Czy Łowca androidów przewidział przyszłość? Wizja świata z Blade Runnera kontra rzeczywistość

Czy Łowca androidów przewidział przyszłość? Wizja świata z Blade Runnera kontra rzeczywistość

Czy Łowca androidów przewidział przyszłość? Wizja świata z Blade Runnera kontra rzeczywistość

Do 2019 roku, w którym rozgrywa się akcja pierwszego Blade Runnera, pozostały już tylko dwa lata. Z okazji nadchodzącej premiery nowej części filmu postanowiliśmy sprawdzić, które z pomysłów na futurystyczną przyszłość z książki Philipa K. Dicka znalazły odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Prawie 50 lat! Tyle minęło od pierwszego wydania książki Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?, napisanej przez jednego z najlepszych autorów science fiction w historii – Philipa K. Dicka. Amerykański pisarz to obok Lema, Asimova, Clarke’a, Herberta czy Orwella jeden z najlepszych „wieszczy przyszłości” w historii ziemskiej literatury.

W tym miejscu warto przypomnieć, jak wyglądał świat w latach 60-tych, gdy powstawała książka. Czarnoskórzy walczyli na ulicach USA o równouprawnienie i prawa obywatelskie. W tym czasie amerykańscy marines byli uwikłani w wietnamski konflikt, a Stary Kontynent zakończył odbudowę po Drugiej Wojnie Światowej. Pierwsze łącze internetowe stało się faktem, lecz nikt nie myślał jeszcze o swobodnym dostępnie do sieci dla każdego zainteresowanego. Nad planetą znalazł się pierwszy komercyjny satelita. Kompaktowa kaseta audio została dominującym nośnikiem, a telefony z klawiaturą numeryczną (zastępującą korbkę) zaczęły pojawiać się na rynku. Rewolucją na ulicach okazała się sygnalizacja świetlna z przyciskami dla pieszych, z kolei rewolucją w domu był kolorowy obraz w najnowszych odbiornikach telewizyjnych.

W tle gigantycznego amerykańskiego boomu i formowania przedmiejskiej klasy średniej, Philip K. Dick pisał o latających samochodach z automatycznymi pilotami. Rozpisywał się o zagrożeniach dla środowiska, a także kolonizowaniu ciał niebieskich. W najdrobniejszych szczegółach opisywał ludzkie androidy, a także przedstawiał czytelnikom wizję czegoś, co dzisiaj moglibyśmy przedstawić jako swobodny dostęp do sieci. Niesamowity wizjoner. Jego dzieło doczekało się ekranizacji w 1982 roku i to właśnie ją bierzemy na tapet, porównując futurystyczne Los Angeles 2019 roku z prawdziwym światem 2017 roku:

1. Dominacja azjatyckiej kultury i wpływów

Wizja przyszłości wg Philipa. K. Dicka była zbieżna z publikacjami niektórych socjologów. Zdaniem badaczy z lat 70-tych i 80-tych, do 2000 roku USA oraz Europa znajdą się pod wpływem azjatyckiej dominacji, zdobytej ciężką pracą chińskich robotników oraz nowoczesnymi technologiami ich japońskich sąsiadów. Taki tandem miałby podbić ekonomicznie cały świat, łącząc niskie koszty produkcji z bezkonkurencyjnymi wyrobami. Następnie doszłoby do dominacji kulturowej oraz obyczajowej.

W świecie Blade Runnera owa dominacja jest wyrażona w postaci gigantycznych reklam z azjatyckimi modelkami. Najczęstszą formą neonowych szyldów są azjatyckie znaki, ziejące ogniem smoki i wszystko inne, co przywodzi na myśl kulturę dalekiego wschodu. Na ulicach roi się od sprzedawców i przechodniów o skośnych oczach. Obok niemal każdego napisu wykorzystującego łaciński alfabet znajduje się jego azjatycki odpowiednik. Azjatyckie znaki znajdują się nawet na pojazdach należących do policji. Co więcej, gigantyczna część stróżów prawa nawet nie próbuje rozmawiać z głównym bohaterem po angielsku. Nie bez znaczenia jest też fakt, że ten spożywa swój posiłek pałeczkami.

