Obcy: Przymierze przelał czarę goryczy. Ostatni raz dałem się nabrać na serię Alien

Recenzja/Film 15.05.2017
Nasza ocena:
Obcy: Przymierze przelał czarę goryczy. Ostatni raz dałem się nabrać na serię Alien

Obcy: Przymierze przelał czarę goryczy. Ostatni raz dałem się nabrać na serię Alien

Prometeusz rozczarował mniej w niemal każdym aspekcie, ale i tak pełen niczym nieuzasadnionej wiary w reżysera poszedłem na film Obcy: Przymierze do kina. Nie robiłem sobie zbyt dużych nadziei, a Ridley Scott i tak mnie zaskoczył: ostatni film z cyklu Alien okazał się jeszcze gorszy, niż się spodziewałem.

W tekście znajdują się spoilery z Obcy: Przymierze, ale co z tego, skoro zachęcam, byście tego filmu i tak nie oglądali.

Obcy: Ósmy pasażer Nostromo to jeden z tych kultowych filmów, które można oglądać w kółko. Klaustrofobiczny klimat statku kosmicznego i czająca się w mrokach kosmosu istota, będąca dla ludzi śmiertelnym zagrożeniem, do dzisiaj robią piorunujące wrażenie. Niestety czar prysł. Obcy: Przymierze utwierdził mnie w przekonaniu, że seria Alien nie ma już przyszłości.

Czytaj też: Nie takiego prequela Aliena oczekiwałem. „Obcy: Przymierze” – recenzja Spider’s Web

Do samego końca miałem nadzieję, że Prometeusz to był tylko wypadek przy pracy.

Należę do tej grupy widzów, która była niezmiernie rozczarowana Prometeuszem. Jeśli byłby to zaledwie kolejny film science fiction, to pewnie bym go obejrzał, wzruszył ramionami i szybko zapomniał o seansie. Ten film miał jednak spory bagaż ze względu na to, jakie dzieło poprzedza fabularnie.

Zamiast trzymającego w napięciu horroru, w którym klimat wycieka z ekranu, dostaliśmy zaledwie poprawnego blockbustera. Cieszy, że Ridley Scott chciał pokazać nieco mitologii uniwersum Aliena, ale… czy naprawdę nie dało się zrobić tego bez rezygnacji z wiarygodnego scenariusza?

obcy: przymierze - alien: covenant

Obcy: Przymierze, tak jak poprzednik, jest pełen absurdów.

Ridley Scott chciał zrobić film, który zachęci widzów, by zastanowili się nad bardzo poważnymi tematami: kim jesteśmy, dokąd zmierzamy? Trudno jednak znaleźć w sobie chęć na filozoficzne rozważania po tym, jak obserwowaliśmy przez ostatni kwadrans błądzącą po omacku bandę jełopów, która mając więcej czasu, najpewniej wyeliminowałaby się sama – bez pomocy Obcego.

Miałem wrażenie, że załoga Przymierza, której losy śledzimy w nowym filmie, to nie są dzielni koloniści. Wyglądają raczej na ludzi, których wygnano z Ziemi, a ich przewinieniem jest tylko i aż bardzo niski iloraz inteligencji. Decyzje podejmowane przez załogę oraz to, w jak prosty sposób David manipuluje główną bohaterką, woła o pomstę do nieba.

Dawno nie oglądałem horroru, w którym byłyby tak słabo napisane postaci.

Widziałem dziesiątki filmów, które pokazywały grupę ludzi eliminowaną kolejno przez jakieś monstrum. Czasem ciekawsze postaci niż w Obcy: Przymierze można było znaleźć w slasherach klasy B – takich, które mają budżet jak jedna scena z Obcego i nigdy nie trafiają do kin. Jeśli stereotypy dostałyby nóg, to odnalazłyby się w obsadzie Przymierza jak ryba w wodzie.

Obcy: Przymerze

Z żadnym z bohaterów nie sposób się identyfikować. Nowy kapitan, który nie umie zdobyć posłuchu wśród załogi? Pilot, który głośno krzyczy i naraża na śmierć kilka tysięcy kolonistów już po tym, jak umarła jego żona? A może żona zmarłego kapitana, która doprowadziła do zagłady całej misji, bo sprowadziła na statek ksenomorfa i zbuntowanego androida oszukana zamianą ciuchów?

Doszło do tego, że kibicowałem w tym filmie Davidowi i ksenomorfom.

Naprawdę rozumiem, że wizyta na niezbadanej planecie była tylko pretekstem, by pokazać polowanie Obcych na ludzi w malowniczym środowisku, ale… po prostu nie sposób traktować poważnie filmu, w którym ad-hoc podejmowane są decyzje o zmianie celu misji kosmicznej. Do tego ekipa, która wyrusza na badanie nieznanego globu, nie ma hełmów filtrujących powietrze. Serio?

Wydawałoby się, że członkowie załogi powinni być dobrze wytrenowanymi ludźmi. Zamiast tego obserwowaliśmy niezdecydowanych, naiwnych i głupich trepów, którzy panikowali, rozdzielali się bez potrzeby i kolejno wchodzili w zastawiane przed nimi pułapki. W momencie, gdy ginął kapitan, śmiałem się w duchu – uwierzył robotowi, który mówił “nic ci się nie stanie!”.

Do momentu lądowania na planecie nie było jeszcze tak źle.

Film rozkręcał się długo – blisko godzinę – i zaczął się dłużyć. Pomijając łatwą do uniknięcia infekcję dwójki bohaterów, był jednak inny moment, po którym nie mogłem się już skupić na seansie: chodzi o scenę, w której jedna z kobiet wysadza cały prom kosmiczny, bo strzeliła z broni palnej do butli z gazem. Od tego momentu nie mogłem już tego filmu oglądać na poważnie.

Bohaterowie nie zachowali jakichkolwiek środków ostrożności, badając nowy świat. Jak już udało im się uciec dzięki pomocy Davida to zamiast usiąść w kupie i zabezpieczyć się przed atakiem, zaczęli snuć się po ruinach, wręcz zapraszając kosmitów, by ich zjedli. Kobieta, która w takiej sytuacji poszła się kąpać w samotności, zasługuje na nagrodę Darwina!

