko prowadzi i kto za tym stoi.

          • czytanie książek to powinna być rozrywka dla umysłu a jeżeli zawsze Cię męczą jego książki to po co je czytasz??? Dla Twojego zdrowia lepiej będzie jak znajdziesz sobie może inną rozrywkę? :) :)

  2. Tak, to prawda. Brown jest bardzo męczący. Jedyne dwie wybitne jego książki to według mnie Cyfrowa Twierdza i Zwodniczy Punkt. W obydwu nie występuje Robert Langdon. Może dlatego są świetne! Kod Da Vinci był ok, ale adaptacja filmowa i drewniany Hanks skutecznie zniechęciły mnie do Browna i odrzuciło mnie od jego książek.

  3. Sugeruję byś – recenzencie – zamiast wymyślać własne przykłady mające pokazać kiepski warsztat Browna, skorzystał z prawa cytatu. Początku jeszcze nie czytałem, ale ta recenzja nie przekonuje mnie by tego nie robić.

    Genialnie z tego prawa korzysta Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona.

    To co teraz napisałeś jest wartościowe tylko jako komentarz dla tych, którzy już znają tę powieść.

  4. Do książek Browna podchodziłem jako do luźnych, niewymagających czytadeł, które wciągnąć można było w autobusie, czy też siedząc tam, gdzie król piechotą chadzał. Do czasu “Inferno”. To książka tak zła i zwyczajnie obraźliwa dla inteligencji czytelnika, że postanowiłem sobie nie zawracać głowy żadną następną pozycją tego autora. I dla “Początku” raczej nie zrobię wyjątku…

  5. “Początek” wciąga przede wszystkim dzięki swej nietuzinkowej fabule, będącej znakiem rozpoznawczym Dana. Jedni powiedzą, że to odgrzewany kotlet; inni, że Autor znów umieścił nowe fascynujące wątki w spektakularnych, ale i – co należy podkreślić – idealnie dopasowanych lokalizacjach (tym razem są to “organiczna Barcelona”, “futurystyczne Bilbao” i “skostniały Madryt”) i dzięki temu wpuścił do pomieszczenia świeże powietrze. Jak to u Dana, książka technicznie nie stoi na najwyższym poziomie, ale też nie musi, bo to przede wszystkim literatura rozrywkowa, literatura dla mas, która choć skłania do refleksji, to nie może przecież wymagać od czytelnika przesadnego wysiłku intelektualnego. Czyli nihil novi sub sole.

    Jeśli chcielibyście przeczytać coś w podobnym stylu (spiski, symbole, historia, religia, nauka i sztuka, w tym przypadku kartograficzna), a zarazem rodzimego autorstwa, polecam swoją “Atlantycką Konspirację”. Pozdrowienia!

    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4807528/atlantycka-konspiracja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...