Kochaliśmy nienawidzić Franka Underwooda. Nadszedł czas, by zacząć go ignorować

Felieton/Seriale 02.06.2017
Kochaliśmy nienawidzić Franka Underwooda. Nadszedł czas, by zacząć go ignorować

Kochaliśmy nienawidzić Franka Underwooda. Nadszedł czas, by zacząć go ignorować

Piąty sezon House of Cards jest słabawy, nudnawy i przewidywalny. Serial powinien się już skończyć. Frank i Claire Underwoodowie zakończyć swoją krwawą karierę a twórcy zdać sprawę, że czasem mniej znaczy więcej.

Sama nie do końca wiem, dlaczego obejrzałam piąty sezon HoC. Trochę z przyzwyczajenia, trochę żeby zobaczyć kiedy para z piekła rodem dostanie zasłużoną karę, jakakolwiek by ona nie była. Trochę dlatego, że chciałam zobaczyć czy serial dalej odziera tak zwany “system” z tajemniczości w czasach Trumpa i Brexitu.

Takich seriali czy filmów pokazujących kulisy jest wiele.

Kiedyś West Wing, dziś HoC a obok tego satyryczny Veep przemycają mniej i bardziej dosadne sugestie że demokracja w wydaniu amerykańskim nie jest demokracją a grą o wpływy i pieniądze z graczami, którzy często nigdy nie zostali wybrani wolą ludu. To opowieści o tym, że masami można manipulować. Czasem się nie udaje, ale zwykle tylko dlatego, że przeciwnik był w manipulacji lepszy.

Ogromny sukces House of Cards to w czasach zwątpienia w tak zwany establishment oderwany od zwykłego człowieka to tylko potwierdzenie, że ludzie mają dosyć tych gierek.

W piątym sezonie Underwoodowie wciąż skupiają się na dojściu do władzy i utrzymaniu jej, a jeśli mowa jest o jakichś działaniach w zakresie “poprawy” życia ludzi, to tylko w kontekście zdobywania poparcia i uzasadnienia posiadania władzy. Obserwujemy granie strachem, wykorzystywanie pozycji władzy, łamanie prawa i pozorną drogę do upadku.

Problem w tym, że po 4 sezonach House of Cards o Franku i Claire, o Dougu i reszcie bohaterów wiemy już niemal wszystko. To, że Frank jest inteligentnym skurwysynem jest jasne, to że Claire ma trochę więcej człowieczeństwa ale bardzo stara się dorównać mężowi też wiemy. Znamy ich nietradycyjne relacje i niewiele jest nas w stanie zaskoczyć.

Doskonale wiemy też, że nie zależy im na niczym prócz władzy dla samej władzy. W sezonie piątym ktoś to nawet mówi głośno. Underwoodowie nie mają żadnych wartości, żadnej ideologii, nie dbają o nikogo i są wyznawcami siły i kontroli. Czasem aż dziw, że udało im się udawać normalnych przed społeczeństwem tak długo, ale widocznie inteligentni socjopaci tak mają.

Nawet zwroty akcji w nowym sezonie House of Cards nie są niespodziewane, bo przecież widzieliśmy je wcześniej.

Te same mechanizmy, te same tropy odgrzewane są po raz kolejny bo przecież nie da się utrzymać wysokiego tonu serialu bez odpłynięcia w kompletnie absurdalne tereny.

House of Cards ogląda się też nieco inaczej – dziwniej – w rzeczywistości, w której prezydentem Stanów Zjednoczonych został Donald Trump. Rozgrywki za kulisami w Białym Domu nie zapierają dechu w piersi, bo administracja Trumpa pomiędzy sezonami HoC dostarczyła większych, bardziej absurdalnych i niepojętych zwrotów, sytuacji i decyzji. Establishmentowe rozgrywki Underwoodów są trochę jak zeszłoroczny śnieg – był fajny gdy leżał na ziemi i można było zjeżdżać po nim na nartach, ale dziś nikogo już nie ekscytuje.

O dziwo Veep, serial satyryczny HBO który jest aktualnie również w swoim piątym sezonie jest całkowitą odwrotnością odgrzewanego House of Cards. Tyle, że piąty sezon Veep jest najlepszym sezonem Veep dotychczas, świeżym nawet w czasach panowania Donalda Trumpa. I to zestawienie Veep z House of Cards pokazuje lenistwo House of Cards w utrzymywaniu tempa i prowadzeniu fabuły tak, by wciąż zaskakiwała.

Jedyna dobra rzecz wynikająca z nowego House of Cards to fakt, że fani Franka Underwooda znikną chyba całkowicie.