Dość jednak znęcania się nad brakiem logiki w działaniach bohaterów, bo nie był to jedyny słaby punkt tego filmu.

Zdecydowanie nie spodobał mi się motyw uśmiercenia bohaterki Prometeusza poza ekranem. Doktor Elizabeth Shaw z Prometeusza widzowie zdążyli poznać i polubić. Przez kilka lat czekaliśmy na to, by poznać jej dalsze losy. W połowie filmu okazuje się, że skończyła jako pożywienie dla zwierzątek, które hodował przez dekadę zbuntowany android.

Shaw może nie była tak dobrze napisana jak Ripley, ale i tak Przymierze zabiło poza ekranem swoją najbardziej interesującą bohaterkę. Rozumiem, że to był sposób na to, by pokazać jak bardzo zmienił się David. Pewnie bym uznał to za ciekawy motyw, gdyby nie fakt, że… żaden z nowych bohaterów nie był w stanie wzbudzić zainteresowania na chociażby zbliżonym poziomie, co doktor Shaw.

Nie jestem też przekonany, czy podoba mi się taka wizja genezy ksenomorfów.

Obcy zawsze był właśnie Obcym – śmiertelnym, nieuchwytnym i enigmatycznym zagrożeniem, czyhającym na ludzi w kosmosie. Prometeusz i Alien: Coventant zaś romansują z ideą, że tak naprawdę to zagrożenie stworzyli bezpośrednio sami ludzie – a dokładnie za tytułowego Obcego odpowiedzialna jest stworzona przez ludzi sztuczna inteligencja.

W filmie nie zabrakło też wielu pytań bez odpowiedzi, które można byłoby nawet podciągnąć pod ziejące pustką dziury w scenariuszu. Nie wiadomo, jakim cudem korporacja Weyland przegapiła planetę inżynierów. Możemy tylko zgadywać, dlaczego David uśmiercił jej mieszkańców i zabił doktor Shaw. Może stoi za tym jakaś mglista wizja, ale wspominanie co drugie zdanie Wagnera to za mało, by ją sprzedać.

W rezultacie Obcy: Przymierze nie sprawdził się ani jako dobry horror, ani jako godny prequel serii Alien, ani jako film próbujący powiedzieć coś więcej o ludziach pod otoczką slashera. Jedyny kontekst, w jakim można ocenić ten film pozytywnie, to jako sequel Prometeusza. Od poprzednika nie odbiega specjalnie poziomem, ale… to też żadne specjalne osiągnięcie.

Na koniec dość powiedzieć, że znacznie lepiej bawiłem się przy grze wideo Alien: Isolation niż przy dwóch ostatnich filmach Ridleya Scotta z tej serii…

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (97)

153 odpowiedzi na “Obcy: Przymierze przelał czarę goryczy. Ostatni raz dałem się nabrać na serię Alien”

  1. Po przeczytaniu Twojego tekstu niewiele jest do dodania. Podczas krótkiego streszczenia na żądanie kolegi, użyłem dosłownie tych samych zdań i słów co Ty, łącznie z tym “ad hoc”, jeśli chodzi o decyzję tej bandy przygłupów, szumnie nazywanych załogą.
    Do kina szedłem z silnym przeświadczeniem, graniczącym z pewnością, że po Prometeuszu tego się nie da bardziej spierd*lić. Pomyliłem się strasznie i okrutnie. Pani Show w Prometeuszu działała mi na nerwy, a w połowie tego gniota zapragnąłem jej powrotu. Kwintesencją jest scena, podczas której szalony android zrzuca Inżynierom (tak, tej hiper zaawansowanej rasie) na łby ich własną broń, a ci najpierw stoją w tych swoich togach jak stado baranów, a potem jedyne działanie do którego są zdolni, to umieranie tarzając się w błocku – po tej scenie rechotałem już do końca filmu nie oglądając się na współoglądających.
    Ja nie wiem czy Ridley Scott miał jakiś wpływ na scenariusz, ale go to w żaden sposób nie usprawiedliwia, tak samo jak szefa kuchni trzygwiazdkowej restauracji nie usprawiedliwia to, że nagle właściciel kazał podać gościom stary chleb z przeterminowanym pasztetem. Po prostu rezygnuje się z takich ekscesów, bo zarówno po takim “daniu”, jak i tym “filmie” chce się po prostu rzygać.

    • ,,”filmie” chce się po prostu rzygać.” hahaha świetnie trafione w samo sedno sprawy, czy w tym przypadku sedno boleści i męk przy oglądaniu tego czegoś…

      • Dokładnie, i dzielni zdobywcy kosmosu idący na zwiad na obcej planecie w czapkach uszankach, a nie choćby w skafandrach do ochrony przed mikrobami i wyziewami chemicznymi ;) No trzymajcie mnie!! :D
        Poza tym, kto idzie na zwiad po okolicy z ciężkim plecakiem, tupiąc jak stado słoni? Przecież taki zwiad od razu by szlag trafił, nawet w ziemskich warunkach. Na zwiad zakłada się lekkie obuwie i bierze się minimum wyposażenia, tego które jest niezbędne do przeżycia.

  2. Muszę się zgodzić. Przez kilka dni starałem się znaleźć w tej produkcji coś ciekawego…Nie udało się. Gniot totalny…

    • A sam motyw, że twór człowieka może stworzyć coś potężniejszego od swojego stwórcy Ci się nie podobał? Mi te filozoficzne pytania ubrane w nawet całkiem znośne dialogi się podobały. To miało więcej sensu niż wydarzenia, które działy się na ekranie

      • David jako stwórca czy David jako schizofrenik? Podejrzewam, że całość pójdzie raczej w drugim kierunku bo będzie bardziej atrakcyjny. Bardziej podobał mi się motyw inżynierów ale został zdeptany jednym pociągnięciem palca w scenariuszu. to samo tyczyło się samych Xenromorfów – czas życia na poziomie 5 min i marna śmierć choćby na lemieszu ładowarki to nie to, czego oczekiwałem od tej produkcji. Miał być klimat jedynki z dynamiką dwójki a wyszło to, co wyszło. Szkoda…

        • Nie tyle schizofrenik, co socjopata w stylu Hannibala Lectera albo dyktatora Idiego Amina :) Tak czy inaczej, zgadzam się, że te motywy były ciekawe, ale zostały zmarnowane.

