Wyjątkowo nieudany sitcom. Rodzina w oparach – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Seriale 30.08.2017
Nasza ocena:
Wyjątkowo nieudany sitcom. Rodzina w oparach – recenzja Spider’s Web

Wyjątkowo nieudany sitcom. Rodzina w oparach – recenzja Spider’s Web

Rodzina w oparach, która niedawno pojawiła się na Netfliksie, miała być pogodnym serialem o legalnej marihuanie. Niestety, wyszło nudno, miałko i bardzo mało zabawnie. 

Netflix ciągle eksperymentuje. Nie boi się inwestować w animacje, niskobudżetowe filmy i dokumenty. Dzięki tej strategii serwis nie kojarzy się już tylko z House of Cards i serialami o superbohaterach. Wygląda na to, że jednym z takich eksperymentów Netfliksa miał być własny sitcom.

Rodzinę w oparach stworzył Chuck Lorre, który ma na swoim koncie bardzo popularną Teorię wielkiego podrywu. Serial opowiada o niewielkim sklepie z marihuaną, który prowadzi była hipiska i aktywistka, W młodości walczyła ona o legalizację trawki. I chociaż większość klientów zakupuje narkotyk w celach rozrywkowych, to jego właścicielka cały czas powtarza, że jej produkty mają działanie odprężające i lecznicze.

W główną rolę wcieliła się Kathy Bates. Obok niej pojawia się jeszcze syn właścicielki (Aaron Moten), ochroniarz (Tone Bell), dwie sprzedawczynie (Elizabeth Alderfer i Elizabeth Ho).

Wszystko to odbywa się jak w typowym sitcomie. Miejsce akcji jest ograniczone, liczba stałych bohaterów również, a żarty opierają się na humorze sytuacyjnym.

Szkoda tylko, że znaczna część dowcipów dotyczy narkotykowego haju. Żarty są toporne i okropnie wymuszone, a na domiar złego towarzyszy im śmiech z puszki, który w zestawieniu z tym kiepskim humorem brzmi wyjątkowo niestosownie.

Disjointed

Całej sytuacji nie pomaga fakt, że fabuła i bohaterowie nie mają w sobie nic, co mogłoby zaciekawić widzów.  Trudno przekonać kogokolwiek, że te postacie oferują oglądającym coś więcej niż tylko ubogo zarysowane i stereotypowe cechy. Jest dziewczyna, która chciała zostać lekarzem, ale jej plan się nie powiódł. Jest nad wyraz utalentowany i wykształcony syn byłej hipiski mający inne spojrzenie na świat niż matka. I inni bohaterowie, których problemy zostały pokazane w kinie i serialach tak wiele razy, że trudno traktować tę produkcję poważnie. Konflikty między nimi zarysowane są w bardzo oczywisty i przewidywalny sposób. Od początku wiemy, jak skończy się większość scen i sytuacji.

Disjointed

Na uwagę zasługuje tylko jeden bohater – ochroniarz Carter. Wrócił on z wojny w Iraku i ciągle nie przepracował traumy związanej z okropnościami konfliktu zbrojnego. Szkoda tylko, że nawet dobra gra aktorska i poważny, dojrzały temat znika w morzu banału i nijakości.

Ostatnim gwoździem do trumny Rodziny w oparach są naprawę drętwe dialogi.

Na uwagę zasługują jedynie absurdalne wstawki, które pojawiają się zazwyczaj zupełnie bez związku z serialem. Czasem są to głupawe reklamy telewizyjne (“Jesteśmy grupą prawników, która walczy o to, aby twoje jedzenie zostało dowiezione na czas”), czasem animacje, a innym razem fantazje głównych bohaterów. To najjaśniejsze punkty serii i muszę przyznać, że zostały one zrealizowane naprawdę dobrze.

Czy warto?

Serial nie ma niestety prawie nic do zaoferowania. Powierzchowne podejście do bohaterów, wtórny humor i miałkie dialogi sprawiają, że obejrzenie go, było dla mnie zadaniem wyjątkowo trudnym. Może znajdzie się fan sitcomów, któremu ten typ humoru się spodoba i przymknie oko na wady Rodziny w oparach. Niestety szczerze w to wątpię.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (5)

6 odpowiedzi na “Wyjątkowo nieudany sitcom. Rodzina w oparach – recenzja Spider’s Web”

  1. Uważam ze ten artykuł jest napisany przez osobę która styczność z marihuana miala jedynie poprzez zakłamane propagandowo antynarkotykowe dokumenty osoba ktora nie miala stycznosci z tym specyfikiem nie zrozumie gagow czy przerywników stosowanych w tym o to serialu poniewaz nigdy nie doswiadczyla tego o czym opiera sie ten serial czyli prostymi slowami mówiąc o spizganiu wolności czy zjawiska gastra drogi autorze nie zrozumiesz reklam gagow bo nie byles i nie będziesz prawdopodobnie nigdy zjarany więc uwazam ze twoja wypowiedz do tego sitkomu jest zbedna ludzie nie czytajcie tej glupoty i wbrew pozora autora ten sitkom ma bardzo dobra fabule i polecam obejrzeć sezon 1 do konca jak i sezon drugi który wszystko skleja w jedna calosc z wyrazami szacunku dla autora tego artykulu za podjęcie ryzyka krytyki publicznej Lkaido

  2. Humor sytuacyjny nie jest jasny dla osoby, która nie pali dla śmiechu czy luzu. Humor sytuacyjny jest trudny dla osoby niepalącej lub oglądającej z letorem/dubbingiem. Sitcom jak nazwa wskazuje nie może ciągnąć tragedii, czy problemów. Ma być częścią fabuły przeplatane z żartem sytuacyjny oraz sytuacji zewnętrznych wpływających na losy bohaterów. Nie ciągnięcia dramatu przez 5 odcinków. Według mnie serial momentami ma żarty tylko dla dobrze przepalonych głów, ale też żarty dla okolicznościowych palaczy. Nie ujmując nic Autorowi tego tekstu według mnie źle zinterpretować pojęcie sitcom. Żaden z seriali Pana Chuck’a Lorre’go nie ciągnie wątku przez 5 odcinków i tak samo jest z tym.

  3. Totalna bzdura po co pisać o czymś o czym nie ma się pojęcia. Po obejrzeniu dwóch sezonów nie mogę się doczekać kolejnych. Serial jest dobry jeśli rozumie się o czym tak naprawdę jest. Bardzo zielono polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...