W rzeczywistości azjatycka kultura nie zagroziła amerykańskiej tożsamości. Mieszkańcy LA faktycznie korzystają głównie z produktów MADE IN CHINA, ale to dominacja wyrażona pośrednio, za pomocą globalnego eksportu. Rola Japonii również nie okazała się tak wielka, jak sądzono. Technologiczny boom tego kraju nie wpłynął na chęć kulturowej ekspansji Japończyków. Ci woleli pozostać przy modelu zamkniętej wyspy, pielęgnując wewnętrzną odrębność. American dream wciąż jest najchętniej kupowaną ideologią świata, z którą realnie konkurować może jedynie konserwatywny, odrzucający konsumpcjonizm i życie doczesne islam.

Trafność prognozy: 25 proc.

2. Papierowa prasa

W wizji Ridleya Scotta tradycyjna prasa przetrwała próbę czasu. Tytułowy łowca androidów ma przy sobie codzienną gazetę, która służy nie tylko za źródło informacji, ale również ochronę przed deszczem oraz kamuflaż. Widok papierowego periodyku mocno odznacza się na tle futurystycznego otoczenia, dzięki któremu Blade Runner przeszedł do historii kina. Jak się jednak okazuje, prognoza była trafiona.

Papierowa prasa wciąż istnieje, chociaż liczba jej czytelników systematycznie spada. W Polsce czołowe tytuły straciły w ciągu ostatnich 10 lat średnio połowę wszystkich klientów. Dynamika jest niezmiennie spadkowa, podczas gdy coraz więcej ruchu przenosi się do Internetu. Na całe szczęście zarówno w Polsce jak i w USA najważniejsze periodyki wciąż kupimy w tradycyjnej wersji papierowej. Niech żyje old school.

Trafność prognozy: 100 proc.

3. Cola-Cola

Cudowny napój bogów istnieje również w futurystycznym świecie Blade Runnera. Coca-Cola jest w nim silną marką, której właściciele mogą sobie pozwolić na gigantyczne bilbordy reklamowe. Warto dodać, że najdroższe i najcenniejsze logo firmy na świecie pozostało niezmienione, z charakterystycznym białym napisem na czerwonym tle.

To już tylko mój strzał, ale umieszczenie reklamy Coca-Coli wysoko nad poziomem ulic i chodników może wskazywać, że przepyszny czarny napój stał się czymś na kształt dobra luksusowego. W świecie Blade Runnera z powietrznego transportu mogą bowiem korzystać jedynie członkowie służb oraz uprzywilejowani obywatele Los Angeles. Dla całej reszty pozostaje transport naziemny ciasnymi uliczkami, wokół których stragany z „chińszczyzną” wyrastają niczym grzyby po deszczu. Gigantyczna reklama jest przygotowana dla tych, którzy mogą wznieść się ponad brud najniższych poziomów.

Współcześnie Coca-Cola jest czymś znacznie więcej niż towarem. To symbol amerykańskiego konsumpcjonizmu, zachodniej kultury oraz globalizacji. Napój jest dostępny na każdym kontynencie i w niemal każdym państwie. Rozpoznawalność marki jest nieporównywalna z żadnym innym brandem. Nawet Apple czy McDonald’s nie może pochwalić się podobnym osiągnięciem.

Trafność prognozy: 100 proc.

4. Latające samochody

Będąc przy lotach powietrznych, charakterystycznym elementem świata z filmu Blade Runner jest policyjny wóz patrolowy o nazwie Spinner. Maszyna może poruszać się jak typowy dwuślad, ale jest jednocześnie pojazdem typu VTOL – potrafi rozpoczynać powietrzną wędrówkę startując oraz lądując w trybie pionowym, bez konieczności korzystania z lądowiska. Spinnery posiadają prześwitujące podłoża, dzięki któremu oficerowie są w stanie obserwować, co dzieje się na najniższych kondygnacjach futurystycznego Los Angeles.

Czy współcześnie istnieją masowo produkowane latające samochody? Nie. Czy mogą być produkowane? Tak. Wizja startujących aut, którymi poruszamy się po nieboskłonie, jest tak stara jak pierwsze książki science-fiction. Dzisiaj mamy odpowiednią technologię, aby urzeczywistnić ten obraz. Udowadniają to rozmaite prototypy, których w ostatnim czasie jest naprawdę masa. Dlaczego więc tego nie robimy? Odpowiedź jest prosta – pragmatyzm.

