Animacja dla dorosłych… o dojrzewaniu. Dla Big Mouth nie ma tematów tabu – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Seriale 04.10.2017
Nasza ocena:
Animacja dla dorosłych… o dojrzewaniu. Dla Big Mouth nie ma tematów tabu – recenzja Spider’s Web

Animacja dla dorosłych… o dojrzewaniu. Dla Big Mouth nie ma tematów tabu – recenzja Spider’s Web

Big Mouth to bezpruderyjna opowieść o dojrzewaniu. Kolejna animacja Netfliksa, która przeznaczona jest dla widzów dorosłych. Czy sprostała oczekiwaniom? 

Netflix coraz śmielej wchodzi w świat animacji przeznaczonych dla dorosłych widzów. Świetny BoJack Horseman i bardzo dobre Nie ma jak w rodzinie sprawiają, że poważne kreskówkowe serie złapały właśnie drugi oddech. Oczywiście, nie zapomniałem o serialu Rick i Morty i o klasycznych Simpsonach, Głowie Rodziny czy South Parku. Te produkcje mają już ugruntowaną pozycję na rynku i zapowiada się, że jeszcze przez lata będą gościły na naszych telewizorach.

Czy serial Big Mouth również znajdzie się w tej grupie?

Animacja od Netfliksa opowiada o grupie młodych ludzi, którzy wchodzą właśnie w okres dojrzewania. I to w pobliżu tego tematu kręci się cała fabuła. Najważniejsi bohaterowie przeżywają swoje pierwsze miłości, problemy z rodzicami, trudności w szkole, kryzysy towarzyskie. Ale wszystko to oglądamy z perspektywy burzy hormonów. Ten trudny czas w życiu młodego człowieka został tu pokazany nie tylko od strony emocjonalnej, ale także przez zmiany fizyczne. Prawdę powiedziawszy to cielesność i seksualność są tu na pierwszym miejscu.

Bohaterowie rozmawiają i rozmyślają głównie o seksie, masturbacji i innych aktywnościach, które zaczynają być istotne, gdy wchodzi się w dorosłość.

Dla Big Mouth nie ma tematów tabu. Wszystkie, czasem wstydliwe, procesy pokazane są tu w sposób dosłowny i nikt nie kryje się z tym, że znaczna cześć serialu sprowadza się do seksu i narządów płciowych. Nie mam problemu z naturalistycznym przedstawieniem spraw, które są normalne i w pewnym stopniu uniwersalne dla każdego z nas. Szkoda tylko, że Big Mouth bardzo często przekracza granicę dobrego smaku. Żarty mnie nie przerażają, nie sprawiają, że oglądam serial z obrzydzeniem, ale mam wrażenie, iż większość z nich robiona jest od jednego wzoru. Jeśli każdą sytuację można spointować seksualną aluzją i oczekiwać na wybuchy śmiechu, to chyba coś jest nie tak.

Wyjątkowo interesującym elementem fabuły są “Hormonalne Potwory”.

Istoty, które są personifikacją wszystkich trudów związanych z dojrzewaniem. To one partnerują bohaterom w zmianach, które w nich zachodzą. Jest to zabieg o tyle ciekawy, że potwory nie są widoczne tylko dla osób, z którymi są związane. Często też mają wpływ na świat otaczający bohaterów – potrafią rozwalić szafkę szkolną i wybić szybę w automacie. Wszyscy traktują je tu jako coś naturalnego.

Warto dodać, że serial jest samoświadomy, ale wychodzi mu to raczej pokracznie.

Kiedy jeden z bohaterów dostaje karę, to rodzice mówią mu, że ma zakaz korzystania z Netfliksa. Kończy się to lamentem postaci i nawiązaniem do zalet serwisu streamingowego. Hormonalnym Potworom zdarza się też w trakcie odcinka nawiązać do kolejnych epizodów. Czasem przywołują w pamięci inne wydarzenie fabularne z poprzednich części i wtedy zwracają się bezpośrednio do widza.

Podoba mi się otwartość serialu na różne drobiazgi i niewielkie abstrakcyjne wstawki. Na przykład, gdy okazuje się, że na strychu jednego z bohaterów mieszka duch Duke’a Ellingtona, który doradza młodym bohaterom, jak postępować z płcią przeciwną.

Nie potrafię jednoznacznie stwierdzić, czy Big Mouth jest produkcją godną polecenia. Z jednej strony ma nowe, dość świeże pomysły. Niestety, z drugiej strony często nikną one w wulgarnych i powtarzalnych żartach.

Big Mouth brakuje polotu i chociaż ma ambicje, żeby powiedzieć coś więcej, to na pierwszy plan zawsze wyjdzie wulgarny do granic możliwości seks. Nie jest to produkcja dla widzów młodszych, bo zawiera całą masę nieparlamentarnych słów i niestosownych żartów. A dorośli… cóż, sami muszą ocenić, czy chcą przechodzić przez to wszystko jeszcze raz.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (8)

23 odpowiedzi na “Animacja dla dorosłych… o dojrzewaniu. Dla Big Mouth nie ma tematów tabu – recenzja Spider’s Web”

  1. powiem tak… jak tampon zaczął śpiewać cover “Everybody Hurts” stwierdziłem że serial upadł jednak wystarczająco nisko by nie oglądać dalej. Dla widza w wieku w którym to wszystko mogłoby być interesujące i w którym mógłby się identyfikować z bohaterami, serial ten jest po prostu zbyt wulgarny. Dla dorosłego widza, który za sobą ma seans Bojacka, R&M czy choćby Simpsonów ten serial będzie po prostu za płaski, zbyt dosłowny a i z postaciami jakoś tak nie za bardzo jest jak się identyfikować.

    Serialowi brakuje polotu. Sceny które ujdą w Simpsonach. FG czy South Park tutaj wydają sie strasznie na siłę i uwierają.

    • Próbowałem to oglądać, jeden odcinek musiałem podzielić sobie na 5 dni i zawsze kończyło się tym że miałem już psychicznie dosyć. Dialogi są tragiczne a całość sprowadza się do absurdalnie głupich kwestii, które powtarzają się przez cały czas. Nie wiem czy jest na świecie ktokolwiek kto miał by chociaż w połowie tak ogromne pociągi masturbacyjne co bohaterowie tego serialu. Wulgarność i brak tabu, które miały być ( chyba ) atutem, stały się głównym powodem by tego nie oglądać.

  2. Kapitan Bomba też był pełen wulgaryzmów, odniesień do genitaliów i kloacznego humoru, a i tak z niecierpliwością czekało się na kolejny odcinek, w którym Tytus spluwał i mówi ‘tępy ch*j’. ;)

  3. Dla mnie super. Dawno się tak nie uśmiałem. Oceniam z perspektywy osoby, która okres dojrzewania ma dawno za sobą. Serial spodoba się osobom z dużym dystansem do siebie i otaczającej nas rzeczywistości. Bardziej też chyba jednak mężczyznom, niż kobietom.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...