Film, który zasługuje na Oscara. Twórcy animacji “Twój Vincent” opowiadają o kulisach produkcji

Artykuł/Film 05.10.2017
Film, który zasługuje na Oscara. Twórcy animacji “Twój Vincent” opowiadają o kulisach produkcji

Po wielu latach w końcu nadeszła premiera niezwykłego obrazu polsko-brytyjskiej wytwórni BreakThru Films. Jest to pierwsza w historii pełnometrażowa animacja malarska.  Twórcy filmu odsłaniają kulisy produkcji “Twojego Vincenta”.

Skąd wziął się “Twój Vincent”? Droga od pierwszego pomysłu do ostatecznej formy, jaką zobaczymy na dużym ekranie, była długa i niełatwa. BreakThru Films jest wytwórnią z niemałym doświadczeniem w produkowaniu animacji, które oparte są na metodzie rotoskopii (poklatkowej).

Wytwórnia ma na koncie ma nie lada sukcesy, przede wszystkim Oscara w kategorii “krótkometrażowa animacja” za “Piotrusia i Wilka” w 2008 roku!  Ich kolejna produkcja, “Magiczny fortepian”, z muzyką Chopina znalazła się na oscarowej shortliście w 2012 roku. Film był częścią projektu “Latająca maszyna” i już wtedy rozpoczynały się wstępne prace nad “Twoim Vincentem”. W maju 2012 roku pojawiły się pierwsze koncepcje wizualne:

Początkowo plan był taki, aby w filmie były trzy rodzaje animacji: malarska – autorstwa van Gogha, malarska w stylu malarstwa niderlandzkiego (Jan Vermeer) i rysunkowa. Od tamtego czasu, do końcowego produktu, style i koncepcje na film zmieniały się kilka razy, aby w końcu pozostać przy malarstwie Vincenta – opowiada mi Piotr Dominiak, który sprawował nadzór artystyczny nad “Twoim Vincentem”.

“Twój Vincent” to filmowa biografia Vincenta van Gogha, jednego z najciekawszych i najbardziej intrygujących malarzy w historii. Wyjątkowość animacji w filmie Doroty Kobieli i Hugh Welchmana polega na jej formie.

Każda z 65 tysięcy klatek filmu została ręcznie namalowana na podobraziach malarskich w technice olejnej.

W całym projekcie wzięło udział 125 profesjonalnych malarzy z całego świata (w tym 65 z Polski i 60 z 20 innych krajów), a produkcja dzieliła się na prace w studiach filmowych w Polsce i Grecji.

Film najpierw został nakręcony jako tradycyjny film aktorski (w obsadzie pojawili się m.in. Saoirse Ronan czy Chris O’Dowd). Aktorzy grali swoje role na specjalnie stworzonych planach, które wzorowane były na obrazach van Gogha, bądź na tle green screenu.

Operatorami części aktorskiej byli m.in. Łukasz Żal (nominowany do Oscara za zdjęcia do filmu „Ida”) i Tristan Oliver, który pracował na planie takich filmów jak “Fantastyczny pan Lis” Wesa Andersona i “Uciekające kurczaki”.

Następnie każdą klatkę czekał proces przemalowania. Ekipa malarska spędziła rok nad opracowaniem dzieł van Gogha, aby przenieść ich język i poetykę na film.

W efekcie otrzymujemy jedyne w swoim rodzaju połączenie gry aktorów i malarstwa.

Każda postać, przedmiot, tło, każda scena, została odtworzona w postaci obrazu malowanego farbą olejną.

To, czym na początku uwiódł mnie „Twój Vincent”, był szalony pomysł, by ożywić twórczość van Gogha, przenosząc ją niemal dosłownie na ekran. Vincenta zawsze ceniłam za artystyczną pasję i odwagę. Podziwiałam za to, jak patrzył na zwykłego człowieka i na kolor.

W pomyśle Doroty Kobieli na film, zaintrygował mnie również sam proces jego powstawania.  Od dawna szukałam tak oryginalnego projektu – mówi mi malarka i supervisor we wrocławskiej fili projektu, Ewa Gołda.

Największym wyzwaniem dla malarzy i twórców, była sama skala, do jakiej ewoluowała początkowa skromna wizja, bo początkowo miał to być film krótkometrażowy.

Logistyka w pracy nad „Twoim Vincentem” wciąż się zmieniała i usprawniała zgodnie z rosnącymi potrzebami i liczbą twórców, którzy dołączali do projektu. By praca sprawnie się posuwała, każdy malarz miał do dyspozycji codzienne konsultacje z reżyserami i swoim supervisorem.

W naszej codziennej pracy, zwykle w tej samej pozycji, istotne czasem były tak prozaiczne sprawy jak odpowiednia temperatura, żarówka o odpowiedniej mocy czy właściwy pędzel – opowiada dalej Gołda.

Sam casting malarzy był nie lada wyzwaniem.

Prace nad filmem rozpoczęliśmy oczywiście od zebrania zespołu. Ogłoszenia zamieściliśmy w sieci i szeroko pojmowanym eterze. Zaczęły spływać pierwsze portfolia i zgłoszenia chętnych malarzy-artystów. Aby wybrać odpowiednich, zaczęliśmy przyznawać oceny wg. umiejętności warsztatowych i stylu.