Gigantyczne koszty paliwa oraz brak miejskich infrastruktur powietrznych to główne argumenty, które przemawiają za niepraktycznością takiego rozwiązania. Specjaliści od ruchu drogowego zaznaczają, że powietrzne taksówki nie będą w stanie wyeliminować problemu korków, a same przysporzą kilku kolejnych. Dlatego VIP-y wciąż latają helikopterami oraz awionetkami, nam z kolei pozostaje podróż bardziej przyziemna lub wręcz podziemna.

Co do służb porządkowych, tutaj rolę Spinnerów w znacznej części przejęły w pełni bezzałogowe drony. Dzięki nim policja może prowadzić powietrzne rozpoznanie oraz monitoring, nie rozsadzając budżetu kosztami, jakie dzień w dzień generowałyby setki Spinnerów poruszających się na niebie.

Trafność prognozy: 0 proc.

5. Klęska ekologiczna

Philip K. Dick zwracał uwagę na to, co wielu polityków i publicystów tak chętnie pomija milczeniem – kwestię środowiska naturalnego. Ziemia w Łowcy Androidów jest ofiarą ekologicznej katastrofy. Wszechobecny pył i brud przekłada się na obniżony komfort życia oraz niższą estetykę miejską. Na ulicach pełno jest śmieci, a warstwa kurzu zdaje się pokrywać niemal każdą powierzchnię. Niebo jest nieustannie ciemne i szare, a promienie słońca nie są w stanie przebić się do najniższych warstw Los Angeles, pozostając luksusowym dobrem najbogatszych.

W praktyce… nie jest tak źle, prawda? Zdaje się, że najgorsze zmiany ekologiczne dopiero przed nami. Wśród amerykańskich i chińskich polityków wciąż dominują postawy pro-przemysłowe, kosztem negatywnego wpływu na środowisko naturalne. Mimo tego, wciąż mamy dostęp do przyjemnie rozgrzewających promieni słonecznych, pięknego niebieskiego nieba oraz relaksujących zielonych przestrzeni. Czy będą go miały również nasze wnuki? Tutaj wykazujemy się niestety olbrzymią ignorancją.

Trafność prognozy: 25 proc.

6. Sztuczne zwierzęta

Na działaniach człowieka ucierpiały nie tylko rośliny, ale również zwierzęta. Te niemal w całości wyginęły. Na prawdziwego czworonoga, ptaka, gada czy chociażby małą rybkę mogą sobie pozwolić jedynie najbardziej wpływowi ludzie ze świata Blade Runnera. Ceny żywych zwierząt sięgająca zawrotnych wartości. To dobro, na które nawet większość uprzywilejowanej klasy żyjącej wysoko w chmurach nie może sobie pozwolić.

Osobom marzącym o zwierzaku pozostają roboty wykonane na wzór wymarłych lub będących na wymarciu gatunków. Takie twory ludzkich rąk wciąż nie są tanie, ale może sobie na nie pozwolić każdy przedstawiciel pozostałości po klasie średniej, o ile będzie odpowiednio długo i sumiennie zbierał środki. Podróbki są bardzo dobrze wykonane, a gołym okiem trudno dostrzec mechaniczny rodowód istoty. Dlatego w złym tonie jest pytanie, czy świnka morska faktycznie jest robotem, chociaż odpowiedź wydaje się być oczywista.

W rzeczywistości ludzkość zdaje się poprawnie wywiązywać z zadania obrony wymierających gatunków. W przeciągu ostatnich kilku lat udało nam się wypisać kilka pozycji z listy na wyginięciu. Do tego zwierzęta są traktowane przez nas coraz lepiej. Łowiectwo zaczyna być kojarzone ze wstecznością oraz brakiem smaku, z kolei kary za przemoc wobec zwierząt są coraz wyższe oraz coraz chętniej zasądzane przez sądy. Oczywiście kłusownictwo dalej jest plagą, a wiele gatunków znalazło się na zagrożonej liście ze względu na działanie człowieka. Mam jednak wrażenie, że powoli zaczynamy zmierzać w odpowiednim kierunku.

Trafność prognozy: 0 proc.

