Nie takiego prequela Aliena oczekiwałem. “Obcy: Przymierze” – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Film 12.05.2017
Nasza ocena:
Nie takiego prequela Aliena oczekiwałem. “Obcy: Przymierze” – recenzja Spider’s Web

Nie takiego prequela Aliena oczekiwałem. “Obcy: Przymierze” – recenzja Spider’s Web

Starałem się w tekście jak najmniej spoilerować (aczkolwiek ostrzegam, że ujawniam rąbek fabuły). Tym niemniej, już na wstępie mogę zdradzić, że “Obcy: Przymierze” spełnia niezbyt wygórowane oczekiwania jako sequel “Prometeusza”, natomiast jako część sagi o Obcym, podobnie jak poprzednik, jest rozczarowaniem.

Żeby nie było, “Obcy: Przymierze” to film znakomicie zrobiony – pełen przepięknych kadrów i kapitalnej scenografii, na którą można patrzeć godzinami. Oprócz tego dostajemy świetną ścieżkę dźwiękową (klimatyczne kompozycje Jeda Kurzela odwołujące się do motywów muzyki klasycznej) i solidnego aktorstwa (przede wszystkim świetny Michael Fassbender). Czysto formalnie jest to całkiem udana mieszanka science-fiction oraz horroru. Problem jednak zaczyna się, gdy zaczniemy się wgłębiać w fabułę oraz jej miejsce w kontekście całej serii, której jest częścią.

Ale od początku.

Akcja “Obcego: Przymierze” rozgrywa się 10 lat po wydarzeniach z “Prometeusza”.

Załoga statku Przymierze, której misją jest kolonizacja odległej planety Origae-6, zostaje wybudzona z kriogenicznego snu na skutek nieoczekiwanej awarii. Próbując zająć się naprawami, dociera do nich sygnał od człowieka z pobliskiej planety, o której nic wcześniej nie słyszeli. Wstępne badania wskazują, że warunki do życia są tam idealne dla ludzi, co sprawia, że załoga postanawia na niej wylądować. I nie trzeba być znawcą serii, by wiedzieć, że pozornie rajska planeta kryje w sobie śmiertelne niebezpieczeństwo, a są nim… hodowanie tam Xenomorphy. A to pech…

Technicznie rzecz biorąc nie są to jeszcze Xenomorphy tylko Neomorphy, pośrednia forma znanego nam Obcego, z tymże pokryta białą skórą/skorupą i wchodząca w symbiozę z ciałami nosicieli w formie mikrocząsteczek, które z łatwością dostają się do organizmu przez nasz aparat oddechowy.

Neomorph - kadr z filmu Obcy: Przymierze

Cały scenariusz”Obcego” Przymierze” wydaje się być (po raz kolejny) pisany na kolanie.

Mam z tym problem, gdyż Ridley Scott ewidentnie ma ambicje stworzenia sagi, która nie jest zwykłym widowiskiem, tylko poważnym science-fiction stawiającym istotne, filozoficzne pytania. Kim jesteśmy? Kto nas stworzył i po co? Dokąd zmierzamy? Jaki jest nasz cel? To fundamentalne kwestie życia chyba każdej istoty we wszechświecie. I bardzo dobrze, że Ridley Scott postanowił je podjąć posługując się konwencją sci-fi oraz korzystając ze świata, który sam powołał do życia w 1979 roku. Ciekawym ruchem jest też fakt, że po latach postanowił wrócić do świata Obcego i dobudować mu całą mitologię. Szkoda tylko, że owe ambicje nie idą w parze z samym wykonaniem.

Wrak statku Inżynierów - kadr z filmu Obcy: Przymierze

Formalnie “Obcy: Przymierze” to majstersztyk. Kadry komponowane przez Dariusza Wolskiego od pierwszych sekund filmu karmią oczy wspaniałymi obrazami. Scenografia, kostiumy oraz wnętrza statków, pomieszczeń oraz krajobrazy są jednym wielkim hołdem dla twórczości H. R. Gigera, także fani jego fantasmagorycznej wyobraźni będą w siódmym niebie. Niestety owa forma rodem ze sztuki wysokiej i filozoficzne zacięcie gryzą się mocno ze scenariuszem oraz akcją prowadzoną jak w filmach klasy B.

