Powerless było tak kiepskie, że nie wyemitowano go do końca, ale i tak będę tęsknił za sitcomem dla geeków

Felieton/Seriale 12.05.2017
Powerless było tak kiepskie, że nie wyemitowano go do końca, ale i tak będę tęsknił za sitcomem dla geeków

Powerless było tak kiepskie, że nie wyemitowano go do końca, ale i tak będę tęsknił za sitcomem dla geeków

Pierwszy serial komediowy osadzony w uniwersum DC Comics okazał się porażką na każdym froncie. Powerless było tak słabe, że NBC nie tylko nie zdecydowało się na zamówienie drugiego sezonu, ale nawet nie wyemitowało do końca pierwszej serii. Szkoda, bo było to moje guilty pleasure.

Telewizyjne adaptacje komiksów powstają jak grzyby po deszczu, ale nadal nie doczekaliśmy się porządnej komedii. Marvel planował Damage Control, ale pomysł na serial o ekipie sprzątającej bałagan po potyczkach superbohaterów ze złoczyńcami nigdy nie doczekał się realizacji.

Tę lukę postanowiło wypełnić DC, ale Powerless okazało się porażką na całej linii.

Już po pilocie Powerless byłem przekonany, że z sitcomu o superbohaterach nic dobrego nie wyjdzie. Pomysł w teorii był wyśmienity: serial miał opowiadać w zabawny sposób o zwykłych ludziach, którzy muszą się mierzyć z trudami życia codziennego w świecie, w którym istnieją superbohaterowie.

Ta zmiana perspektywy miała być czymś świeżym, nietypowym, przyciągającym uwagę. W praktyce wyszło drętwo, nudnawo i sztucznie. Nie byłem przesadnie zdziwiony, że Powerless zniknęło z anteny na trzy odcinki przed finałem. Dzisiejsza wiadomość telewizji NBC o skasowaniu tego serialu to tylko formalność.

Daleki jestem jednak od całkowitego besztania twórców Powerless.

W telewizji jest mnóstwo gorszych seriali, które ciągną się latami. Sitcom od DC nie był może najwyższych lotów, ale przynajmniej w jednej kwestii jego twórcy odrobili pracę domową: nawiązania do świata komiksów i strojenie sobie żartów z superbohaterów budziło uznanie w oczach geeka.

Nieco żałuję, że nie zobaczę więcej bohaterów Powerless. Vanessa Hudgens całkiem nieźle sportretowała młodą i naiwną Emily, która wpada w tryby korporacji Wayne Security – firmy produkującej gadżety dla zwykłych ludzi, by bronić się przed skutkami obecności bohaterów – i prowadzi zespół zblazowanych naukowców.

Przez te kilka odcinków, które się pojawiły, zdążyłem nawet polubić bohaterów.

Nawet jeśli postaci w serialu były stereotypowe do bólu, to ukazanie herosów w obcisłych wdziankach jako swoistych celebrytów było ciekawym konceptem. Powerless osadzono w mieście o nazwie Charm City i nie pojawił się na ekranie żaden bohater pokroju Batmana, ale pierwszoligowi herosi z komiksów DC przewijali się cały czas w tle jako temat plotek pracowników biurowych.

Spojrzenie na świat pełen superbohaterów z perspektywy zwykłych ludzi to naprawdę fajny pomysł, a dowodem na to, że da się przyciągnąć wielomilionową publiczność serialem dla geeków, jest The Big Bang Theory, które doczekało się już 10 sezonów. Powerless niestety ugięło się pod ciężarem swoich wad – a szkoda, bo nawet pomimo nich chciałbym go dalej oglądać.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

2 odpowiedzi na “Powerless było tak kiepskie, że nie wyemitowano go do końca, ale i tak będę tęsknił za sitcomem dla geeków”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...