7. Kolonie pozaziemskie

Nad futurystycznym Los Angeles z 2019 roku latają wielkie statki kosmiczne z reklamami pozaziemskich kolonii. Te mają być wybawieniem dla wszystkich bogatych, wpływowych i zaradnych, którzy chcą opuścić zrujnowaną, skąpaną w pyle i brudzie Ziemię. Oczywiście nie każdy może się dostać na taką kolonię. Jednostki słabe, ułomne, bez przydatnych umiejętności albo sporego portfela zostają na planecie, aby razem z nią pogrążać się w brudzie, szarości i smogu. Kosmiczny bilet nie jest dla każdego.

W praktyce nasze plany pozaziemskich kolonii znalazły się w martwym punkcie. Śmiała wizja osady na Marsie zbudowanej do 2020 roku nie wypaliła. Wciąż doskonalimy technologię rakiet wielokrotnego użytku, które mogłyby wynosić towar oraz ludzi w tańszy, bardziej opłacalny sposób. NASA w dalszym ciągu dostaje skrawek budżetu USA, a prywatne firmy dopiero rozwijają własne, alternatywne rozwiązania. Kosmiczne kolonie to faktycznie kwestia czasu, ale druga połowa XXI wieku wydaje się o wiele bardziej rzeczywistym terminem. Do 2019 żadnej rewolucji raczej nie uświadczymy.

Trafność prognozy: 0 proc.

8. Papierosy i wyroby tytoniowe

Notorycznie pomijanym elementem świata z filmu Blade Runner są wszechobecne papierosy. Pali w zasadzie każdy – główny bohater, jego szef, gliniarze oraz tajemnicza Rachel. To konsekwencja czasów, w których powstawała książka Dicka oraz film Ridleya Scotta. W latach 1968 oraz 1982 palenie papierosów wciąż nie wiązało się z ostracyzmem. Lobby tytoniowe było niezwykle silne, a pokazywanie palących ikon Hollywood nie było utożsamiane z przekazywaniem negatywnych wzorców.

Dlatego palił każdy i palił wszędzie. Bohaterowie Łowcy Androidów oddają się uzależnieniu nie tylko w swoich domach i mieszkaniach, ale również w placówkach instytucji publicznych. Pali się na komisariatach, wewnętrz restauracji oraz korporacyjnych biurowców. Wszędzie znajdują się popielniczki, niczym w polskich barach sprzed kilkunastu lat. Trochę jak w PRL-u, papierosy wydają się jedną z niewielu przyjemności, na którą może sobie pozwolić obywatel futurystycznego, smutnego świata.

Philip K. Dick mógłby się nieźle zdziwić, gdyby zobaczył, jak wygląda dzisiejsze piekło palacza. Aby zaciągnąć się nikotyną, ten musi wychodzić na zewnątrz lokali gastronomicznych. Nie może palić na przystanku, a puszczanie dymku spotyka się z coraz większym ostracyzmem otoczenia. Palenie staje się symbolem braku świadomości własnego zdrowia, chociaż jeszcze kilka lat temu było uważane za modne i seksowne. Wielkie koncerny tracą gigantyczne sumy, a ich głównym rynkiem zbytu coraz częściej okazują się kraje trzeciego świata.

Trafność prognozy: 0 proc.

Androidy – replikanci

Najważniejszy element całej wyliczanki. Androidy to koronne osiągnięcie technologii ze świata Blade Runnera. Za ich produkcję odpowiada przepotężne Tyrell Corporation, którego gmach góruje nad wszystkimi innymi budynkami Los Angeles. Korporacja nie ma sobie równych, a ich wyroby są unikalne w skali całego świata.

Najnowszą serią androidów produkowaną przez Tyrell są modele z oznaczeniem Nexus-6. Taki replikant posiada organiczne tkanki, wnętrzności, mózg oraz pozostałe części ciała. Wraz z pierwszą aktywacją modelu w pamięci androida aktywowane są sfabrykowane wspomnienia, co jeszcze bardziej przybliża tę formę sztucznego życia do człowieka. Android jest jednak znacznie szybszy oraz wytrzymalszy względem swojego naturalnego odpowiednika.

