Nie spodziewajcie się powtórki z rozrywki. Pilot Star Trek: Discovery – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Seriale 25.09.2017
Nasza ocena:
Nie spodziewajcie się powtórki z rozrywki. Pilot Star Trek: Discovery – recenzja Spider’s Web

Nie spodziewajcie się powtórki z rozrywki. Pilot Star Trek: Discovery – recenzja Spider’s Web

Najkrótszą i najbardziej szczerą odpowiedzią na pytanie, czy Star Trek: Discovery będzie świetnym serialem jest „nie wiem”. Jego twórcy podjęli kilka odważnych decyzji. Ich efekt poznamy dopiero za kilka tygodni.

Czytaj także: Star Trek jest w moim DNA – rozmawiamy z Jasonem Isaacsem, gwiazdą serialu Star Trek: Discovery

Na platformie Netflix jest już dostępny pilotażowy odcinek serialu Star Trek: Discovery. A właściwie, to dwa odcinki, dość sztucznie przecięte w połowie. Dla fanów marki Star Trek będą one dziwnym doświadczeniem. Bo niby wszystko się zgadza: to samo uniwersum, te same zasady, podobna stylistyka. Dużo się jednak zmienia w samym sposobie opowiadania historii.

Fani klasycznych seriali będą czuli się nieswojo w obliczu bardzo dynamicznie, wręcz pospiesznie opowiadanej historii. Fanom filmów – tych nowych – zabraknie z kolei dynamicznej akcji i hollywoodzkiej widowiskowości. A nawet jak jedni i drudzy już przyjmą odmienność zamiast tego, co znają, to i tak Star Trek: Discovery będzie dla nich czymś… obcym.

Star Trek: Discovery czerpie pełnymi garściami z metod na kręcenie nowoczesnych seriali.

Nie jestem jednak pewien, czy wyjdzie mu to na dobre, czy też niekoniecznie. To zupełnie nowa forma opowiadania historii. Gdybym miał w skrócie, po seansie dwóch pierwszych odcinków, krótko do czegoś przyrównać nowy serial, to wskazałbym rozmach Gry o tron połączony z tworzeniem tajemnicy i intrygi Zaginionych, tyle że w problematyce starszych seriali. A więc rozważania o wartościach pokoju i wojny, moralnym relatywizmie, rozgraniczeniu rasy i kultury oraz konflikcie logiki z instynktem.

Pilot Star Trek: Discovery recenzja
Klingonom grozi… zagłada

Star Trek: Discovery bardzo szybko wyrabia sobie własną tożsamość. Jest zbyt mroczny i zbyt brutalny, by móc go w ciemno polecić fanom takich produkcji, jak Star Trek: Następne pokolenie. Jest też zdecydowanie fabularnie zbyt pogmatwany i ideologicznie zaangażowany, by fani nowoczesnych, lekkich, przygodowych interpretacji J.J. Abramsa z całą pewnością pokochali nowe dzieło. Star Trek: Discovery – wbrew sugerującemu to tytułowi – nie zabierze nas ku przygodzie tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek. Za to będzie straszył, prowokował, a czasem i przygnębiał.

Akcja Star Trek: Discovery dzieje się 10 lat przed pojawieniem się kapitana Jamesa T. Kirka.

Główną bohaterką – a tak przynajmniej sugerują pierwsze dwa odcinki – jest Michael Burnham, pierwsza oficer na USS Shenzou. To sierota, która była adoptowana przez Wolkan (a konkretniej przez biologicznego ojca Spocka) i która ma dość specyficzne podejście do ideologii reprezentowanej przez Federację i Gwiezdną Flotę. Na szczęście nie jest jedyną intrygującą postacią, a sam fakt, że główna bohaterka nie jest dowódcą okrętu wiele wnosi do sposobu opowiadania historii.

