HBO: „Nasze e-maile nie zostały wykradzione”. Hakerzy powoli tracą wiarygodność

Artykuł/Seriale 03.08.2017
HBO: „Nasze e-maile nie zostały wykradzione”. Hakerzy powoli tracą wiarygodność

Gdy cyberprzestępcy weszli w posiadanie 1,5 TB nielegalnie pobranych danych HBO, mogło się wydawać, że trafili na kopalnię złota. Mijają kolejne dni od tego incydentu, a pomimo szumnych zapowiedzi hakerów, żaden godny uwagi materiał nie przedostał się do ogólnodostępnej sieci. Przetrząsnąłem wczoraj Internet, ale po czwartym odcinku Gry o tron nie ma ani widu, ani słychu.

Najwyższy czas dokonać klarownego podsumowania sytuacji. W ostatnim czasie pojawiła się masa medialnego szumu na temat hakerskiego ataku wymierzonego przeciwko HBO. Polskie i zagraniczne redakcje rozpisywały się o przejęciu przedpremierowych odcinków przez cyberprzestępców. W ich posiadaniu miały być między innymi nieopublikowane epizody siódmego sezonu Gry o tron, a także kilka innych tytułów. Tyle tylko, że po plikach wideo najważniejszego serialu w portfolio HBO nie ma ani widu, ani słychu.

Jedno jest pewne – do wycieku JAKICHŚ danych doszło naprawdę. Potwierdza to samo HBO.

Zarówno wczoraj, jak i dzisiaj przeszukałem najbardziej popularne agregatory pirackich treści, jakie wciąż funkcjonują w Internecie. Plik Game of Thrones S07E04 nie istnieje na platformach z torrentami oraz linkami do bezpośredniego pobrania. Zatoka Piratów, MEGA, Isohunt – nic. Zero. Nada. Oczywiście można napatoczyć się na torrenty o tytule Game of Thrones S07E04, ale to wydmuszki wypełnione złośliwym oprogramowaniem lub pustymi plikami. Dostępu do przedpremierowego epizodu Gry o tron nie uzyskacie nawet na witrynie WinterLeak, która rzekomo została założona przez sprawców ataku na HBO.

Jedyna treść, jaka przedostała się do opinii publicznej, to tekstowe streszczenie nadchodzącego odcinka Gry o tron. Całkiem treściwe, a także obfite w szczegóły, które już w poniedziałek będziemy mogli łatwo zweryfikować. To by było jednak na tyle. Wszystko inne co dotyczy superprodukcji HBO to kampania (dez)informacyjna hakerów, zabawa w głuchy telefon oraz niepotwierdzone informacje rozdmuchane przez redakcje internetowych serwisów.

Co w takim razie padło łupem hakerów?

Pojedyncze epizody pozostałych produkcji HBO, takich jak Room 104, Barry, Insecure oraz Ballers. Medialny moloch korzysta aktualnie z usług zewnętrznej firmy, która działa w porozumieniu z Google. Ma to na celu eliminację rezultatów zapytań o nielegalne epizody w najpopularniejszej wyszukiwarce świata.

Do tego najprawdopodobniej trzeba dodać tysiące wewnętrznych dokumentów dotyczących struktur HBO, pracowników oraz korporacyjnych informacji. Firma odniosła się do sprawy w wewnętrznym oświadczeniu dla pracowników, gdzie podkreśla, że ich skrzynki e-mail są bezpieczne. Nie oznacza to jednak, że to samo dotyczy poufnych i prywatnych danych. Hakerzy mają rzekomo posiadać informacje o loginach i hasłach pracowników HBO. Nie tylko do wewnętrznych systemów firmy, ale również platform społecznościowych, kont bankowych, platform usług medycznych i tak dalej.

Trudno nie odnieść wrażenia, że działania cyberprzestępców są ostatecznie nieco mniej widowiskowe, niż wskazywały na to pierwsze doniesienia. Być może hakerzy celowo nie publikują wszystkich łupów, ponieważ chcą zdobyć korzyści materialne podczas poufnych negocjacji z HBO. Być może wyciek danych do opinii publicznej nigdy nie był ich celem. Istnieje również możliwość, że sprawcy ataku nie mają już czego publikować, ponieważ przekazali już najciekawsze treści, jakie były dostępne pośród 1,5 TB danych. Ten ostatni wariant wydaje mi się coraz bardziej prawdopodobny.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (2)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...