Nowa ramówka stacji telewizyjnych pokazuje, czego naprawdę chcą widzowie

Felieton/TV 08.08.2017
Nowa ramówka stacji telewizyjnych pokazuje, czego naprawdę chcą widzowie

Nowa ramówka stacji telewizyjnych pokazuje, czego naprawdę chcą widzowie

Włodarze stacji telewizyjnych wiedzą najlepiej, czego chcą ich widzowie, a ci – jak wynika z nowej ramówki – chcą chleba i igrzysk. I wygląda na to, że zostaną dobrze nakarmieni.

Od jakiegoś czasu, co najmniej od kilku miesięcy, regularnie sprawdzam, co emitowane jest w telewizji. Sama się jeszcze sobie dziwię, że – nomen omen – dziwi mnie ramówka różnych stacji. Srebrny ekran opanowały powtórki powtórek, które są powtórkami i programy paradokumentalne, które na rożnych kanałach, dostępnych bez wykupienia dodatkowych stacji, emitowane są od rana do nocy.

Daję sobie rękę uciąć, że kiedy włączycie telewizor o dowolnej porze, na którymś z ogólnodostępnych kanałów traficie albo na sędzię Annę Marię o blond czuprynie, która pogrozi wam paluszkiem, albo na Madzię Gessler, która nie tylko pogrozi paluszkiem, ale też rozbije parę misek o posadzkę i obrzuci kogoś zepsutymi sałatkami, albo na nastolatków chodzących do szkoły, z której wszyscy nauczyciele na czele z dyrektorem powinni już dawno zostać zwolnieni, a rodzicami tychże nastolatków powinna zająć się policja lub MOPS.

Polską telewizję toczy choroba. I to, niestety, jest zaraźliwe.

Sama swego czasu (a i teraz mi się jeszcze zdarza) czerpałam masochistyczną przyjemność z oglądania tych wszystkich, wybaczcie mi to określenie, śmieciowych programów. To takie moje guilty pleasure. Ale po jakimś czasie przekonałam się, że dla tzw. beki i tak nie wszystko da się oglądać. I że to dla mnie po prostu za dużo. Moja percepcja ma swoje granice, a ja, żeby całkowicie nie zachorować, muszę po prostu zobaczyć czarny ekran zamiast tej podłej gry aktorskiej, oszukanych dramatów i nieprawdziwych postaci, które potrafią być z dnia na dzień kreowane na “gwiazdy”.

I wygląda na to, że coraz częściej będę zmuszona ten czarny ekran oglądać, bo to co mnie już zaczyna męczyć, sprzedaje się najlepiej.

Pojawia się, oczywiście, odwieczne pytanie: czy oglądamy to wszystko, ponieważ to (i głównie to) jest dostępne, czy takie programy są dostępne i kręcone, ponieważ tego oczekują ludzie? I bardziej skłaniam się ku tej drugiej teorii. Jest już tyle alternatyw dla telewizji (pierwszą choćby jest książka, która – uwaga – była przed telewizją), że gdyby ludzie nie chcieli oglądać takich ogłupiających programów, to by ich nie oglądali. Koniec, kropka. Nikt nikogo do niczego nie zmusza. Oferta VOD jest coraz ciekawsza i całkiem przystępna cenowo.

Publiczność to po prostu kręci.

Kręci ich śmianie się z tych programów. Ale też przeżywanie dramatów fikcyjnych bohaterów scripted docu oraz uczestników wszelkiej maści show. Formuły się nie przeżarły, a najlepszym dowodem jest to, co czeka nas w telewizji już we wrześniu i nadchodzącą jesienią.

Zamiast programu Top Model od TVN-u, który może nie powrócić, zobaczymy we wrześniu show #SUPERMODELKA PLUS SIZE. W jury programu zasiądą: Ewa Minge, jeden z ulubionych obiektów żartów Pudelka, Rafał Maślak, który jest popularny, ale nie wiem dlaczego, Emil Biliński, fotograf i Ewa Zakrzewska, modelka plus size. Dobrze znamy już tę opowieść, zobaczymy dokładnie to samo, co w Top Model, tylko prowadzący program nikomu nie powiedzą tutaj, że jest za gruby.