Po raz kolejny oglądamy grupkę bohaterów, z których większość tak naprawdę stanowić ma “pożywkę” dla Aliena, w dodatku co drugi z nich kieruje się dość absurdalną logiką (bądź jej brakiem).

Już sama decyzja o lądowaniu na tajemniczej planecie ad hoc, jest tak mocno naciągana, że pominę resztę milczeniem. Niby rozumiem, fakt, że to tylko wytrych fabularny, by posunąć akcję do przodu, ale jednak od Ridleya Scotta spodziewałem się czegoś więcej.

Android Walter na czele ekspedycji na nieznanej planecie

Inną, kompletnie głupią sceną jest chociażby ta, znana z trailera, kiedy widzimy kobietę i mężczyznę kochających się pod prysznicem, gdy nagle ich czułości przerywa atak Aliena.

Sama w sobie scena ta jest całkiem niezła, natomiast w filmie rozgrywa się w trzecim akcie i to niedługo po dramatycznych wydarzeniach na nieznanej planecie, gdzie załoga straciła kilkoro członków w tragicznych okolicznościach. Jakoś wątpię, by normalni ludzie, po takiej traumie spokojnie szli baraszkować pod prysznicem… Tak więc znowu mamy scenę-wytrych, tylko po to by tworzyła fajną, samodzielną kompozycję i ekspozycję dla atrakcyjnego pokazania ataku Obcego.

Tego typu sceny spychają “Obcego: Przymierze” do półki z solidnymi drugoklasowymi horrorami. W dodatku dla ludzi znających poprzednie odsłony większość scen z Obcym w roli głównej będzie kompletnie wtórna.  A jednak nie tego spodziewałem się po filmie, który ma być częścią serii będącej prequelem do arcydzieł “Obcy: 8 pasażer Nostromo” oraz “Obcy: Decydujące starcie”.

Nadal mam problem z tym, że tak wiele dzieli te dwie serie. “Prometeusz” i “Obcy: Przymierze” starają się stworzyć zagadkę i próbować na nią odpowiedzieć. I powoli Scott odkrywa kolejne karty swojej układanki, tyle że mnie osobiście cała zagwozdka dotycząca tego skąd pochodzą Obcy, kim są Inżynierowie i jaki jest ich cel, średnio interesuje. Pomijam już nawet fakt, że część odpowiedzi na te pytania zamieszczona w “Obcym: Przymierze” jest, delikatnie mówiąc rozczarowująca.

Ja pokochałem Aliena za tajemnicę i jedną wielką niewiadomą.

O wiele bardziej wolałem tę postać jako organizm doskonały, którego pochodzenie jest nieznane. Dodawało mu to złowrogiego niepokoju, grozy nieodgadnionego bytu z otchłani kosmosu. Tymczasem, wedle “Obcego: Przymierze”, żywot Xenomorphów i ludzi jest tak naprawdę o wiele bardziej zespolony ze sobą niż mogłoby się wydawać…

Do tego siłą pierwszych filmów o Obcym była ich klaustrofobia i asceza; skupienie się na tragedii grupki bohaterów, którzy musieli zmierzyć się z nieuchronnym i niepowstrzymanym super organizmem, podczas gdy “Obcy: Przymierze” dopiero w trzecim akcie skręca w tym kierunku. Wcześniej Scott ucieka od tego w stronę filozoficznych pytań i budowania (na siłę) drugiego dna. W takich chwilach chciałbym cofnąć czas i odzobaczyć te filmy, bo trochę zepsuły mi “magię” związaną z Alienem…

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (51)

78 odpowiedzi na “Nie takiego prequela Aliena oczekiwałem. “Obcy: Przymierze” – recenzja Spider’s Web”

  1. Jak zwykle nic sie nie znacie, bo interesujecie sie tylko elektroniką. w temacie filmow jestescie TĘPI i tyle, ale to chyba wiecie…..
    Prometeusz był dobry bo zajął sie tematem inżynierów, co sie spodobało ogarniętym fanom Aliena. Ile razy można oglądać film tylko o Obcym…. Prometeusz zajął sie dobrym tematem, czyli inżynierami i stworzeniem obcych przez nich. Zachowanie bohaterów było durne, ale nie wszystkich. Film jest bardzo dobry.