Waszą uwagę z pewnością zwrócą kapitan Philippa Georgiou i oficer naukowy Lt. Saru. Nie chcę wam zdradzać zbyt wiele na temat fabuły, ale muszę zaznaczyć, że ich klingońscy oponenci – dowodzeni przez T’Kuvmę starającego się zjednoczyć klany i przywrócić Klingonom dawną siłę – są tu również bardzo ciekawymi postaciami. Z jednej strony są tu agresywnymi, oczywistymi Tymi Złymi.

pilot Star Trek: Discovery recenzja
Od lewej: Lt. Saru, Michael Burnham, Philippa Georgiou

Z drugiej jednak strony, ich strach przed asymilacją ze strony Federacji i, co za tym idzie, przed zniszczeniem tego, co czyniło Klingonów wyjątkowymi, są ciekawym wątkiem, prowokującym widza do dodatkowych rozważań. Gdyby T’Kuvma mógł przenieść się w przyszłość i ujrzeć Worfa służącego kapitanowi Picardowi na Enterprise, bez wątpienia zawyłby z rozpaczy.

A to może uczynić Star Trek: Discovery serialem faktycznie wiernym pierwowzorowi.

Choć czuję bardzo dużą sympatię do nowoczesnych filmów J.J. Abramsa, to – nie oszukujmy się – jeślic hodzi o postawione problemy są raptem cieniem starych filmów i seriali. Star Trek: Discovery, choć wypełniony efektami specjalnymi i opowiadającym historię w wyżej wspomnianym szybkim tempie, jest zwierciadłem problemów, których doświadczamy tu na ziemi. Wspólnota czy odrębność? Globalizacja czy izolacjonizm? I od kiedy to wojna ma siać pokój?

Niestety, wartka akcja jest też problemem pilota serialu. W 90-minutowym materiale scenarzyści chcieli zmieścić wszystko, co potrzebne, by pozwolić nam zrozumieć istotę opowieści. Mnogość wątków wymusza ich pobieżną prezentację. Mam więc nadzieję, że kolejne odcinki zwolnią nieco tempa, pozwolą nam bliżej poznać ciekawe postacie, ich motywy i problemy jakie napotykają.

Jeżeli to się uda, to Star Trek: Discovery będzie jednym z lepszych seriali tego roku.

Nie brakuje mu bowiem niczego. Przedstawiana historia intryguje, ciekawi i każe z niecierpliwością czekać kolejnych odcinków. Przedstawione problemy są niebanalne, a zmagające się z nimi wiarygodne postacie szybko zapadają w pamięć. Widać też, że budżetu serialowi nie brakowało: może nie wygląda on tak dobrze jak filmy kinowe, ale i tak kostiumy, scenografia i efekty specjalne robią wrażenie. Zwłaszcza, jak się to wszystko ogląda na telewizorze obsługującym standard HDR.

Niestety, to dość istotne „jeżeli”. Narracja to jedyny problem tego serialu, jednak bardzo istotny. Mamy dobry scenariusz i dobrą realizację. Mam nadzieję, że i montaż nie będzie tak siermiężny w kolejnych odcinkach. Jeżeli moje życzenie się spełni, to żaden Trekkie czy fan dobrego science-fiction nie powinien od Star Trek: Discovery odejść rozczarowany. Na razie to tylko bardzo dobry serial. Zdecydowanie wart naszego czasu, ale jeszcze mu nieco brakuje do szansy na bycie kultowym.

Dla chętnych: serial, oprócz polskiego tłumaczenia, zawiera jeszcze napisy w języku klingońskim. Jakby ktoś preferował…

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (29)

47 odpowiedzi na “Nie spodziewajcie się powtórki z rozrywki. Pilot Star Trek: Discovery – recenzja Spider’s Web”

  1. To co mnie do starych star treków odrzuca to… kiczowatość. Może i jestem ‘zbrukany’ efektami rodem z nowych filmów ale jednak jest to przeszkoda nie do ominięcia. Z tego samego powodu, mało się jaram ‘jedyną i prawdziwą’ trylogią Star Wars. Wykreowany świat niesamowicie mnie fascynuje ale jednak pierwsza trylogia już dla mnie mocno trąci myszką. Natomiast nowe star treki, wciągneły mnie bardzo. I kosmos, i przygoda (i demderich cumbertach) i efektowne. Ogólnie na propsie. Także, jesli nowy serialowy ST jest mroczną mieszanką starego serialu i nowego filmu to dam mu szansę i obejrzę! A co mi tam!