Granie na emocjach odbędzie się dokładnie w taki sam sposób. Pewnie dobrze, że takie reality-show powstaje. Społeczeństwo jest już za bardzo bombardowane obrazkiem szczupłej dziewczyny, która – głównie ze względu na swoją szczupłą sylwetkę – radzi sobie w życiu i jest szczęśliwa. Obawiam się jednak, że szczytna idea to za mało. A jak znam przaśność Polsatu, to do finału nie dotrwam.

Program o modelkach plus size to nie wszystko.

Obstawiam, że niekwestionowanymi jesiennymi hitami w polskiej telewizji będą: Wyspa przetrwania i druga edycja show Azja Express. To widzowie lubią najbardziej – patrzeć jak obcy ludzie, którzy zaczynają się ze sobą poznawać, naparzają się w odosobnieniu. Smak krwi i potu w zamknięciu smakuje najlepiej. Można przewidzieć, kto następny odpadnie, śmiać się z tych, co są nielubiani.

Nie dziwota, że w fikcyjnej przyszłości ktoś wpadł na pomysł Igrzysk śmierci. Wyspa przetrwania to format, który realizowany był w wielu krajach. Bohaterami będzie 16 śmiałków, którzy wykonują różne trudne zadania, będąc zdanymi sami na siebie.

To, co chyba najbardziej uderzające to fakt, że program Damy i wieśniaczki, który emitowany jest na TTV powróci w nowej wersji… Damy i wieśniaczki. Za granicą i że doczekamy się męskiej wersji tego reality-show, Dżentelmeni i wieśniacy. Jeśli nie wiecie, na czym polega ten program, już tłumaczę – jedna wieśniaczka, czyli kobieta mieszkająca na wsi, bez luksusów, zamienia się życiem z damą, która jest damą tylko dlatego, że ma pieniądze, ale zwykle nie ma kultury osobistej.

Dziwi mnie, choć przecież dziwić nie powinien, powrót Ewy Drzyzgi. Tym razem prezenterka poprowadzi program 36,6°C o zdrowiu. Wrócą też, a jakże, Kuchenne rewolucje, dostaniemy program o metamorfozach, Druga twarz, który poprowadzi była uczestniczka Top Model, Karolina Gilon. Trudno nie zauważyć, abstrahując już od samych pomysłów na programy i zakupów formatów, że TVN kreuje we własnych show gwiazdy, które potem same prowadzą programy, by… znajdować nowe sławy, ochoczo stające na ściance.

Nic więc się nie zmieni. I trudno mi wierzyć, że to decyzja nieprzemyślana i niepoparta badaniami. Lubimy trzaskające u Gessler talerze. Lubimy motyw od pucybuta do milionera i kopciuszków, które zmieniają się w księżniczki. Kochamy skandale. Chcemy móc kibicować i nienawidzić. A TVN, trzeba przyznać, rozumie to chyba najlepiej ze wszystkich stacji. I choć pewnie obejrzę z obowiązku zapowiadane nowości, coraz bardziej odrzuca mnie to, co jest nam serwowane.

Sprawdzając jesienną ramówkę stacji, mam ochotę przejść na dietę. Bez wyjątków. Bo nie chce się już karmić tym, co mi podają. Nawet jeśli większości to smakuje.

Teksty, które musisz przeczytać:

Serio? Żarty z Sosnowca nadal są śmieszne? Kuba Wojewódzki twierdzi, że tak, a ja już rozumiem, dlaczego nie oglądam jego programu

Kuby Wojewódzkiego nie oglądam już od dobrych paru lat z małymi wyjątkami. I to nie dlatego, że – muszę wam wyjawić ten „straszny” sekret – jestem z Sosnowca, a samozwańczy król TVN-u się z mojego miasta śmieje. Tylko dlatego, że Wojewódzki przestał być śmieszny dokładnie tak samo jak żarty z Sosnowca właśnie.