    Alien Covenant skupia sie na Obcych i rozwija zapewne watek inżynierów, ktory jest bardzo ciekawy.
    Alien 4 jest bardzo durny i pomysł z klonowaniem to debilizm i dno i wodorosty.

    • Wychodzi na to, że Ty się nie znasz. Jak można woleć zupe ogórkową od pomidorowej? Pomidorowa jest dobra, ma czerwony kolor, czasem lekko różowy gdy dodasz śmietany. Z tego co wiem, pomidorowa ma lepsze wzięcie w społeczeństwie ogarniętych fanów zup. W końcu ile razy można jeśc ogórkową? Logiczne nie?

      Zeby nie było. Przesadnie fanem obcego nie jestem, lubię i owszem, za to Prometeusz mi się bardzo podoba. Więc ogólnie zgadzam się z Tobą ale nie w spósób w jaki starasz się to wyrazić.

    • Widzisz ty lubisz koncept Prometeusza. Jednak jeśli przeczytasz tekst zauważysz, że w tej mierze autor tekstu się z tobą zgadza: “Ciekawym ruchem jest też fakt, że po latach postanowił wrócić do świata Obcego i dobudować mu całą mitologię. Szkoda tylko, że owe ambicje nie idą w parze z samym wykonaniem.”
      Tak więc podjęcie tematu inżynierów wyraźnie dla pana Dobrzyńskiego nie jest problemem.
      Ale i tak nazywasz go filmowym tępakiem, bo woli wykonanie nad pomysłem. Nie możesz po prostu zaakceptować tego, że każdy ocenia filmy na swój sposób?

    • Prometeusza to gówno. Owszem, jego temat był ciekawy, ale mieć pomysł na film to jeszcze nie wszystko, trzeba ten pomysł jeszcze zrealizować na odpowiednim poziomie. Prometeusz poległ jeszcze przed nakręceniem czegokolwiek na scenariuszu, któremu brakowało sensu i wiarygodności.

    • Prędzej tępy jest ten, który film dziurawy jak sito, pełen absurdów nad jakimi przejść do porządku może chyba tylko ktoś po poważnym udarze mózgu (nonsensowne zachowania postaci, niedorzczności w rodzaju przeprowadzania na sobie cesarskiego cięcia, a potem biegania jakby nigdy nic), polany w dodatku sosem pseudo-intelektualnych rozważań na poziomie filozoficznych dywagacji marnego ucznia gimnazjum, może uważać za dobre kino i zestawiać ze stylową, inteligentnie poprowadzoną klasyką w postaci ogryginalnej trylogii.

  2. Nie no zagłębianie się w fabułę filmu o Obcym to już przesada.

    Obcy 1 – na statek przez nosiciela dostaje się Obcy. Ogólna rozpierducha w stylu co mi zrobisz jak mnie złapiesz.

    Obcy 2 – grupa osiłków leci na kolonie, która przestała dawać sygnały życia. Ogólna rozpierducha w stylu co mi zrobisz jak mnie złapiesz.

    I tak kolejne części Obcego.

    Jaka tu fabuła, jakie tu wielkie dzieło. Klimat, trochę strachu, nic wybitnego. Ot co dobre kino rozrywkowe.

    • No OK, tyle tylko że sam reżyser/scenarzyści tą fabułę komplikują. Skoro komplikują to należy się w nią zagłębić, bo w przeciwieństwie do wcześniejszych obrazów fabuła się skomplikowała. A przynajmniej tak było w Prometeuszu.

