Jar Jar Binks raczej nie wróci do sagi, ale Disney nie zapomniał o prequelach Gwiezdnych wojen

News/Film 20.10.2017
Jar Jar Binks raczej nie wróci do sagi, ale Disney nie zapomniał o prequelach Gwiezdnych wojen

Jar Jar Binks raczej nie wróci do sagi, ale Disney nie zapomniał o prequelach Gwiezdnych wojen

Nadal czekamy na premierę Ostatniego Jedi, a tymczasem pojawiają się kolejne przecieki na temat Epizodu IX gwiezdnowojennej sagi. Ten ostatni cieszy mnie szczególnie, mimo iż odwołuje się do jej najsłabszego punktu.

Uwaga, będą spoilery starych filmów z cyklu Gwiezdne wojny.

Pierwsze trzy epizody Gwiezdnych wojen – licząc kolejność fabularną, a nie realizacji filmów – zdaniem większości fanów są najgorszymi jej elementami. Entuzjaści raczej są zgodni, że tak jak George Lucas był wizjonerem, jeśli mamy na myśli stworzenie cudownego uniwersum łączącego najlepsze elementy science-fiction i fantasy, tak robienie filmów czysto od strony technicznej wychodziło mu gorzej. A wszystkie trzy prequele sam reżyserował, w przeciwieństwie do starych filmów.

Sama opowieść była jednak niezmiennie fascynująca, również w prequelach. Anakin Skywalker stał się Darthem Vaderem z… miłości? Snułem przez lata wiele teorii, a i tak ta właściwa wgniotła mnie w fotel. A przecież to tylko przykład. Pamiętacie fragment, w którym Amidala ze smutkiem komentuje „A więc tak umiera wolność, przy ogłuszającym aplauzie”? Ciary.

Wróćmy jednak do tematu bieżącego. A tym jest Epizod IX Gwiezdnych wojen, a więc kolejna część sagi po Ostatnim Jedi. Wiemy już, że ponownie produkcją dyrygować będzie J.J. Abrams. A jeśli wierzyć temu Redditorowi, film w jakiś sposób odniesie się do prequeli.

Produkcja Gwiezdne wojny: Epizod IX (prawdopodobnie) odniesie się do pierwszych trzech epizodów.

Gdy Disney kupił Lucasfilm i zlecił kręcenie kolejnych epizodów gwiezdnej sagi, zdecydował się opowiedzieć dalsze wydarzenia, jakie nastąpiły po tych z Powrotu Jedi. Akcja Przebudzenia Mocy dzieje się trzy dekady po zniszczeniu drugiej Gwiazdy Śmierci. Więc jeżeli w jakikolwiek sposób odwołuje się do poprzednich filmów – a odwołuje się często – to wyłącznie do klasycznej trylogii.

Wiemy też z licznych wypowiedzi osób zaangażowanych w produkcję Epizodu IX – tu jedna dla przykładu – że ma on definitywnie zakończyć sagę. To oczywiście nie oznacza końca filmów o Gwiezdnych wojnach, uniwersum to jest tak szerokie i bogate, że pomieści niezliczone historie (i zapewni duże pieniądze wytwórni). Saga Skywalkerów ma się jednak zamknąć właśnie na tym filmie.

Jak twierdzi niejaki 114D, udało mu się spotkać z J.J. Abramsem i Chrisem Terrio – co udokumentował załączonym do posta zdjęciem – i porozmawiać na temat Epizodu IX. Twórcy, rzecz jasna, nie podzielili się z nim czymkolwiek na temat scenariusza nowego epizodu. Jak twierdzi, powiedzieli mu jednak, że Epizod IX „połączy wszystkie trylogie w jedną spójną całość”.

Źródło tej informacji trudno określić jako pewne. To jednak ma sens.

Skoro to ma być konkluzja sagi, która ma „zatoczyć koło”, to nawiązania do wydarzeń z prequeli wydają się bardzo sensownym pomysłem. Wszak wszystkie wydarzenia opisywane w najnowszej trylogii mają swoją genezę właśnie w prequelach. Masakra Jedi, rewolucja na Coruscant obalająca rządy Republiki na rzecz Galaktycznego Imperium – o tym wszystkim dowiadujemy się z prequeli. Ruch Oporu to kontynuacja inicjatywy Sojuszu Rebeliantów, a Nowy Porządek to przecież Galaktyczne Imperium, tyle że pod nowym sztandarem.