Felieton/Trendy 20.11.2019

Dołącz do dyskusji (23)

45 odpowiedzi na “Nowa ramówka stacji telewizyjnych pokazuje, czego naprawdę chcą widzowie”

    • Twój komentarz przywodzi na myśl słowa jednej z piosenek zespołu Roxette.

      “It was all that I wanted, now I’m living without.”

      Telewizję oglądało się (Miodowe Lata na Polsacie, wcześniej Airwolf na RTL czy tam Sat1 czy Pro7) jak nie miało się internetu. A teraz ma się internet. A z tego, czym się kiedyś żyło, wyrosło się. No a teraz jak internet na chwilę zdechnie, to co? Po książkę sięgnąć? Telewizor się włączy i tyle.

  1. Asia, wybacz komentarz nie na temat, ale to jest ważne. Jak masz ten artykuł przypięty jako najważniejszy, to wiele ludzi przeczyta ten artykuł i przy okazji ten komentarz i później już samo rozniesie się wiralowo. Ważne, żeby ostrzegać.

    Cytując…

    +++ MOŻLIWY GROŹNY INCYDENT BURZOWY W FORMIE “SEVERE WEATHER OUTBREAK” – 10-11.08.2017 +++

    Dni 10-11 sierpnia zdecydowanie mogą zapisać się w kartach historii
    polskiej meteorologii nie tylko ze względu na spodziewany silny upał,
    lecz przede wszystkim możliwość powstania wyjątkowo groźnych systemów
    burzowych. Jak wskazują kolejne aktualizacje modeli numerycznych, przez 2
    doby nad Polską będzie zalegać quasi-stacjonarny, pofalowany front
    atmosferyczny o osi południkowej, który będą cechować zaburzenia rosnące
    do postaci mezoskalowych układów niskiego ciśnienia. Biorąc pod uwagę
    fakt, że spodziewane zafalowania mogą rozwinąć się w strumieniu mocno
    rozgrzanej masy powietrza oraz na dużym kontraście termicznym, a strefa
    frontowa nie będzie istotnie zmieniać swojego położenia (gwałtowny
    anafront), istnieje możliwość wystąpienia największego załamania pogody
    od kilku lat pod kątem tego typu sytuacji synoptycznej. W warunkach
    dynamicznych zafalowań pojawi się wzmocnione środowisko do rozwoju
    niszczących superkomórek burzowych oraz mezoskalowych systemów
    konwekcyjnych w formie liniowej, generujących wszelkie groźne zjawiska
    atmosferyczne, włącznie z tornadami! Iście “tornadowe” prognozy w
    dalszym ciągu podtrzymywane są zwłaszcza na 11 sierpnia, kiedy wzdłuż
    południkowo ułożonego frontu może rozwinąć się niezwykle ostre
    zafalowanie (takich danych nie widziałem od pamiętnego 15.08.2008 r.),
    doprowadzające do istnego szaleństwa pionowego profilu wiatru; na ten
    moment najbardziej alarmujące prognozy są dla środkowej, częściowo
    południowej oraz cz. wschodniej Polski. W czwartek i w nocy z czwartku
    na piątek gwałtowne układy konwekcyjne związane z zafalowaniami
    spodziewane są na południowym – zachodzie, cz. zachodzie, cz. południu, w
    centrum, a także cz. na północy, cz. wschodzie oraz cz. w rejonach
    północno – wschodnich.

    W związku z poważnym zagrożeniem
    pogodowym, zakładam specjalny album, w którym będę na bieżąco informować
    o kolejnych danych z modeli numerycznych. Proszę również o przekazanie
    tej informacji dalej!

