Wojna o planetę małp już wygrana. Przynajmniej z krytykami

News/Film 27.06.2017
Wojna o planetę małp już wygrana. Przynajmniej z krytykami

Wojna o planetę małp już wygrana. Przynajmniej z krytykami

Wygląda na to, że czeka nas kolejny letni kinowy hit. Wojna o planetę małp zbiera bardzo pozytywne recenzje wśród krytyków. Powiem więcej: ci wręcz rozpływają się nad jakością tego filmu.

Nigdy nie byłem fanem Planety małp. Ani oryginalnej serii, ani też koślawego remake’u w wykonaniu Tima Burtona (choć to ostatnie może wynikać z mojej alergii na tego reżysera). Jednak Geneza planety małp, a więc reboot serii będący zarazem jej prequelem (sic!) okazała się filmem niespodziewanie znakomitym. Jednym z najlepszych tamtego okresu.

Geneza planety małp to już trzeci film z nowej-starej serii. I wygląda na to, że nadal trzyma poziom. Film, zdaniem krytyków, jest po prostu piękny. Zarówno jeśli chodzi o jego techniczny aspekt, jak i o fabułę, i scenariusz.

Wojna o planetę małp – opinie krytyków są jednoznaczne. Ten film rządzi.

Jak czytam na Hollywood Reporterze, Wojna o planetę małp samą warstwą wizualną – zarówno jeśli chodzi o efekty specjalne, jak i zdjęcia – wywołuje olbrzymie i pożądane emocje. Scenariusz jednak ponoć jest na równie wysokim poziomie, co jest raczej nietypowe dla typowego letniego wysokobudżetowca dla mas.

Podobny entuzjazm wyraża recenzja na Village Voice, która chwali film za błyskotliwą analizę społecznych zachowań człekokształtnych, zarówno ludzi jak i małp. Jest wręcz pod tym względem zatrważająco realistyczny i zadaje widzom pytania, na które ci boją się odpowiedzieć. Podobne atuty w filmie widzi też redakcja IndieWire.

The Guardian zauważa, że Wojna o planetę małp nie próbuję dorównać czy naśladować filmy uwielbiane przez fanów. Pewnie kroczy we własnej estetyce i narracji, nieco przypominając prequele, ale w żadnym razie oryginalnych filmów czy tego od Burtona.

Empire, również wychwalając film, stwierdza, że wielu widzów może być rozczarowanych. Wojna o planetę małp, choć technicznie znakomita, nie jest wypełniona po brzegi napakowanymi efektami specjalnymi i scenami akcji. Obecność tak głębokiej opowieści – jak pisze przekornie recenzent – może być frustrująca dla widza szukającego prostej i taniej rozrywki.

Wierzę. I na pewno idę do kina.

Wierzę, bo w podobnych superlatywach mogę rozpływać się nad dwoma poprzednimi filmami z odświeżonego cyklu. Nowa seria Planety małp to filmy wyjątkowo ambitne jak na swój gatunek. I może nie na tyle przełomowe, by zapisać się na stałe w historii kina, tak na tyle dobre, że żal je przegapić. Zaufajcie mi, każdy z nich to ponad dwie godziny dobrze spędzonego czasu, nie będziecie żałować.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (7)

8 odpowiedzi na “Wojna o planetę małp już wygrana. Przynajmniej z krytykami”

  1. Niedawno ogladalem ponownoe Geneze planety malp. Niesamowite jest to, ze pojawiaja sie w niej wstawki o kolonizacji marsa, startu misji zalogowej a w pewnym momencie utracie z nia lacznosci. To jawne nawiazanie do filmu z lat 70tych

  2. Jezeli chodzi o “Planetę Małp” moim pierwszym filmem z tego świata była ta wersja z Hestonem i kolejne części. I jakoś ten cały świat mnie nie porwał. Dlatego “Planetę Małp” sobie odpuszczam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...