Jaki kraj, takie House of Cards. Widziałem pierwszy odcinek 2. sezonu Ucha Prezesa

Recenzja/Seriale 07.09.2017
Nasza ocena:
Jaki kraj, takie House of Cards. Widziałem pierwszy odcinek 2. sezonu Ucha Prezesa

Jaki kraj, takie House of Cards. Widziałem pierwszy odcinek 2. sezonu Ucha Prezesa

W pierwszym odcinku 2. sezonu Ucha Prezesa słowo “Adrian” nie pada ani razu. Wszyscy wiedzą, jak Pan Prezydent ma na imię, po tym jak podjął słuszną decyzję, na którą – nie ukrywam – bardzo liczyłem

Różne są rodzaje humoru. Niektórych bawi kabaret Neonówka, innych Ucho Prezesa. Ja wprawdzie przy pierwszym sezonie serialu nie zanosiłem się śmiechem, ale podobała mi się lekka formuła serialu, ironiczne odniesienie do realiów naszego życia politycznego czy fenomenalne wręcz aktorstwo. Od pewnego momentu o rolę w Uchu Prezesa zabiegały – tak mi się wydaje – największe postaci polskiej sceny, a ich kreacje aktorskie przedstawiające znanych polityków pokazały pełnię ich warsztatu. Okazuje się, że w filmach i serialach grają nieźle, ale wierność z jaką naśladowali Beatę Szydło czy Ryszarda Petru, była wprost fenomenalna.

Ucho Prezesa sezon 2 – jak się udało?

W pierwszym odcinku drugiego sezonu do tego grona udanych kreacji dołącza Andrzej Seweryn. Wybitny polski aktor fantastycznie oddał mimikę twarzy wicepremiera z partii Polska Razem. Nie wiem, na czym polega ten etap warsztatu, ale fenomenalnie zagrał nawet oczy Jarosława Gowina. W odcinku pojawia się też Jerzy Bończak. Ten zagrał PRL-owskiego prokuratora Stanisława Piotrowicza. Na ekranie widzimy też sportretowanego Zbigniewa Ziobro. Zbigniew Ziobro jest rozczarowującą kreacją w Uchu Prezesa. Mało przypomina swój pierwowzór – mimiką twarzy, zachowaniami, stylem mówienia czy wypowiedziami. Duże rozczarowanie, bo to przecież ważna postać w fantastycznym uniwersum Prawa i Sprawiedliwości.

Nowy sezon Ucha Prezesa ma wychodzić poza gabinet.

I rzeczywiście – przez moment mogliśmy obserwować Prezesa Kaczyńskiego w swoim mieszkaniu, kiedy dowiadywał się o wecie Pana Prezydenta Andrzeja Dudy. Takie wyjście poza gabinet jest zabiegiem koniecznym, ponieważ doda serialowi trochę świeżości zwłaszcza, że odcinki prawdopodobnie będą dłuższe – początek drugiego sezonu trwa aż 20 minut.

Delikatnych dłużyzn nie brakuje, ale nie zabrakło też dobrego materiału. Mnie osobiście podoba się ten gawędziarski styl serialu, w którym (oczywiście usprawiedliwiając się prawami satyry) wypowiada się na głos wszystkie te okropne rzeczy, które prawdopodobnie siedzą w głowach naszych polityków, a przecież nie powiedzą ich wprost z sejmowej mównicy.

Andrzej Seweryn dorzucił kolejną postać tragiczną do bogatej kariery.

Miałem już kończyć, ale jednak jeszcze jeden akapit o Jarosławie Gowinie i Andrzeju Sewerynie. Ceniony aktor prawdopodobnie nie mógł wymarzyć sobie lepszej roli w swojej długiej i pięknej karierze, ponieważ wpadła mu w ręce kolejna postać wybitnie tragiczna. Ja naprawdę uważam, że Jarosław Gowin każdego dnia gryzie się w sobie i chce dla Polski jak najlepiej, ale najzwyczajniej brakuje mu… Cóż, kilku różnych organów i elementów kośćca. Dla aktora dramatycznego kreacja wymarzona, którą pewnie mógłby sobie postawić gdzieś pomiędzy rolą Księdza Robaka a występem w Dziadach.

Najnowszy odcinek Ucha Prezesa widziałem w ramach platformy Showmax i cały czas z wielkimi wypiekami czekam na epizod, w których pojawi się Pan Prezydent Andrzej Duda, licząc, że gościnnie wyreżyseruje go Quentin Tarantino.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (4)

92 odpowiedzi na “Jaki kraj, takie House of Cards. Widziałem pierwszy odcinek 2. sezonu Ucha Prezesa”

  1. Boli że za pisu żyje się lepiej? Wystarczyło przestać kraść a starczyło dla obywateli oraz na partyjne harce. Poprzednikom starczało tylko na samych siebie :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...