      • Ale komplikują a bardziej zmieniają tą fabułę, żeby odróżnić chociaż cokolwiek grupę filmów w których Obcy gania za ludźmi i ich zabija. To tak jak z bijatykami z automatów: uderz, kopnij, przeżuć, zmieniało się tak naprawdę tło a wszystko było albo takie samo albo bardzo podobne. I broń Boże ja nie twierdze, że to jest coś złego, bo sam oglądając Prometeusza to poczułem klimat starych filmów, jednak do głowy mi nie przyszło aby zżymać się jakoś w wybitny sposób nad fabułą filmu którą jeszcze przed obejrzeniem można przewidzieć. Chwała im jednak za to, że twórcy Obcego coś tam jeszcze próbują zmienić z lepszym bądź gorszym skutkiem, gdzie ich koledzy tworząc Star Wars przebudzenie mocy, zrobili praktycznie kopiuj w klej Nową Nadzieje, dając murzyna i panienkę dla niepoznaki.

        • To że zmieniają to może i chwała, ale już za jakość tej zmiany to już ich nie można chwalić.
          Podam przykład ostatniego Mad Maxa. Fabuła prosta jak budowa cepa, chyba nawet najprostsza ze wszystkich 4 części. A jednak film ogląda się fantastycznie. Z drugiej strony mamy Prometeusza z przekombinowanym scenariuszem, w którym nic się kupy nie trzyma.
          O Przebudzeniu Mocy to już lepiej nie mówmy. Tej kichy nie da się po prostu oglądać

          • Tak Mad Max jest dobry, tyle że tam jest otwarty świat i wszystko się może zdarzyć co wykorzystali twórcy nowego maxa dodając do tego sporo rzeczy ze starego plus kilka perełek nowych jak olbrzymia burza (co tam w tej scenie jest za muzyka, ehh piękna). W mojej opinii formuła Obcego w filmie już się trochę wyczerpała, bo dodawanie ideologii, skąd pochodzi pasożyt jest słabe. Nie zmienia to faktu, że obejrzę nowego i pewnie z kumplem przy piwku wymienimy kilka zdań i to będzie na tyle. Może warto zadać sobie pytanie inne. Dlaczego Obcy 8 pasażer był taki ekstra w tamtych czasach. Bo w tamtych czasach na polskim rynku nie było nic podobnego ani nawet nic dorównującego.

          • Masz, w mojej opinii, nikłą wyobraźnie, jeśli uważasz, że fabuła Obcego się wyczerpała. Można to było odświeżyć na dziesiątki inteligentnych i interesujących sposobów. Wybrano pseudo-filozoficzne mrzonki, które kupy się nie trzymają nawet w podstawowych aspektach (robią z widza zwykłedo idio.tę).

            Dlaczego Obcy 8 Pasażet Nostromo był (i nadal jest) klasyką? Nie, nie dlatego, że w owych czasach nie było podobnych filmów, a teraz jakoby są (poziom ówczesnego kina amerykańskiego był znacznie wyższy, niż współczesnego). Nadal nie ma praktycznie żadnych filmów dorównujących trzem pierwszym częściom.

            Film jest klasyką, bo przeniósł w realia kosmosu horror gotycki, wprost idealnie połączył kino grozy z głębszymi podtekstami (do tego stopnia, że spora część osób nawet nie widzi, że takie się tam znajdują), przedstawił podróże kosmiczne nie w stylu GW czy Star Treka z błyszczącymi, sterylnymi statkami, lecz w sposób znacznie bardziej realistyczny, industrialny, wręcz naturalistyczny. W ten sam sposób przedstawił załogę, jako podrzędnych pracowników korporacji, ludzi pracy, a nie dyplomatów, intelektualistów, czy superbohaterów. Genialnie budował i stopniowł napięcie, grając na emocjach każdym elementem kadru, od gry światłocienia po mimikę postaci. I tak dalej.

            Żeby to jednak rozumieć, trzeba mieć jakiekolwiek pojęcie o kinie i odrobinę gustu.

