Udany powrót na Zielone Wzgórza. Ania, nie Anna – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Seriale 12.05.2017
Nasza ocena:
Udany powrót na Zielone Wzgórza. Ania, nie Anna – recenzja Spider’s Web

Udany powrót na Zielone Wzgórza. Ania, nie Anna – recenzja Spider’s Web

Muszę przyznać, że obawiałam się trochę tego powrotu na Zielone Wzgórza. Z przyjemnością jednak stwierdzam, że Netflix dał radę. Przynajmniej tak mogę stwierdzić, po obejrzeniu dwóch pierwszych odcinków serialu Ania, nie Anna.

Uwielbiam Anię z Zielonego Wzgórza. Książkę czytałam lata temu i przyznam, że mniej ją pamiętam niż filmy nakręcone na podstawie cyklu Lucy Maud Montgomery. Seria filmów z Megan Follows w roli głównej, którą rozpoczęto kręcić w latach 80., jest kapitalna. Aktorka wyśmienicie wcieliła się w dziewczynkę, a potem już dorosłą kobietę, a rudych (kasztanowych!) włosach, wielkim sercu i ogromnej wyobraźni. Zmierzyć się z nią nie było łatwo, ale młodziutka Amybeth McNulty, która wciela się w rolę Ani Shirley, jest świetna i autentyczna. Dowcipna, emocjonalna, gadatliwa i rozmarzona.

Historię, którą opowiada serial Ania, nie Anna dobrze znamy.

Nastoletnia dziewczynka zostaje przez przypadek wysłana do domu starszego rodzeństwa Cuthbertów, Maryli i Mateusza. Kiedy ten ostatni przyjeżdża po Anię na stację, zupełnie się jej nie spodziewa. Miał bowiem zjawić się tam chłopiec, który będzie pomagał mu w polu, a którego wezmą na wychowanie. Cichy mężczyzna postanawia przywieźć dziewczynkę do domu, nie mówiąc jej o pomyłce. Ta od razu urzeka go swoją bezpretensjonalnością i tym, jak patrzy na świat.

Jego siostra, Maryla, nie będzie jednak zachwycona i nie zważając na emocje dziewczynki, postanawia ją odesłać.

Coś jednak zadrży w sercu Maryli i kobieta mimo wszystko da Ani szansę. Nie obędzie się jednak bez kilku dramatycznych sytuacji już w pierwszych dwóch epizodach. A potem, jak sami dobrze wiecie – jeśli poznaliście naszą główną bohaterkę w innych dziełach – będzie ich jeszcze więcej. Bo Ania bywa gwałtowna i mówi to, co ślina jej na język przyniesie.

Ciekawym rozwiązaniem, które jest świeże w adaptacji tej historii, są retrospekcje, w których widzimy przeszłość dziewczynki.

Ania nie Anna

One lepiej pozwalają zrozumieć nam jej motywacje, zachowania i po prostu nią samą. Wprowadzają dodatkowe wątki. I urozmaicają narrację. Trzeba też pamiętać o tym, że jakkolwiek opowieść o Ani jest radosna i wiele wątków ma swoje szczęśliwe zakończenia, jest też pełna bólu i rozczarowań. Strachów i gorzkiej prawdy o braku akceptacji innych i siebie samego. O tym, że trudno jest zaufać innym i że kobiety często rzez inne kobiety traktowane są jako gorsze od mężczyzn. O przyjaźni. I o miłości.

Pełna wzruszeń jest ta historia nakręcona z niemałym rozmachem.

Maryla, Mateusz i Ania rozczulają i bawią w pierwszych odcinkach. Mimo że znam dalszy ciąg tej opowieści, jestem ciekawa jak zostaną przedstawione losy głównych bohaterów. Na scenę z rozbiciem tabliczki na głowie Gilberta czekam jak na szpilkach. Ania, nie Anna zapowiada się na bardzo dobry serial, który z lekkością i mądrością połączy pokolenia.

Siedem odcinków pierwszego sezon Ania, nie Anna obejrzycie w platformie Netflix.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

2 odpowiedzi na “Udany powrót na Zielone Wzgórza. Ania, nie Anna – recenzja Spider’s Web”

  1. Z początku trochę byłam zła na te “retrospekcje”, ale później też pomyślałam, że wiele wyjaśniają. Gdy pierwszy raz czytałam książkę pochałaniałam historię Anii, ale kolejny raz przychodziły myśli o jej losie gdyby nie została na Zielonym Wzgórzu. To były ciężkie czasy. Cieszę się jednak, że serial pokazał ogrom pozytywnej energii w kochanej Anii.
    http://ksiazki.audio/blog/anne-with-an-e

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...