Od człowieka odróżnia go również stopień empatii, odczuwalnie niższy niż wśród przedstawicieli cywilizowanych społeczeństw. Nie oznacza to jednak, że replikanci nie są w stanie współczuć. Takie reakcje również się u nich wykształcają, zwłaszcza podczas częstych kontaktów z ludźmi. W połączeniu ze sztucznymi wspomnieniami sprawia to, iż androidy mogą nawet nie wiedzieć, że pochodzą ze sztucznego środowiska. Mówiono o przypadkach androidów przekonanych o swoim ludzkim pochodzeniu. Odkrycie prawdy bywa dla nich bardzo bolesne.

Ze względów bezpieczeństwa replikanci posiadają sztucznie skrócony czas działania. Ten trwa około czterech lat. W ten sposób korporacja Tyrell zabezpieczyła się przed ewentualnym buntem androidów lub zdobyciem przez nich zbyt wielkiej samoświadomości, wiedzy oraz doświadczenia. Pochodną takiego stanu rzeczy były niespodziewanie dziecinne zachowania niektórych androidów, które nie zdążyły wypracować dojrzałych reakcji na bodźce w czasie swojego krótkiego życia.

Podsumowując – android Nexus-6 składa się z takich samych tkanek co człowiek. Czuje to, co czuje człowiek. Myśli w podobny sposób. Ma podobne oczekiwania, z potrzebą przetrwania włącznie. Odróżnia go znacznie krótszy czas działania, fałszywe wspomnienia oraz zmodyfikowane pochodzenie z laboratoryjnej probówki. Po swoich narodzinach człowiek pozostaje człowiekiem, ale android zamienia się w produkt firmy Tyrell.

Jak się to ma do prawdziwej rzeczywistości? Światowi liderzy medycyny, technologii, bioinżynierii i pokrewnych obszarów są dziesiątki lat za osiągnięciami fikcyjnej korporacji Tyrell. Ludzkość dopiero wchodzi na drogę stosowanej bioniki oraz bioelektroniki. Zaledwie raczkujemy w tych dyscyplinach, a stworzenie wiarygodnego sztucznego ciała oraz wiarygodnego sztucznego umysłu zajmie nam nie mniej niż dziesiątki lat.

Trafność prognozy: 0 proc.

Już nie mogę się doczekać nadchodzącego filmu Blade Runner 2049, w którym po raz pierwszy zobaczymy replikantów z serii Nexus-8 oraz Nexus-9.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (4)

24 odpowiedzi na “Czy Łowca androidów przewidział przyszłość? Wizja świata z Blade Runnera kontra rzeczywistość”

  1. Widać też gigantyczną reklamę Pan-Am, który w rzeczywistości zbankrutował w 1991.

    (Swoją drogą o ile dobrze pamiętam, w “Odysei Kosmicznej” prom lecący na księżyc też jest Pan-Am)

  2. *SPOILER*

    Ad. 5 – wszechobecny pył i brud to nie zasługa gospodarki i niedbałości ludzkiej a wojny.
    Cytując fragment drugiego rozdziału książki – “Na Ricka buchnęło, drażniąc powonienie, szare, pochmurne powietrze z wirującymi pyłkami radioaktywnego kurzu. Mimowolnie wciągnął nosem ten ślad śmierci. No nie, to zbyt silne określenie, uznał idąc w stronę fragmentu trawnika, który należał do niego wraz ze znajdującym się poniżej nazbyt wielkim mieszkaniem. Wpływ tego akurat dziedzictwa Ostatniej Wojny Światowej wyraźnie zmalał; ci, którzy nie zdołali przeżyć opadu radioaktywnego odeszli w niebyt przed wieloma laty, pył zaś – słabszy i oddziaływający na silniejsze, uodpornione jednostki – niszczył jedynie umysły i wypaczał właściwości genetyczne. Mimo ołowianych ochraniaczy kurz niewątpliwie dzień po dniu osiadał na skórze, przedostając się do wnętrza Ricka, gromadząc niewielkie dawki plugawej nieczystości dopóty, dopóki nie uda mu się wyemigrować.”

    PS. Rozumiem że autor artykułu nie chciał wspominać o tym fakcie aby nie spoilerować, ale pisał o innych sprawach bez owijania w bawełnę. Osobiście brakowało mi jeszcze wątku z Wilburem Mercerem, gdzie niewątpliwie ukazana jest wizja VR.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...