To będzie gorąca jesień. Najbardziej wyczekiwane premiery tego roku

Top/Film 29.08.2017
To będzie gorąca jesień. Najbardziej wyczekiwane premiery tego roku

To będzie gorąca jesień. Najbardziej wyczekiwane premiery tego roku

Jesień to najlepszy czas dla kinomanów. Gdy już wyszumią się wakacyjne superprodukcje, nadchodzi czas, aby studia filmowe zaserwowały widzom solidną dawkę bardziej wymagającego kina. Tegoroczna jesień zapowiada się wyjątkowo ciekawie.

Od 8 września: “TO”

Należę do ludzi, którzy potwornie boją się klaunów. Sprawia to, że na najnowszą adaptację książki Stephena Kinga czekam z zapartym tchem, a zarazem naprawdę przechodzą mnie dreszcze, gdy widzę trailer tej produkcji. Wiele wskazuje na to, że przed nami jedna z najlepszych adaptacji książek mistrza grozy. Podobno studio jest na tyle zadowolone z filmu, że już rozpoczęły się pracę nad kontynuacją.

 Od 15 września: “The Square”

“The Square” stał się rewelacją tegorocznego festiwalu w Cannes. Za kamerą stoi jeden z najciekawszych reżyserów Ruben Ostlund. Film ma być prowokującą satyrą na świat sztuki, wyższych sfer i ról społecznych. W obsadzie m.in. znana z “Mad Men” i “Handmaid’s Tale” Elizabeth Moss.Wygląda na to, że szykuje się jeden z najgłośniejszych filmów tego roku.

Od 22 września: “Mięso”

Ten doskonały zwiastun zapowiada intrygujący horror/thriller psychologiczny. Opowiada o dziewczynie, która po tym, jak spróbowała surowego mięsa, zaczyna odczuwać… pociąg do kanibalizmu. “Mięso” z jednej strony nawiązuje do francuskiej fali ekstremalnego horroru, a z drugiej do niezależnego kina inicjacyjnego. Szykuje się ostra jazda.

 Od 22 września: “Kingsman: Złoty krąg”

Na sequel “Kingsman” czekam, od kiedy tylko wyszedłem z kina po pierwszym seansie filmu w reżyserii Matthew Vaughna. W kontynuacji powraca stara ekipa, plus dochodzą też nowe postaci – The Statesman. Do gustownych parasolek dołączy lasso. Zwiastun zapowiada równie szaleńczą zabawę jak to, co dała nam jedynka. Zgodnie z regułą sequeli, ma być tego jeszcze więcej i miejmy nadzieję, że jeszcze lepiej.

 Od 22 września: “Lego Ninjago”

Filmy o Lego są tym, czego absolutnie brakowało mi w kinie rozrywkowym. Nie dość, że zachwycają od strony formalnej konstrukcjami zbudowanymi z kultowych klocków, to jeszcze są po prostu znakomitymi komediami i filmami przygodowymi w jednym.

 Od 6 października: “Blade Runner 2049”

Nie uważam “Blade Runnera” za arcydzieło i jeden z najlepszych filmów w historii kina. Natomiast jest to przepiękny wizualnie, wciągający thriller neo-noir, który od strony formalnej wyprzedzał swoje czasy i zachwycał mroczną wizją przyszłości. “Blade Runner 2049” raczej swoich czasów nie wyprzedzi, ale liczę, że dostarczy mi wspaniałych doznań wizualnych i angażującą fabułę, która da do myślenia.

Na pewno fakt, że za reżyserię odpowiada Denis Villeneuve, którego zaliczam do czołówki najlepszych obecnie reżyserów, sprawia, że mocno wierzę w ten film, pomimo, że na ogół jestem sceptycznie nastawiony do kontynuacji, które powstają dekady od premiery oryginału.

