“Blade Runner” na miarę naszych możliwości. “Człowiek z magicznym pudełkiem” – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Film 20.10.2017
Nasza ocena:
“Blade Runner” na miarę naszych możliwości. “Człowiek z magicznym pudełkiem” – recenzja Spider’s Web

“Blade Runner” na miarę naszych możliwości. “Człowiek z magicznym pudełkiem” – recenzja Spider’s Web

Najnowszy obraz Bodo Koxa niestety nie sprawi, że określenie “polski film science-fiction” przestanie być uznawane za oksymoron.

Akcja rozgrywa się w Warszawie w 2030 roku. Bohaterem jest młody mężczyzna, Adam (Piotr Polak), który stracił pamięć i próbuje rozpocząć swoje życie na nowo. Dostaje nowe mieszkanie i zaczyna pracować jako sprzątacz w wielkiej korporacji. W firmie pracuje też Gloria (Olga Bołądź), w której Adam do szaleństwa się zakochuje. Tymczasem w swoim mieszkaniu bohater znajduje stare radio, które – jak się okazuje – emituje sygnał z lat 50. XX wieku.

Mnogość problemów, jakie występują w “Człowieku z magicznym pudełkiem”, spokojnie wytarczyłaby na podręcznik “jak nie robić filmów”.

Obraz Bodo Koxa to sterylna wydmuszka, którą trudno przyporządkować nawet do konkretnego odbiorcy. Z jednej strony stara się być mainstreamowym widowiskiem, co wychodzi mu po prostu nieudolnie. Z drugiej, równie słabo wypada też jako arthouse’owe ćwiczenie z formą.

Nie wiedzieć czemu, reżyser uparł się, aby “Człowiek z magicznym pudełkiem” był love story. Ja rozumiem, że w naszym kraju nadal jest koniunktura na tego typu produkcje, ale biorąc pod uwagę jego założenia formalne, jawi się to jako potworne marnowanie potencjału. Po co te wszystkie wymyślne scenografie, wizje przyszłości i cała logistyka?

Scenariusz jest plątaniną bzdur i dziur logicznych, w dodatku całość jest fatalnie poprowadzona od strony narracyjnej (filmowi brakuje praktycznie całego trzeciego aktu i jakiegoś satysfakcjonującego finału). Ma się wrażenie, że całość jest urwana gdzieś tak w połowie, a prawdziwa akcja dopiero się zacznie. Jednak tak się nie dzieje.

Kontynuując wątek problemów z narracją – “Człowiek z magicznym pudełkiem”, a właściwie jego reżyser, Bodo Kox, kompletnie nie potrafi prowadzić wątków w sposób czytelny dla widza. Ktoś, kto naoglądał się trochę filmów science-fiction i o podróżach w czasie, będzie w stanie mniej więcej zrozumieć, jakie były jego zamiary i co chciał twórca pokazać.

Tylko to nie o to chodzi, by traktować polskiego twórcę z pobłażaniem.

Kox w swoim najnowszym filmie ma potężne problemy tak z gramatyką jak i składnią filmową, co widać choćby w prowadzeniu swoich bohaterów. Adam i Gloria to postaci wyprute ze wszelkich emocji, stykają się ze sobą jak dwa manekiny, wypowiadając przy tym drętwe kwestie.

A propos, dialogi w “Człowieku z magicznym pudełkiem” to również “perełki”. W jednej z bardziej romantycznych scen Olga Bołądź wypowiada taką oto kwestię tuż przed sceną miłosną: “Jak zrobisz coś, czego nie będę chciała, to ci urwę chuja”. Oto przykład “pięknej” prozy dialogów w polskim filmie, po którym ponoć człowiek ma wyjść na świat i pałać miłością do ludzi.

A sama wizja przyszłości? Niestety dość biedna.

Trochę nie wiedzieć czemu, Bodo Kox pokazał Polskę w 2030 roku jaką futurystyczną wersję PRL-u.  Niestety, samo wrzucenie paru obrazków cytujących “Fight Club”, “Raport Mniejszości” czy “Blade Runnera” (a nawet “Seksmisję”) i kilka kiepskiej jakości efektów komputerowych na krzyż nie wystarcza, by zrobić dobre wrażenie na ludziach, którzy widzieli w życiu parę filmów sci-fi.

Scenografia też zostawia wiele do życzenia. Sterylne przestrzenie wyglądają niekiedy jakby były żywcem wyjęte z niskobudżetowego programu o kosmitach, jakie pamiętam z anteny TVP w latach 90. W najlepszym wypadku prezentuje się ona tak, jakby twórcy dostali jakieś spady z rekwizytów z średniej jakości sztuki teatralnej. Stylistyka ulic czy niektórych pojazdów bądź neonów w stylu “Blade Runnera” bardziej śmieszy niż wypada przekonująco.

Doceniam ambicje i pomysł, ale mierzmy siły na zamiary.