Ciekaw jestem tych potencjalnych nawiązań. Czy w jakiś sposób wróci Amidala, matka Luke’a i Lei? A może odkryjemy jakiś mroczny sekret senatora Palpatine’a? A może poruszony zostanie wątek Qui-Gon Jinna, pierwszego Jedi, który znalazł drogę do nieśmiertelności? Przekonamy się niestety dopiero 20 grudnia 2019 roku, na wtedy bowiem zaplanowana jest premiera Epizodu IX.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (10)

12 odpowiedzi na “Jar Jar Binks raczej nie wróci do sagi, ale Disney nie zapomniał o prequelach Gwiezdnych wojen”

  1. A ja jestem chyba jednym z niewielu, którzy traktują wyżej prequele ponad oryginalną trylogią ze względu na większą ambicję projektu, więcej ciekawych, zazębiających się wątków. W prequelach mimo, że większości rzeczy mozna bylo sie domyslac, to jednak jeszcze więcej mnie zaskoczyło, np. to, że Palpatine jest Imperatorem (chociaz oglądając po raz n-ty Mroczne Widmo jedna wskazówka jest aż nadto widoczna), jego plan czy też postaci Grievousa czy Dooku.
    I szczerze dzięki temu cieszę się niezmiernie na informację o tym, że będa poruszane watki w prequeli. Już słysząc, że w VIII mają pojawić się duchy mocy czy głos McGregora w VII… to napawało mnie to radością. Bo mimo swoich mankamentów, średniej gry aktorów, błędów reżysera czy innych smaczków prequele są po prostu świetnymi filmami i szkoda marnować taki kawał historii.
    PS. Teoria “Jar Jar to Snoke” potwierdzona

  2. A ja uwielbiam trylogię z czasów narodzin Dartha Vadera. Miała kilka potknięć ale uważam, że była i jest krytykowana głównie za całkiem inny klimat w porównaniu do starej trylogii. A wiadomo, że ludzie zawsze wolą to co było pierwsze. Trylogia Dartha Vadera (tak to nazwę, bo teraz nowa trylogia bardziej pasuje do epizodów VII-IX) bardziej skupiła się na polityce i globalnym stanie galaktyki w przeciwieństwie do pierwszej trylogii skupionej na konkretnym konflikcie. No i to właśnie w niej dużo lepiej poznaliśmy Zakon Jedi, który w epizodach IV-VI był jedynie jakimś mitycznym wspomnieniem.

  3. Poprzednia trylogia miała sporo ciekawych momentów, jednak blaknie w porównaniu z poprzedniczką i to nie dlatego że tamta była pierwsza, tylko dlatego że nie opowiedziała swojej historii w sposób przekonujący (przynajmniej dla mnie). Nigdy nie poczułam więzi między bohaterami, Jar Jar mocno irytował i Anakin nie przekonał mnie w ogóle jako postać która jest rozdarta od wewnątrz. Szczerze mówiąc Vader z RO spowodował u mnie ciarki jakich mi brakowało po przemianie w Zemście. W dodatku za dużo polityki i te koszmarne midichloriany. Jak dla mnie odarły moc z jej mistyczności i to był jeden z tych czynników który pobawił mnie jakieś dziecięcej fascynacji. Jedi mógł zostać każdy kto miał więcej żyjątek we krwi…Tak czy inaczej, miło będzie jeśli znajdą się nawiązania do poprzedniczek i zakończą pewien etap, bo cale uniwersum jest tak duże że mogliby opowiadać je w nieskończoność :). Dzięki za ostrzeżenie o spoilerach ;).

    • No trudno żeby Vader w Zemście miał powodować ciarki skoro był jeszcze Sithem-żółtodziobem ;) Ale zgodzę się, że w RO był wspaniały, choć pojawił się tylko na chwilę.

    • A właśnie dla mnie midichloriany to idealne wytłumaczenie na bycie Jedi. O to właśnie chodzi. To ma sens. Jakby bycie Jedi były zależne od czegoś niefizycznego, np mocy, którą posługują się Jedi to byłoby to dziwne. Trzeba mieć fizyczne predyspozycje żeby posługiwać sie mocą. Inaczej każdy mógłby nauczyć się używania mocy. Takie jest moje zdanie. Uwielbiam pierwsza chronologicznie trylogię. I jak najbardziej widać chemie miedzy wszystkimi bohaterami. Szczególnie lubię Mroczne Widmo. To jakby początek, wyjaśnienie całej mitologii. Wspaniała sprawa.

  4. I-III milej mi się ogląda, zwłaszcza Zemstę Sithów, bo to była genialna intryga. Nie licząc tego, że jest tam właśnie ciekawie przedstawiona polityka, a fajnie byłoby się dowiedzieć więcej np. o Unii Technokratycznej, szarych jedi, wielkiej wojnie Sithów i Jedi itd. Nie mówiąc o lepszej jakości animacji, ale po prostu takie były czasy. Imperium w IV-Vi przez to wydaje się archaiczne i o wiele gorsze, nie zaznaczając całej technologii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...