          • Zawsze się znajdzie osoba, która jest fanatykiem filmu i co by o nim kto nie napisał, to fanatyk będzie miał rację, a dochodzi do tego w ten sposób, że nawet dokładnie nie czyta to co mają do powiedzenia o filmie inni. To jeszcze raz fanatyku, czy gdzieś napisałem, że seria Obcy jest zła?

          • “Obcy 1 – na statek przez nosiciela dostaje się Obcy. Ogólna rozpierducha w stylu co mi zrobisz jak mnie złapiesz.” Naprawdę jak ktoś się nie zna na kinematografii to może lepiej powinien skończyć na tym czy film mu się podobał czy nie, zamiast opisywać krótkim pełnym ignorancji zdaniem jeden z najbardziej znaczących filmów w historii kina, który nakreślił granice gatunku i wpływa na to jak robi się filmy jeszcze 40 lat po swojej premierze.

          • Rozumiem, że zrobiłeś wiele filmów i znasz się na kinematografii. Tyle, że ja nigdzie nie odebrałem temu “dziełu” niczego, jedynie opisałem jednym zdaniem genezę tego filmu. No bo jak bym wziął na tapetę np film Rambo Pierwsza Krew i w ten sposób opisał ten film, to owszem pomylił bym się znacząco, nie biorąc pod lupę PTSD, co ma znaczenie niebagatelne w tym wypadku. Zapewne jesteś wielkim znawcą i odkrywasz w Obcym, obawę rozwoju technologii, klonowania, wpływu SI na świat i otoczenie, no i oczywiście obawę odkrywania wszechświata. Przepraszam, że uraziłem.

          • Nie przesadzaj z star trek. W tej serii historię zawsze były zakręcone . Milion wątków. W Prometeuszu zagłębiają się w architektów życia i sens istnienia

      • Fabuła się nie skomplikowała. Jest po prostu naciągana i głupia i usiłuje prawić pseudo-filozoficzne kazania. Tutaj nie ma nic do rozumienia. Naprawdę nie wiem dlaczego prawie każdy pseudo-intelektualny film przyciąga zaraz ludzi, którzy twierdzą, że to wspaniałe kino, tylko trzeba je zrozumieć. My to doskonale rozumiemy, to nie jest zaawansowana matematyka teoretyczna. Szczycić się rozumieniem tak prostych rzeczy, to się nadaje do kabaretu. I rozumiejąc to oceniamy jako pseudo-intelektualne, dziurawe, nie trzymające się kupy bezguście, które nawet nie potrafi dobrze zrobić rzeczy tak podstawowej, jak wiarygodność motywacji i zachowań postaci. Trzeba nie mieć szacunku do siebie, żeby takie filmy wysoko oceniać.

    • I naprawdę przerosło cię dostrzeżenie komentarza odnośnie korporacjonizmu, wyzysku, ludzkiej żądzy władzy i posiadania, zagrożeń związanych z techniką i tak dalej? No, w sumie się nie dziwię, bo w przeciwieństwie do Prometeusza i Przymierza, były to subtelne odwołania, które widz sam powinien dostrzec i przemyśleć, nie wchodzące w drogę pierwszorzędnemu kinu rozrywkowemu, a nie łopatologiczne lanie po głowie pseudo-intelektualną papką.

  3. Fabuła w Prometeuszu jest ciekwa problem jest kreacji postaci i rozwiązaniach na jakie zdecydował się reżyser żeby coś się działo.

    Wysyłają misję na inną planetę zakładam że w takich przypadkach wybiera się najlepszy możliwych członków załogi a nie bandę mupetów z ilorazem inteligencji poniżej średniej…

    Kto normalmy widząc stwora przypominającego węża na obcej planecie wyciąga do niego ręke i patrzy co się stanie…

    Nia bada się głowy kosmity bez 100% izalacji dla naukowców ,a oni tam biegają w na wpłół zdjętych maseczkach z materiału. Nie trzeba lecieć w kosmos żeby złapać coś ciekawego w ten sposób a co dopiero badać organiz z kótrym nigdy nie miało się kontaktu i nie wiadomo jakie patogeny się wnim znajdują.

