5 najlepszych nowych kawałków z serwisów streamingowych, #4

Artykuł/Muzyka 17.09.2017
5 najlepszych nowych kawałków z serwisów streamingowych, #4

Kolejny świetny tydzień dla muzycznych nowości – kilka naprawdę fajnych singli, zapowiedzi nowych płyt jeszcze w tym roku. Znowu miałem problem, by wybrać 5 najciekawszych utworów nowego tygodnia. Zapraszam.

Seal – Luck Be A Lady

Wiem, że to skok na łatwą kasę. Wiem, że to odgrzewane kotlety. I wiem, że niewiele nowego można zaproponować po Franku Sinatrze, czy Tonym Bennettcie, ale cóż poradzę – uwielbiam klasyki muzyki rozrywkowej w wykonaniu współczesnych artystów. W tym przypadku to połączenie jest o tyle zasadne i wskazane, że Seal ma wybitnie pasujące warunki wokalne do zmierzenia się z legendami (w opozycji np. do Robbiego Williamsa) – klasyczny tenor, z lekkim matowym zaśpiewem; no, po prostu klasa. „Luck Be A Lady” to jeden z dwóch utworów, które Seal udostępnił przedpremierowo z albumu „Standards” zapowiedzianego na 10 listopad. I znacznie lepszy od „It Was a Very Good Year”, które w wykonaniu Seala mnie nie przekonuje. „Luck Be A Lady” – klasyk z 1950 r., który rozsławił niesamowitymi wykonami sam Frank Sinatra, w wersji Seala brzmi świeżo i dynamicznie, także dzięki bigbandowej kapeli, która mu przygrywa. Och, cały album klasyków śpiewanych przez Seala to będzie słuchadło!

The Killers – Some Kind of Love

Mój ulubiony nowy kawałek w tym tygodniu, katuję niemiłosiernie od piątku. Już za tydzień premiera nowej płyty The Killers i jeśli będzie na niej więcej kawałków w stylu „Some Kind of Love’”, to będę miał poważnego kandydata to mojego albumowego Top 3 roku. Niby ballada, ale ileż tam się dzieje! Wspaniały prowadzący melodię bas, niebanalna linia melodyczna Flowersa i ta oszczędna, a jednak wyrazista partia gitarowa. Wspaniały utwór.

Evanescence – Imperfection

Jest pierwszy singiel z nadchodzącego czwartego albumu gotycko-rockowej (no dobra, tak naprawdę popowej) kapeli Evanescence, którą świat kojarzy z przebojowego singla „Bring Me Back to Life”. Niestety będzie to jeden z zaledwie dwóch nowych kawałków grupy Amy Lee, bo Evanescence postanowili odciąć kilka kuponów od sławy i nagrali… album z orkiestrowymi wersjami swoich najbardziej znanych kawałków. Zieeeew i wielka szkoda, bo „Imperfection” przynosi grupę w top formie – niby w swojej stylistyce, ale nowocześnie, elektronicznie, z pazurem. Zdecydowanie warto posłuchać.

A-ha – This Is Our Home – MTV Unplugged

Ile to już razy A-ha zawieszało działalność? Dwa? No to po raz kolejny wracają. Wybaczam im jednak tę niekonsekwencję, bo kocham tę grupę – za ich melodie, za niesamowite emocje, za kapitalne aranżacje popowej, proste muzyki. Album „Summer Soltice” będzie zapisem trasy unplugged i znajdą się na nim dwa nowe kawałki. Pierwszy z nich „This Is Our Home” zadebiutował w piątek; cały album 6 października. I choć nie jest to aż tak piękny numer na miarę niedawnych fenomenalnych singli „Cast In Steel”, czy „Shadowside”, to jednak cieszy mnie ogromnie, że znowu będę mógł się zachwycić niebiańskim głosem Mortena Harketa. Uwielbiam tych lirycznych Norwegów i nic na to nie poradzę!

Foo Fighters – La Dee Da

Nie rzuca mnie na kolana nowy album byłego perkusisty Nirvany Dave’a Grohla „Concrete and Gold” (premiera w zeszły piątek), ale ten kawałek naprawdę daje radę. „La Dee Da” – niech was tytuł nie zmyli – jest post-punkowym, psychodelicznym pasażem, którego – jak myślę – nie powstydziliby się panowie z Radiohead (no, powiedzmy, że w 1997 r. w okolicach „Ok Computer”). Dobra, koniec złośliwości – „La Dee Da” to Foo Fighters jakich zawsze chciałbym słuchać: z niebanalną konstrukcją, zmianami rytmu, oryginalnym riffem i naprawdę skomplikowaną linią melodyczną. Szkoda, że tak niewiele podobnych utworów na nowej płycie.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (13)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...