    • SW, przynajmniej V i VI jeszcze tak źle nie wyglądają (może dlatego, że Lucas nie był reżyserem;)))). Natomiast stary ST był po prostu niskobudżetowym serialem SF. Nie da się zrobić scen z rozmachem bez pieniędzy.

    • Stare Warsy były bardziej zaawansowane technologicznie niż nowe, gdzie każdy animatronic został zastąpiony martwą animacja komputerową – dlatego właśnie nowe horrory nie straszą a filmy s-f nie sprawiają już wrażenia prawdziwych.

      Zwyczajnie brakuje wyobraźni jeśli wszystko trzeba na tacy podać. Za Star Trek stary zabrałem się dopiero pół roku temu i jestem bardzo pozytywnie zaskoczony mimo śmiesznych efektów i czesto drewnianych aktorów pobocznych. Nowe filmy z serii Star Treka to totalna padaka bez fabuły i nie powinna nazywać się Star Trekiem.

  2. Jeszcze nie kultowy. No pewnie doczekamy i takich czasów że filmy będą ogłaszane kultowymi już nawet przed premierą ale dla mnie kultowy to jest dzień świra czy rejs. No i oczywiście s.t. tos

  3. Mnie się montaż nie podobał (chyba za szybka praca kamery), oraz nie wiem może przez to, że fabuła gnała końcówkę drugiego odcinka (na statku klingonów, nie chcę spoilerować) oglądało mi się bez większy emocji. Potencjał jest, ale do “The Expanse” trochę brakuje i może nie dorównać.

  4. Obejrzałem tylko pierwszy odcinek. Serial robi dobre pierwsze wrażenie, chodź trochę przytłoczyła mnie ilość wątków i ich eksponacja. Moja ocena jest bardzo pozytywna.

    Mam nadzieje, że będzie to początek renesansu tego rodzaju sci-fi i samego Star Trek.

  5. Ogladałem i mi sie podobalo. O dziwo, nie było nudno i głupio jak przy ostatnim serialu Enterprise, ktorego ogladnalem tylko pierwszy sezon i to nie było łatwo.

    Fajnie , dynamicznie. Efakty bardzo fajne. Kosmos wyglada super. Nakreslili zgrupsza fabułe. Będzie rozwiniecie

  6. To nie Star Trek. Jak to ktoś nazwał w recenzji na IMDB – to Star … – i tu można wstawić coś, ale nie Trek. Być może serial przyciągnie nowych fanów, ale na razie zraził do siebie fanów ST TOS, ST NG czy ST DS9. Wygląd Klingonów jak dla mnie na minus. Ich język – bardzo męczący do słuchania. Brak chemii pomiędzy głównymi postaciami. Niespójności technologiczne z poprzednimi serialami – podprzestrzenne hologramy jako narzędzie komunikacji? – podczas gdy tego nie było w 200 lat późniejszych ST NG. Rozumiem, że twórcy nowego serialu chcieli pokazać coś nowego, ale szkoda, że nie zadali sobie trudu, żeby przeanalizować cały ‘lore’ Star Trek, żeby nie wpierniczać się na takie miny jak powyżej. Poza tym jednakowe stroje dla wszystkich?

    Serial poza efektami nie ma na razie nic do zaoferowania. Gra aktorska jest męcząca, a Michelle Yeoh wrzucona na siłę, tak jak i nazwa statku – Shenzou – byleby przypodobać się chińskiej widowni… No i poprawność polityczna uderza po raz kolejny – głównym bohaterem jest czarna kobieta. Nie zdziwiłbym jakby później jeszcze zaczęli gmerać przy jej orientacji… Nie mam nic do tej aktorki, bo w Walking Dead mi pasowała, ale naprawdę jest drewniana w pilocie i to raczej nie zasługa wychowania przez Volkan…

    Jest jeszcze kilka wkurzających rzeczy, ale nie chce spoilerować. Chyba za dużo sobie obiecywałem po tym serialu. Ale może to tylko pilot jest taki spieprzony. Zobaczymy co dalej.