    To samo tyczy ściaganie skafandrów na obecje planiecie , podchodzenia do ubudzonego kosmity i zakłdanie że na pewno z chętnie zdradzi nam przepis na nieśmiertelność, nie ucieka się na wprost przed toczącym się na ciebie obiektem jeśli jest możliwość odsunięcia się z drogi przedmiotu na bok i pewnie masa innych indityzmów których już nie pamiętam…

    Jeśli pominie się wszystkie te idiotyzmy w wykonaniu bohaterów film jest ciekawy szczególnie z punktu widzenia fanów obcego którzy chca poznać jego geneze.

    Jak patrze na trailer Obcy Przymierze i widzę załogę wychodzącą na obcą planete bez żadnych skafandów to cóż odrazu wiadomo że idiotycznych rozwiązań ciąg dalszy, a w kosmos poleciała kolejna ekipa matołów bez podstawowej wiedzy o tym jak się izolowąc od nieznanego środowiska.

  4. UWAGA SPOILERY
    Cały film to totalne rozczarowanie. Ridley obiecał gęsty klimat pierwszej części, a wyszedł pseudofilozoficzny bełkot z Alienem w tle. I nie ma tu też nawiązania do inżynierów, oprócz faktu że stanowili pożywkę dla wirusa, który dał początek gigerowskiemu Obcemu. Główną rolę gra android bawiący się w twórcę rasy doskonałej. O dziwo jest na wyższym poziomie zaawansowania niż ten w filmie z Ripley. Widoki piękne, scenografia mało nawiązuje do dzieł H.Gigera. a sam Obcy zrobiony nie przeraża, miejscami totalnie sztuczne CGI. I porównajcie sobie kultową scenę narodzin aliena tutaj i w oryginale ( kapitan ). Bez komentarza. Na koniec nachodzą mnie 2 myśli. Pierwsza: szkoda że upadł projekt Obcego w rękach Blomkampta. A druga: cieszę się niesamowicie , że reżyserem Blade Runnera nie jest Ridley. Są większe szanse, że wyjdzie z tego coś dobrego.

    • Ale była wzmianka, że po Davidzie, zaczęto tworzyć androidy mniej niezależne i bardziej jak maszyny co widzimy już w starym Alienie. Co do reszty się zgadzam film słaby, jarałem się wypuszczonym filmem jak leci david z Shaw, te rysunki jej zmutowanej itd. o inżynierach też nic nie wspomniane chujowizna i tyle.

    • Bloomkamp jest pseudo-intelektualny, a często wręcz infantylny, w nie mniejszym stopniu, niż współczesny Scott.

  5. Jak zwykle, wymagania wielkości Himalajów do Blockbustera. Litości ! Jak tak czytam recenzje Blockbusterów to zawsze wkurza mnie fakt że autor recenzji na siłę i na chama szuka w Blockbusterze czegoś Ambitnego. No ludzie, Ambitne filmy to są na festiwalach typu Berlinale, Cannes, Wenecja, Sundance, Toronto, San Sebastian, Montreal, Pusan, Gdynia itd. A Blockbuster nie będzie ambitnym filmem bo zawsze jest nastawiony na zarobienie jak największych pieniędzy, robiony jest tak żeby trafił do jak największej ilości ludzi (dlatego scenariusze Blockbusterów są proste albo jak wy to mówicie “pisane na kolanie”) i Blockbuster jest rozrywką która ma za zadanie oderwać człowieka na chwilę od życia codziennego, szarej rzeczywistości i własnych problemów. Ale jak ktoś ma do filmu wielkie wymagania, chce coś Ambitnego, Wybitnego, prawdziwego, no to wybaczcie ale w Blockbusterze takich rzeczy nie ma.