      • Motyw twórcy był ciekawy, ale kompletnie zginął w bylejakości “Obcego: Przymierze”. Równie ciekawy był motyw cywilizacji inżynierów i naprawdę liczyłem, że będzie ona ukazana szerzej. A tu – inżynierowie dali się podejść jak jacyś “dzicy” i pozwolili wylądować obcemu-nieobcemu statkowi (własnemu statkowi prowadzonemu przez nie-wiadomo-kogo), w dodatku przybywającemu z rejonów, w których placówka badawczo-wojskowa Inżynierów poniosła całkowitą klęskę. Każde ziemskie państwo chroni swoją przestrzeń powietrzną, a cywilizacja kosmicznych stwórców miałaby nie chronić własnej? To się kompletnie nie trzyma kupy.

  3. A mi tam Prometeusz się podobał, nawet bardzo, a w porównaniu do przymierza jest arcydziełem. Po premierze prometeusza było narzekanie, że film pozostawia wiele niedomówień i zdaje się, że pod presją Scott udzielił paru odpowiedzi, ale chyba nie takich jakich oczekiwaliśmy.
    Xenomorpha zmajstrował robot w jakiejś jaskini… ja dziękuję. To jest moim zdaniem pójście na skróty, a razem z debilizmem zachowania załogi to po prostu żart z fanów i dojrzałych widzów. Jeszcze przed seansem miałem przeczucie, że połączenie stylu Prometeusza i Obcego może się nie udać ale nie przypuszczałem, że wyjdzie z tego taka kaszana. Szkoda, że przez ten g@#$@an film rykoszetem oberwie cała seria. Do tego te tanie chwyty jak w scenie gdy David walczy z “bratem”, nagle scena się urywa i nie wiemy który z nich przeżył (choć dla mnie to było oczywiste). Szkoda filmu, szkoda historii…

    • W zasadzie można było przewidzieć ci się stanie jak Walter zaczynał ścianać włosy. Cała załoga mogła się domyślić, że “coś tu jest nie tak”

      • Jak w ogóle można było zaufać JAKIEMUKOLWIEK robotowi po tym, co zrobił David? Wolałbym już te 7 lat przeczekać bez hibernacji, czuwając nad losami załogi, niż powierzyć bezpieczeństwo 2000 ludzi androidowi. Znacznie lepiej byłoby zorganizować jakieś warty i np. budzić jedną-dwie osoby na każde 1,75 roku, które zostało do końca lotu. A androida po prostu ZOSTAWIĆ na planecie Inżynierów – nawet, gdyby to był Walter, nie byłoby mi go szkoda. Jedno, co mi się w tym filmie podoba, to ukazanie niebezpieczeństwa, jakie rodzi sztuczna inteligencja i oddawanie jej pasażerów pod opiekę.

        • Co do tego “budzić jedną-dwie osoby na każde 1,75 roku, które zostało do końca lotu” Osoby które musiałyby tyle wytrzymać mogły by nie wytrzymać samotność,chorób (nigdy nie wiadomo co i kiedy nas “złapie”) podczas gdy androidy są na to wszystko odporne.Poza tym androidy zostały udoskonalone i nie potrafiły się zbuntować,były wierne do samego końca David był wyjątkowy.

  4. Niestety, ale zgadzam się w 100%. Zawód roku, chociaż zwiastuny dawały nadzieję, że klimat pozostanie. Niestety nawet to się nie udało. W zasadzie to niewiele różniło się to od równie przeciętnego, tyle, że z doskonale obsadzonego film “Life”.

  5. Panie Grabiec , Pan o Alienach piszesz? Naskrob Pan coś o pokemonach !!!
    Choć w sumie Alien to taki większy pokemon :P

    • Chyba większość czytelników zapamięta Piotra Grabca jako faceta od pokemonów ;) Komentarz bez złośliwości oczywiście.

  6. Filozoficzne gadki i sceny akcji tk najmocniejsze elementy tego filmu, ale niestety – tak jak Piotr pisze – scenariusz i zachowanie postaci to jakaś pomyłka. Ten film trawi to samk co Prometeusza – brak wiarygodności wydarzeń. Chociaż w mojej ocenie i tak jest od Prometeusza dużo lepszy (co nie znaczy, że dobry).

    Nie zgodzę się tylko w kwestii jednej sceny: przypadkowego wysadzenia statku strzelając do obcego. Aktorka dała radę pokazując postać przerażoną, którą przerasta sytuacja, ta histeryczna wymiana ognia była budowana przez kilka wcześniejszych scen.

    Za to jest jedna rzecz, która mnie zastanawia, a która nie była wymieniona w tekście: wsiadają na statek by uciec z planety, kolesiowi rozrywa klatę, a 2 minuty później mamy dojrzałego ksenomorfa, który morduje ludzi. Zdaje się, że Alien potrzebuje czasu po wyrwaniu się z nosiciela żeby urosnąć…

    Nie rozumiem jak to możliwe, że pompuje się miliony dolarów w kręcenie filmu bez ogarnięcia sensownego scenariusza.

  7. Niestety, Obcy powinien skończyć się na Decydującym starciu, gdyż do tego momentu daje się oglądać. Każda kolejna część jest pomyłką, która nie powinna mieć miejsca. Z autorem tekstu zgadzam się w 100%, a czytanie niektórych zdań jest jakby wyjęte mi z ust. Przykre, że można zwalić tak lubiany film :/ płakać się chce przy oglądaniu. To nawet nie jest F&F8 które jest prawie, że komedią, a twórcy nie biorą wszystkiego na poważnie. Tutaj reżyser w zamyśle chce aby odbiorca uwierzył w te bzdury na serio. Smutne.

    • Nie, nie powinien sie skonczyc na “Decydujacym Starciu”.
      Bo sa ludzie, ktorym podoba “Przebudzenie”. A nawet waska grupka dziwakow, ktorzy uwielbiaja “Obcy 3” (do owej sie zaliczam).
      I pozbawianie ludzi rozrywki dlatego, ze tobie sie ona nie podoba to jest jakis malostkowy egocentryzm.
      Nie ma musu ogladania ktoregokolwiek z tych filmow.