    PS. Reboot kinowy mi się podobał, druga część też, ostatnia już niespecjalnie – tak więc widowiskowość mi nie przeszkadza…

    • jak możesz mówić jako fan serri, że reboot kinowy ci się podobał??
      Reboot kinowy był zaprzeczeniem całej ideologii Star Treka, w której nadrzędne jest poznawanie nowych światów i cywilizacji.
      Filmy miały prostacką fabułę bez wątka “odkrywczo-awanturniczego” i napakowany był idiotycznymi scenami akcji – i żeby nie było – nie mam nic do scen akcji jeśli nie są idiotyczne… :D

      • Bo były czymś innym. Nie jestem psychofanem Star Treka, ale rozumiem idee przyświecające jej twórcom przy poprzednich serialach. Stąd lubię ST NG. Co do filmów – to poprzednie 10 części oglądało się średnio, coś bardziej jak rozbudowane odcinki seriali, mini serie TV z większym budżetem. Zawsze mi w nich czegoś brakowało. Właśnie tego rozmachu, akcji. Po filmie kinowym oczekuję jednak trochę czegoś innego niż po serialu. Do rebootu podszedłem nie z namaszczeniem, tylko z otwartą głową i mi się w sumie podobało.

        Tak samo starałem się podejść do ST Discovery i tego na razie nie potrafię. Mam nadzieję, że to tylko pilot. Na razie jednak oceniam ST Discovery na 5/10, czyli przeciętnie, ale liczę, że podciągnie się później.

    • No właśnie jestem po dwóch odcinkach i śmiech mnie ogarnia jak takie denne komentarze czytam. Czepianie się pierdół typu stroje i hologramy jest strasznie małostkowe. Jest masa innych rzeczy nawiązujących do Star Treka – oczywistym jest, ze należało pewnie elementy uwspółcześnić – kolorowe stroje to była moda lat 60tych w USA.

      Drewniane aktorstwo czarnej też mnie na początku zaskoczyło, ale przecież jak się okazuje (nie będzie to wielki spoiler) została ona wychowana przez Volcanów. Jej zachowanie jest w pełni uzasadnione i otwiera tylko pole do rozwoju tej postaci – człowieka wychowanego wśród oschłych volcanów.

      ANI PRZEZ CHWILE nie pomyślałem też o podziałach rasowych!
      Jeśli ktoś zauważa tu chińczyków, czarnych i białych i się nad tym zastanawia dlaczego tak jest to zwyczajnie ma ze sobą problem.
      Oryginalny star trek zasłynął z tak otwartego zatrudniania aktorów różnej rasy więc ta Twoja “poprawność polityczna” – jak to tempo nazywasz – zawsze była częścią serii.
      Mało tego – to właśnie w oryginalnym Star Treku miał miejsce pierwszy w świecie pocałunek białego faceta z czarną kobietą w TV! Więc u know….wsadź se to swoje wyświechtane pojęcie poprawności politycznej w swój biały zad.

      Co do serialu – uważam że był OK – niemniej obawiam się tak silnego skoncentrowania na “wojnie” zamiast odkrywania nowych światów – tęsknie za serialami, które opowiadały jakąś konkretną historię w każdym odcinku a nie rozwlekali jeden motyw na cały sezon.
      (Sliders, Star Trek, Seagate, Stargate – to było coś :)

      NIe rozumiem zupełnie głosów ludzi narzekających na upchanie zbyt wielu wątków….WTF jak się pytam? Bardzo sprawnie i prosto poprowadzone odcinki.

      • Szczegóły, szczególiki a mimo wszystko budują klimat… Bądź go psują… Może mi po prostu nie pasuje, że to kolejny prequel? Z jednej strony jest łatwiej pisać scenariusz prequela – bo wiadomo do czego się dąży, z drugiej trudniej – bo właśnie wprowadzanie nowych elementów jest niemożliwe, bądź też zaburza spójność serialu z pozostałymi seriami.