    Źródło: https://www.facebook.com/GrzegorzPLB/posts/935178773289652

      • EXTREME WEATHER ALERT

        Jakby skończyło się jedynie na ulewie i duchocie, to by nie było problemu. Ale należy dodać do tego możliwość utworzenia się mezoskalowych układów konwekcyjnych.

        20 październiku w Polsce na ekrany kin wejdzie film Geostorm.

        Screen z trailera, który robi wrażenie i zapada w pamięci.

        http://iv.pl/images/36163947326396356270.jpg

        Miejmy nadzieję, że takich zjawisk atmosferycznych nie będziemy musieli oglądać.

  2. Struktura społeczna jest podobna od dawna, może od zawsze. Promil liderów do przewodzenia i mówienia innym, co dobre, promil jednostek wybitnych do ułatwiania im życia wynalazkami, procent “kierowników”, czyli w miarę kreatywnych jednostek, jeszcze parę typów nielicznych, no i reszta. Reszta kiedyś cały dzień kombinowała, żeby nie umrzeć z głodu, potem byli robotnikami i dalej nimi są. Każdy ma swoją rolę do wykonania w życiu. Dziś robotnicy mają kasę, więc ten procent nad nimi chce im ją zabrać. Więc wszytko to, o czym decydują masy wybiera to, co najprostsze. Nikt niczego nie kreuje. Wszelkie listy popularności to maksymalne prostactwo. Wszystko. Miliardy wyświetleń na YT to śmietnik. Ludzie chcą tego, co inni i żeby się nie zmieniało za dużo.
    Gdyby kilkaset lat temu było, jak dziś to opera by nie przetrwała, bo lud wybrałby operetkę, bo prostsza i śmieszniejsza.
    Być może autorka powyższego tekstu ma w gronie znajomych kogoś pracującego w reklamie? No to ten ktoś najwięcej kasy wyda na reklamy przed tym czymś, co autorka nazywa “czarnym ekranem”. Nie na program typu “hej pokażmy ludziom coś fajnego i nowego”.
    Zróbcie węża na weselu. 200 osób od strzału rusza w tan, a 5 osób siedzi wykluczone. To wąż na weselu jest fajny i zabawny czy nie?

  3. Na szęście jest Daniel Magical i jeśli nie leci w TV, któryś z wymienionych programów to można popatrzeć na YT. Nie mam czasu na TV i jakoś mi jej nie brakuje :)

  4. Przepraszam ale odniosę się tylko do rzekomo szczytnej idei promowania grubych.

    W którym miejscu jest to słuszna idea? Jak można takie dyrdymały pisać, że zwiększone ryzyko cukrzycy, chorych stawów, udar, zawał i ich promocja to fantastyczny pomysł? Jak można przyklasnąć temu pomysłowi?

    Wiemy, bo to widać, że pierwszy świat tyje. Ale rozwiązaniem tego problemu nie jest zmiana normy, według której grube=ok.

    Mniej żreć, więcej się ruszać, jeść zdrowiej, a nie robić modę na grubych. Oj starożytni Grecy, kolebka naszej cywilizacji w grobach się przewracają.

    Jesteś gruba? Schudnij! Masz za dużo kilogramów? Schudnij, a nie pocieszaj się oglądając program, że skoro ona może się podobać, to daje mi to legitymację do robienia niczego. Nie daje. Schudnij!

    • Też się nad tym zastanawiam i boję się że przyjdą takie czasy, że szczupli i wysportwani będą musieli przepraszać grubych, że dbają o swoją sylwetkę i o swoje zdrowie

    • Generalnie się z Tobą zgadzam, ale są też choroby, które przyczyniają się do tycia – choćby bardzo popularna w obecnych czasach niedoczynność tarczycy.

      Sam na swoim przykładzie wiem jak łatwo jest przytyć – mi się udało 5 kg w ciągu dwóch miesięcy przy zwykłe diecie… Natomiast odchudzanie jest juz ekstremalnie trudne.

