Treści autorskie serwisu Netflix są tak dobre, że choćby dla nich warto płacić abonament

Felieton/Seriale 10.08.2017
Treści autorskie serwisu Netflix są tak dobre, że choćby dla nich warto płacić abonament

Treści autorskie serwisu Netflix są tak dobre, że choćby dla nich warto płacić abonament

Podniosło się wielkie larum, że Disney wycofa się z Netfliksa. I stało się to “dobrym” powodem, aby wszyscy ci, którzy Netfliksa nie lubią, albo nie chcą płacić za streaming treści, mogli sobie ponarzekać. Narzekajcie dalej. Ale nawet jeśli treści Disneya znikną z Netfliksa, powiem wam jedno: autorskie materiały platformy VOD i tak są warte naszych pieniędzy.

No dobra, może nie twoich, bo nie chcę ci zaglądać do portfela, ale moich na pewno. Jeśli spojrzymy na bibliotekę polskiej wersji Netfliksa i porównamy ją z tą dostępną w Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych, to jasne, że będzie nam przykro. Nasz katalog wyda się nam ubogi. Tylko co z tego? Warszawa też nie wygląda jak Nowy Jork.

Treści w polskim Netfliksie jest na tyle dużo, że i tak nie mam czasu obejrzeć wszystkich tych, które bym chciała.

Fakt, że zabiorą dostępnych w tej chwili kilkanaście-kilkadziesiąt tytułów Disneya, z których część i tak widziałam, i nie będą dodawać nowych, jakoś mnie nie przeraża. Zwłaszcza jeśli – paradoksalnie – wziąć pod uwagę fakt, że właśnie w Polsce w bazie Netfliksa nie jest tych materiałów tak dużo. I – co najważniejsze – treści Netflix Originals są dobre, jest ich całkiem sporo i powstaje coraz więcej. Choćby za nie warto jest zapłacić.

Jasne, że byłoby lepiej, gdyby te filmy i serie zostały. I w przyszłości były udostępniane nowe. Bo nie każdy ma czas i pieniądze (nawet jeśli ma pieniądze na Netfliksa), żeby regularnie chodzić do kina. Ewentualna platforma (lub platformy) streamingowa Disneya nie jest do końca dobrym rozwiązaniem, bo to dodatkowy serwis za korzystanie z którego trzeba będzie zapłacić. A nie jest pewne, że od raz zagościłby na polskim rynku. Z drugiej strony, jeśli byłby dostępny w Polsce, mielibyśmy jedno miejsce ze wszystkimi produkcjami wytwórni. A marzenie o tym, że kiedykolwiek powstanie jedna wielka platforma, na której legalnie będą dostępne wszystkie możliwe treści, i tak trzeba przecież porzucić.

Aktualnie w bazie Netfliksa znajduje się 330 pozycji Netflix Originals.

I ta liczba, a także fakt, że co miesiąc dochodzi do niej co najmniej kilka nowych tytułów autorskich platformy, całkowicie wystarcza, abym opłacała abonament. Jak się tak zresztą zastanowię nad tym, co oglądam w Netfliksie, to i tak wychodzi na to, że… są to głównie materiały z bazy Netflix Originals. Oprócz nich zdarza mi się zobaczyć z opóźnieniem inne sezony seriali, które śledzę już od jakiegoś czasu. Ale to właśnie nowe zapowiedzi produkcji Netflix Originals cieszą się moim największym zainteresowaniem. I na nie też zwykle najbardziej czekam.

Już jutro w serwisie zagości nowy serial Netfliksa, Atypowy opowiada o autystycznym nastolatku. Widziałam już połowę pierwszego sezonu i mogę ten tytuł z czystym sumieniem polecić. W przyszłym tygodniu na platformie zadebiutuje The Defenders, wynik koprodukcji Marvela i Netfliksa, opowiadający o bohaterach seriali Daredevil, Jessica Jones, Luke Cage i Iron Fist. Jeszcze w tym miesiącu zobaczymy Disjointed z Kathy Bates. Potem będzie premiera Narcosa, American Vandal, a w październiku zobaczymy serial wyreżyserowany przez Davida Finchera, Mindhunter. W międzyczasie w bibliotece serwisu wyląduje sporo filmów fabularnych i dokumentalnych. Cały czas dowiadujemy się też o planowanych nowościach, takich jak choćby serial-antologia braci Coen czy seria o Wiedźminie na podstawie prozy Andrzeja Sapkowskiego.