        Widać nie zrozumiałeś o co mi chodziło w związku z bohaterami nowego serialu. Star Trek zawsze miał gdzieś poprawność polityczną itp (chociażby wspomniany przez Ciebie pocałunek). Po prostu dobór obsady idealnie wkomponowuje się w obecne zasady. Zero zaskoczenia. A ukłony w stronę Chin (zatrudnienie chińskiej aktorki i nazwa statku) to po prostu marketing – żeby zainteresować jakby nie patrzeć największą na świecie widownię swoim serialem. O ile Michelle Yeoh – aktorka to aktorka – mi nie przeszkadza, to nazwa statku USS Shenzou brzmiała już dla mnie trochę sztucznie i myślę, że przez to zwróciłem na to uwagę.

        • ale co to za różnica?
          Ja bym się zdziwił jeśli za 200 lat dominującą rasą byłaby biała – (pomijając już fakt, że koreance, japonce czy chinczycy dziwią się jeśli ktoś im mówi że są innego koloru niż biali).
          To jest normalne, że statek nazywa się po chińsku – TYM BARDZIEJ, ŻE JEGO DOWÓDCĄ JEST CHIŃCZYK! – nie będziemy tu nikomu spoilerować, ale jak sam wiesz nie ma to większego znaczenia ze względu na to co stało się na końcu – to jest ta poprawność polityczna – to co się stało na końcu tez?
          O jakiej obsadzie zresztą mówisz? Ja tam widziałem tylko jedną czarną i jedną Chinkę i już masz problem – reszta równo była biała (nielicząc kosmity) i aż byłem tym zaskoczony. Nie mam więc pojęcia o jakiej porpawności politycznej mówisz i jesteś zwyczajnie na tym punkcie przewrażliwiony.
          Film jest wręcz nieporpawny politycznie bo Klingonowie ewidentnie grani są przez kilku czarnych i skojarzenia do dzikusów wręcz same się narzucają.

          Wszystko sobie można interpretować wg z stereotypów własnego umysłu.

          Jak dla mnie te 2 odcinki to zdecydowanie za mało by ocenić serial. Nie wiadomo jaką formę przejmą kolejne – zazwyczaj jestem w stanie po 20 minutach konkretnie sie ustosunkować a tu jakoś nie mogę – było zwyczajnie OK – były tradycyjne głupotki, jak ten niby wielce przebiegły trick z bombą…no ale coż…jakaś nadzieja na lepsze jutro jest.