      Lekka nadwaga jest jeszcze ok (sam w tej chwili mam wskaźnik BMI tuż powyżej normy i wszyscy mi mowią, że szczupło wyglądam), natomiast poważnej nadwagi, a tym bardziej otyłości nie powinno się promować i mowić, że to jest ok. Zresztą, podobnie sprawa wygląda z niedowagą i wychudzeniem.

      • Oczywiście wyłączam choroby, to chyba oczywiste. Ten program nie promuje modelek chorych, a “modelki” grube.

        Sam mam sporo kilogramów na plusie, ale z tej okazji nie dam sobie wmówić, że grube jest spoko. Bycie grubym nie jest spoko, nie było spoko i spoko nie będzie. Promowanie tego to klepanie wszystkich grubych po plecach i mówienie im, że jest dobrze, że są fajni.

        O chorobach należy mówić, rozumieć, że ktoś otyły może być chory i nie wytykać tego palcami, przyjąć to ze zrozumieniem, a jednocześnie nie można przy okazji klepać zwykłych grubych ludzi, którym się nie chce schudnąć. Tego typu programy mam wrażenie, że zrobią więcej szkody niż pożytku. Bo mam silne wrażenie, że wcale o otyłych z powodu choroby tam nie chodzi.

    • Promowanie otyłości faktycznie nie jest ok bo to choroba i powinno się z tym walczyć a nie promować. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że dziś często modelkami plus size określa się normalnie wyglądające kobiety, które wcale nie są otyłe. To też jest chore, że branża modowa promuje chude patyki, które dla wielu ludzi nie są wcale atrakcyjne.

      • Oczywiście mieliśmy do czynienia z promocją skrajnie szczupłych modelek, wręcz nie będzie nadużyciem, gdy powiemy, że wychudzonych, ale to było i nie jest. Wystarczy spojrzeć na FTV i zobaczyć jak dziś wyglądają modelki. To o czym piszesz to dziwny okres, który już od kilku lat jest historią.

        Modelki plus size to modelki nie w rozsądnych rozmiarach, a kobiety z nadwagą i otyłe. Zresztą, o czym rozmawiamy? Dziewczyna, która ma swoje BMI w normie nie będą modelką plus size, nie ma taka osoba kwalifikacji. Po prostu.

        Spójrz sobie zupełnie serio na branżę modową. FTV jest dostępne online za darmo. Spójrz sobie na najlepiej zarabiającą Carę Delevinge. Ok, nie podzielam zachwytu, rozumiem jednak dlaczego, bo ma urodę wyjątkową. Zobacz czy to jest wieszak. To zwykła dziewczyna jakich setki mijam (jeśli chodzi o sylwetkę) na ulicach. Nie trzeba do tego się głodzić. To naturalna, zdrowa sylwetka.

        • A właśnie, że tu się nie zgodzę do końca. Weźmy za przykład taką Carę Delevigne, która według internetów ma 173cm i waży 54 kg. Patrząc na wskaźniki BMI dla osoby o takim wzroście waga w normie to przedział 55 – 70 kg. Osoba ważąca 55 kg oczywiście będzie wyglądać inaczej niż ta ważąca 70 kg ale według norm ta druga nie jest otyła :) Poza tym patrząc na top modelki to może już nie wszystkie wyglądają jak zagłodzone wieszaki ale dalej brnąc we wskaźnik BMI większość z nich ma niedowagę. Dalej uważam, że modelki są bardzo chude bo jest cała masa mających wzrost w okolicach 180 cm a ważących po 50-53 kg.
          W każdym razie w pełni zgadzam się z Tobą co do tego, że promowanie otyłości nie jest dobre ale też odpowiednia czy zdrowa waga to jest jakiś przedział a nie tylko jedna konkretna wartość.