      • Nie chciałem nikogo urazić, różwnież tej wąskiej grupy dziwaków. Ale Obcego 1 i 2 widziałem ze 20 razy każdy, a 3, 4 i dalej jeden raz w zupełności wystarczył. Nie rozumiem jak po obejrzeniu dwóch fenomenalnych oryginałów może się komuś podobać część trzecia. Zreszto jest o wiele gorzej oceniana od 4, co uważam za wyjątkową anomalie, mówiącą samą za siebie. (Zazwyczaj (w 99%) kontynuacja jest gorsza od porzedniej części)

        • Ja tez wielu rzeczy nie rozumiem. Na przyklad filmy Davida Lyncha srednio do mnie trafiaja. Ale nigdy nie wyglosilbym zdania “David Lynch nie powinien robic wiecej filmow i seriali, a te wszystkie, ktore juz zrobil nie powinny byly powstac”.
          Albo komedie Adama Sandlera. Ale ma chlop swoja publicznosc, ich te filmy bawia i niech im bedzie na zdrowie. Obcy to tez przeciez nie jest jakas “Lista Schindlera”, to horror/thriller z elementami sci-fi. Bardzo umiejetnie i klimatycznie wykonany, technicznie perfekcyjny. Ale w dalszym ciagu to tylko eskapizm.

          PS. Powody, dla ktorych Obcy 3 to moj ulubiony Obcy sa dosc zawile i osobiste. Nawet sie nie spodziewam, ze ktokolwiek je zrozumie czy bedzie podzielal.

          • też mam takie filmy które po prostu mi się podobają. Lubie je oglądać, a jednocześnie wiem, że są łagodnir ujmując beznadziejne :)

  8. Jestem świeżo po seansie, kumpel całkiem słusznie stwierdził, że scenariusz miałby sens tylko wtedy, gdyby kręcił go ZF Skurcz.
    – A to gniazdo kto zbudował?
    – No, obcy
    – I wiewiułki im pomagały
    I ucieczka przed Xenomorphem do rytmu Volga, Volga.

  9. No to dzięki, zaoszczędzę 20zł. Oglądnę to sobie kiedy i gdzieś tam choćby dla zaliczenia. Chociaż po seansie “Live” jestem zatrwożony poziomem jaki obecnie zaczyna reprezentować kino SF, mój ulubiony gatunek jakby nie było. Trochę przykre. Tym bardziej z większą trwogą ale i też ogromna nadzieją oczekuję Bladerunnera. Ten film to dla mnie obiekt kultu, prawie jak religia. A już tak na marginesie odnoszę lekkie wrażenie, że reżyserom wydaje się że wierni fani kultowych ekranizacji fenomenalnego niegdyś kina SF w stylu Aliena, Predatora, Bladerunnera i im podobnych wzięli i kopnęli już za przeproszeniem w kalendarz… a młodym widzom można sprzedać każdy shit w postaci papki remeaków i popłuczyn po dawnych produkcjach, które wyznaczały trendy, zapadały w pamieć, które były przemyślane i dopracowane.

    • Fenomenalnego? Może i tak. Ale taki Predator to też zwykły slasher przecież:)) W dodatku logiki za grosz:)) Chociaż przyznam, że sprawnie zrealizowany:) Ale głębi to tam nie ma się po co doszukiwać:))

      • Nie no racja może ciut się zagalopowałaś z tym predatorem ;) ale np. Matrix 1 itd. Było tego troche w latach 90 do jakiś 05. I powoli równie pochyla oraz nieudolne ogrzewanie starych kotletów

        • Trochę tego było, nie podaję specjalnie wtórnych serii, część z tych filmów to małe dzieła, reszta bardzo solidna rozrywka:
          2016 – Arrival, 10th Cloverfield Lane, Restoration
          2015 – The Martian, Ex Machina, Mad Max Fury Road
          2014 – Snowpiercer, Live Die Repeat, Interstellar, Predestination, Project Almanac, Signal
          2013 – Gravity, Her, Coherence, Under the Skin Oblivion, Pacific Rim, Elishium, Ender’s Game, Europa Raport, Riddick
          2012 – Looper, Prometheus, Robot & Frank
          2011 – Source Code, Super 8, The Thing
          2010 – Predators, Incepction, Tron: Legacy, Another Earth, Attack the Block
          2009 – Moon, District 9, Avatar, The Road, Mr. Nobody, Splice

          • Super propozycje! Ciekawa jestem co sądzisz o tych:
            2002 – solaris z clooney’em, equilibrium;
            2008 – project: monster – cloverfield, the objective (wolna akcja cały czas na pustyni),
            2010- skyline, szare niebo,
            2013 – Ostatnie dni na marsie, the host,
            2014 – the edge of tomorrow, Automata (bardzo dobry z banderasem), the giver, transcendencja (z deepem), hangar 10 (może byc różnie),
            2015 – Infinity
            oraz Life (warto tylko dla bardzo dobrych efektów), ghost in the shell, najczarniejsza godzina (niskobudżetowy, ale dobry pomysł na obcych). Pozdrawiam.

      • Mimo wszystko Prometeusz był nieźle nakręcony, a głupot było tam absolutne minimum (jedyna poważna to zdjęcie hełmów w statku Inżynierów na LV-223 i bezmyślne przyglądanie się groźnie wyglądającym “wężom”). Był zamysł, dramatyzm, poswięcenie załogi (mam na myśli tych, którzy dokonali samobójczego ataku na statek Inżyniera, aby uniemożliwić mu atak na Ziemię z użyciem beczek z akcelerantem). Obcy: Przebudzenie to dno dna, dno i sześć metrów mułu. I nawet nie ma kto pukać od spodu :) W przeciętnym horrorze klasy “B” jest więcej sensu i logiki, choć wykonanie techniczne jest znacznie gorsze. Wiem, bo oglądałem i oglądam dużo takich filmów.

    • Obejrzyj ubiegłoroczny “Arrival” (“Nowy początek”) – akurat trafił na DVD za niewielkie pieniądze do oferty jednej z popularnych sieciówek. Wyciszony, wręcz oniryczny film w klimacie “Bliskich spotkań trzeciego stopnia”.

