Obleśny i brutalny Nowy Jork. Kroniki Times Square – recenzja Spider’s Web

Recenzje/Seriale 30.08.2017
Nasza ocena:
Obleśny i brutalny Nowy Jork. Kroniki Times Square – recenzja Spider’s Web

Nowy Jork w latach 70. ubiegłego wieku był miejscem wyjątkowo odrażającym. Kroniki Times Square epatują brudem, przemocą i rozpustą. Robią to jednak w taki sposób, że trudno oderwać się od ekranu.

Chociaż nie widać tego po pierwszym odcinku, HBO zapowiada, że będzie to serial o początkach przemysłu pornograficznego. Oryginalny tytuł serii to The Deuce (“dwójka”) i nawiązuje on do potocznej nazwy 42. Ulicy w Nowym Jorku. Piszę o tym nie bez powodu.

Serial ma swoich głównych bohaterów, ale już na pierwszy rzut oka widać, że prezentowana historia najwięcej czasu poświęca… miastu i jego mieszkańcom.

Są to ludzie uwikłani w brudną codzienność tamtych czasów: alfonsi, prostytutki, ćmy barowe, pracownicy obskurnych knajp, policjanci, młodzi chłopcy, którzy za pieniądze chcą zakosztować kobiecego ciała. Znaczną część bohaterów moglibyśmy nazwać marginesem społecznym, gdyby nie to, że zwykłych ludzi w tym serialu zwyczajnie nie ma.

Obraz miasta jest tak wykreowany, że mamy wrażenie, jakby nie było tu osób wolnych od wielkomiejskiej rozpusty i rodzącego się właśnie seks biznesu.

Wyjątkowo przekonuje mnie ten świat. Ten brud, moralny i dosłowny, jest przedstawiony bardzo sugestywnie. Nie wiem, na ile jest to prawdziwy obraz, ale to co widzimy na ekranie budzi prawdziwe emocje. Często jest to odraza i obrzydzenie, ale wygląda na to, że właśnie taki był cel twórców.

W tym brzydkim świecie poznajemy Vincenta Martino (gra go fenomenalnie James Franco), który jest barmanem. Pracuje w dwóch różnych lokalach, aby utrzymać rodzinę i spłacić długi swojego brata bliźniaka. W tym czasie niepostrzeżenie sypie się jego życie. Na pierwszy rzut oka widać, że Vincent jest za dobry na to miasto. Do wszystkiego stara się dojść ciężką pracą, ale ciągle spotykają go przeciwności, których nie jest w stanie przezwyciężyć.

W jeszcze paskudniejszych okolicznościach poznajemy drugą bohaterkę. Candy (Maggie Gyllenhaal) jest prostytutką, która pracuje na własny rachunek, nie ma nad sobą żadnego stręczyciela. Przez swoją profesję musiała oddalić się od rodziny i jasno widać, jak bardzo przytłacza ją jej obecna sytuacja.

Muszę przyznać, że aktorzy wypadają w swoich rolach wyjątkowo przekonująco. Nie mam tu na myśli tylko bohaterów pierwszoplanowych, bo serial aż roi się od kapitalnych małych ról.

Kroniki Times Square epatują seksem.

Scen bezpruderyjnej nagości jest tak wiele, że mam wrażenie, iż twórcy trochę przesadzili z przedstawianiem golizny. Nie ma tu jednak ciepłych kadrów i romantycznych uniesień, bo serial jasno pokazuje, że ciało w tamtych czasach i w tamtym miejscu było tylko towarem. Do tego dochodzą bardzo sugestywne sceny przemocy. Wszystko to sprawia, że Kroniki… nie są przeznaczone dla młodszych widzów, a i starsi mogą poczuć się zniesmaczeni.

I to ten smutny świat i szeroka panorama społeczna są najmocniejszymi punktami pierwszego odcinka Kronik Time Square. Trwa on aż 80 minut, a twórcy zaplanowali zaledwie osiem odcinków. Jasno widać, że pierwsza część tej serii jest dopiero wstępem do większej historii. Zapowiada się bardzo mocna i brutalna rozrywka.

Pierwszy odcinek dostępny jest na HBO GO, a jego telewizyjna premiera odbędzie się 11 września o 3:00 na HBO. Kolejna emisja jest planowana na 20:10.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...