Nie można być rozsądnym człowiekiem i podziwiać tego potwora, nie można mieć w sobie krztyny przyzwoitości i nie oczekiwać jego upadku z niecierpliwością. Underwood został w końcu odarty ze swojego lekko perwersyjnego sex-appeal’u i jeśli napotkacie kogoś, kto widział piąty sezon i wciąż uważa, że Underwood to ciekawa i inspirująca postać, to powinniście szybko się ewakuować.

Szansa, że ten ktoś jest niebezpieczny jest bardzo wysoka! Sezon szósty House of Cards jest jeszcze niepotwierdzony i choć z chęcią zobaczyłabym Underwoodów za kratkami mam ogromne wątpliwości, czy nie pogrążyłby kultowego statusu serialu.

Kochaliśmy nienawidzić Franka Underwooda. Nadszedł czas, by zacząć go ignorować.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (28)

46 odpowiedzi na “Kochaliśmy nienawidzić Franka Underwooda. Nadszedł czas, by zacząć go ignorować”

    • Dokładnie. Statystyki oglądalności i łapki w górę na Netflix pokażą, czy Franka ludzie dalej kochają czy ignorują. Generalnie 5 sezon jest dobry, pokazuje pewne mechanizmy absurdy w dobie prawa, które mogą mieć scenariusz w real life.

    • Wiesz, jak chcesz możesz się zachwycać, nikt ci nie broni. Ja po kilku odcinkach tego sezonu odczucia mam podobne jak Ewa. Jest nudno, drętwo i formuła się przejadła. Poprzednie sezony były doskonale, ten jest co najwyżej poprawny. To zdecydowanie za mało. Zanim więc zaczniesz wysnuwać wnioski, jak ten w komentarzu, dopuść może w głowie możliwość, że piąty sezon może się nie podobać. Tak, to możliwe.

      • to nie to że się przejadła… zmienił się showrunner i to zmieniło bardzo wiele drobiazgów które sprawiają że ten sezon jest słabszy.

      • Wiesz, jak chcesz mieć odczucia podobne jak Ewa, nikt Ci nie broni […] Zanim więc zaczniesz wysnuwać wnioski, jak ten w komentarzu, dopuść może w głowie możliwość, że piąty sezon może się podobać. Tak, to możliwe.

  1. Ja takie zmęczenie odczuwam w przypadku The Walking Dead. W siódmym sezonie może i jest ciekawy antagonista, ale to ciągłe zapętlanie zdarzeń się już nudzi.

  2. obejrzałem pierwszy odcinek i jakoś mnie nie porwał. poprzednie sezony oglądałem tak szybko jak tylko czas pozwalał, w przypadku najnowszego, obejrzę jak nic ciekawszego nie znajdę. ale może się mylę, może tylko pierwszy odcinek jest taki (moim zdaniem), nieciekawy

  3. jak można nie lubić Franka ?? Może denerwować kobieca naiwność Claire … ale oczekiwać kary za bezkompromisową postawę w świecie polityki to jak wierzyć że 500+ faktycznie jest dla dzieci….

  4. W 100% się nie zgadzam. Tak samo mówiono po trzecim sezonie, który notabene był co najmniej dobry. Serial jest świetny, nadal. Kwestia subiektywna, czy nadal komuś się podoba, czy nie. “Nadszedł czas, by zacząć go ignorować”, naprawdę? To już teraz mam zacząć ignorować, czy od jutra?

    • 3 sezon dla mnie był tragiczny, zresztą cały wątek Yatesa wieje nudą i 3 sezon był taką mini telenowelą, w 5 sezonie Yates już odgrywał ciekawszą rolę i ta scena jak frank z nim stoi na schodach po balu inauguracyjnym

      • Wiesz, kwestia gustu, ale myślę, że zgodzisz się z tym, że sezon był co najmniej przyzwoity. Co do Yatesa, zgadzam się, w piątym sezonie było lepiej, ale… cholera, ja nigdy tej postaci nie lubiłem ;)

  5. Pani Ewo,
    z góry założyła Pani, że nie wie dlaczego obejrzała 5 sezon. Ja też nie wiem dlaczego Pani go obejrzała. Reszta jest urokiem Pani wyobraźni.

  6. Głupoty pisze i tyle. Obejrzała Piąty obejrzy i szósty i siódmy. To jest takie pisanie d;la pisanie podrzędnej dziennikarki i tyle. 5 sezon jest dobry, bardzo dobry i według mnie wcale nie odstaje w żaden sposób od pierwszych 4 sezonów, ba, powiem nawet ze jest ciekawszy i akcja dzieje się jakoś szybciej. Napisała pani recenzję która nijak się ma do rzeczywistości. % sezon jest bardzo dobry, tak dobry że niech jeszcze zrobią z dwa, albo choć jeden jak mają pomysł, bo wątpię że szybko zrobią jakiś lepszy serial, albo choć porównywalny i za parę lat będzie pani sobie pluła w brodę że narzekała, zresztą nie słusznie, na 5 sezon.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...