Komputerowo generowana Ellen Ripley w kolejnym Obcym? O rety…

News/Film 11.07.2017
Komputerowo generowana Ellen Ripley w kolejnym Obcym? O rety…

Komputerowo generowana Ellen Ripley w kolejnym Obcym? O rety…

Ellen Ripley, kultowa postać z pierwszych czterech filmów o Obcym, może wrócić w kolejnych. Tak przynajmniej sugeruje Ridley Scott, twórca tej serii. Jak sobie poradzić z wiekiem aktorki? A od czego mamy komputerowych grafików?

Ridley Scott stworzył pierwszy film z cyklu o Obcych, po czym zdecydował się porzucić markę na rzecz nowych pomysłów. Teraz wraca, zaoferowawszy nam już kontrowersyjne filmy Prometeusz i Obcy: Przymierze. Planuje też kolejne, mimo krytyki ze strony fanów Ksenomorfa.

Sam Prometeusz nie był zły. Jestem świadom merytorycznych argumentów od krytyków, jednak obejrzałem go zanim przeczytałem recenzje. Nie byłem zachwycony, ale zdecydowanie nie uważam czasu poświęconego na seans za stracony. Przymierza, czytając wasze opinie, nadal się boję oglądać.

Obcego: Przymierze obejrzeć jednak w końcu trzeba. Bo Ridley Scott nie zamierza porzucać swojego dzieła po raz drugi. Już myśli o kolejnych filmach i nie boi się opowiadać o swoich planach. W jednym z wywiadów, odpowiadając na pytania zadane przez fanów, potwierdził, że powrót kultowej bohaterki z pierwszych czterech filmów jest możliwy.

Ellen Ripley w Obcym – powrót jest możliwy. Być może za pomocą efektów specjalnych.

Jak twierdzi Scott, powrót Ripley, tak jak i grającej ją aktorski Sigourney Weaver, jest możliwy. W czym pomóc miałyby cyfrowe efekty specjalne: pani Weaver – choć z gracją – widocznie się zestarzała, a przecież mowa tu o prequelach. Niewykluczone, że Weaver zagrałaby Ripley z pomocą komputera, a także bez grafiki komputerowej jako… jej matka, czyli nowa postać, o której opowiada fanowi Scott.

Musimy jednak uzbroić się w cierpliwość. Scott nie widzi miejsca dla Ripley w „co najmniej jeszcze dwóch filmach”. Reżyser przy tym jest niepoprawnym optymistą, biorąc pod uwagę mizerne wyniki finansowe Obcego: Przymierza.

Mimo wszystko trzymam kciuki. Choć Scott wyraźnie wypadł z formy, to też autor genialnych filmów pokroju pierwszego Obcego, Łowcy Androidów, Gladiatora, Helikoptera w ogniu i wielu, wielu innych znakomitych produkcji. A wypadki przy pracy zdarzają się każdemu.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (22)

24 odpowiedzi na “Komputerowo generowana Ellen Ripley w kolejnym Obcym? O rety…”

  1. Jeśli to mają być prequele, to raczej bez Xeno. Jeśli mnie pamięć nie myli Ripley po raz pierwszy spotkała się z obcym na LV-240, więc jakakolwiek próba wepchnięcia obcego do prequeli będzie nielogiczna w kontekście pierwszych czterech filmów, no chyba że Sigourney będzie grała postać drugo lub trzecioplanową.

  2. Powinni sobie darowac cala ta serie Alien. Pierwsze dwa filmy byly zankomite a reszta to kiepska kontynuacja. Temat sie wyczerpal i nowe czesci nigdy juz nie beda trzymaly w napieciu, kazdy wie czego ma sie spdziewac.

    • O, od dawna to powtarzam, nie tylko w sprawie całej tej całej pożal się Boże serii Obcego (z wyłączeniem dwóch pierwszych części oczywiście), ale również co do nowych części Star Warsów i innych kasowych filmów. O ile jeszcze Przebudzenie Mocy da się przeżyć, to oglądanie Rogue One po prostu boli

  3. Po “Przymierzu” to ja chyba raczej zaczekam, aż kolejny Obcy pojawi się na kasetach VHS, chyba że weźmie się za to ktoś inny, bo Scott… ehh – zasłużona emerytura?