Uff, sporo tego…

I jak tak patrzę na tylko te nowości, o których wspominam, sama nie wiem, jak znajdę na to czas. Ba, jestem przekonana, że wszystkiego nie obejrzę i nie zacznę oglądać w dniu premiery danej produkcji. A w bazie są jeszcze przecież setki tytułów spoza Netflix Originals. I nie ma co dramatyzować, że co będzie, jak wszystkie znikną. Po pierwsze, nie znikną wszystkie. To że Disney zwinie manatki, nie znaczy, że inne wytwórnie pójdą jego śladem. Po drugie, nawet jeśli, to Netflix rozwija się tak szybko (ostatnio dokonał pierwszego przejęcia innej firmy), inwestuje dużo pieniędzy nie tylko na rynku amerykańskim, a także europejskim (już w październiku zobaczymy np. nowy włoski serial Suburra), że naprawdę nie ma się o co martwić – wciąż będzie co oglądać.

Oczywiście, ponad 300 pozycji Netflix Originals (które – dodajmy – zaraz zamienią się w 400 i 500) to materiały różnorakie – są wśród nich seriale, filmy fabularne, dokumenty i produkcje dla dzieci – i nie wszystkie będą dla każdego interesujące. Jestem jednak zdania, że jest ich na tyle, że wystarczy. Dla każdego. To czasu wam nie wystarczy.

Zwłaszcza, jeśli marnujecie go na narzekanie, zamiast oglądać.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (20)

61 odpowiedzi na “Treści autorskie serwisu Netflix są tak dobre, że choćby dla nich warto płacić abonament”

  1. “Treści w polskim Netfliksie jest na tyle dużo, że i tak nie mam czasu obejrzeć wszystkich tych, które bym chciała.”

    A ja mam wrażenie jak przeglądam, że tam nie ma co oglądać. Parę propozycji faktycznie głownie Netflixa jest ale poza tym nie ma czego dodać do obejrzenia. Tak więc każdy ubytek jest ważny. Inna sprawa, że Disney to setki jak nie tysiące filmów zrobił w historii a tutaj jakaś garstka i to niespecjalnie nowych. Tak więc z nimi też jest ubogo.

  2. To jest faktycznie klapa. W takim Netflix US jest Fast Furious 7 czy Ted 2, a Netflix PL tylko seriale i dokumenty ratują sprawe typu Minimalisci oraz Historia ewolucji hip-hopu ;o(

    • Łatwe do policzenia w stanach płaci za nf jakieś 50mln w Polsce 1mln wiec nie ma sie co dziwić ze jest tam więcej, sa pieniądze na licencje czytam takie wpisy to masakra wiecznie biadolacy ludzie

      • Biadolą bo ciągle dostają ułomne produkty. Ludzie może nie są tacy sami na całym świecie ale są podobni i mają podobne potrzeby. Skoro w USA oglądają Fast Furious 7 to w Polsce też chcą. I co mnie obchodzi, że w USA jest 50 mln. subskrybentów? Jak netflix nie daje rady to niech lepiej w ogóle nie wchodzi na rynek Polski. A nie będzie nas raczył ochłapami. Mało biznesów zaczyna się zyskiem w pierwszym miesiącu. Polacy nie pierwszy raz są dojeni. Pamiętacie jakiekieyś sprzedawano samochody? Bez radia w standardzie ale za to z pełną instalacja przystosowana do montażu radia hahahahahahaha, nie mówiąc już o elektrycznych szybach czy klimie. Dość traktowania nas jako klientów 10 kategorii.

