Zrozumieć mordercę. MINDHUNTER od Davida Finchera – recenzja Spider’s Web

Recenzje/Seriale 10.10.2017
Nasza ocena:
Zrozumieć mordercę. MINDHUNTER od Davida Finchera – recenzja Spider’s Web

MINDHUNTER od Davida Finchera to serial, na który warto było zaczekać. Nawet nie ze względu na poziom produkcji. Najbardziej wciągający jest sam temat serii. 

MINDHUNTER to serial, który reklamowany jest tym, że wyreżyserował go sam David Fincher. Ten sam, który nakręcił Zodiak, Zaginioną dziewczynę i Siedem. Wielkie nazwisko ze świata filmu może oznaczać nadejście wielkiego serialu. Ale umiejętność opowiedzenia zgrabnej fabuły kinowego dzieła, nie jest równoznaczna ze zdolnością do zbudowania długiej, rozpisanej na wiele odcinków opowieści.

Historia zapowiada się naprawdę interesująco.

Serial powstał na podstawie książki, która nosi ten sam tytuł. Drukowany Mindhunter opowiadał historię jednego z najbardziej znanych profilerów FBI – Johna Douglasa, który zresztą był jej współautorem. Mimo że publikacja jest opowieścią bardzo osobistą, to najwięcej miejsca autor poświęca swojej pracy.

Na czym ona właściwie polega? Mówiąc najprostszymi słowami, chodzi o to, że profiler jest w stanie nakreślić rys psychologiczny przestępcy na podstawie jego kryminalnej działalności. Te profile bywają na tyle dokładne, że są w stanie zawierać przybliżony wiek, sytuację finansową czy styl ubioru sprawcy. A wszystko to dzięki psychologii. Brzmi imponująco, prawda? Mimo że takie metody rozpracowania sprawcy są wyjątkowo skuteczne, nie zawsze cieszą się odpowiednią estymą, a służby, które mają pilnować porządku, nie zawsze podchodzą do nich z sympatią i zaufaniem.

mindhunter trailer

Właśnie o braku zaufania opowiadają pierwsze dwa odcinku serialu MINDHUNTER.

Główny bohater serialu od Davida Finchera jest negocjatorem, stara się porozumieć z przestępcami. Często są to wyjątkowo zdesperowani ludzie, którzy wzięli zakładników i oczekują, aż spełni się ich żądania. Protagonista ma jednak trochę inne ambicje. Zaczyna interesować się psychologią i coraz częściej zdaje sobie sprawę, że zrozumienie psychiki mordercy może być niesamowicie skuteczne w wyłapywaniu seryjnych zabójców.

Bohater ma trudności w przekonaniu kolegów i przełożonych, że rozmowy z psychopatami, zrozumienie ich motywów, poznanie ich przeszłości, a nawet… wejście w ich skórę, może pomóc w prowadzonych śledztwach.

Już na samym początku trudno polubić głównego bohatera. Pełni on znaną w popkulturze rolę sympatycznej ciapy, która ma swoje przemyślenia i wnioski. Wiemy, że na końcu opowieści okaże się, że postać ma rację, ale przez większość filmu wszyscy ją ignorują, nie wierzą w jej metody. Możemy poczuć szczątkową sympatię do niezrozumianego protagonisty, ale niestety bohater jest na tyle nieporadny i nieżyciowy, że można odnieść wrażenie, iż od wczoraj jest w FBI. A sam serial sugeruje, że ma za sobą kilka lat pracy w terenie.

Sytuację ratują bohaterowie drugoplanowi. Wendy (Anna Torv) i Bill Tench (Holt McCallany) są na tyle żywi, że nadają serialowi odpowiedniego tempa i sprawiają, iż nudny Holden ma odpowiednich partnerów, na tle których może być jeszcze mniej ciekawy. Jednak wszystkie brawa powinien zebrać Cameron Britton, który wcielił się w postać Eda – jednego seryjnych morderców. Zwyrodnialec, którego gra, wypada tak przekonująco, że w pewnym momencie zaczynamy się go bać i… rozumieć jego pokręcone motywy.

Jeśli na chwilę zapomnimy o głównym bohaterze, to szybko możemy uświadomić sobie, że MINDHUNTER zrealizowany jest rewelacyjnie.

Dialogi są naprawdę świetne. Każda scena aż iskrzy od napięcia między bohaterami. Morderstwa i poważny nastrój przetykane są humorem sytuacyjnym, który nie razi, a jedynie pozwala przetrwać trudne i makabryczne tematy. Wyjątkowo doceniam wyczucie scenarzystów.

MINDHUNTER jest miłym dla oka i ucha thrillerem.

Dość ambitnym, bo podejmuje próbę opowiedzenia o początkach stosowania profili psychologicznych przestępców. Udaje mu się utrzymać napięcie i nastrój grozy, która wynika zazwyczaj z makabrycznych szczegółów spraw i rozmów z przestępcami.

Nie będę wspominał, że serial zrealizowany jest bardzo dobrze. Ujęcia, sposób prezentacji bohaterów robi naprawdę świetne wrażenie. Zwłaszcza podoba mi się sposób filmowania pomieszczeń. Kiedy trzeba są klaustrofobiczne, innym razem roztaczają intymną aurę, a czasem budzą niepokój. Tego ostatniego było odrobinę za mało, ale liczę na to, że serial jeszcze rozwinie skrzydła.

Z czystym sumieniem serial polecam. Dwa pierwsze odcinki to bardzo solidna i sprawnie wykonana rozrywka, która porusza ciekawy i ważny temat. Czy powinniście oczekiwać czegoś więcej? O tym porozmawiamy po premierze.

Serial będzie można obejrzeć na platformie Netflix już 13 października.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (7)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...