        • Arrrival ma równie dużo dziur logicznych komiczne stwory tripody jak z wojny swiatow absurdalny język obcych z kleksow na pierścienia brak współpracy mocarstw światowych w rozszyfrowaniu przekazu no i ten chiński generał powstrzymujacy armageddon i ci obcy za szybą we mgle…….

  10. Jak zwykle, wymagania wielkości Himalajów do Blockbustera. Litości ! Jak tak czytam recenzje Blockbusterów to zawsze wkurza mnie fakt że autor recenzji na siłę i na chama szuka w Blockbusterze czegoś Ambitnego. No ludzie, Ambitne filmy to są na festiwalach typu Berlinale, Cannes, Wenecja, Sundance, Toronto, San Sebastian, Montreal, Pusan, Gdynia itd. A Blockbuster nie będzie ambitnym filmem bo zawsze jest nastawiony na zarobienie jak największych pieniędzy, robiony jest tak żeby trafił do jak największej ilości ludzi (dlatego scenariusze Blockbusterów są proste albo jak wy to mówicie “pisane na kolanie”) i Blockbuster jest rozrywką która ma za zadanie oderwać człowieka na chwilę od życia codziennego, szarej rzeczywistości i własnych problemów. Ale jak ktoś ma do filmu wielkie wymagania, chce coś Ambitnego, Wybitnego, prawdziwego, no to wybaczcie ale w Blockbusterze takich rzeczy nie ma.

    • Ale tam były ambitne, filozoficzne tematy. Co nie zmia faktu, że scenariusz jak i postacie mogą być dobrze zrobione także w kinowym hicie.

    • Chyba już wklejałeś ten komentarz gdzie indziej, wydaje mi się, że go czytałem :-) rozumiem, że pasuje do każdego tekstu, który krytykuje Obcego, niezależnie od treści?

      Ja nie wymagam filmu ambitnego. Chciałbym zaś dostać *przynajmniej* film, w którym scenariusz nie byłby pisany na kolanie, a bohaterowie byliby wiarygodni. To naprawdę nie są wygórowane oczekiwania.

      Są blockbustery, w których scenariusz jest po prostu “okay” i nie razi deus ex machiną co kilka scen.

    • Rozumiem, że jak nazwiesz film “blockbusterem”, to już z założenia ma by idiotyczny.
      I, że Ridley Scott specjalizuje się takich w idiotycznych filmach.

  11. Jakby ten film Obcy Przymierze był jak Obcy-Ósmy Pasażer Nostromo to byłyby narzekania że ten film to nic nowego. No i w Hollywood jest tak że jak jeden film dobrze wyjdzie to choćby do tego filmu nakręcono kupę sequeli i prequeli to nigdy te filmy nie będą tak dobre jak ten pierwszy. No i trzeba zwrócić uwagę na fakt że większość widzów żyje przeszłością bo ciągle mają nadzieję że nowe filmy będą takie jak stare, ale niestety to tak nie działa, bo jak nowe filmy ciągle byłyby jak stare filmy to narzekano by że “to już było”.

    • Nie. Nie o to chodzi. Chodzi o to, że po prostu to jest kiepski film. Mi się np. Prometeusz podobał (mimo wpadek pewnych), ale Przymierze dobrym filmem nie jest. Reżyseria, muzyka, kamera – genialne. Fabuła, bohaterowie i ich motywacje? Dno dna.

  12. zakładam, że to równocześnie deklaracja, że nidgy nie juz nie obejrzysz kolejnych filmów z serii Obcy ani więcej o nich nie napiszesz? :)

  13. A i tak obejrzę :)
    Prometeusz (pomimo kilku bolączek) mi się podobał. Tutaj również nie nastawiam się na “korzenie sagi”, tylko popcornowe SF z elementami Obcego. Ortodoksja zabija Wam przyjemność z filmu.

    • To nie jest kwestia ortodoksji. Po prostu mała wiarygodność opowiedzianej historii zdaje się krzyczeć “to tylko film!” i każda kolejna głupota utrudnia wczucie się w klimat, w położenie głównych bohaterów itp.

        • Jakby się tak upierać, to komandosi w “Aliens” też mądrością nie grzeszyli ;)
          Chociaż i tak ekipa z “Prometeusza” biła wszystkich na głowę. Jeśli tu jest podobnie lub jeszcze gorzej, to poczekam aż się pojawi na kino domowe i może wtedy obejrzę. Chociaż od początku niestety czułem w kościach, że może tak być i niestety większość recenzentów, do których mam zaufanie i z którymi mam mniej więcej podobne gusta, mnie w tym utwierdza. Aż strach się bać o nowego “Blade Runnera”…

      • OK, może to być słaby film ale i tak go obejrzę. Nie pochwalam ciągłych odniesień do “klasycznych” obcych – te filmy są zamierzchłym pierwowzorem i nic się pewnie do nich nie zbliży przez długi, długi czas. Sokoro ludzie podniecają się adaptacjami komiksów i transformersami, to ja uzurpuję sobie prawo do czerpania przyjemności z wytworu obcopodobnego, tak jak to uczyniłem przy Prometeuszu (mimo ciągów myślowych tamtejszej załogi i innowacyjnego sposobu ucieczki przed kołem).

        • Tu nawet nie chodzi już o porównanie do pierwszych części obcego… Ostatnio w kinach jest sporo tematu kosmicznego. Life, Pasażerowie, Marsjanin, Grawitacja, Interstellar. Problem polega na tym, że nowy Alien nie błyszczy jakoś szczególnie nawet na tle tego co puszczają w ostatnich latach.

          • Im więcej filmów z danego gatunku w kinach, tym większe prawdopodobieństwo wypuszczania miernot. Fan gatunku i tak sięgnie (nawet jeśli ma się rozczarować).

    • Przyjemność z oglądania filmu zabija nielogiczność zachowania ludzi dyktowana słabym scenariuszem. Ten film nadawałby się tylko do zapomnienia i przemilczenia, nawet jakby nie był związany z Obcym.