  3. Ostatnio więcej czasu spędzam na wyszukiwaniu czegoś do obejrzenia niż na samym oglądaniu. Mam już za sobą dziesiątki filmów i seriali, które zacząłem i porzuciłem ponieważ mi nie podeszły.

  4. Nic się nie stało, hej Netflix nic się nie stało! Nic się nie stało, hej Netflix nic się nie stało! Je… Disney’a.

    Masakra, kiedy wreszcie się skończy ta propaganda sukcesu by NF. Czy doczekamy się w najbliższym czasie jakiegoś rzeczowego artykułu na temat NF, jego obecnej sytuacji i wyzwań, przed którymi stoi. A zamiast tego mamy czołobitne wpisy o tym, jak to NF w ciągu 4-5 lat wykończy kina (patrz niedawny wpis redaktora naczelnego) i powtarzanie jak mantra, jak to przemysł filmowo-telewizyjny drży przed tym hegemonem. A tak mamy festiwal żenady i clickbaitu.

  5. Wreszcie trzeźwe spojrzenie na temat bazy/oferty w PL a nie ciągłe biadolenie o ofertach w innych krajach, segmentacji rynku i ogólnie “zadrogoizmach”.

  6. Zgodzę się z autorką powyższego artykułu. Jest dużo treści Netfliksowych. Tak, są one dobre. Ale to wciąż nie jest wystarczająco. W US mają więcej, ja też chcę więcej. Dla własnego komfortu psychicznego. Za to chyba płacę, prawda?

      • I to jest nieprawidłowe podejście. Dzielenie treści na poszczególne rynki nie ma sensu z punktu widzenia konsumenta. Chcę mieć takiego Netfliksa, jakiego mają w Stanach.

          • nie napisałeś ale chcesz takiego netflixa jak w usa mimo że nikt nie obiecywał że tak będzie :-) Oczywiście chciec możesz wszytko – nikt tobie tego nie zabroni :-)

          • Oczywistym jest, że chcę. Nie czuje się oszukany bo świadomie wykupiłem abonament po przetestowaniu usługi. Ale nie zmienia to tego, że chcę więcej. To dość naturalne u ludzi. Zwłaszcza jeśli zewsząd słyszy się o walce z piractwem bo jest złe i niedobre a nie robi się nic by ludzi faktycznie do piractwa zniechęcić. Bo chyba nie powiesz mi, że skromna, w porównaniu do wersji z USA, biblioteka Netflix czy znikające utwory z Tidala czy Spotify kogokolwiek zniechęcą do piractwa?

          • a ty ciągle porównujesz ofertę polski do usa? to nie ma sensu skoro nie będzie takiej samej – tylko sie nakręcasz. W sumie nic mi do tego :-)

          • I bardo dobrze że porównuje bo nie jesteśmy 4 kategoria ludzi. Chcemy być traktowani na równi z innymi. Ty pewnie też chcesz być taktowany jak inni, czyli dostawać taki sam produkt a nie ułomny. I czemu mówisz ze nie będzie takiej samej oferty, Jak nie będzie to niech spadają na drzewo banany prostować. Jak śpiewa Kasia Kowalska “(…) masz to, na co godzisz się (…)”.

          • wtrąciłeś się do dyskusji żeby tylko mnie obrazić? Wcale nie czuję sie człowiekiem 4 kategorii – nie mam kompleksów tylko dlatego że mieszkam w Polsce. Ale wiem o co chodzi z licencjami, prawami autorskimi i jakie sa realia rynku więc nie łudzę się że oferty w różnych krajach będą jednakowe a jeśli ty myślisz inaczej to nic na to nie poradze – pomarzyć można zawsze :-)

          • Trzeba z tym walczyć. A nie mówić że jest jak jest i że pomarzyć to można. I nie sądzę że gostek chciał cie obrazić. Po prostu podał taki przykład z tym obywatelem 4 kategorii. Z drugiej strony to, że nie czujesz się obywatelem 4 kategorii nie przeszkadza firmom tak cię traktować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...