Ryan Gosling próbuje mnie pokrzepić w kwestii nowego Blade Runnera. Niestety bezskutecznie

Felieton/Film 20.06.2017
Ryan Gosling próbuje mnie pokrzepić w kwestii nowego Blade Runnera. Niestety bezskutecznie

Blade Runner 2049 zapowiada się świetnie. Bardzo dobry reżyser, znakomita obsada i wyglądający rewelacyjnie zwiastun. A ja dalej uważam, że ten film nie powinien powstać. I wątpię, by był tak dobry, żebym zmienił zdanie.

Łowca androidów to film w zasadzie doskonały. Niezależnie od tego jak na niego spojrzymy, czy od strony historii, czy też postaci, zdjęć, muzyki, montażu, gry aktorskiej, dynamiki, dbałości o szczegóły… no nie ma się do czego doczepić. I tak jak w przypadku każdego dzieła i każdej formy sztuki znajdą się osoby mające odmienną opinię, tak w mojej ocenie lepszych filmów robić się nie da. Co najwyżej równie dobre.

Jednym z gigantycznych atutów Łowcy androidów było jego zakończenie (mam tu na myśli oczywiście ostateczną formę w „Final Cut”). Być może są jeszcze jakieś zagubione (elektryczne?) owieczki, które filmu nie widziały, powiem więc tyle: film kończy się w sposób idealny.

Jest zarazem zamkniętą, kompletną historią, jak i pozostawia wiele niedopowiedzeń, dzięki którym po seansie o filmie jeszcze długo myślimy. Ridley Scott pozwala naszej wyobraźni być kreatywną i snuć domysły, a zarazem serwuje nam cholernie satysfakcjonujący finał filmu. Opowieść idealna.

Sequel, jakkolwiek dobry by nie był, jest po prostu zbędny. Szkodliwy. Niepotrzebny. I nie wiem jak musiałby być dobry, bym zmienił opinię. Choć – rzecz jasna – będę pierwszy w kolejce na seans.

Ryan Gosling przekonuje fanów, że nie mają się czego obawiać. Blade Runner 2049 rzekomo odnosi się do pierwowzoru w dokładnie taki sposób jaki powinien.

Ryan Gosling słusznie zauważa, że jednym z ważniejszych elementów starego filmu jest brak odpowiedzi na wszystkie pytania, jakie mógłby zadać widz. I dodaje, że „w końcu będzie szansa by na niektóre z tych pytań odpowiedzieć”. No. Właśnie ten problem mam z sequelem.

Gosling chwali też świetną pracę reżysera, w co akurat wierzę. Denis Villeneuve wykonał świetną robotę przy Nowym początku, ratując mizerny scenariusz, jak tylko się da piękną, poetycką narracją. Wierzę, że i tym razem będzie za co chwalić jego robotę.

 

Aktor twierdzi też, co mnie również cieszy, choć mogą okazać się to puste słowa, że Villeneuve realizował Blade Runnera 2049 „w sposób lojalny oryginałowi, ale też nie był przez niego zastraszony” i rozbudował uniwersum o kolejne elementy.

Boję się tego filmu.

Ktoś mógłby napisać: „to nie oglądaj, czego marudzisz”. Dobra rada. Na pewno jednak jesteście fanami czegokolwiek i wiecie, że to nie takie proste. Oczywiście, że pójdę i obejrzę. Co więcej, podejrzewam, że to będzie bardzo dobry film. Obawiam się jednak, że zupełnie niepotrzebny. Trzymajcie kciuki za to, bym się mylił.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (10)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...