“Twój Vincent” to porywające dzieło sztuki i wciągający kryminał w jednym – recenzja Spider’s Web

Recenzje/Film 06.10.2017
Nasza ocena:
“Twój Vincent” to porywające dzieło sztuki i wciągający kryminał w jednym – recenzja Spider’s Web

Twórcom filmu “Twój Vincent” udała się niezwykła rzecz – w gąszczu wizualnej kakofonii dostarczyli widzom unikalne doświadczenie obcowania z pięknem.

Sam proces powstawania “Twojego Vincenta” to fascynująca podróż. Film po latach produkcji i post-produkcji przepoczwarzył się w przepięknego motyla. Coś wyjątkowego w każdym calu.

Mało który film tak naprawdę zasługuje na określenie “obraz” bardziej niż właśnie “Twój Vincent”.

Jeśli jeszcze ktoś z was nie wie, na czym polega wyjątkowość tego filmu, to tłumaczę, że mamy tu do czynienia z pierwszą w historii animacją pełnometrażową, która została namalowana farbami olejnymi. Następnie obrazy wprawiono w ruch za pomocą metody rotoskopii, znanej szerzej jako animacja poklatkowa. Na ekranie obserwujemy więc prawdziwie ruchome obrazy utrzymane w stylistyce i poetyce samego Vincenta van Gogha.

Trudno o piękniejszy i lepszy hołd dla tego niezwykłego artysty, ojca sztuki nowoczesnej.

Poruszające się z poetycką gracją obrazy, jakie przyjdzie nam oglądać, są wręcz hipnotyzujące, magiczne. “Twój Vincent” dostarcza bowiem jedno z najbardziej niezwykłych i oryginalnych doświadczeń wizualnych na dużym ekranie. Chyba nie muszę nadmieniać, że aby w pełni docenić ten film, po prostu trzeba obejrzeć go samemu w kinie.

I nie jest ważne, czy jesteście fanami malarstwa, czy w galerii sztuki ostatni raz byliście z musu z wycieczką szkolną. “Twój Vincent” oczaruje was, przeniesie w zupełnie inny wymiar, z którego nie będziecie chcieli wracać. W dodatku całość okraszona jest równie piękną muzyką Clinta Mansella. Jego kompozycje dla “Twojego Vincenta” spokojnie można zaliczyć do jego najlepszych dzieł.

Ale film Doroty Kobieli i Hugh Welchmana to nie tylko fantastyczna i jedyna w swoim rodzaju warstwa wizualna. “Twój Vincent” to także wciągająca historia kryminalna.

Historię obserwujemy z perspektywy Armanda Roulina, któremu ojciec, szanowany szef poczty i przyjaciel Vincenta van Gogha, zleca specjalne zadanie. Armand ma dostarczyć list od Vincenta, który dopiero co popełnił samobójstwo, do jego brata, Theo van Gogha. Niestety, okazuje się, że Theo zmarł niedługo po swoim bracie, a Armand przy okazji próbuje rozwikłać zagadkę tajemniczej śmierci Vincenta, która jego zdaniem nie mogła być samobójstwem.

Armand Roulin, kadr z filmu Twój Vincent

Dalej obserwujemy więc prywatne śledztwo Armanda, który rozmawia z miejscowymi ludźmi, mającymi styczność z Vincentem. Ci opowiadają mu nie tylko o okolicznościach prowadzących do jego śmierci, ale o jego życiu i sztuce.

Wyłania się z tego poruszający portret samotnego artysty, który nie doczekał się niestety uwagi, sławy i aprobaty za życia.

Od dziecka uważał się za gorszego niż reszta, nie potrafił znaleźć dla siebie miejsca, w końcu odnalazł powołanie w malarstwie, któremu poświęcił się w całości.

Vincent van Gogh tuż po odcięciu sobie ucha

Oglądanie “Twojego Vincenta” w 2017 roku, ponad 100 lat po śmierci artysty, potrafi wywoływać dreszcze, nie tylko ze względu na formę, ale właśnie ze względu na to, że całość stanowi najwspanialszy hołd, jaki mógłby sobie wymarzyć każdy, kto tworzy.  Z jednej strony, to smutne, że van Gogh nie doczekał tego i całe życie zmagał się z osamotnieniem i niezrozumieniem, a jego talent odkryto dopiero po śmierci. Z drugiej jednak strony, jest w tym też coś magicznego, że są tacy twórcy i takie dzieła, które mogą żyć i inspirować długo po odejściu artysty.

Szczególnie gdy mówimy o XXI wieku, kiedy to na każdym kroku atakują nas pędzące i krzyczące obrazy, animacje, CGI, itp. Twórcom “Twojego Vincenta” udało się przez to przebić za pomocą genialnego konceptu i fantastycznej realizacji, która nadała dziełom van Gogha zupełnie nowe życie.

Bez względu na to, czy film zgarnie deszcz nagród (w tym Oscary), czy nie, “Twój Vincent” już zawsze będzie stanowić przepiękne świadectwo geniuszu van Gogha i przy okazji przypomni bądź też odkryje na nowo, tego twórcę dla młodych pokoleń.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...