Szkoda, że Lego Ninjago: Film to opowieść tylko dla dzieci – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Film 21.09.2017
Nasza ocena:
Szkoda, że Lego Ninjago: Film to opowieść tylko dla dzieci – recenzja Spider’s Web

Szkoda, że Lego Ninjago: Film to opowieść tylko dla dzieci – recenzja Spider’s Web

Lego: Przygoda i Lego Batman: Film były produkcjami angażującymi niezależnie od wieku. Nowy obraz koncentruje się na jednej, konkretnej grupie docelowej. Dzieci będą zachwycone. A rodzice… nie wynudzą się aż tak bardzo.

Lego: Przygoda to jedno z najlepiej wykonanych lokowań produktu w historii. Oto bowiem otrzymujemy film, który wręcz drze się do widza „Lego jest super! Kupuj! Więcej!”, ale jest on zarazem bardzo dobrą rozrywką. Znakomite poczucie humoru, świetne gagi i wielopłaszczyznowość filmu powodowały, że dzieci oglądały produkcję z rozdziawionymi z radości buziami, a dorośli wyli ze śmiechu.

Nic dziwnego, że producenci poszli za ciosem. Sequel Lego: Przygoda jest już w planach, a w międzyczasie obejrzeliśmy równie zabawny Lego Batman: Film, który przy okazji promował tematyczne zestawy klocków. Teraz do kin wchodzi produkcja związana z fenomenem wśród najmłodszych, jakim są klocki Lego Ninjago. I to skupienie się na najmłodszych różni ten film od poprzednich.

Wielu żartów i gagów z poprzednich filmów najmłodsi mogli nie zrozumieć. W Lego Ninjago: Film nie będą mieli kłopotów z żadnym. Kreskówka ta nie próbuje mrugać okiem do starszych, nie stara się między wierszami przemycać głębszych przemyśleń. To miła i wesoła animacja. Bardzo dowcipna i przekazująca pozytywne wartości.

Lego Ninjago: Film recenzja

Tematem przewodnim Lego Ninjago: Film są relacje między dziećmi a rodzicami.

Głównym bohaterem filmu jest Lloyd, nastolatek wychowywany tylko przez mamę. Wśród rówieśników jest zwykłym popychadłem. Tym dzieciakiem, któremu zawsze śmiesznie jest podstawić nogę, czy poniżyć go dla zabawy. Jaki pretekst znaleźli rówieśnicy, aby go dręczyć? Ot taki drobiazg, jakim jest fakt, że ojcem Lloyda jest złowrogi lord Garmadon, Najgorszy Gość Wszech Czasów (tak, to jego przydomek), który regularnie atakuje miasto Ninjago, próbuje je podbić i przejąć nad nim kontrolę. Ma w nosie swojego syna i wszystko inne, co nie jest wojną i podbojem.

Lego Ninjago: Film recenzja

Mało kto jednak wie, że Lloyd to jeden z ninjów, wojowników broniących Ninjago przed Garmadonem. Bohaterowie szkoleni pod okiem Wu – mistrza kung fu – wyposażeni są w wielkie serca i jeszcze większe mechy, potrafią z łatwością przegnać armie lorda i zapewnić bezpieczeństwo miastu. Jak nietrudno się domyślić, coś w końcu pójdzie nie tak. A Lloyd będzie musiał zmierzyć się ze złym lordem, własnymi kompleksami i tęsknotą za posiadaniem prawdziwego taty.

Film potrafi być wzruszający. Choć fabuła jest wyjątkowo infantylna (co nie jest wadą, biorąc pod uwagę grupę docelową), to jest kilka momentów, w których autorom udaje się poruszyć emocje. Większość to jednak – wedle oczekiwań – akcja i przygoda. Która, jak zawsze w przypadku filmów pełnometrażowych o Lego, jest perfekcyjnie narysowana wyrenderowana i umiejętnie animowana.

Lego Ninjago: Film to pozycja, którą polecę każdemu rodzicowi.