Od 6 października: “Twój Vincent”

“Twój Vincent” jeszcze przed swoją premierą budzi zachwyt i zapowiada coś naprawdę wyjątkowego. To pierwsza w historii animacja malowana farbami olejnymi. Wygląda jak obraz malowany ręką mistrza, tyle że wprawiony w ruch. To też o tyle szczególny film, że powstał w koprodukcji Wielkiej Brytanii i Polski. “Twojego Vincenta” wyreżyserowali Hugh Welchman i Dorota Kobiela. Oglądając sam trailer w ciemno strzelam, że film zgarnie przynajmniej nominację do Oscara.

Od 13 października: “Pierwszy śnieg”

“Pierwszy śnieg” nie jest wcale pierwszą adaptacją twórczości norweskiego pisarza Jo Nesbo, ale z pewnością zapowiada się najciekawiej. Książkowy pierwowzór to jeden z lepszych kryminałów ostatnich lat. Za jego filmową adaptację odpowiada sam Tomas Alfredson, który dał nam tak świetne dzieła jak “Pozwól mi wejść” i kapitalnego “Szpiega”.

W dodatku obsada “Pierwszego śniegu” jest imponująca. Michael Fassbender pasuje mi jako Harry Hole. Partnerują mu: J.K. Simmons, Val Kilmer, Charlotte Gainsbourg, Obsada gwarantuje znakomite aktorstwo.

Od 25 października: “Thor: Ragnarok”

Każdy film, którego zwiastun wykorzystuje muzykę Led Zeppelin, ma u mnie kredyt zaufania i zapewnioną frekwencję. Zwiastun “Thor: Ragnarok” jest w mojej absolutnej czołówce trailerów wszech czasów. Widziałem go już z tuzin razy, nie tylko na YouTube, ale też w kinie i za każdym razem ogląda mi się go znakomicie. Ma w sobie wszystko to, na co liczę w filmie.

Liczę na wizualny spektakl, masę nietypowego humoru, wymyślne kostiumy i wciągającą dynamikę duetu Thor – Hulk. Za reżyserię odpowiada Taika Waititi – twórca świetnego mockumentu o wampirach “Co robimy w ukryciu” – jestem spokojny i żywię wielką nadzieję, że “Ragnarok” okaże się nie tylko najlepszą odsłoną przygód Thora (co akurat nie będzie specjalnie trudne, bo ta seria jest dość średnia), ale też jednym z najlepszych filmów z MCU.

 Od 3 listopada: “mother!”

Mając w pamięci znakomitego “Czarnego Łabędzia”, wiem dobrze, że Darren Aronofsky potrafi utrzymać widza w napięciu. „mother!” szykuje się na intensywną jazdę bez trzymanki, zapuszczającą się w mroczne zakamarki ludzkiej psychiki. Trailer pokazuje, że zobaczymy Jennifer Lawrence w roli, jakiej dotąd nie miała okazji zagrać.

Od 17 listopada: “Liga Sprawiedliwości”

Ten wybór jest oczywisty. Wielkim fanem DC wprawdzie nie jestem, ale jako sympatyk wielkich widowisk nie mógłbym nie czekać na film, w którym zobaczymy na ekranie Batmana (mam nadzieję, że i Supermana), Wonder Woman, Flasha… no i Aquamana. Ten ostatni ciągle mnie nie przekonuje.

Plotki głoszą, że finalna wersja filmu, którą oddał Zack Snyder w ręce Jossa Whedona, była niezdatna do oglądania. Brzmi to niepokojąco. Ale jako, że stery przejął Whedon, czyli reżyser m.in. “Avengers”, moja ciekawość tą produkcją jest jeszcze większa niż wcześniej.

Od 14 grudnia: “Gwiezdne Wojny VIII: Ostatni Jedi”

Ten wybór jest jeszcze bardziej oczywisty. “Przebudzenie Mocy”, pomimo swojej wtórności, bardzo mi się podobało. “Ostatni Jedi” ma ponoć przynieść więcej oryginalnych pomysłów i zwrotów akcji. Tym bardziej, że za reżyserię odpowiada Rian Johnson, który daleki jest od sztampowego kina rozrywkowego. A do tego jest niezwykle sprawnym filmowcem. Już sam zwiastun jest imponujący od strony wizualnej, choć to nic nowego w przypadku tej serii.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...