      • “ANI PRZEZ CHWILE nie pomyślałem też o podziałach rasowych!”
        A to błąd. Zwłaszcza jeśli uważasz się za fana TOS.
        “Jeśli ktoś zauważa tu chińczyków, czarnych i białych i się nad tym
        zastanawia dlaczego tak jest to zwyczajnie ma ze sobą problem.” Jeżeli ktoś NIE zastanawia się nad składem załogi, to przeoczył ważną fasetkę ST: TOS. Załoga nie była dobrana przypadkiem – czarna kobieta w czasach, gdy zmieniała się mentalność w USA. Japończyk, w czasach gdy były żywe wspomnienia o starciu z Japończykami podczas II wojny (kapitan z USA). Rosjanin, gdy z Rosją stosunki były napięte. Dodatkowo Japończyk i Rosjanin to przyjaciele, chociaż te kraje miały ze sobą poważny zatarg. No i obcy. Kojarzę, że któryś ze starych aktorów też coś mówił na ten temat. To jest przemyślany wątek. Discovery raczej też przemyślało skład, ale na mniej doniosły sposób – Chińczycy to ogromny rynek i chyba najliczniejsze państwo. Dlaczego nie np. rdzenni amerykanie/”indianie”? ST NG generalnie wyglądało tak, jakby zwinęli wszystkich aktorów co akurat przebywali w bufecie. Wiesz, w Bollywood powstaje więcej filmów niż w Hollywood. Ale aktorów innych ras jest tam niewielu; ich filmy są ujednolicone, bo, mówię to z kiedyś czytanego artykułu – po prostu chcą oglądać “swoich”. W Hollywood jest moda na nachalne wyciąganie na pierwszy plan wszystkich mniejszości, wyjątków i nie ma to nic wspólnego z przemyślaną fabułą. Stąd i pewnie faktycznie okaże się, że co najmniej jedna osoba z załogi ma rzadszą orientację. Same rozmowy tutaj są dowodem, że niektórzy mają dość pokazywania mniejszości jako opcji “default”. Reżyserowi Władcy Pierścieni zarzucano, że nie dość urozmaicona była aktorska obstawa; a nawet, że rasistowskim jest to, że ludzie pochodzący z pustyń i służący Sauronowi są czarni. Że elfy nie są murzynami. Tak się składa, że Hollywood to zachodnia wytwórnia, kierowana do (jeszcze) w większości białych krajów. No więc Bollywood nie ma problemu z prezentowaniem WIĘKSZOŚCI docelowych odbiorców, chociaż ich filmy można oglądać na całym świecie; Hollywood stara się zmieniać proporcje mniejszości na coś częstego. To część POPRAWNOŚCI POLITYCZNEJ :)
        “Czepianie się pierdół typu stroje i hologramy jest strasznie małostkowe” czepianie się techniki bardziej zaawansowanej od techniki przyszłości to tzw. logika. Ujednolicone stroje niszczą atmosferę. Dodatkowo są nielogiczne – chyba, że każdy załogant nauczył się na pamięć twarzy i ścieżki zawodowej kolegów i w sytuacji zagrożenia, gdy potrzebuje np. pomocy inżyniera, będzie w stanie rozpoznać go wśród mijających go ludzi. W półmroku, jeśli awaria uszkodziła oświetlenie. Każda pomyłka w stresie, to stracone kilka sekund. Przy akcjach wspólnych z załogami innych statków, zrobiłoby się jeszcze ciekawiej, bo musieliby się prędko uczyć ścieżek zawodowych nowych kolegów. Aha – geneza kolorowych strojów, to nie była amerykańska moda, tylko nacisk wytwórni, która chciała wykorzystać fascynację nowością – kolorowymi odbiornikami telewizyjnymi. Pilot ST TOS był znacznie mniej barwny.

        • nie zrozumiałem wywodu o mniejszościach narodowych – nie rozumiem jaki morał z tej opowieści chciałeś przekazać. Chyba też widziałeś JEDEN odcinek. Wciąż nie uważam że obsada nowego Star Treka jest przejawem jakiejś poprawności politycznej – będąc po 4 odcinkach – bardziej niepoprawności bo jedyni czarni to ci źli (oprócz Michela). Powód z lat 60 tych był lepszy bo był z lat 60tych a powody współczesne są gorsze bo są współczesne….takie teorie chcesz mi przekazać? Rozumiem, że jakby dali jakiegoś Allacha to byś był zadowolony.

          Co do technologii…masz świadomość w jakich czasach powstawał oryginalny Star Trek – tak czy nie?? Technologiczne elementy jakie tam się pojawiały są obecnie dla nas masakrycznie śmieszne – śmieszne małe monitorki, fizyczne przełączniki na pulpitach sterowania wyglądające jak przełączniki światła, komunikatory jak stara motorola. Krótkie spódniczki laseczek że im tyłki wystawały i krótkie nogawki facetów.
          Nie ma możliwości by stworzyć w obecnych czasach świat star treka tak mocno przywiązując się do oryginału.
          W nowej części stroje nie są ujednolicone – posiadają różnokolorowe paski na boku sugerujące rangę.
          wzdycham jak czytam te Twoje teorie….że geneza kolorowych strojów to nie kwestia mody a potem mówisz że to z powodu kolorowych odbiorników – no na tym polega własnie moda…raz mówisz że to logika a raz że to wina kolorowych TV….Widziałeś w zawodowej armii żeby ludzie się ubierali na kolorowo? come on….Śmiać mi się chciało jak czytałem Twoją opowieść o awarii światła – no szkoda kurde że nie są ubrani jak odblaskowe teletubisie…rewolucja na skalę światową w jednostkach służby cywilnej…idż i opatentuj.