Bo choć w pewnym momencie zacząłem podczas seansu patrzeć na zegarek (to ciągle niecałe dwie godziny filmu przeznaczonego dla młodszej publiczności), tak z uwagą analizowałem to, co się dzieje na ekranie. Lego Ninjago: Film wypełniony jest różnorodnymi, ciekawymi postaciami, dzięki czemu większość widzów bez trudu znajdzie taką, z którą będzie mogła się identyfikować. Historia Lloyda jest w nieoczywisty sposób napisana. Żarty i gagi nie są ordynarne, a problematyka  poruszana przez ten film i końcowa pointa mogą wręcz pomóc niektórym młodym przebrnąć przez trudniejsze chwile w ich domach.

Jednak Lego: Przygoda i Lego Batman: Film były produkcjami, które mogę polecić również dorosłym. To bardzo dobre filmy komediowe, których humor jest na tyle uniwersalny, że nie trzeba być rodzicem, wujkiem, chrzestnym, by chcieć się z nimi zapoznać. Lego Ninjago: Film, choć bardzo fajny, można sobie odpuścić. Nie dlatego, że to film kiepski, daleko mu do tego. To jednak animacja dla widzów, którzy nie przekroczyli 15. roku życia.

Teksty, które musisz przeczytać:

Kochacie LEGO i amerykańskie seriale? Wkrótce do sprzedaży trafi zestaw z „Przyjaciół”, a to niejedyna niespodzianka

Klocki LEGO wciąż cieszą się olbrzymią popularnością mimo upływu kilkudziesięciu lat od ich pojawienia się na rynku. Obecnie powstają nawet zestawy przeznaczone do starszych odbiorców. Najnowszy zapowiedziany zestaw pozwoli złożyć szóstkę przyjaciół z pewnego niezwykle popularnego sitcomu. A klocków opartych na serialach jest jeszcze więcej.

News/Seriale 08.08.2019

Dołącz do dyskusji (4)

7 odpowiedzi na “Szkoda, że Lego Ninjago: Film to opowieść tylko dla dzieci – recenzja Spider’s Web”

  1. Po sukcesie Lego the Movie, uważałem że Ninjago zasługuje na “remaster” w takim stylu. Serial miał fajną fabułę, ale jakos animacji bolała. Po tym co przeczytałem, nawet się cieszę ze film nie stara sie być “więcej i bardziej” jak poprzednie produkcje. tylko stawia bardziej na swój świat. Na film wybieram się w niedzielę z chrześnicą która na pamięć zna wszystkie odcinki :) Oj po filmie czeka mnie niemały wykład co zmienili :)

  2. Garmadon to ojciec Lloyda, więc walka z nim jest głębszą metaforą. Sama bajka (serial) też na pozór wygląda niewinnie i infantylnie. Mimo wszystko przemyca w natywny sposób dużo ciekawych przemyśleń.
    Lego Przygoda, była zbyt nachalna i wprowadzała w zakłopotanie zarówno dzieci jak i rodziców.

    • Ke? Lego Przygoda w mojej opinii (i nie tylko) to jedna z najlepszych animacji ostatnich lat. Świadczą o tym znakomite recenzje oraz sukces komercyjny produkcji (z resztą wg Cinemascore widzowie też bardzo dobrze ocenili tę produkcję).

      Można oczywiście zastanawiać się, czy nie był on za bardzo skupiony na dorosłym odbiorcy (mój synek był zdecydowanie za mały, by zmierzyć się z tym obrazem w 2014 roku, więc nie mogę się podeprzeć jego “autorytetem”), natomiast ja bawiłem się przednie właśnie dzięki temu, że oko puszczane do dorosłego widza nie było takie nachalne i wymuszone, jak to obecnie ma miejsce w innych produkcjach.

      A że był to jeden wielki produkt placement? Disney każdą swoją produkcje zdecydowanie bardziej drenuje kieszenie rodziców, a poza tym chyba jakoś postacie Emeta i Spółki nie rozpalały wyobraźni dzieciaków jak Lego Ninjago czy Hero Factory (w tamtym czasie mega popularne).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...