Mamy rok 2017, a nie początek lat 80., kiedy to Piotr Szulkin kręcił podobnymi środkami swoje filmy sci-fi. Tyle że była w nich spora doza fantazji, wizualnych metafor i kreatywnego radzenia sobie z ograniczeniami budżetowymi.

O tyle jestem rozczarowany “Człowiekiem z magicznym pudełkiem”, że naprawdę lubię i cenię Bodo Koxa. Jego poprzedni film ,”Dziewczyna z szafy”, to moim zdaniem jedna z najlepszych polskich produkcji ostatnich lat. Jego wyobraźnia i pomysły są naprawdę unikalne na tle dość przaśnego polskiego kina. Lubię jego poetykę, to że jako filmowiec stara się doszukiwać magii w przedmiotach codziennego użytku (mieliśmy już i szafę, i teraz radio z nadprzyrodzonymi właściwościami).

Cenię też sam fakt, że nie boi się on wykraczać poza schematy i sztywne granice, jakie stawia sobie wielu polskich filmowców.

Fakt, że nie mając budżetu i ekipy doświadczonej w tworzeniu obrazów sci-fi, Bodo Kox postanowił zabrać się za ten niełatwy gatunek, naprawdę robi wrażenie. Jest to kierunek myślenia o filmach, którego brakuje mi w polskim kinie. Natomiast nie usprawiedliwia to robienia słabych filmów. “Człowiek z magicznym pudełkiem” to absolutny potworek, którego już niestety nie odzobaczę, ale mogę przed nim przestrzec. Idziecie do kina na własną odpowiedzialność.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (7)

11 odpowiedzi na ““Blade Runner” na miarę naszych możliwości. “Człowiek z magicznym pudełkiem” – recenzja Spider’s Web”

  1. Szanownemu Panu Recenzentowi chciałbym zwrócić uwagę, że główna bohaterka filmu to nie “Gloria” a “Goria” (co naprawdę ma/może mieć znaczenie dla zrozumienia filmu). Niech ten “drobny szczegół”, że Recenzent myli imię głównej bohaterki, będzie dowodem staranności i rzetelności tej recenzji. Byłem na filmie, jest świetny. Idźcie do kina śmiało, za to z dużą ostrożnością wyrabiajcie sobie zdanie na podstawie takich recenzji ;)

      • Tak jak pisałem, to imię ma/może mieć znaczenie dla zrozumienia filmu, więc jeżeli Recenzent je myli to raczej nie świadczy dobrze o recenzji. Czy może się mylę? To, że Recenzent myli imię głównej bohaterki to dobrze i należy temu przyklasnąć?! ;)

  2. Niestety potwierdzam. Miarą mizerii tego filmu był niestety seans, na którym byłem… jedynym widzem i to nie w koziej Wólce, ale w centrum bardzo dużego miasta. A więc widzowie “głosują nogami”. Film po prostu wieje nudą, a wątek miłosny jest po prostu – tak to przynajmniej odebrałem – ordynarny. Bohaterka, kreowana na osobę nowoczesną i bez zahamowań, używa stale określenia “bzykanie” na wiadomą czynność, a rozmawia o seksie w taki sposób, jakby to było, ja wiem, zwyczajne defekowanie lub jedzenie hamburgera. Może zabrzmię tu staroświecko, ale byłem jednak nieco zniesmaczony. Kiedyś na wsi słyszałem kobiety rozmawiające “o tym” w podobny sposób, ale to były prymitywne prowincjonalne dziewuchy, a nie bohaterka filmu o zacięciu artystycznym współfinansowanym przez Polski Instytut Sztuki Filmowej.

  3. Kolejny samozwańczy recenzent. “Kox w swoim najnowszym filmie ma potężne problemy tak z gramatyką jak i składnią filmową, co widać choćby w prowadzeniu swoich bohaterów. Adam i Gloria to postaci wyprute ze wszelkich emocji, stykają się ze sobą jak dwa manekiny, wypowiadając przy tym drętwe kwestie.” Mam dwa pytania: Co to jest gramatyka filmowa? Co to jest składnia filmowa?
    Te dwa manekiny to wizja świata za kilkanaście lat. Adam jest jakby inny, bliżej mu do człowieka normalnego (bez elektroniki, pozbawionego uczuć i wartości). Gloria to symbol “rozwoju”. Wątek miłosny jest delikatnie prowadzony, wizja dwóch światów. Scenariusz jest perłą, bo opisuje postaci, budzi je do życia. Każda z nich ma inny szkielet! Przez cały ten lament nie ruszyłem tematu muzyki. ” Idziecie do kina na własną odpowiedzialność.” Daruj sobie takie ostrzeżenia. Krytyk ma informować o jakości filmu, proponować swój punkt widzenia. Dopiero przy analizie filmu możesz sobie pozwolić na takie kwestie. Poczytaj o podstawach krytyki filmowej, bo zatraciłeś się w koszmarnej formie. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...