    • Ludzie twojego pokroju są odpowiedzialni za całkowity upadek kina rozrywkowego w ostatnich dwóch dekadach. Każdą brednię i robienie z widza osoby upośledzonej intelektualnie, wytłumaczycie tym, że to przecież tylko rozrywka. Kino rozrywkowe może być zrobione inteligentnie i z poczuciem stylu, albo być wołającą o pomstę do nieba chałturą, pełną dziur scenariuszowych i nonsensownie poprowadzonych wątków i postaci, jak w recenzowanym powyżej film. Nie wiem jaki trzeba sobą reprezentować poziom intelektualny, ażeby tego nie rozumieć.

  6. Denny artykuł. Film kapitalny, Ridley opowiada historię w dalszym ciągu, którą sam stworzył, więc jakieś pieprzenie redaktora, że słabo, to jakiś żart. Pozdro

    • Mhm… pojedziesz do lasów amazonii bez szczepienia? Nie? To jakim cudem oni nie zakładali żadnych skafandrów? Motywacje bohaterów naprawdę są słabe.

      • Mówisz o wydarzeniach, które mają miejsce w 2109 czy coś. Robili skan planety zanim lądowali i znali sklad atmosfery itp. Mając taką technologię, może byli w stanie sprawdzić jakie wirusy tam są. Można to obalić. Co ważniejsze jednak to to, że to zawsze film sci fi. Więc trzeba siłą rzeczy oko przymknąć i cieszyć się tym co tam się dzieje. Nie można iść na obcego i krytykować jakiś błędów, bo koniec koncow to film o czarnym gadzie z kwasem zamiast krwi…

        • Dobrze, że nie sprawdzili czy są tam obce formy życia, ale wirusy / bakterie już tak. Proszę Cię. Równie naiwne jest tłumaczenie “że to zawsze film sci fi” więc co, może zawierać idiotyzmy?

          • Idiotyzmem jest twierdzić, że tam były obce formy życia. Przecież niczego żywego tam nie było, co sami także zauważyli, że jest cisza, zero ptaków itp. Był tam jedynie ten pył, który aktywował się tylko przy kontakcie z człowiekiem. Więc moja teoria ciągle stoi, chociaż powtarzam, wcale tak nie musiało być. Mając Twoją postawę, nie ma ani JEDNEGO filmu na ziemi, w którym nie do szukasz się idiotyzmów. Więc jak kto chce, można jojczyć, można obejrzeć, spędzić fajnie czas i wrócić.

          • Nie, nie tylko pył. Przede wszystkim była tam roślinność. Co za tym idzie, planeta była zdolna do życia – różnego życia. Od bakterii do większych form. Więc to nie jest idiotyzm. Tak samo w Prometeuszu na statku obcych zdjęcie kasku… Ja lubię Prometeusza jako film. Naprawdę. W Przymierzu też mogę wskazać super rzeczy, jak np. sposób w jaki przedstawia się technologię, muzykę, genialną reżyserię i obrazy.

            Owszem, są filmy w których nie doszukasz się idiotyzmów. Zostawmy je jednak, bo temat jest inny. Sience fiction to nie tylko fiction. Co za tym idzie warto jednak szukać logiki. W przeciwieństwie do wielu ludzi lubię Prometeusza i dobrze się na nim bawiłem. Tam też nie przeszkadzały mi niektóre uproszczenia. Na nowego Obcego szedłem pełen entuzjazmu, ale wybacz fabularnie ten film cierpi.

            1. Ułożenie załogi w pary. Co za idiotyzm. Motywacje członków załogi są od razu inne niż cel misji. Widać to było, pchało sztucznie fabułę do przodu.
            2. Brak skafandrów – nie wyjaśnisz mi tego w żaden sposób.
            3. Obcy stracił na swoim hm… klimacie. Pokazywany na lewo i prawo w pełnej krasie.
            4. Nagła zmiana celu misji – przygotowywana od wielu lat zapewne, zaplanowana. Nie, bo w sumie lepiej wylądować na niezbadanej planecie. Można było to inaczej rozwiązać. Jakaś misja ratunkowa czy coś, skoro dostali przekaz jakiś. Też naiwne, ale lepsze.
            5. Drugi kapitan – miałki i w ogóle. Nie chciałbym mieć go na pokładzie. Co dalej idzie, każdy z członków załogi musi być przygotowany na ewentualność przejęcia dowodzenia. Musi mieć szkolenie, odporny na stres, silne nerwy, szybki czas reakcji przy podejmowaniu decyzji. Panikara nie bardzo się popisała, więc znowu sztuczne pchanie fabuły do przodu.