          • Oczywiście, ale uwierz, że Big Fat Models, czy jak to się tam będzie zwało, to nie jest polski format i pomysł, w związku z czym, reguły będą takie jak wszędzie i to nie będzie promocja dziewczyn ze zdrowym BMI. I bynajmniej nie chodziło mi o fakt, że zdrowe dziewczyny 173 cm i 70 kg są grube. Co to, to nie.
            To będzie promocja otyłości, tak jak w USA otyłość jest uznana jako niepełnosprawność. Kuriozum.

    • W programie mają uczestniczyć kobiety, których rozmiar zaczyna się od rozmiaru 42 (dodam, że w świecie mody plus size to już i 38). Nie każdy większy jest chory, to raz. To nie jest promowanie otyłości, tylko pokazanie, że tacy ludzie też istnieją i mogą być fotomodelkami, fotomodelami. Mogą wyglądać atrakcyjnie. To jest naprawdę szeroki temat. Mówienie o modelkach plus size jak o osobach promujących otyłość wydaje mi się krzywdzące i jest spłyceniem tematu.

      • Mogą… a czy powinny? I tak, jest to przyklepanie status quo i udawanie, że wszystko jest ok: “jesteś gruba, ale możesz być modelką”.

        A, że tacy ludzie istnieją? Każdego dnia lustro i ulice mi to mówią, ale z uwagi na jakiś tam poziom zdrowego rozsądku i szacunku do matki natury, nie pobiegnę do programu, który mi powie, że jest spoko. Nie, nie jest spoko i trzeba się wziąć za siebie, bo natura pomimo różnych sylwetek nie stworzyła nam serc i stawów do pracy pod wieloletnim, wzmożonym obciążeniem. Nie wolno legitymizować na ochnaście sposobów, że bycie grubym to fajny “sposób na życie”.
        Uwierz mi, nie będzie tam dziewczyn 38, które w świecie mody są plus size. W świecie mody plus size model oznacza coś znacznie… większego.

        Krzywdzące to jest pokazywanie, że grube ciało jest spoko. Rozumiem, Rembrandt miał swój fetysz, ale na Boga, nie wracajmy do tego. W świecie pierwszej cywilizacji, gdzie tyłek wozimy samochodem, autobusem, metrem i tramwajem, gdzie jedzenie jest tanie i wyrzucamy je tonami, a na dodatek z każdej strony atakują nas fast foody, bycie grubym to żadna sztuka. Ale też nie róbmy z tego sztuki.

        PS. I zaczynają się to pozycja wyjściowa. Trzeba mieć rozmiar 42, aby myśleć o starcie, a końcowy rozmiar jak rozumiem nie jest ustalony, prawda?

        • Jak masz rozmiar 38, to zapomnij o świecie mody. Musisz być dużo szczuplejsza. Owszem, zaczynają od 42, nie wiem, na jakim mają skończyć. Oczywiście, że otyłość to choroba i powinno wspierać się takie osoby, żeby się leczyły. Bo to może zagrażać ich zdrowiu i życiu. Ale nie demonizujmy! Nie każda osoba z większą wagą jest chora. Niektórzy po prostu są więksi, a zdrowo jedzą, ruszają się. Znam takich ludzi. Poza tym taka droga – czyli alternatywny modeling – może być świetnym sposobem na samoakceptację, przełamanie pewnych barier i przełamanie tabu. Nie chudnie się w 5 minut. To wymaga czasu. I niech te osoby, które zrzucają wagę, zdrowieją, wiedzą, że jest dla nich miejsce. Że jeżeli z rozmiaru 56 zejdą do 44 to mogą się realizować tak jak ludzie szczupli. Ciało nie w rozmiarze 36 i 38 też może być zadbane.

  5. Te sądy i rewolucje jeszcze są w miarę choć te pierwsze już zrobiło się nudne. Najgorsze to te programy typu Trudne Sprawyyyy, Dlaczego Ja , Słoiki no masa tego jest gdzie nie przełączanie tam zgroza. Po prostu mówiąc mam tv , bo sport inaczej bym olał taki interes.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...