Nowa Dynastia spodoba się fanom Plotkary i dramatów z wielkimi pieniędzmi w tle

Recenzje/Seriale 12.10.2017
Nasza ocena:
Nowa Dynastia spodoba się fanom Plotkary i dramatów z wielkimi pieniędzmi w tle

Nowa Dynastia spodoba się fanom Plotkary i dramatów z wielkimi pieniędzmi w tle

Odświeżenie znanej marki w świecie filmów i seriali, aby przyciągnąć przed ekrany widzów, to nic nowego. Nowa Dynastia wykorzystuje ten pomysł w całości, choć nie zapisze się w historii telewizji, tak jak jej serialowy pierwowzór z lat 80.

Nie ma chyba osoby, która nie słyszałaby o Dynastii. Nawet jeśli ktoś nie śledził całego serialu albo nie widział ani jednego odcinka, wie coś zapewne o Carringtonach, głównych bohaterach tej produkcji.

Nowa Dynastia, której pierwszy odcinek możecie obejrzeć już teraz w Netfliksie, bierze na warsztat stare postaci i próbuje tchnąć w nie nowe życie.

Mamy więc Blake’a Carringtona, który choć nie jest centralną postacią opowieści, skupia wokół siebie innych bohaterów. M. in. swoją młodą i atrakcyjną córkę. Wraca ona do domu, bo liczy, że tata przekaże jej swoją ogromną firmę, na której dorobił się niemałych pieniędzy (tak, dom rodzinny Carringtonów jest takich rozmiarów jak wasze osiedle). To ona jest narratorką tej opowieści.

Wielkie pieniądze to oczywiście wielkie dramaty i konflikty.

A zwłaszcza, kiedy okazuje się, że nowa wybranka Blake’a skrywa jakąś tajemnicę. Albo kiedy syn Carringtona walczy przeciwko ojcu i ten ostatni traci przez to całkiem spore pieniądze. Nowa Dynastia, tak jak i serial sprzed kilkudziesięciu lat, jest dynamiczna, pełna histerii. Bohaterowie skrywają wiele sekretów, które – gdy tylko wyjdą na jaw – napędzają pełną tragedii akcję.

Zdjęcie: Mark Hill/The CW -- © 2017 The CW Network, LLC. All Rights Reserved

Wszystko to podane jest oczywiście w nowej formie i przystosowane do współczesnych realiów. Reboot Dynastii nie jest jednak serialem po prostu dobrym. To raczej produkcja klasy B, która karmi się skandalem i czerpie z rozpoznawalności tytułu swojego poprzednika.

Pierwszy serial, o którym pomyślałam, kiedy włączyłam pilotażowy odcinek Dynastii, to Plotkara. I rzeczywiście – jeśli podobała wam się Plotkara albo produkcja The Royals, to z miejsca polubicie nową Dynastię, mimo że wypada od The Gossip Girl zdecydowanie gorzej. Daje jednak namiastkę tamtego klimatu. I ma w sobie coś, co sprawia, że lekko się to ogląda. Ot, takie nowe guilty pleasure.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...