Osoby z najlepszymi ocenami były zapraszane na testy. Na podstawie tych testów byliśmy w stanie ustalić, czy dany malarz nie tylko potrafi kopiować styl Van Gogha, ale czy “czuje” animację i ruch. Najlepsze osoby po testach były zapraszane na kilkutygodniowe szkolenia, gdzie szlifowane były ich talent i wyczucie animacji na przykładzie konkretnych zadań – opowiada Piotr Dominiak.

Obrazy van Gogha (w filmie występuje ich aż 94) różnią się między sobą kształtami i rozmiarami, więc ekipa malarska miała przed sobą nie lada wyzwanie. Musieli opracować koncepcję, która umożliwiłaby przedstawienie dzieł w jednolitym formacie kinowym.

Aby zachować spójność, trzeba było czasem zmienić porę dnia występującą na obrazie w oryginale. Cały proces polega na malowaniu 12 faz ruchu, z których każda fotografowana jest dwa razy. Aby całe przedsięwzięcie w ogóle było możliwe, stworzyliśmy nasze stanowiska animacyjne od podstaw. PAWS (Painting Animation Work Station) to zestaw łączący aparat i rzutnik z komputerem oraz monitorem.

Stacje PAWS umożliwiły malarzom pełne skupienie na pracy, bez potrzeby analizy oświetlenia czy potrzebnej technologii. Dzięki takiemu rozwiązaniu było możliwe nie tylko ujednolicenie animacji, ale także usystematyzowanie jej tak, aby rozwiązania były możliwe do stosowania u wszystkich malarzy – mówi Dominiak.

Na specjalnie przygotowanym podobraziu znajdował się tzw. obraz referencyjny, według którego artysta malował klatkę filmu (1/12 sekundy). Następnie fotografował wynik swojej pracy i oglądał go na komputerze, by sprawdzić, czy obraz z bieżącej klatki pasuje, pod względem jakości i płynności, do klatek występujących przed i po nim – dodaje Ewa Gołda.

W przypadku malowania ujęć z zawartym w nich oryginalnym obrazem Vincenta van Gogha, poprzeczka była stawiana wysoko. Poprawne kopiowanie stylu i koloru wymagało odpowiedniego mieszania farby, tak by zachować jej odpowiednią gęstość.

Następnie trzeba było nałożyć ją na płótno w odpowiedniej kolejności i z odpowiednim naciskiem na pędzlu. Pędzel także był bardzo ważny – liczyła się wielkość, kształt, grubość/sztywność włosia.

Produkcja “Twojego Vincenta” to była praca zajmująca 12 godzin na dobę.

Dzień zaczynał się od sprawdzania klatek z poprzedniego dnia, eksportów animacji, czy wprowadzaniu korekt podesłanych przez reżyserkę w mailu. Potem kolejne sprawdzanie klatek, wprowadzanie korekt, tłumaczenie błędów animacyjnych i znowu sprawdzanie klatek.

Staraliśmy się, aby każda klatka w filmie była tworzona pod nadzorem i aby nie było niekonsekwencji pomiędzy ujęciami wynikającymi z różnych stylów malowania poszczególnych artystów itd. W kwestiach artystycznych nasza praca polegała na tym, aby styl animacji każdego malarza był konsekwentny z oryginalnym stylem Vincenta van Gogha – mówi Piotr Dominiak.

Obok obrazu twórcy przywiązywali także ogromną wagę do opowiadanej historii.

Reżyserzy, Hugh Welchman i Dorota Kobiela, przeczytali około 40 różnych publikacji dotyczących życia i twórczości van Gogha. Był to szereg biografii, opracowań naukowych, esejów. Odwiedzili też 19 muzeów w różnych krajach, gdzie obejrzeli łącznie ok. 400 obrazów artysty.

Dla mnie i dla Doroty było jasne, że Vincent nie był szaleńcem, dlatego nie chcieliśmy zbudować opowieści o szaleństwie. Tajemnicza śmierć była szokującym zaskoczeniem po tym wszystkim, czego dokonał w ciągu 8 krótkich lat. Ale musieliśmy się też zmierzyć z mitem mówiącym, że van Gogh był udręczonym, wiecznie cierpiącym, szalonym artystą – opowiada Hugh Welchman, reżyser “Twojego Vincenta”.

Od czasu pierwszych konceptów animacji i premiery teaserów, zainteresowanie “Twoim Vincentem” rosło z miesiąca na miesiąc. Swoją kulminację osiągnęło na premierze na międzynarodowym festiwalu animacji w Annecy. Po imprezie, w międzynarodowej prasie (m.in. New York Times, The Telegraph), zaczęły pojawiać się zachwyty nad polsko-brytyjską produkcją. Obecnie “Twój Vincent” może się pochwalić oceną 94% w serwisie Rotten Tomatoes.

Po premierze zwiastuna można spokojnie powiedzieć, że animacja stała się światowym fenomenem i jednym z najbardziej oczekiwanych filmów roku.

Pojawiają się też poważne głosy, które przewidują realne szanse na nominację do Oscara w kategorii “Najlepszy film animowany”.

“Twojego Vincenta” można oglądać w kinach od 6 października 2017. W polskiej wersji językowej usłyszymy m.in. głosy Olgi Frycz, Danuty Stenki, Zofii Wichłacz, Jerzego Bończaka, Jerzego Stuhra, Macieja Stuhra, Józefa Pawłowskiego, Roberta Więckiewicza.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (2)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...