Trzeci sezon Pełniejszej chaty jest jak comfort food – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Seriale 26.09.2017
Nasza ocena:
Trzeci sezon Pełniejszej chaty jest jak comfort food – recenzja Spider’s Web

Trzeci sezon Pełniejszej chaty jest jak comfort food – recenzja Spider’s Web

Dawny Kuba funkcjonował w oparciu o pizzę, burgery, nieregularny sen i dużo, dużo kofeiny. Ale te czasy już minęły. 

Wielu ludzi, żeby poprawić sobie humor, lubi się objadać dobrymi, ale niezbyt zdrowymi rzeczami. Niestety, ma to zgubny wpływ na sylwetkę, dlatego tej metody nie polecam.

Aktorka odgrywająca rolę Stephanie Tanner w serialu Pełna Chata porównała sitcomy z tej rodziny do swego rodzaju odpowiednika “comfort food”. Odpalamy sobie serial, żeby zapomnieć o troskach dnia codziennego i przez 20 minut poczuć się lepiej. Coś w tym jest.

Ale większość sitcomów, szczególnie tych nowych, działa w taki sposób, że już po 5 minutach czujemy zażenowanie, zniecierpliwienie i wyrzuty sumienia z powodu marnowanego czasu.

Ten problem nie dotyczy Pełniejszej Chaty.

Trzeci sezon serialu trzyma poziom poprzednich dwóch i przy okazji potwierdza, że Pełniejsza Chata jest godnym sukcesorem Pełnej chaty. Na razie mam za sobą 9 pierwszych odcinków. Obejrzałem w jeden weekend i pewnie zobaczyłbym nawet więcej, gdyby nie pomysł, by drugą transzę trzeciego sezonu sprezentować nam dopiero w grudniu.

To nie jest wybitny serial, nie umywa się do sitcomowego mitu Friends. Ale w swoim specyficznym gatunku i specyficznej formule “sitcomu familijnego” sprawdza się doskonale. Cały czas cieszą liczne nawiązania do przeszłości. Nowa ekipa dzieciaków jest przesympatyczna. Serial w dużej mierze ciągnie na swoich barkach niejaki Elias Harger (gra Maxa Fullera – średniego wiekiem chłopca). Aktor ma wielki talent komediowy i sam jestem ciekawy, co z niego wyrośnie, na pewno to właśnie on ma zadatki na zrobienie kariery porównywalnej z tą, którą zrobiły słynne siostry Olsen.

Trzeci sezon Fuller House jest jak comfort food, niezbyt wartościowy, niespecjalnie ubogacający, ale czujesz się po tym lepiej. Moim zdaniem na jesienną chandrę jest to strzał w dziesiątkę, choć oczywiście nie jestem w stanie powiedzieć czy osoby, które nie wychowały się na oryginalnej Pełnej Chacie, poczują klimat serialu i docenią poupychane tu i ówdzie smaczki.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (3)

3 odpowiedzi na “Trzeci sezon Pełniejszej chaty jest jak comfort food – recenzja Spider’s Web”

  1. Aktor ma wielki talent komediowy i sam jestem ciekawy, co z niego
    wyrośnie, na pewno to właśnie on ma zadatki na zrobienie kariery
    porównywalnej z tą, którą zrobiły słynne siostry Olsen.

    Lepiej niech podąża swoją drogą..Kariera Sióstr Olsen cóż…

    Co do serialu powiedział bym taki trochę kiczowaty :) szkoda czasu

  2. Nie chcę, żeby to źle zabrzmiało ale lubiłem patrzeć jak dorastają siostry Olsen. Był taki moment, że już były kobietami ale jeszcze nie, aż tak wylansowanymi… piękne czasy :)

  3. Oglądam właśnie nowe odcinki, odświeżyłem sobie też większość oryginalnego serialu i mimo że bawię się świetnie, to mam świadomość, że wynika to głównie z nostalgii. Żarty są powtarzalne i przewidywalne (chyba że na poziomie podświadomości tak dobrze pamiętam serial sprzed 20 lat :) ), czasem jest niespójny fabularnie, no i wygląd zewnętrzny domu Tannerów/Fullerów nijak nie pasuje do wnętrza :D . Na plus zdecydowanie zaliczyć można większość obsady (dorosła Kimmy naprawdę spoko :) ) i ogólny wydźwięk nastawiony na wartości rodzinne, przyjaźń, itp. czego ostatnio brakuje we współczesnych serialach (czy miałby dzisiaj rację bytu taki Domek na prerii? :) ).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...