          Wracając do serialu – jak mówiłem jestem po 4 odcinkach i wszystko systematycznie obniża poziom – nie z powodu pierdół wizerunkowych ale scenariusza, który skupia się wyłącznie na walce z klingonami.
          Odwalają też tam takie akcje czasami głupie że tylko można przewrócić oczami….Będzie to więc chyba niestety to samo czym Stargate Univers dla całej sagi Satrgate…
          W Discovery nie ma nic z ‘discovery”

          • “Powód z lat 60 tych był lepszy bo był z lat 60tych a powody współczesne
            są gorsze bo są współczesne….takie teorie chcesz mi przekazać?
            Rozumiem, że jakby dali jakiegoś Allacha to byś był zadowolony.” Powtarzam: seria z lat 60 miała przemyślaną fabułę za doborem rasy/pochodzenia postaci. Tutaj nie ma żadnej, poza typowym dla Hollywood wyciąganiem mniejszości na 1 plan. Popraw mnie, jeśli się mylę, ale nie ma żadnego konfliktu między Chińczykami a Afryką czy innymi regionami, w których czarne osoby to duża część społeczeństwa.
            “Co do technologii…masz świadomość w jakich czasach powstawał oryginalny Star Trek – tak czy nie??” Zdajesz sobie sprawę, że technologia oryginalnego star treka nie zawsze była pokazana, tylko poruszana w rozmowach załogi, tam gdzie nie było możliwości pokazania jej za pomocą technologii lat 60- tak, czy nie? Było np. o zmienianiu planet na zdatne do życia za pomocą ludzkiej ręki, chociaż nie widzieliśmy procesu. Połowa ich technologii jest ukryta w rozmowach i “dzieje” się poza kamerą. Poza tym nie próbuj przekręcać cudzych wypowiedzi, lub przeczytaj je jeszcze raz. Clue problemu jest takie, że seria wcześniejsza próbuje sugerować istnienie technologii, której nie było w fabularnej przyszłości i to licząc z NG, a nie odtwarzanie technologii lat 60.
            “wzdycham jak czytam te Twoje teorie….że geneza kolorowych strojów to nie kwestia mody” Przeczytaj autobiografię Shatnera, dobra? I powzdychaj na jego wspomnienia – tam jest to napisane i stamtąd wzięte. Mówię o tej, gdzie pisał o swoim życiu, nie o występowaniu w Star Treku.
            “Widziałeś w zawodowej armii żeby ludzie się ubierali na kolorowo?” Widać nie widziałeś jak różnią się mundury np. wojsk lądowych od marynarki, czy lotnictwa. Jak różnią się kolory mundurów wojsk lądowych w zależności od warunków (pustynia, zimowe warunki; lasy umiarkowane – uprzejmie informuję, że tu liczy się kamuflaż, a nie odblaskowość). Jak różnią się kombinezony marynarzy pracujących np. przy naprawie od regularnego “eleganckiego” munduru na mostku. Żadna z tych formacji nie jest odbiciem warunków na statku kosmicznym, ale każda odbija WARUNKI w których ludzie muszą sobie radzić. Do tej pory misje kosmiczne składają się z kilku osób, gdzie nie ma najmniejszego problemu z zapamiętaniem wszystkich. Nie ma też konieczności kamuflażu, by wtapiać się w tło urządzeń. Aha, widziałeś może żeby regularna armia miała rolę odkrywców i dyplomatów? Jeśli już pijemy do obecnego świata i ujednoliconych mundurów wtapiających w tło… Poniżej kosmonauci w sytuacjach poza pamiątkowymi zbiorowymi zdjęciami. Bardziej to przypomina TOS, niż późniejsze serie (ujednolicenie “dołów”), czy też twoją genialną teorię o alegorii mundurów wojska naziemnego do misji kosmicznych (???). Zamiast zabrać z ziemi kilka kopii np. niebieskich koszulek (brak możliwości prania). I tak, uważam że w sytuacji awarii oświetlenia, łatwiej będzie się połapać w załogantach kolorowo ubranych, niż ujednoliconych.
            https://uploads.disquscdn.com/images/f106d7436bf100c9c9193512b499ee1650123b8d19e9c192ea6101c4ea390b3d.jpg
            https://uploads.disquscdn.com/images/4ce0b7d1565df6a4a89e4058737d81b7d1e6c1e8a680b42b1e0824c2bb03a62e.jpg
            https://uploads.disquscdn.com/images/36e36a5f9a3858d9a7afdbcbad870338b35efa85a6d8eaebd8bee5ce018ad89b.jpg
            https://uploads.disquscdn.com/images/e85f011040ec7ea767b4e6f544bc170d669330cd58f57edf83cc48686382ee0f.jpg
            https://uploads.disquscdn.com/images/dc96ad4188ed3b2894c9c1ff07c8a7a714a1a6f7b0ca6deb9325e23e8350e880.jpg
            https://uploads.disquscdn.com/images/44157cce86618e093aa0cfb26c60424659bc508707578554a28fd67981cf2d07.jpg