  4. Co mnie obchodzi jaką techniką to będzie zrobione? Jeżeli będzie wyglądała dobrze to dla mnie Ripley mogą zrobić nawet z papieru. :)

    • No widzisz, Tobie nie przeszkadza oglądanie czegoś co nigdy nie istniało, w całości wykonane przy użyciu zaawansowanych programów graficznych. Żenada

      • Dlaczego żenada? Taka sama “żenada” jak atrapy fasad domów w miasteczkach kowbojskich w klasycznych westernach. Myślisz, że w “Alien” Nostromo był prawdziwy? Albo w “Aliens” granaty wybuchały jak prawdziwe? Komputerowo, silikonowo, plastikowo… co za różnica jaką technikę wybiorą? Efekt ma być realistyczny i nie może być sztuczny.

        To już nie są lata dziewięćdziesiąte XX wieku, że wszystkie renderowane elementy świeciły się i odznaczały od pozostałych elementów.

        Pomimo takiego podejścia uważam, że dzisiaj przemysł filmowy jeszcze nie byłby w stanie stworzyć wszystkich ujęć Ripley tak żeby nam to nie przeszkadzało. Z daleka spokojnie tak. Ale z bliska niezbyt w to wierzę. A co do otoczenia to na pewno dzisiaj da się już zrobić absolutnie wszystko i będzie to wyglądało przynajmniej tak samo dobrze jak fizyczne modele.

        • Żenadą jest sytuacja w której producent jest zbyt leniwy żeby pojechać na łąke i nakręcić kilka scen, zamiast tego tworzy komputerowo całą lokacje. Potem wychodzi takie coś w którym 99% scen w filmie zrobione jest w całości w programach. Przykładowo znany wszystkim Dzień niepodległości z ’96 ma już swoje lata, ale mimo ich oglądanie filmu nie boli, efekty nie rażą. A ta nowa kontynuacja? Ktoś jeszcze pamięta? Efekty komputerowe to niby najlepsza strona filmu (jedyna znaczy się…)?Wyglądają źle, gorzej niż w oryginale. Ale trzeba przyznać, że połączenie efektów specjalnych i komputerowych jest dobrą hybrydą. Weźmy np Szybkich i wściekłych 7, większość scen akcji została faktycznie wykonana w rzeczywistości, oczywiście potem w post-produkcji wymazano sporo elementów zabezpieczeń kaskaderów, dodano ten taki wizualny efekt WOW. Od razu widać co jest prawdziwe, a co w całości nie istnieje. Tak samo w przypadku ostatniego Mad Maxa. Jest to dobre połączenie. Nie mówię, że efektów komputerowych nie powinno się w ogóle stosować. Bo tak by się po prostu nie dało. Ale jak cały film jest tylko i wyłącznie popisem umiejętności graficznych twórców, to czy nadal jest to film, czy już tylko animacja?

          • Akurat towrzenie konputerowych światów niekoniecznie musi trwać mniej niż takich przy pomocy fizycznych modeli. To jest niewyobrażalna technologia wymagająca kolosalnych umiejętności i doświadczenia. Trochę mnie denerwuje niedocenianie cyfrowych technik.

          • Jeśli są wykorzystane z umiarem, wyglądają akceptowalnie, to nic do nich nie mam. Ale ta wielka niedoceniana technologia czasami psuje cały film i to mnie wnerwia.

          • To prawda, czasem to faktycznie psuje cały film. Nie da się oglądać nieudolnie zrobionego otoczenia, a postaci tym bardziej.

      • A niby Nostromo kiedykolwiek istniał? Obcy istnieli? Kolonia na planecie LV-426 niby istniała? Co ty, za przeproszeniem, pieprzysz ;)

  5. Redley zdecydowanie się zgubił w tej serii . Chcial zrobić coś nowego, później chciał więcej zarobić i zrobić mix Prometeusz i Obcy i wyszedł film pod tytułem David .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...