Shantaram to mistrzowska literatura faktu, której można posłuchać w formie audiobooka – recenzja

Recenzja/Akcja partnerska 27.07.2017
Nasza ocena:
Shantaram to mistrzowska literatura faktu, której można posłuchać w formie audiobooka – recenzja

Shantaram to mistrzowska literatura faktu, której można posłuchać w formie audiobooka – recenzja

Gdy ktoś pyta mnie o poradę, jaka książka najlepiej nadaje się na uniwersalny prezent, od lat odpowiadam tak samo – Shantaram. To rozpisana na 800 wspaniałych stron literatura faktu, którą teraz można przesłuchać w Storytel w formie 40-godzinnego audiobooka. Fantastyczna sprawa.

Shantaram to pamiętnik z życia autora książki – Gregory’ego Davida Robertsa. W przeciwieństwie do wielu innych pisarzy autobiografii, Australijczyk ma o czym opowiadać. Mężczyzna napadał na sklepy i banki w swoim kraju, za co wylądował w więzieniu. Z zakładu karnego udało mu się zbiec. Następnie Gregory posłużył się fałszywymi dokumentami i uciekł przed organami ścigania aż do Indii. Dopiero tam poznaje go czytelnik, który razem z pisarzem rozpoczyna podróż po niezbadanym, egzotycznym kraju pełnym narkotyków, biedy i prostytutek, ale również szczęścia, miłości oraz spokoju ducha.

Są książki oraz Książki. Shantaram to jeden z tych niewielu dowodów wyższości słowa pisanego nad innymi mediami masowymi.

Obracając karty książki czytelnik staje na rozgrzanej słońcem ziemi Indii, rozglądając się pośród slumsów, odrapanych sklepów oraz obskurnych hoteli. Wręcz poci się razem z bohaterem o kryminalnej kartotece. Shantaram posiada niezwykłą siłę, za pomocą której jest w stanie przenieść osobę z dowolnego miejsca na Ziemi prosto w serce Indii. To nie jest przesada ani hasło reklamowe. Prawdziwa, niesamowita moc tej opowieści tkwi właśnie w egzotyce tak silnie zobrazowanej, że aż szczypie w oczy od przypraw z indyjskich straganów.

Jeżeli uwielbiacie podróże w odległe miejsca, jeśli interesują was odmienne kultury i zwyczaje albo macie ochotę na literaturę podróżniczą, Shantaram zawsze, absolutnie zawsze będzie strzałem w dziesiątkę. Słuchając lub czytając to dzieło znajdziecie rytuały, procedery i sytuacje tak niesamowite, że opisać je mógł jedynie ktoś, kto naprawdę spędził w Indiach wiele lat. Poznał wielu tamtejszych ludzi oraz wdał się w niejeden szemrany interes. Ponad 800-stronnicowa książka ugina się od niezwykle ciekawych detali. Jedne przerażają. Inne przywołują na twarz autentyczny uśmiech. Za każdym razem doświadczenie jest jednocześnie magiczne oraz niezwykle autentyczne.

Shantaram to również świetna literatura przygodowa. Najbardziej poszukiwany Australijczyk 1978 roku nie tylko poznaje Indie, ale również korzysta ze swoich doświadczeń zdobytych podczas napadów. Mężczyzna szybko natrafia na lokalną mafię, a do tego angażuje się w handel bronią, produkcję fałszywych dokumentów, a nawet… interwencję zbrojną w Afganistanie. Anegdot, historii oraz wspominek z życia Robertsa starczyłoby na trzy inne książki. Niesamowity zbiór przygód, z których większa część została pozytywnie zweryfikowana i uznana za prawdziwą.

Ponad 40-godzinny audiobook czytany przez niezawodnego Filipa Kosiora zachowuje magię tradycyjnej książki.

Ba, momentami tę magię jedynie wzmaga, dzięki zaangażowaniu lektora. Filip Kosior w kapitalny sposób przedstawia rdzennych mieszkańców Indii, z komediowo-tragicznym Prabakerem (najpierw przewodnikiem, później przyjacielem głównego bohatera) na czele. Kiedy trzeba, lektor jest niemal nieobecny, a słuchacz zapomina o jego istnieniu. Odbiór audiobooka jest dzięki temu niezwykle naturalny i płynny, a 40 godzin równie dobrze mogłoby zamienić się w 4 godziny. Czas spędzony przy Shantaram mija błyskawicznie.

Nie wiem, czy to kwestia mojego drugiego kontaktu z tym dziełem, czy formy audiobooka, ale Shantaram rozbrzmiewający w słuchawkach doprowadza do wspaniałych refleksji o cywilizacji i kulturze. Książka pokazuje świat Wschodu, w którym ludzie mają tak mało, ale potrafią być wolni, szczęśliwi i zgodni z samymi sobą. Mamy również Zachód przepełniony dobrami, ale wychowujący ludzi smutnych, zobowiązanych, niemalże współczesnych niewolników. Takie „zderzenie cywilizacji” daje czytelnikowi do myślenia. Uwalnia nas od perspektywy, którą naturalnie przyjmujemy za jedyną właściwą. Wspaniale poszerza horyzonty. To drugi wielki plus tej literatury faktu.

Shantaram polecam ze wszystkich sił, zawsze i wszędzie. Nie jestem miłośnikiem kultury Wschodu, nie ciągnie mnie do Indii, nie poszukuję wartości innych od tych, na których wyrosła cywilizacja Zachodu. Ale książką i audiobookiem od Storytel jestem OCZAROWANY. To wspaniała przygoda, której nie da ci żaden serial, żaden film. Jeżeli myślę o doskonałej literaturze, myślę o Shantaram.

Ode mnie 9 Hindusów na 10

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (10)

18 odpowiedzi na “Shantaram to mistrzowska literatura faktu, której można posłuchać w formie audiobooka – recenzja”

  1. Literatura faktu? Wolne żarty, polecam poczytać kilka krytycznych recenzji / opinii tej książki. Facet miejscami lekko koloryzuje, przeinacza fakty, a czasem wręcz konfabuluje. Co nie umniejsza oczywiście tego, że książkę czyta się przyjemnie, ale to tylko i wyłącznie beletrystyka, nie traktowałbym tego w kategoriach “autobiografii” :)

    • Dasz linka gdzie napisałeś lepszą autobiografię ?
      Lub przynajmniej jaką lepsza współczesną przeczytałeś?
      Czy tylko tak sobie chciałeś dowalić?

      • Paradne, rozumiem ze muszę być autorem cudownej autobiografii, by móc krytycznie ocenić książkę? I mając na myśli krytykę, nie oceniam wartości literackiej, a jedynie to, że nie jest to autobiografia a beletrystyka (bardzo dobra, ale jednak beletrystyka) i to jest “dowalenie”?

  2. ‘Niesamowity zbiór przygód, z których większa część została pozytywnie zweryfikowana i uznana za prawdziwą.’––nie jest to prawdą:

    “Some experiences from my life are described pretty much as they happened, and others are created narratives, informed by my experience … They’re novels, not autobiographies, and all of the characters and dialogue is created.”

    Tak czy inaczej, znakomita książka, czytałem 3 razy i czuję, że zbliża się ten czwarty. Zainteresowanym jak najbardziej polecam audiobooka ale chyba lepiej czytać go w orginale, po angielsku. Polskie tłumaczenie jest moim zdaniem trochę pretensjonalne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...