            No po prostu nie.

  7. A mnie bardzo spodobalo sie postawianie androida na pierwszym planie. Na swój sposób David jest ai jaka obecnie budujemy. Ciekawy jest też obraz jego nieśmiertelności i jej efekow. Na moje oko dobrze, że reżyser pozostawia coś do przemyślenia.

    Zastanawia mnie tylko brak zaangażowania zalogi w temacie (nie)obecności obcej formy życia – planety inżynierów.. w szmatach i jaskiniach, piszących na zwojach. Wtf?

  8. Film łączy wszystkie najbardziej rozpoznawalne elementy sagi i łączy je w w spójną, przemyślną całość. Bardzo lubię te słowo i jest okazja, więc podsumuje, że nowy Obcy to wspaniała synteza.

    • Co tu jest spójnego? Miała byc odpowiedz na pytanie, kto stworzył obcego i nadal jej nie otrzymalismy. Ten film to jakas kpina.

  9. Witam, moze ktoś mi cos wyjaśnić?!
    Sam w sobie Obcy którego znamy z części “8 Pasażer Nostromo” został stworzony przed droida Davida który przyleciał z Dr Shaw. Obcy (pająk) potrzebował “człowieka” aby się wykluć z jaja i zarazić go, a następnie wyjść z ciała swojej ofiary. I w końcowej scenie widzimy droida który wkłada do lodówki z zarodkami dwa zarodki obcego (pająka) i leci w kosmos.

    Wiec gdzie toczy sie akcja 8 Pasażer Nostromo? Sceneria planety stworzona w Obcy Przymierze nie przypomina do tej w kolejnej części. To jakim cudem w Obcy 8 Pasażer Nostromo jest tam statek inżynierów z jajami? Bo z tego co pamiętam do droid poleciał w kosmos statkiem poprzedniej załogi. Tylko dokąd?

      • Czyli jednak. Będzie kolejna część między Obcy: Przymierze a Obcy: 8 Pasażer Nostromo. To dobrze bo już mi coś tu nie grało…

    • Obstawiam co będzie w kolejnej czesci- David zacznie podrózowac w czasie i poleci kilkaset lat w przeszłosc namalowac Inzynierom freski z wizerunkiem xenomorfa widoczne w Prometeuszu, tudziez bedzie wypełniał inne niedorzecznosci w fabule, z ktorych wynika jasno, ze sam nie mógł obcego stworzyc, bo ten istniał na długo przed nim.

  10. Bardzo mi się podoba motyw z Inżynierami aczkolwiek dalej nic nie wiemy na ich temat. Film wyszedł jeszcze gorzej niż prometeusz, który na swój sposób wiele wątków poruszył i dał podłoże do wyjaśnienia. Rozczarowałem się, gdyby był to klimat z video w ktorym Shaw reperuje Davida i lecą na planete inzynierow to by był całkiem inny film. Wyszedł miszmasz o niczym i o tym samym co prometeusz.

  11. Dobry tekst, recenzja filmu. Dobrze go opisuje. Właśnie jestem po seansie . Też uważam że jako kontynuacja Prometeusza film jest ok, a tytuł tego flmu zmienili na alien po to żeby lekko oszukać niezadowolonych widzow poprzedniego filmu i skłonić do pójścia do kina.

    W trailerze pokazali najlepsze sceny. Scena z androidami i graniem flecie nie potrzebna przez go robi się nudno , tak samo jak pierwsza scena.

  12. >>Jakoś wątpię, by normalni ludzie, po takiej traumie spokojnie szli baraszkować pod prysznicem…<<

    Dorośniesz, to zrozumiesz, że to możliwe :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...