5 nowych najlepszych kawałków z serwisów streamingowych, #8

Recenzje/Muzyka 15.10.2017
Nasza ocena:
5 nowych najlepszych kawałków z serwisów streamingowych, #8

5 nowych najlepszych kawałków z serwisów streamingowych, #8

Ale świetny tydzień dla nowej muzyki! Mnóstwo nowych albumów, sporo ważnych singli, kilka zaskakujących powrotów genialnych kapel – aż ciężko było ograniczyć się do 5 numerów.

Lo Moon – Thorns

Co za nietypowy zespół! Ponad rok temu wydali debiutancki singiel „Loveless”, który z miejsca został zauważony przez muzyczny świat (słusznie, bo to dzieło unikatowe, jak na współczesną muzykę rockową). Na drugi kawałek „This Is It” trzeba było czekać 3 miesiące, a na trzeci „Thorns” długie 9 miesięcy 2017 roku. I wciąż nie wiadomo, kiedy cały debiutancki album. Lo Moon wiedzą jednak co robią – każdy z ich singli to spore wydarzenie, docenienie każdego małego detalu, wypieszczenie każdego dźwięku z osobna.

„Thorns” zachwyca. Wspaniały utwór, który na myśl przynosi dokonania Talk Talk, Roxy Music, czy Tears for Fears. Przepiękna linia melodyczna prowadzona przez gitarę basową i transowy, pulsujący rytm, z genialną partią trąbki, która na myśl przywodzi mistrza Chrisa Bottiego i kończąca utwór część instrumentalna. Słucham od piątku nieustannie.

Polecam zapoznać się z dotychczasową twórczością Lo Moon, bo coś mi mówi, że płyta, którą kiedyś wydadzą, będzie arcydziełem.

Tears for Fears – I Love You But I’m Lost

Pierwszy od 13 lat legendy i jednej z moich najukochańszych muzycznych tworów! Niestety nie zapowiada nowego albumu lecz (kolejną) kompilację największych hitów grupy, na którym obok „I Love You But I’m Lost” pojawi się jeszcze jeden nowy numer. Nowy singiel śpiewany jest „przez tego drugiego z duetu”, czyli Curta Smitha (najczęściej prowadzący wokal jest dziełem Rolanda Orzabala).

Nowy numer to szybki, skoczny kawałek, który dałby radę nawet na dyskotekach dla trzydziestolatków. Nie jest to może utwór na miarę „Head Over Heels”, ale posłuchać zdecydowanie warto. Nowy album z nową muzyką ma pojawić się w przyszłym roku. I super, bo ktoś taki jak Tears for Fears to wspaniali songwriterzy.

Tom Chaplin – Under A Million Lights

Wokalista zespołu Keane wraca z nowym singlem zaledwie w rok po wydaniu swojego albumu. Tom Chaplin dysponuje znakomitym wokalem, który barwą i skalą przypomina nieco Mortena Harketa z A-Ha. I choć jego solowe dokonania nie są tak spektakularne jak z zespołem Keane (Chaplin nie był tam głównym kompozytorem), to słucha się tego znakomicie. „Under A Million Lights” jest utrzymany w stylistyce tego, co autor proponował na albumie „The Wave” – ładnie zaśpiewanego kawałka z romantyczną linią melodyczną i smyczkowo-pianinowym aranżem.

Beck – Fix Me

Beck wrócił z bardzo dobrą płytą „Colors”, której – jak napisał mój redakcyjny kolega Przemek Dobrzyński – zazdrości mu pewnie niejedna gwiazda popu. Jestem po kilku przesłuchaniach „Colors” i powoli wgryzam się w to, co proponuje Beck. Na razie najbardziej podoba mi się numer „Fix Me”. To tylko pozornie spokojny kawałek. Polecam wsłuchać się w to, ile tam się dzieje pod względem aranżacyjnym.

The Colorist & Emiliana Torrini – Animal Games

The Colorist to belgijska grupa słynąca z łączenia klasycznych instrumentów z nowymi trendami w muzyce rozrywkowej. Emiliana Torrini to z kolei islandzka piosenkarka, która ma na koncie kilka albumów solowych cieszących się sporą popularnością w rodzimej Islandii. Siły połączyli w 2016 r. w kapitalnym wspólnym albumie, który zwrócił na siebie niesamowitymi aranżacjami popowych piosenek. Teraz wracają z nowym singlem „Animal Games”, który utrzymany jest w podobnym stylu. Słucha się tego wyśmienicie.

PS. Jeśli kogoś interesuje ten cykl, to Czytelnik Michał Borkowski stworzył specjalną playlistę na Spotify zbierającą kawałki opisywane przeze mnie. Zapraszamy do obserwowania playlisty.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (8)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...