      • Film się podoba ponieważ komputery wygenerowały niesamowitą scenografię. Niestety ludzie dorobili do niej scenariusz :-)

  14. Już “Obcy przebudzenie” był kupą nonsensów, które wywoływały u mnie albo śmiech, albo co najwyżej zdumione wzruszenie ramion. Hollywood w szaleńczej pogoni za pieniędzmi potrafi ze wszystkiego zrobić jedną wielką kupę śmierdzącego łajna.

  15. Mnie zaskoczyła cywilizacja inzynierow. Papirusowe zwoje, miasto na pare tys mieszkańców, brak infrastruktury itp. Wtf?

    • A statki kosmiczne lepili z gliny przy pomocy narzedzi wykonanych z drewna :) Na początku Scott mówił że prequele opowiedzą o Inżynierach … no to opowiedziała że banda wieśniaków jakimś cudem stworzyła człowieka tylko nie wiadomo jak im się to udało biorąc pod uwagę zacofanie jakie pokazuje Obcy Przymierze… Do tego czemu statek który przyleciał wywołał takie poruszenie ? Kryzys nafrowy i nie mieli za co latać ? :)

      • Mnie najbardziej zszokowało to, że cywilizacja kosmiczna w ogóle pozwoliła, aby do ich planety zbliżyl się jakikolwiek statek i dokonał takich spustoszeń. Szczególnie, ze był to ich statek prowadzony przez nie-wiadomo-kogo – niemożliwe, aby Inżynierowie w swojej ojczyźnie nie wiedzieli o zagładzie placówki badawczo-wojskowej na LV-223, podejrzewam też, że obecne tam maszyny musiały wysłać sygnały o niepokojącej obecności obcych (Ziemian) i śmierci ostatniego Inżyniera. To tak, jakby dzisiaj na Ziemię wrócił nagle lądownik z Księżyca, pozostawiony w latach 1960-tych na Srebrnym Globie albo łazik Spirit z Marsa. Nie wywołałoby to alarmu?

        Nawet w dzisiejszych czasach mamy ochronę powietrzną przed np. obcymi samolotami czy helikopterami. Jak ktoś bez pozwolenia wleci w przestrzeń powietrzną innego kraju, to ścigają go myśliwce i albo każą wylądować, albo opuścić terytorium… albo strzelają i po zawodach (gdy pilot obcego statku powietrznego nie reaguje na polecenia albo się im sprzeciwia).
        Natomiast to, że ich miasto wyglądało jak ze starożytnej Grecji, niczego nie przesądza – może lubili styl “vintage”? :) A może zajmowali się rekonstrukcją historyczną i żyli na co dzień w skansenie? Tak czy inaczej, niemożliwe aby dali się tak “podejść”…

      • Przecież to nie byli inżynierowie tylko stworzona przez nich rasa jak Ziemianie tylko na poziomie starożytnego Rzymu wyleci na plac by powitać powrót Panów statek dokujący czekał od lat to było dla nich jak powrót bogów ciekawe też co się stało z dokiem po wyladowniu Davida jak przyleciał Tennessee promem to już nie wisiał nad placem

  16. “klimat stacji kosmicznej” i w tym momencie przestałem czytać, bo autor tymi słowami potwierdził, że nigdy Obcego na oglądał :|

    • Nonsens.
      I co z tego, ze Nostromo to kosmiczny frachtowiec a nie stacja? Autor uzyl pewnego uproszczenia zwiazanego z czesto uzywanymi w gatunku lokacjami.
      I taki dramatyczne czepialstwo w postaci: “o jaaaaaa, on nazwal Nostromo stacja kosmiczna. Nie ma zupelnie pojecia o czym mowi – nawet nie widzial filmu” zdradza troche twoja emocjonalna dojrzalosc na poziomie gimnazjum.

  17. Co do samej fabuły, gorsza była jedna ze starych części która działa się w więzieniu. Ta jak na nasze czasy jest po prostu ok.
    Poza tym to kwestia gustu. Jednym się podoba, innym nie. Ja nacieszyłem oczy grafiką jeśli chodzi o film a fabuła, cóż może kolejna część pokaże inwazję na naszą planetę i będzie koniec. Zapewne sprawdzisz kolejną cześć autorze tematu :-)

    • “Obcy 3” powszechnie uwazany za nie tylko najgorsza czesc serii ale po prostu zly film. Nawet rezyser przyznal, ze nie wyszlo.
      To moja ulubiona czesc.

  18. Film jest dobry i na pewno nie jest debilny tak jak zachowanie załogi z Prometeusza, który filmem dobrym był.

    Ile mozn oglądac jak Obcy wybija całą załoge? przeciez to jest nudne.
    Nic sie idioto, lub debilu nie znasz i pierdzielisz głupoty ze to słaby film…. zajmij sie debilu telefonami bo nie masz pojęcia o czym piszesz, Lamusie.

    • Patrz, przez dwie pierwsze linijki tak ci dobrze szlo ukrywanie, ze jestes nieokrzesanym chamidlem. A potem zaczales wyzywac ludzi od debili bo maja inny gust niz ty. I to jeszcze ze zle stosowana interpunkcja.

  19. aliena albo się lubi albo nie… biadolenie jest domeną krytyków i zawsze jest tak że albo się coś komuś podoba albo nie – kwestia gustu i koniec i kropka . na alien’s byłem w kinie jak jeszcze chodziłem do podstawówki ( aż dziw bierze że mnie wpuścili ;) ). Niestety musiałem wyjść z seansu w momencie jak ripley wróciła “szczęśliwie ” na statek zdąrzając przed wybuchem planety – chciałem zdąrzyć na pociąg powrotny do domu :) .Przez kolejną dekadę żyłem w błogiej nieświadomości tego że zabrała ona ze sobą pasażera na gapę – nieźle co? :) ale ja nie o tym – chciałem powiedzieć że mimo pewnych niedociągnięć jestem fanem tej serii od prawie 30 lat i nie pogniewał bym się gdyby nakręcono co najmniej 6 kolejnych filmów bazujących na potencjale aliena ……

  20. Paczpan, w przypadku “Przymierza” albo konkurencyjny dystrybutor dysponował lepszym “funduszem marketingowym” – albo portalowi “recenzenci” strzelili focha bo nie dostali zaproszeń na screening. Bo ten rant wyżej nijak się ma do faktyczniej jakości filmu. Ot – nie jest to dzieło SF na miarę “Odyseii kosmicznej 2001” czy Blade Runner’a, ale film jest zdecydowanie oglądalny i warto na niego pójść choćby dla samej warstwy wizualnej i Fassbendera. Czego wy od tego filmu oczekiwaliście – obrazu które przewartościuje wasze życie? To jest film o potworze ganiającym ludzi po statku kosmicznym, terminującym ludzi jeden za drugim, którego na koniec załatwia kobieta. Jak wszystkie 5 poprzednich. Towar zgodny z opisem.

