VoD to dobro luksusowe? Tak, ale…

Felieton/TV 26.04.2017
VoD to dobro luksusowe? Tak, ale…

Nie cierpię formy, jaką przybrała nowoczesna telewizja. Z otwartymi ramionami witałem Netfliksa i Amazona na polskim rynku. Cieszę się, że Ipla i Player się rozwijają. Zmieniło się jednak moje postrzeganie tych usług po tym, jak sprawdziłem ile ja na to wydaję pieniędzy.

Zdarza mi się czasem jeszcze obejrzeć coś w telewizji ramówkowej. I za każdym razem tego żałuję. Tu nawet nie chodzi o poziom oferowanych treści czy zasoby serialowo-filmowe. Bo w każdym rodzaju mediów jest masa śmieciowych treści, czy to internetowych, czy z klasycznej telewizji. I w każdym znajdziemy też perełki.

Krew mnie jednak zalewa, kiedy nie mogę wyłączyć lektora i włączyć napisów. A przerwy reklamowe stają się tak długie, że czasem… zdążę zapomnieć scenę lub moment, na którym przerwano emisję danej treści by puścić blok z krótkimi metrażami na temat skuteczności leków na zaparcia, zamienianiu wilgoci przez podpaski w żel czy wreszcie radości, jaką daje zapożyczenie się w banku na całe życie.

Dlatego też usługi VoD to coś, co znacząco wpłynęło na komfort mojego konsumenckiego życia. Nagle okazuje się, że za relatywnie niską opłatę (do tego jeszcze wrócę…) mam dostęp do świetnych filmów i seriali. Niejednokrotnie do bardzo dobrej publicystyki. Pewnie i ze sportem jest super, ale żaden ze mnie kibic, więc nie trzymajcie mnie za słowo.

Poświęcam więc coraz więcej wolnego czasu usługom VoD.

Szczególną sympatię zaskarbił sobie u mnie Netflix, który nie dość że ma tak bogatą ofertę filmów i seriali w moim guście że nadal czeka na mnie setki godzin nieobejrzanych materiałów, to na dodatek inwestuje w to, by treści na nowoczesnych telewizorach wyglądały świetnie.

Nie traktujcie tego jednak jako jakąś szczególną rekomendację. HBO GO jest przypięty do głównego menu mojego telewizora po emisji świetnego Westworld, oficjalna dostępność Amazon Prime Video w Polsce wspaniale zbiegła się z emisją pierwszego sezonu bardzo dobrego The Grand Tour, z coraz większą uwagą przyglądam się też ShowMaksowi. No i YouTube, który – choć nieco z boku, bo ma ciut inny charakter – jest oglądany przeze mnie prawie codziennie. Do tego jeszcze rodzima Ipla, głównie z uwagi na publicystykę. Wiele tu zależy od indywidualnych preferencji.

Każda z tych usług pozwala mi ominąć reklamy, zazwyczaj w ramach abonamentu. W każdej oglądam treści wtedy, kiedy chcę, na takim urządzeniu, na jakim mam kaprys je oglądać. W niektórych mam zastrzeżenia do jakości oferowanych aplikacji, ale już nie narzekajmy. Żyjemy w pięknych czasach, prawda?

Ile kosztują usługi VoD mające zastąpić tradycyjną telewizję?

Podsumujmy, ile musi wydać entuzjasta dobrych treści filmowo-telewizyjnych. Będę brał przykład z samego siebie. U was na pewno będzie się to różnić. Ktoś może woleć Player od Ipli, ktoś inny preferować inny rodzaj treści.

Na pewno wielu z was w komentarzach mi napisze, że jemu te koszty wychodzą zupełnie inaczej. Zgoda, nie widziałem żadnych tak szerokich badań na temat konsumpcji treści VoD i korelacji z ponoszonymi na nie wydatkami, więc bazuję na własnym doświadczeniu. A więc:

  • Chcę korzystać z zalet nowoczesnych urządzeń (oczekuję treści w wysokiej jakości obrazu i dźwięku)
  • Lubię filmy i seriale, w szczególności akcji i science-fiction
  • Lubię fajne dokumenty i programy motoryzacyjne
  • Chcę omijać reklamy, przecież to jedna z większych zalet usług VoD

Nie jestem taki nietypowy, prawda? To ile miesięcznie muszę płacić? I ma mi niczego nie brakować, więc płacenie dwóm usługom tego samego rodzaju wynika z różnych treści dostępnych na tych usługach. Coś jak kanały telewizyjne.

  • Netflix Premium (mój ulubiony dostawca, a premium bo tylko tam oferowana jest jakość UHD) – 52 zł
  • HBO Go (bo jak to tak bez Gry o tron i Westworld?) – ok. 20 zł, w zależności od pośrednika
  • Amazon Prime Video (The Grand Tour mnie przekonał) – ok. 20 zł, w zależności od kursu euro i stażu w usłudze
  • YouTube – 0 zł (bo Google łaskawie nadal nie udostępnia YouTube Red w naszym kraju)
  • Ipla Extra – 5 zł (interesujące treści z polskiej publicystyki, za 5 zł pozbywamy się przerw reklamowych i uruchamiamy jakość HD w aplikacjach)

No i nie zapominajmy, że usługi VoD nie biorą się z powietrza. Dorzućmy więc 60 złotych za szerokopasmowy dostęp do Internetu pozwalający na korzystanie z tych usług w sposób komfortowy. No i pamiętajmy, że ktoś może zechcieć zrezygnować z seriali na rzecz sportu, więc choć wychodzi w sumie 160 zł, to zapewne u was będzie się to różnić

Czy to wiele?

To oczywiście zależy od perspektywy i nie zamierzam ignorować osób, dla których każde wydane 50 złotych to coś, co zdecydowanie muszą przemyśleć. Kablówka z dostępem do kilkudziesięciu programów w HD i Internetem 60 Mb/s u jednego z czołowych usługodawców to 80 złotych, a więc dwa razy taniej.

Biorąc jednak pod uwagę fakt, że wybrałem opcję stawiającą nie tylko na treści HD, ale również i UHD, z funkcjonalnością „na żądanie” i w większości bez reklam, to 160 złotych przestaje wyglądać tak nieprzyjaźnie. Nie dziwię się, że dostawcy telewizji kablowych w coraz większej liczbie krajów mają coraz większe problemy. Niestety, ich dni są policzone również i w Polsce.

Bo nawet jeśli nadal nie oferują akurat tobie tego, czego oczekujesz, to jest to już tylko kwestia czasu. Cenowo jest już bardzo przyjaźnie. Kablówki, w roli innej niż dostawcy łącza internetowego, staną się po prostu niepotrzebne.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (21)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...