          • to co mówisz o różnicach technologicznych to dla mnie pierdoły – nie wymagam spójności technologicznej w serii która jest kręcona lata po oryginale – rozumiem, że może ona bazować na pewnych elementach ideowych i nie przeszkadza mi to że logicznie pod względem technologi nie jest spójna z poprzednimi częściami sprzed XX lat. Nie tego wymagam od Start Treka. Tobie przeszkadza – mi nie – pozostańmy na tym.
            O strojach kolorowych nie chce mi się już gadać tym bardziej, że JAK JUŻ MÓWIŁEM!! – jest to odzwierciedlone w nowym star treku wystarczająco stonowane bocznymi pasami na bluzce – (są złote srebrne, bezbarwne) i chyba też w odznakach, ale tu pewny nie jestem.

            Serial i tak zrobił się słaby więc co się będziemy sprzeczać o pierdoły… :D (choć dla Ciebie nie pierdoły :)

  7. A ja powiem tak – Jestem fanem wszystkich części Star Trek. Obejrzałem wszystko począwszy od Original Series kończąc na Enterprise i na najnowszych filmach.
    Akcja w Discovery toczy się przed Original Series, zanim Klingoni przystąpili do Federacji. Z tego względu porównajcie sobie technologię w Original Series a Discovery. Wg. mnie powinna być taka sama albo ciut gorsza. W Original Series mieliśmy do czynienia z klasycznymi przełącznikami, przyciskami itp. a w Discovery panele dotykowe itp. Zdaję sobie sprawę z tego, że technologia, w której kręcono pierwszy serial Star Trek była wtedy taka i nikt nawet nie myślał, że będzie coś takiego jak panel dotykowy i wszyscy będą tego używać, ale jak już do czegoś nawiązujemy to na to też powinni zwrócić uwagę. Zauważyłem też, że na pokładzie jest oficer, którego rasy nie znam. Przynajmniej nie przypominam sobie, żeby była ona gdziekolwiek indziej przedstawiona. Jeśli była, to proszę mnie poprawić.
    Właśnie ze względu na technologię serial ogląda mi się co najmniej dziwnie, choć po woli po kilku odcinkach zaczynam się przyzwyczajać.

  8. Pierwszy trek potem NG i potem Voyager to sie kleilo byly kontynuacja i byly po sobie technologia szla na przod i to bylo widac.Ten nowy PoDoBaMi sie ale technologia w nim przewyrzsz Voyagera.a jest 10 lat przed kirkiem i to samo tyczy sie pelnometr.tych nowych Treków a to jest dziwne było ST Enterprice ale ok .SZKODA ŻE NIE IDĄ W PRZYSZŁOŚĆ Po Voyagerze i z pamiecia o poprzednikach w watkach A jezyk klingonow fajnie ze jest UCZYŁEM SIĘ GO ale sie poddałem troche pam.i rozumiem fajnie wAUbrzych pozdrawia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...