      • Coż, wszystkie filmy które wyszły spod ręki Denisa Villeneuve były bardzo dobre (przynajmniej te które widziałem) – więc są powody do nieśmiałej nadziei że i tu będzie dobrze. Ale w tekście wyżej chodziło mi o oryginalnego “Blade Runnera” skądinąd też R. Scotta, którego Piotr Grabiec chętnie wysłał by na emeryturę. I oczywiście chętnie by pouczył D.Villeneuve jak przełożyć opowiadanie Teda Chianga na język filmu – bo naukowcy z “Arrival” się zachowują nie tak jakby chciał. W końcu kontakt z Obcymi ma na codzień.

    • Sory, ale w poprzednich Alienach scenariusze nie miały takich dziur a zachowania bohaterów miały pozory sensu. Więc nie, to nie jest towar zgodny z opisem

  21. Czyli najbardziej tajemniczy potwór w historii kina został stworzony przez robota, któremu się nudziło. I który tak chce zabić wszystkich ludzi, że utknął na bezludnej planecie na drugim końcu wszechświata. Myślałem, że nic nie przebije nawigatora (!) z Prometeusza, który po minucie zgubił się w prostym korytarzu z jednym wejściem… Ale nie, spontaniczna zmiana celu trwającej dekady i kosztującej miliardy misji mającej zmienić życie tysięcy ludzi – wygrywa wszystko. Astronauci w Life byli średnio rozgarnięci, ci z obcego są debilami. Obcy rodzący się jako dorosły alien miniaturka to kpina. Scott zrobił film na poziomie AvP a ja serio boję się o nowego łowcę androidów.

    • Nie wiadomo.

      Skoro David stworzył po raz pierwszy jaja Aliena, jak one trafiły na statek Inżynierów z pierwszego filmu Alien? Pamiętaj że był tam inżynier z rozerwaną klatką. Coś tu nie pasuje.

      W Prometeuszu Inżynierowie byli przypakowanymi olbrzymami o białym kolorze skóry. Tutaj wyglądali inaczej. Tak jakby to była inna rasa, albo inna odmiana. Może nawet ta rasa nie miała nic wspólnego z zabawami patogenem? No bo skoro prowadzili przez wieki badania nad patogenem, to czemu całe ich miasta nie miały najmniejszych zabezpieczeń przeciw niemu? My jak prowadzimy badania nad głupią grypą to to są zamknięte labolatoria z takimi zabezpieczeniami że nic się nie wydostanie.

      W Prometeuszu widzieliśmy wiele bombowców, które przewożą patogen. A w tym filmie? Gdzie się podziały te statki? Jakieś może stocznie, może jakieś dodatkowe miejsca do lądowania? Nie było. Nie przypominało to głównej metropolii obcej rasy.

      Wyglądało to wszystko tak jakby to była nie ta planeta i nie ci sami inżynierowie. Może gdzieś tam w kosmosie istnieje rasa innych inżynierów lubiących się w zabawach genetyką i podbijaniu innych planet. Ale tego się na razie nie dowiemy…

  22. Takie pisanie recenzji to zwykłe pastwienie się nad filmem .Albo wynika to z braku znajomości tematu ,albo kompleksy, nie zaspokojone ambicje pseudo krytyka filmowego. Film całkiem fajnie się ogląda .Cały czas ktoś porównuje pierwszą część, jaka to była wspaniała mroczna obcego nie było widać .A dla czego nie było widać, bo technika na to nie pozwalała , co miał pokazać gumowego potworka w pełnym świetle. Tu się czepiają braku kasków ,piszą głupi koloniści . Tam jeden z bohaterów Brett biega SAM za kotem po statku , dodajmy w jakich okolicznościach to się dzieje , wcześniej jego koledze wyskoczyło coś z brzucha i uciekło na statek . Logiki i normalnego zachowani w tym bardzo dużo . Jakby pierwsza część miała być taka logiczna i mądra, to filmu by nie było. Załoga zabarykadowała by się w jakimś pomieszczeniu i srała pod siebie.

    • Ale obejrzyj sobie Obcego i Przymierze jedno po drugim. Tam : jeden z pierwszych opartych o naukę S-F, tutaj : 35 lat później scenarzysta wysyła ludzi na obcą planetę bez wyposażenia.Bez wyszkolenia. A zbuntowany android może robić co chce…

    • Nie kasków a chelmu i tak bo kuzwa skafander nie służą tylko po to żeby oddychać ale żeby nie złapać jakiegoś syfa z powietrzna na obcej planecie. Wybuch słoneczny przy akurat tej planecie to już absurd roku. Weź wsadź ryj do tego jaja coś Ci pokaże hehe

  23. Uff, a myślałem, że przedawkowałem kofeinę na seansie. Film absurdalny, schematyczny i przewidywalny do bólu. Jednym słowem gniot i zgadzam się w tym z autorem recki.

  24. Przed chwilą wróciłem z seansu… i z przyjemnością pójdę jeszcze raz! Zawsze byłem fanem Obcego, w szczególności pierwszej, drugiej i trzeciej części a teraz też Prometeusza i od dzisiaj Obcy: Przymierze. Rozumiem, że kolejna odsłona może się komuś nie podobać. Każda z następnych odsłon miała swoich krytyków. To jest kino science fiction, czysta rozrywka…! Po kij tak znęcać się nad dziurami w scenariuszu! To nie jest “Ojciec chrzestny” albo “Titanic”. Bohaterowie filmu trepami? Debilami? Albo nazywać film gównem? Ja pierdziele, współczuję tym, którzy nie potrafią po prostu dobrze się bawić na seansie.

  25. David nie zabił Elizabeth. Autor pisze wypociny a nawet nie zajrzał w głąb tej historii. Tu nie chodzi o to że debile biegają po nieznanej planecie bez kasków. To wszystko jest głębsze a to że zachowują się jak dekle ma tylko być przyczynkiem do pokazania tej całej historii.
    Dlaczego David zabił mieszkańców planety? Pomysl gościu jak wybujałe ego miał. Cytat który wypowiada też powinien dać ci do myślenia. No ale jak się spodziewałeś znów ganiania z xenomorphami po korytarzach to nie dziwię się tej słabej recenzji

  26. hmmm…ja nie czaje…za głupi jestem: wychodzi na to że obcych stworzyli ludzie w roku 2000 cośtam coś tam – jakim cudem predatorzy walczyli z obcymi tysiące lat temu? (Obcy kontra predator nie pamiętam części) w końcu piramida była pod powierzchnią antarktydy od bardzo dawna i tam był obcy..

  27. O wielu absurdalne e, z tego filmu już pisano poruszenie tylko dwie kwestie: 1 włosy Davida jak mogą rosnąć u androida czy to ludzkie żywe implanty? Jak David po nieudolnie o cięciu zaouszczonych kłaków jasnych miał chwilę poźniej piękną równa i ciemną fryzurę? Znalazł farbę w ruinach bo cel był jasny upodobnić się do Waltera 2 co się stało że statkiem matką dokującą nad placem miasta humanoidow wrak sratku Davida i Shaw leżał w lesie a gdy przyleciał prom towarowy nad centralnym placem pierścienia dokujacego już nie było? Liczę na konstruktywne odpowiedzi

  28. Ludzie po co to ciągłe narzekanie na nowe kontynuacje filmów ok rozumiem tęsknicie za “starymi,dobrymi czasami” gdzie filmy były po prostu na kręcone pod publikę z tamtych lat.Jest dużo takich serii np:star wars czy nasz kochany obcy gdzie obojętnie jak bardzo starali by się twórcy to ludzie i tak będą narzekać że źle i że oni zrobili by to lepiej.Nowe czasy,filmy,publika film ma zadowolić większe grono ludzi a nie garstkę wiecznie niezadowolonych osób które nie poradzą sobie z byle jaką zmianą w historii.Dla podkreślenia film ma parę niedociągnięć i brakuje paru wyjaśnień ale lepsza jest taka nowa historia niż pozostawienie tej opowieści martwej.

  29. Film nie był zły. Oglądałem go dwa razy, raz w kinie, drugi raz na spokojnie w domu. Irracjonalne zachowanie załogi jak np. strzelanie na promie do obcej istoty która dopiero co zabiła jednego z członków załogi tłumaczyć można paniką. Tymbardziej, że była to kobieta, zwykle bardziej emocjonalna niż niejeden facet. W olbrzymim strachu człowiek robi różne rzeczy. Krytykując film dobrze byłoby wziąć pod uwagę poprawkę, że załoga to nie są same opanowane androidy. Łatwo jest szukać dziury w całym. Ciekawe jak zachowałby się autor artykułu w podobnej hipotetycznej sytuacji.

  30. Neill Blomkamp miał 100 razy lepszy pomysł na ten film. Kontynuacja dalszych losów Hicksa i Ripley byłaby strzałem w 10 co już dawno powinno być w Obcy 3. Niestety jak narazie się tego nie doczekaliśmy. Inni aktorzy i “podobna fabuła” to już nie to samo kino.

  31. W mojej ocenie film jest znakomity, a teza „że tak naprawdę to zagrożenie stworzyli bezpośrednio sami ludzie – a dokładnie za tytułowego Obcego odpowiedzialna jest stworzona przez ludzi sztuczna inteligencja” jest odważna i na czasie, co czyni ją wybitnie ciekawą. Zgadzam się, że niektóre rozwiązania fabularne są uproszczone do bólu (stylistyka amerykańskich blockbusterów powoli odchodzi od tego najbardziej charakterystycznego dla niej przez dekady trendu, ale trudno od razu oderwać się od macierzy), ponadto przedstawienie głównej bohaterki odbywa się w sposób charakterystyczny dla seriali telewizyjnych, co z miejsca czyni ją nieatrakcyjną – do końca utrzymuje swój płaczliwy wizerunek z krótką przerwą na scenę odlotu z planety. Nie do zniesienia. Scott osłabił fundamenty filmu dekonstruując pozytywnych bohaterów, zaś uwaga fanów serii skupiona na xenomorfach nie została skutecznie przekierunkowana na tezę przywołaną w pierwszym zdaniu, a przecież dominującą. Film wcale otwarcie opowiada zupełnie inną historię niż oczekiwana przez widzów, w tonie bardzo dojrzałym, adresowanym dla odbiorcy ciekawego i świadomego świata. To, że opowieść, którą podjął Scott, została oparta na kanwie sagi Alien, samo w sobie jest eksperymentem. Niezbyt udanym, sądząc po fakcie, że nie zdobył przychylności ani widowni sagi, ani widowni poszukującej. Podobać się może chyba tylko komuś, kto zaczął swoją przygodę z Alien (dawno temu) i z biegiem lat dojrzał do stwierdzenia, że świat jest bardzo skomplikowany, a ludzie go dodatkowo komplikują. Komuś, kto wybaczy uproszczenia scenariuszowe rozumiejąc, że bez nich film trwałby niepotrzebnie drugie tyle, kto potraktuje krwawe epizody, jako wycieczkę do czasów młodości i w zamian da się ponieść nowatorskiej koncepcji reżysera. Mam szczęście zaliczać się do tej grupy. Podejrzewam, że sam Scott również. Podsumowując – poszedłem do kina dobrze się bawić i wyszedłem usatysfakcjonowany. Myśl, że otchłań kosmosu przemierza nie embrion xenomorfa po wylęgu szalejący krwawo i którego należy po prostu rozwalić, ale jego szalony kreator, który nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, wydała mi się wybitnie upiorna. W kinie – dreszczyk emocji. Po wyjściu, cholera, również.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...